Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Bo zło powinno zostać ukarane…

Esensja.pl
Esensja.pl
O ile w „Wilkach z Wyoming” Greg umieścił sporo gagów, mających nieco rozładować napięcie, ich bezpośrednią kontynuację, czyli „Czerwone niebo nad Laramie”, potraktował nadzwyczaj poważnie. W efekcie czwarty album z serii „Comanche” to pełnokrwisty western, który można by reklamować hasłem: Nie ma zmiłuj!

Greg, Hermann Huppen
‹Comanche #4: Czerwone niebo nad Laramie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułComanche #4: Czerwone niebo nad Laramie
Tytuł oryginalnyLe ciel est rouge sur Laramie
Scenariusz
Data wydania15 listopada 2016
RysunkiHermann Huppen
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklComanche
ISBN978-83-8069-337-1
Format48s. 214×318mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatunekwestern
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W „Wilkach z Wyoming” (1974) na arenę wydarzeń opisanych przez Michela Regniera (Grega) wkroczyła okradająca dyliżanse (i ich pasażerów) banda braci Dobbsów. Z ich powodu życie w okolicy Trzech Szóstek stało się wyjątkowo nieznośne; do tego stopnia, że do akcji postanowił wkroczyć sam Red Dust. I chociaż zagrożenie ze strony rabusiów udało się ostatecznie zlikwidować, z rąk sprawiedliwości wymknął się jednak szef gangu – najmądrzejszy i najsprytniejszy z wszystkich braci, Russ Dobbs. A to oznacza, że w przyszłości mógłby powrócić – jeszcze okrutniejszy, bo pałający nienasyconą żądzą zemsty. Z tego też powodu Red Dust postanowił nie odpuszczać mu i ruszył w pogoń, aby go dopaść i wymierzyć należną karę. Historię tego pościgu Greg i Hermann Huppen przedstawili w czwartym tomie „Comanche” – „Czerwonym niebie nad Laramie”.
Tytuł komiksu nawiązuje do klasycznego westernu Anthony’ego Manna (z Jamesem Stewartem w roli głównej) – „Mściciel z Laramie” (1955). Ale to wcale nie oznacza, że mamy do czynienia z głębszą inspiracją filmem, który wyprzedził dzieło Belgów o dwie dekady. Raczej należy to odbierać jako sygnał niosący przesłanie: „Widzieliście film, to wiecie mniej więcej czego się spodziewać”. Wiecie? Nawet jeżeli tak, to scenarzysta i tak zaskakuje w dwóch kwestiach w porównaniu z poprzednimi odcinkami serii. Po pierwsze: tytułowa bohaterka została w tej opowieści zepchnięta na margines. Dość powiedzieć, że pojawia się na zaledwie jednej planszy. Po drugie: całą historię pościgu za Russem Dobbsem poznajemy w formie retrospekcji, z listu jaki po – mówiąc eufemistycznie – rozwiązaniu problemu Red Dust napisał i wysłał do właścicielki Trzech Szóstek. Dlaczego sam nie przybył z wieściami? Odpowiedzi na to pytanie Greg udziela na początku „Mrocznej pustyni” czyli tomu piątego.
Wielbicieli westernów fabuła „Czerwonego nieba…” w niczym nie zaskoczy. Gwoli ścisłości to, chcąc ją streścić, nie ma nawet za bardzo o czym pisać. Przedstawiając pościg szlachetnego rewolwerowca za wyjątkowo paskudnym bandytą, Greg powielił bowiem najklasyczniejszy ze schematów opowieści rodem z Dzikiego Zachodu. Dlatego też istotne jest, w jaki sposób to zrobił – na ile interesująco, z jakimi emocjami, jakie zastosował przy tym zwroty akcji. Jeśli spojrzymy na komiks z tej perspektywy, nie ma do czego się przyczepić. Może i narracja jest oklepana, lecz forma, w jakiej została podana – przednia. Przede wszystkim nie brakuje smaczków (czytaj: szczegółów, w których tkwi diabeł), jak chociażby wprowadzenie do fabuły mormońskiej rodziny Ambrosiusa Ryana czy wyeksponowanie postaci androgenicznego strzelca cyrkowego Shavera Sharpa, który w ostatecznym rachunku okazuje się jedną z najciekawszych postaci albumu. Do tego stopnia, że im bliżej finału, tym bardziej spycha w cień głównego łotra.
Żywcem z klasyki westernowej wzięte zostało również zakończenie tej historii, którego nie powstydziliby się – przenosząc rozważania ze świata opowieści komiksowych do filmowych – ani Sam Peckinpah, ani Clint Eastwood. Trup w każdym razie ściele się gęsto, czasu na dylematy moralne nie ma, decyzje trzeba podejmować w ułamkach sekund, bo przecież… jeśli nie ja ich, to oni mnie. Osobne brawa należą się także Hermannowi Huppenowi, który w charakterystyczny dla siebie, mistrzowski sposób zilustrował komiks Grega. Realistyczna kreska Belga jest niezwykle precyzyjna, dzięki czemu wykreowany przez niego świat Dzikiego Zachodu jest tym bardziej – przynajmniej w przypadku „Czerwonego nieba…” – mroczny i przerażający. Pozwala też prześledzić, jak kształtował się styl Hermanna, który do perfekcji doprowadzony zostanie już niebawem w dwóch w pełni autorskich seriach: „Jeremiahu” (wydawanym od 1979 roku) i „Wieżach Bois-Maury” (od 1984). Jednego możecie być pewni: po lekturze tego albumu będziecie trzymać się z daleka nie tylko od miasta Laramie, ale całego stanu Wyoming.
koniec
21 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
Sebastian Chosiński

18 VIII 2017

Fakt, że początkowo przewidziana na cztery części „Wojenna odyseja Antka Srebrnego” doczekała się właśnie siódmego odcinka, a w zapowiedziach jest już ósmy – świadczy o tym, iż komiks, na który pomysł zrodził się w Instytucie Pamięci Narodowej, cieszy się niemałą popularnością. Tym razem bohaterski chłopak wraz ze swoim przyjaciółmi wyzwala obóz jeniecki i tropi esesmańskiego złodzieja dzieł sztuki.

więcej »

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

„Boskość” niejedno ma oblicze
— Sebastian Chosiński

Ahoj, przygodo!
— Paweł Ciołkiewicz

Czarny Anioł – wróg porządku
— Sebastian Chosiński

Bohaterowie z przypadku
— Sebastian Chosiński

Zachód wcale nie taki dziki…
— Sebastian Chosiński

Powracająca fala
— Sebastian Chosiński

On zawsze powraca
— Sebastian Chosiński

Zemsta cierpliwa jest, nie szuka poklasku…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Koty ponad podziałami
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.