Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Marvel: Dwie twarze X-Men

Esensja.pl
Esensja.pl
Byli Avengers, była Fantastyczna Czwórka, przyszedł czas na X-Men. Dwunasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela poświęcony jest właśnie mutantom.

Brent Anderson, Chris Claremont, Dennis Hopeless, Jamie McKelvie
‹Superbohaterowie Marvela #12: X-Men›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #12: X-Men
Scenariusz
Data wydania7 czerwca 2017
RysunkiJamie McKelvie, Brent Anderson
PrzekładKornel Stanisławski
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
ISBN978-83-2820-952-7
Format184s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Tym razem mamy do czynienia z nietypowym wydawnictwem. Składają się na nie jedynie dwa zeszyty. Do tego opowiadają o zupełnie innych czasach i składach X-Men. Różni je również ciężar gatunkowy, ale o tym za chwilę.
Pomysłem na niniejszy tom było ominięcie znanego nam z Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela zeszytu w którym mutanci zadebiutowali (a stało się to w 1963 roku). Zamiast tego otrzymujemy początki grupy opowiedziane na nowo w „X-Men: Season One # 1”. Szczęśliwie nie mamy do czynienia z jakąś unowocześnioną wariacją, a historią utrzymaną w duchu tego, co wymyślili Stan Lee i Jack Kirby.
Mamy więc do czynienia z pierwszym składem, zrzeszającym Cyclopsa, Beasta, Angela, Ice Mana i Marvel Girl. Tak jak w oryginale, pierwsze kroki grupy obserwujemy oczami tej ostatniej. Oczywiście sporo tu pojedynków, głównie z Magneto, niemniej najważniejszym elementem całości jest budowanie relacji między młodocianymi superbohaterami. I nie chodzi tylko o buzujące w nich hormony, ale przede wszystkim rozterki związane z tym, że jako X-Men muszą bronić ludzi, którzy ich nie akceptują.
W sumie wyszło całkiem miłe wprowadzenie, przybliżające mniej znany u nas okres, kiedy grupa raczkowała. Co najwyżej niespecjalnie odpowiada mi sterylny styl rysowania duetu Jamie McKelvie/Mike Norton. Strasznie to grzeczne wszystko wyszło. Ale może właśnie taki był zamysł, by skierować opowieść do młodszego czytelnika.
W kontraście do powyższej historii stoi jeden z najlepszych albumów poświęconych mutantom – „Bóg kocha, człowiek zabija” ze scenariuszem Chrisa Claremonta. Pierwotnie ukazał się w 1982 roku w „Marvel Graphic Novel # 5” i obok „Sagi o Mrocznej Phoenix” jest to szczytowe osiągnięcie scenarzysty.
W przeciwieństwie do pierwszej opowieści składającej się na omawiany tom, jest to rzecz brutalna, ciężka w odbiorze i zdecydowanie przeznaczona do starszych odbiorców. Skład również jest inny. Są to czasy, kiedy poza Cyclopsem w X-Men nie pozostał nikt ze starej drużyny. W ich zastępstwie występują ulubieńcy czytelników, jak Wolverine, Colossus, Storm, Nightcrawler i Kitty Pryde (tu używająca przydomku Ariel). Ich wrogiem nie jest za to żaden superpotężny arcyłotr, a niepokojąco ludzki kaznodzieja Stryker, który uważa, że mutanci są dziełem szatana i należy ich wyeliminować.
Już sam początek historii wskazuje, że nie będzie to pogodna opowiastka. Oto bowiem oddział Purifiers wysłany przez Strykera zabija dwójkę dzieci, u których pojawiły się moce homo superior. To bez wątpienia jedna z najbardziej szokujących scen w całej historii mutantów Marvela. Reszta komiksu utrzymana jest w podobnym, ponurym tonie. I choć Claremont nie rezygnuje z typowych dla opowieści superbohaterskiej elementów, jak widowiskowe pojedynki czy szerokie zastosowanie mocy psionicznych, to jednak sam finał obywa się bez nadprzyrodzonych sztuczek, niosąc jednocześnie spory ładunek emocji i humanitarnego przesłania.
W budowaniu niepokojącego nastroju pomaga brudna kreska Brenta Andersona, który swoje szkice lubi pokrywać obfitymi warstwami tuszu. Nie sprzyja to czytelności, ale nie wszystko musi być przecież podane na tacy, tak jak w pierwszej połowie niniejszego tomu.
W ramach dodatków tradycyjnie mamy omówione początki X-Men i ich skrótową historię, wraz ze wskazaniem najważniejszych wydawnictw. A w ramach bonusu do bonusów otrzymujemy listę wszystkich mutantów, którzy kiedykolwiek należeli do drużyny. Zapewniam, że o niektórych nawet nie słyszeliście.
Gdybym miał oceniać ten tom kolekcji jedynie biorąc pod uwagę „Bóg kocha, człowiek zabija”, zasługiwałby na pewne 100%. Muszę jednak potraktować go całościowo, razem z wprowadzeniem w postaci prezentacji pierwszego składu. I tu już maksymalnej oceny wystawić nie mogę. Niemniej, ponieważ nie jest to zły komiks, a dzieło Claremonta nawet przy maksymalnej punktacji ma jeszcze sporo zapasu, będę litościwy. Bo ten album musi znać każdy, kto określa się mianem fana X-Men.
koniec
22 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja czyta dymki: Październik 2017
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

23 X 2017

Wśród październikowych komiksowych króciaków jedna nowość oraz kilka pozycji nieco starszych.

więcej »

Marvel: Warlock raz jeszcze
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 X 2017

Wybłagany u wydawcy pierwszy tom serii Jima Starlina „Warlock” szczęśliwie ukazał się na łamach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Szybko, bo już dwa numery później przygotowano jego kontynuację.

więcej »

Stare ale jare
Marcin Osuch

20 X 2017

Wydawnictwo Taurus zachęcone sukcesem „Valeriana” sięgnęło po kolejną klasyczną serię komiksu frankobelgijskiego. „Luc Orient” ma już swoje lata, ale czyta się go całkiem sprawnie.

więcej »

Polecamy

Warlock raz jeszcze

Marvel:

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Film jednak lepszy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Film jednak lepszy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grzech nie przeczytać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 nie tak oczywistych piosenek Grzegorza Ciechowskiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.