Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok musieli czekać wielbiciele kapitana – a w zasadzie już majora – Żbika na kontynuację intrygi zapoczątkowanej „Granatową cortiną”. Wielu z nich zdążyło zapewne w tym czasie zapomnieć, o co w ogóle chodziło. Najważniejsze jednak, że chociaż z dużym poślizgiem, „Skok przez trzy granice” w końcu się ukazał. Szkoda, że na tle wielu innych „kolorowych zeszytów” serii prezentował się słabo.

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #48: Skok przez trzy granice›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #48: Skok przez trzy granice
Scenariusz
Data wydania1979
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pomijając wątek związany z uroczystością (a potem towarzyszącej jej imprezą), podczas której kapitan Żbik otrzymał awans na majora, a porucznik Michał na kapitana, w „Granatowej cortinie” (1978) nie wydarzyło się wiele. Do Komendy Głównej MO w Warszawie dotarła wiadomość o tajemniczym wypadku samochodowym w okolicach słowackiej Bratysławy z udziałem polskiego obywatela Mariusza Liska i nieznanej w tamtym momencie z imienia i nazwiska Jugosłowianki z Zadaru. Żbik, sam nie mogąc opuścić stolicy, zdecydował się wysłać do Słowacji Michała (który już był w ogródku, już witał się z gąską, co oznacza tyle, że szykował się na zasłużony urlop); jednocześnie też wydał krakowskiej milicji zadanie zdobycia jak najwięcej informacji na temat denata, który zameldowany był właśnie w stolicy Małopolski. Krótkie rozeznanie wystarczyło, by zdobyć pewność, że Lisek nie prowadził przykładnego życia: szastał forsą, często zmieniał samochody, miał podejrzane kontakty – wszystko to doprowadziło funkcjonariuszy MO do wniosku, że był przemytnikiem na międzynarodową skalę.
Tyle jeśli chodzi o przeszłość. Czego natomiast dowiedzieli się czytelnicy po roku oczekiwania z drugiego odcinka trylogii? Na główną postać tej części wyrasta kapitan Michał, który po spotkaniu z majorem Vondračkiem (ciekawe czy takie właśnie nazwisko oficera słowackiej milicji było pokłosiem wielkiej popularności we wszystkich krajach demokracji ludowej czeskiej piosenkarki Heleny Vondráčkovej?), rusza – wespół z kapitanem Voličkiem – trasą, jaką przed swoją śmiercią przebył Lisek i jego towarzyszka. Z tą różnicą, że wiedzie ona w przeciwną stronę – z Bratysławy do Budapesztu (i dalej, choć jeszcze nie w tym zeszycie, do Zadaru). Wyposażeni są w kilka nowych informacji, dzięki czemu wiedzą mniej więcej, za czym węszyć. Wiedzą więc przede wszystkim, że śmierć Liska nie była przypadkowa, wcześniej bowiem ktoś wsypał mu – do jedzenie albo napoju (co akurat niebawem udaje się wyjaśnić) – tajemniczy środek chemiczny, który spowodował, że mężczyzna zasnął za kierownicą, co stało się bezpośrednią przyczyną tragicznego w skutkach wypadku.
Michał i Voliček zatrzymują się w motelach, w których bywała Jugosłowianka (przy okazji udaje im się ustalić, że to Jovanka Losse), rozmawiają z pracownikami, którzy poszerzają ich wiedzę na temat kobiety – tego, czym się zajmowała, jaki miała charakter, jak często podróżowała tą trasą do Bratysławy (a pewnie i dalej). Wiadomości są bardzo istotne, ale nie przybliżają milicjantów z zaprzyjaźnionych krajów do rozwiązania zagadki śmierci Liska i Losse. Obaj wiele obiecują sobie po spotkaniu z węgierskimi towarzyszami i osobiście z majorem Kertyszem z Budapesztu, którego Michał i Żbik poznali osobiście kilka lat wcześniej, gdy tropili szajkę przemytników działających na Bałkanach, co zostało przedstawione w pięcioczęściowej serii zapoczątkowanej „Zapalniczką z pozytywką”, a zwieńczonej „Błękitną serpentyną” (1970-1971). W tym samym czasie trwa także dochodzenie w Polsce – na polecenie Żbika ciekawe informacje zdobywa porucznik Zakrzewski, chociaż i one raczej mnożą niż rozwiewają wątpliwości, rodzą kolejne pytania. Czytelnicy mogli jednak spać spokojnie, mając stuprocentową pewność, że prędzej czy później na wszystkie pytania zostaną udzielone właściwe odpowiedzi. Co stało się już w następnym zeszycie cyklu – „Zatrzymać niebieskiego fiata…” (1980).
Tradycyjnie nie zabrakło „bonusów”. Na pewno godny pochwały jest list majora Żbika do czytelników, w którym zachęca on młodzież do opiekowania się ludźmi starszymi – często samotnymi, schorowanymi, bezradnymi. Apeluje, by nie pozostawać obojętnym na los swoich sąsiadów, mimo że – to ciekawe – „starzy ludzie otaczani są przez nasze państwo opieką i szacunkiem, o czym świadczą m.in. podwyżki emerytur i rent”. Z czym zapewne wielu z zainteresowanych zgodziłoby się dopiero po długotrwałych torturach. Co jeszcze? Doktor Krzysztof Kondratowicz przedstawił szóstą lekcję samoobrony jiu-jitsu, a w rubryce „Za ofiarność i odwagę” uhonorowano młodego żołnierza, starszego szeregowego Jana Dawidowicza, który 7 marca 1977 roku w Popowie Skwierzyńskim (w obecnym województwie lubuskim) uratował z pożaru pięcioro dzieci (sam wyniósł czworo z nich). Na stronie ostatniej, poza zapowiedzią kolejnego zeszytu, znalazły się kolejne dwie stałe rubryki: „Nauka i technika w służbie MO” oraz „Kronika MO”. W tej pierwszej przedstawiono zasadę działania niemieckiego urządzenia nazywanego Traffiphoto, służącego do rejestrowania na zdjęciach samochodów przejeżdżających przez skrzyżowania na czerwonym świetle, natomiast w tej drugiej opisano proces „utrwalania władzy ludowej” na ziemi chełmskiej w latach 1944-1945. Co jest o tyle istotne, że właśnie tam powołano do życia – pod koniec lipca 1944 roku – pierwszą w wyzwolonej przez Sowietów Polsce komendę powiatową MO. Dalej jest już typowo – o ofiarach poniesionych przez funkcjonariuszy MO i UB oraz działaczy PPR w walce z reakcyjnym podziemiem.
koniec
23 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 XI 2017

Nie myślałem, że dane mi będzie napisać kiedyś recenzję, w której będę porównywał „Asteriksa” do „Kajka i Kokosza” i bez żadnych wątpliwości stwierdzę, że twórcy przygód Gala inspirowali się Januszem Christą. Takie w każdym razie miałem odczucia czytając „Asteriksa w Italii”.

więcej »

Tintin nienarysowany
Marcin Osuch

24 XI 2017

„Tintin i Alph-Art”, ostatni album z przygodami młodego reportera, nie jest klasycznym komiksem. To znaczy miał być takim, niestety twórcy zabrakło już czasu.

więcej »

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Skok na radziecką rybę
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Czy kapitan Żbik miał przyrodniego brata?
— Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Świadectwo dojrzałości
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Wiedźmy kontra kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wiosna w Helsinkach
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.