Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Na łeb, na szyję

Esensja.pl
Esensja.pl
Po dwóch znakomitych tomach „Comanche” – „Czerwonym niebie nad Laramie” oraz „Mrocznej pustyni” – trafił się nieco słabszy. O ile jeszcze bowiem świetnie broni się w „Buntowniczej furii” wątek z braterskim konfliktem wśród Czejenów, o tyle wprowadzona zapewne dla rozładowania napięcia postać Dana Morgana skutecznie psuje doskonały efekt.

Greg, Hermann Huppen
‹Comanche #6: Buntownicza furia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułComanche #6: Buntownicza furia
Tytuł oryginalnyComanche. Furie rebelle
Scenariusz
Data wydanialuty 2017
RysunkiHermann Huppen
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklComanche
ISBN978-83-8097-048-9
Format48s. 240 x 320 mm
Cena39,90
Gatunekwestern
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Świetny jest tytuł tego tomu. Wiele obiecuje. Brzmi jak żywcem wyjęty z nadzwyczaj męskiego kina akcji. Niestety, fragmenty ekscytujące sąsiadują ze slapstickowymi gagami, które sprawiają, że poważna opowieść o buncie (części) Czejenów momentami zamienia się w tragikomedię w stylu Bustera Keatona. Nie oznacza to jednak wcale, że od „Buntowniczej furii” należy trzymać się z daleka. To wciąż trzymający poziom odcinek kultowej serii. Być może lekki spadek formy nie rzucałby się w oczy aż tak bardzo, gdyby chwilę wcześniej – na polskim rynku było to zaledwie kilka miesięcy – nie ukazały się dwa doskonałe albumy, zaostrzające apetyt czytelników i jednocześnie podnoszące poprzeczkę autorom. W „Czerwonym niebie nad Laramie” (1975) i „Mrocznej pustyni” (1976) Gregowi i Hermannowi udało się stworzyć bardzo posępną wizję Dzikiego Zachodu, rodem z najmroczniejszych westernów Clinta Eastwooda (jak „Powieście go wysoko”, „Mściciel” czy „Bez przebaczenia”), w ich kontynuacji zdecydowali się natomiast lekko „puścić oko” do czytelników.
Wątek indiański, który posłużył scenarzyście za fundament fabuły „Buntowniczej furii”, raz już został przez Michela Regniera wykorzystany – w trzecim w kolejności albumie „Wojownicy rozpaczy” (1973). Tam sprawdził się doskonale, tym razem coś jednak zawiodło. Przejdźmy jednak do sedna. Po rozprawieniu się z bandą Marlowe’a Red Dust oficjalnie już pełni funkcję zastępcy szeryfa Wallace’a w Greenstone Falls. Czuje się w tej roli trochę niezgrabnie, wszak jeszcze nie tak dawno był tylko pracującym przy budowie torów kolejowych więźniem numer 717. A teraz ma bronić prawa. Jeśli jednak takie zadanie mu powierzono, a on wyraził na to zgodę – będzie to robił najlepiej, jak potrafi. Choć nie wszystkie polecenia Wallace’a są mu w smak. W każdym razie na pewno nie po to przypinał gwiazdę na piersi, aby być „opiekunką” przybyłego z Bostonu dziennikarza Dana Morgana. Tyle że w grę wchodzą kwestie wizerunkowe. Po ostatnich „zadymach” Greenstone Falls potrzebuje dobrej prasy, a zapewnić ma ją właśnie artykuł w „Boston Examiner”.
Tu jednak pojawia się problem. Jak się bowiem okazuje, Morgan przybywa do miasteczka akurat w momencie, gdy zaczynają się niepokoje wśród Czejenów mieszkających w nieodległym od Trzech Szóstek rezerwacie. Kłopoty po raz kolejny sprawia niezwykle ambitny, ale przy tym równie niesforny Samotny Ogień, brat zazwyczaj szukającego kompromisu wodza Stojącego Konia i pracującego na ranczu Comanche Księżycowej Plamy. Tym samym powtarza się dramatyczna sytuacja, która już raz mogła doprowadzić do wojny z Indianami. Red Dust stara się zapobiec rodzącej się rewolcie, ale jest to o tyle trudne, że jednocześnie musi pilnować, aby włos z głowy nie spadł Morganowi, który z kolei zachowuje się jak rasowy reporter tabloidu – widząc gorący temat, kompletnie traci głowę. Naraża przy tym nie tylko siebie. Dziennikarz z Bostonu wprowadza do fabuły nieco humoru; jednym może się to podobać, inni – jak chociażby „niżej” podpisany – będą kręcić głową. Także dlatego, że żartobliwe zapędy Grega w paru momentach zamieniają nad wyraz poważną opowieść w slapstickową komedię.
Na szczęście pojawia się także motyw, który z czasem sprowadza scenarzystę na właściwe tory – to bunt Księżycowej Plamy, który wprawia w zakłopotanie wszystkich mieszkańców Trzech Szóstek. Ale najbardziej chyba Reda Dusta, który nie potrafi zrozumieć, co kieruje niedawnym jeszcze przyjacielem. Wyjaśnienie tej zagadki okazuje się zresztą największym fabularnym walorem „Buntowniczej furii”. I są oczywiście jeszcze rysunki Hermanna Huppena, o których trzeba byłoby napisać w zasadzie po raz szósty to samo. A jeśli doliczymy do tego również wszystkie „ochy” i „achy” wyrażane przy okazji recenzowania kolejnych tomów „Jeremiaha” oraz „Bois-Maury”, to już po raz… kto by to zliczył? W każdym razie ilustracje Belga ponownie są bardzo mocnym punktem albumu. Kreowany przez niego Dziki Zachód jest z krwi i kości, wszystkie szczegóły dopracowane perfekcyjnie, a sceny batalistyczne oddane z odpowiednią dynamiką i swadą. Zaskakiwać może tylko jedno. Ale to już pytanie pod adresem Grega, nie Hermanna: jakim cudem udaje się Redowi wyjść bez szwanku po upadku z takiej wysokości?
koniec
26 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
Sebastian Chosiński

18 VIII 2017

Fakt, że początkowo przewidziana na cztery części „Wojenna odyseja Antka Srebrnego” doczekała się właśnie siódmego odcinka, a w zapowiedziach jest już ósmy – świadczy o tym, iż komiks, na który pomysł zrodził się w Instytucie Pamięci Narodowej, cieszy się niemałą popularnością. Tym razem bohaterski chłopak wraz ze swoim przyjaciółmi wyzwala obóz jeniecki i tropi esesmańskiego złodzieja dzieł sztuki.

więcej »

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

„Boskość” niejedno ma oblicze
— Sebastian Chosiński

Ahoj, przygodo!
— Paweł Ciołkiewicz

Czarny Anioł – wróg porządku
— Sebastian Chosiński

Bohaterowie z przypadku
— Sebastian Chosiński

Zachód wcale nie taki dziki…
— Sebastian Chosiński

Powracająca fala
— Sebastian Chosiński

On zawsze powraca
— Sebastian Chosiński

Zemsta cierpliwa jest, nie szuka poklasku…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Koty ponad podziałami
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.