Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 21 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Film jednak lepszy

Esensja.pl
Esensja.pl
Zaczyna mnie niepokoić trend, że to filmy nakręcają sprzedaż komiksów, a nie odwrotnie. Nie oszukujmy się, gdyby nie ekranizacja, nie jestem pewien, czy Strażnicy Galaktyki w ogóle trafiliby na łamy Kolekcji Superbohaterowie Marvela. I to już w trzynastym tomie.

‹Superbohaterowie Marvela #13: Strażnicy Galaktyki›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #13: Strażnicy Galaktyki
Data wydania20 czerwca 2017
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
ISBN9788328209534
Format192s. 170x260 mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Strażnicy Galaktyki zostali powołani do życia w 1969 roku, ale przez większość czasu grali drugie, a nawet trzecie skrzypce w świecie Marvela. Do pierwszej ligi weszli na krótko na początku lat 90., kiedy za serię odpowiadał Jim Valentino. W twórczy sposób wykorzystał on fakt, że pierwotnie drużyna działała (czy raczej będzie działała) w XXXI wieku. Warto również dodać, że przez większość czasu w jej skład wchodzili całkiem inni bohaterowie niż ci, których widzieliśmy w dwóch filmach kinowych.
Szop Rocket, Star-Lord, Drax Niszczyciel, Gamora czy Groot zostali Strażnikami Galaktyki dopiero w 2008 roku i praktycznie, poza nazwą, nie mieli nic wspólnego ze swoimi odpowiednikami z przyszłości. Jednak prawdziwy sukces przyszedł w świecie Marvel Now!, kiedy to za sterami serii stanął Brian Michael Bendis, stawiając na awanturniczy styl opowieści, jaki cechował chociażby kino nowej przygody w latach 80.
Dzięki Egmontowi możemy na bieżąco śledzić przygody kosmicznych obrońców. Hachette za to prezentuje wycieczkę w przeszłość. Najpierw w odległą, bo do roku 1977 i przedruku zeszytu „Thron Annual # 6”, w którym Bóg Piorunów zostaje przeniesiony do XXXI wieku, by spotkać oryginalnych Strażników Galaktyki i zmierzyć się z legendarnym Korvakiem. Powiedziałbym, że jest to potężna wpadka kolekcji Superbohaterowie Marvela, ponieważ dokładnie ten sam epizod poznaliśmy w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela w albumie „Avengers: Saga o Korvacu” (tom 90). Pomijając już to, że nie mamy tu do czynienia z dziełem wybitnym, przydałoby się jednak uszanować tych, którzy zbierają obie serie i wybrać jakąś inną historię.
Następnie przeskakujemy już do czasów bardziej nam współczesnych, czyli do roku 2008 i pierwszych sześciu zeszytów drugiej serii „Strażników Galaktyki”. Poznajemy trudne początki formowania się nowej drużyny, którą naprędce zebrał Star-Lord. Warto również dodać, że wtedy wyglądała ona jeszcze trochę inaczej niż dzisiaj, albowiem w jej składzie znajdowali się Adam Warlock, Mantis i Quasar. Groot natomiast był odradzającą się roślinką.
Nie mamy jednak czasu na zastanawianie się, kto jest z kim, ponieważ scenarzyści Dan Abnett i Andy Lenning stawiają bardziej na epickie pojedynki i wybuchową akcję niż na rozbudowywanie relacji między bohaterami. Taki charakter mają zwłaszcza trzy pierwsze rozdziały, kiedy drużyna Star-Lorda musi zmierzyć się z wyznawcami Powszechnego Kościoła Prawdy. Potem jest nieco lepiej, a to dlatego, że w uniwersum Marvela rozpoczął się globalny crossover „Tajna inwazja” (WKKM – 55), tu nazwany „Sekretną Inwazją”, co świadczy o totalnym braku panowania przez tłumaczy nad tym, co się ukazuje w ramach Kolekcji Hachette. Opowiada on o inwazji Scrulli, którzy na globalną skalę podszywają się pod ziemskich superbohaterów. Przyznam, że spośród panoszących się w ostatnich latach masowych projektów Domu Pomysłów ten najmniej mi się podobał. Pomijając fakt, że był przekombinowany, to jeszcze sprowadzał się do prostackiej nawalanki wszystkich ze wszystkimi.
Niemniej odcinki „Strażników Galaktyki”, jakie wchodzą w skład projektu, prezentują się całkiem ciekawie. Z jednej strony mamy atmosferę psychozy, kiedy każdy oskarża każdego o bycie agentem Scrulli, z drugiej natomiast nareszcie poświęcono więcej czasu na przedstawienie postaci, ich motywacji i panujących między nimi trudnych relacji.
Od strony graficznej jest przeciętnie. Paul Pelletier należy do grona rysowników, którym niewiele można zarzucić od strony formalnej, ale nieposiadających własnego, natychmiast rozpoznawalnego stylu. Poza tym lubuje się w epickich bataliach, efektownych pojedynkach i spektakularnych wybuchach, z czego w sumie niewiele wynika, a po kilkunastu stronach ma się podobne uczucie jak w czasie oglądania filmów 3D: na początku jest fajnie, ale potem człowiek się przyzwyczaja i nie robi to już spodziewanego wrażenia. Szczerze mówiąc, wolałbym, by za stronę graficzną odpowiadał Clint Langley, którego praca zdobi okładkę. Tym jednym rysunkiem deklasuje wszystko, co zawarł w niniejszym tomie Pelletier.
Tradycyjnie otrzymaliśmy też sporo dodatków, które akurat w przypadku tak mało znanej u nas drużyny, jaką są Strażnicy Galaktyki, było wskazane, a więc listę bohaterów wchodzących w ich skład (zarówno obecny, jak i ten z XXXI wieku), opis zmieniających się koncepcji względem tego tytułu i wreszcie skrótową historię drużyny.
Oceniając trzynasty tom SM, muszę przyznać, że jednak spodziewałem się więcej. Dobrze, że pokazano oba wcielenia Strażników, ale jednak można było pokusić się o coś innego niż dubel z historią o Korvacu. Pozostałe zeszyty również nie są w pełni satysfakcjonujące, pokazując dopiero tworzenie się grupy i pozostawiając sporo wątków w zawieszeniu. W sumie więc mamy do czynienia z pozycją dla kolekcjonerów, bo tych, którzy chcą czerpać autentyczną frajdę z komiksów poświęconych załodze Star-Lorda, odsyłam do wydawnictw Egmontu.
koniec
29 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

29 VII 2017   13:02:21

„Thron Annual # 6”? Nie chodzi przypadkiem o Thora?

30 VII 2017   17:32:23

@Tigana- w żadnym wypadku. Autorowi chodziło o efekty uboczne powstające na skutek nadużywania produktów Marvela, ze szczególnym uwzględnieniem tych klasy "Reflection".
PS- naprawdę nie radzę tego oglądać, to tak, jakby mister Lee połączył Power Rangers z najgorszą japońską kreską i sprzedał jako reklamę wykałaczek.

02 VIII 2017   10:17:30

Tajna, sekretna - to chyba akurat red. merytoryczny powinien przede wszystkim panować nad tym, jaka ta inwazja była :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
Sebastian Chosiński

20 VIII 2017

W „Śladach w lesie” – trzeciej (przedostatniej) części miniserii – coś wreszcie zaczęło się dziać, chociaż przez cały czas czytelnikowi towarzyszy poczucie, że mozolne dążenie do celu, czyli rozwiązania sprawy tajemniczego zaginięcia niemieckiego marynarza, wcale nie jest zasługą majora Żbika, lecz spadających mu z nieba na biurko dowodów. Gdyby Żbik nie był ateistą, mógłby nawet pomyśleć, że to sprawka Boga.

więcej »

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
Sebastian Chosiński

18 VIII 2017

Fakt, że początkowo przewidziana na cztery części „Wojenna odyseja Antka Srebrnego” doczekała się właśnie siódmego odcinka, a w zapowiedziach jest już ósmy – świadczy o tym, iż komiks, na który pomysł zrodził się w Instytucie Pamięci Narodowej, cieszy się niemałą popularnością. Tym razem bohaterski chłopak wraz ze swoim przyjaciółmi wyzwala obóz jeniecki i tropi esesmańskiego złodzieja dzieł sztuki.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrwane z kontekstu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uszczęśliwianie na siłę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W afro, czy z łysiną?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ustawka superbohaterów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To się nie może tak skończyć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrzut sumienia pędzącego miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uciec przed nocą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.