Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Najgorsza kapela świata

Esensja.pl
Esensja.pl
Komiks Macieja Pałki stanowi muzyczno-rysunkową improwizację na temat życia artysty próbującego pogodzić grę w zespole z tworzeniem komiksów. Dyskusje i kłótnie dotyczące muzyki, a właściwie różnych wyobrażeń na jej temat, przeplatają się tu z refleksjami na temat specyfiki tworzenia narracji rysunkowych, a stawką zawsze jest swoboda twórcza. Niestety na głębszym poziomie wszystko okazuje się dość miałkie.

Maciej Pałka
‹Najgorszy komiks roku›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNajgorszy komiks roku
Scenariusz
Data wydania3 maja 2017
RysunkiMaciej Pałka
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
ISBN9788364638725
Format116s. 145x210 mm
Cena49,90
Gatunekobyczajowy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 44,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Komiks stanowi w gruncie rzeczy próbę zapisu żywiołowego i – co oczywiste – nie zawsze jasnego, logicznego i konsekwentnego strumienia świadomości autora. Opowiada on o swoich trudnych doświadczeniach z gry w zespole tworzącym muzykę zdecydowanie niszową oraz perypetiach związanych z pracą nad komiksami. Wszystko to – jak dowiadujemy się z samego komiksu – powstawało jako szkice, które nie były tworzone z myślą o ich publikacji. Maciej Pałka rysował to wszystko w okresie pracy nad scenariuszem do komiksu „Jak schudnąć 3o kg?” Tomasza Pstrągowskiego. Jednak w wyniku splotu pewnych okoliczności ostatecznie wspomnienia, refleksje i rozterki autora przybrały formę pełnoprawnego albumu. Albumu, jak mówi sam autor, który powstał jedynie „przy okazji”. W konsekwencji „Najgorszy komiks roku” jest dziełem bardzo chaotycznym, bardzo wymagającym i trudnym w odbiorze.
Narracja jest niezwykle zagmatwana, jakby improwizowana. Autor nieustannie wprowadza odbiorcę w konfuzję podwajając, a czasami nawet potrajając głos, którym mówi. Nigdy nie jest jasne, kiedy słyszymy autobiograficzne wynurzenia Macieja Pałki, a kiedy docierają do nas jakieś konfabulacje. Granica pomiędzy faktami z życia autora a ironiczno-satyrycznym ich przetworzeniem jest zatarta. Twórca wielokrotnie mówi o tym sam, z kart własnego komiksu, sugerując jednocześnie, że podczas lektury trzeba zachować daleko idącą ostrożność. Można odnieść wrażenie, że rysownik stara się wzorować na „Zrozumieć komiks” Scotta McClouda. Mamy tu bowiem wiele sekwencji, w których autor bawi się konwencją, na której opiera się komiksowa narracja. Mamy tu zatem głosy z offu, które mówią, że coś jest tylko kadrem komiksowym, albo pojawia się narrator, który odsyła czytelnika, do czegoś, co zostało powiedziane kilka plansz wcześniej albo informuje o postępach w pracy nad oglądaną właśnie planszą.
To kwestionowanie zasad klasycznej narracji i nieustanna gra z konwencją komiksu autobiograficznego na dłuższą metę stają się niestety nadmiernie obciążające i chwilami naprawdę trudno się zorientować w tym strumieniu świadomości. Niestety orientacji w tej surrealistyczno-groteskowej, meandrycznej narracji nie ułatwia graficzna warstwa komiksu. Undergroundowo-zinowa, rozbiegana kreska oscyluje pomiędzy szkicowością i dopracowaniem. Niektóre kadry komiksu są skrajnie uproszczone i wyglądają jak wstępne szkice – i prawdopodobnie nimi są – inne natomiast wypełnione są już szczegółami i gęstym kreskowaniem, choć nadal wyglądają bardzo surowo.
Wydaje się, że przesłania tego komiksu będą szukać przede wszystkim fani twórczości – zarówno komiksowej, jak i muzycznej – autora. Do mnie niestety te opowieści nie trafiają. Podstawowy problem z „Najgorszym komiksem roku” polega na tym, że podczas lektury trudno się zorientować, czemu to wszystko w gruncie rzeczy ma służyć. Autobiografizm ma – moim zdaniem – sens tylko wtedy, jeśli autor, który postanawia ujawniać pewne fakty ze swojego życia, osiągnął już coś wartościowego i ma coś ciekawego do powiedzenia. W dzisiejszych czasach jednak, niestety za tworzenie autobiografii biorą się coraz częściej osoby nie spełniające żadnego z tych warunków. Co więcej, są to twórcy znajdujący się w bardzo wstępnej fazie swojej pracy artystycznej. Z faktu, że dziś niemal każdy trzydziestokilkulatek odczuwa potrzebę rozliczenia się z własnym życiem i ujawnienia najpikantniejszych jego szczegółów rzeszo mniej lub bardziej wyimaginowanych fanów, naprawdę nie wynika, że powinien tworzyć autobiografię, czy publikować dzienniki. W większości przypadków rezultat bowiem jest – mówiąc delikatnie – nie do końca udany. Infantylne i płytkie autobiograficzne opowieści o „artystach”, wypełnione chaotycznymi zwierzeniami, narkotycznymi wizjami i pseudointelektualnymi refleksjami stają się powoli zmorą naszych czasów i nie dotyczy to rzecz jasna tylko komiksów. Nawet jeśli nie wszystkie z tych zarzutów odnoszą się bezpośrednio do „Najgorszego komiksu roku”, to niestety wpisuje się on w ten niepokojący nurt.
koniec
4 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

11 VIII 2017   10:37:50

Harvey Pekar zaczął robić komiksy autobiograficzne, choć wcześniej nic nie osiągnął w swoim nudnym życiu. Mieszkał w Cleveland i pracował jako archiwista w szpitalu. Robert Crumb, gdy wchodzi w autobiografizm i komiks autobiograficzny, zajmował się rysowaniem kart okolicznościowych - w swojej wczesnej twórczości autobiograficznej nie pisał o tym, co osiągnął, ale o tym, że chciałby poruchać. Pierwsze komiksy Aline Kominsky-Crumb traktowały o jej burzliwym dorastaniu i życiu seksualnym. Wcześniej nie była nawet artystką. Phoebe Gloeckner swój pierwszy komiks narysowała, mając 15 lat - opowiadała o swoim popieprzonym życiu uczuciowo-seksualnym. Podejście, że "trzeba coś osiągnąć, żeby napisać autobiografię" bardzo długo było powszechne - wyznaje je jeszcze nawet Philippe Lejeune, piszący iż debiutujący pisarz nie jest w stanie zawrzeć z czytelnikiem paktu autobiograficznego, bo nikt mu nie ufa. Ale jakoś w latach 60. i 70., przy okazji tej obrzydliwej rewolucji obyczajowo-kulturowej, w której sednie stała walka o równość i demokratyzację, stwierdziliśmy, że życia zwykłych ludzi też są ciekawe, bo czemu prawo głosu mają mieć tylko możni i wpływowi tego świata (a wcześniej także: męscy i biali). To po pierwsze.

Po drugie: w przypadku Maćka ten tekst to nieporozumienie, bo ja rozumiem, że nie każdy musi uznawać "osiągi" Maćka (nie każdy musi być też bystry), ale jednak mowa o człowieku, który tworzy od 20 mniej więcej lat.

14 VIII 2017   17:18:45

To dlatego nie byłem w stanie przeczytać więcej niż parę stron Pekara czy Crumba. Po prostu atobiografie nieudaczników, którzy niczego nie osiągnęli są zwyczajnie nudne.

cyt: (...) bo ja rozumiem, że nie każdy musi uznawać "osiągi" Maćka (nie każdy musi być też bystry), ale jednak mowa o człowieku, który tworzy od 20 mniej więcej lat.

Aha, czyli jak odbiorca nie uznaje "osiagnięć" pana Pałki to znaczy, że nie jest bystry. Brawo, świetny argument.
Bo przecież Pałka tworzy od 20 lat, więc samo to już jest nielada osiągniecie.
A co tworzy i na jakim poziomie to nie jest ważne. Nie jest też ważne czy ktoś to czyta i rozumie.

14 VIII 2017   17:31:35

Dotychczas traktowałem autobiografię jako podsumowanie twórczości/działalności danego człowieka. Bywały pisane na bieżąco (vide Churchill), bywały tworzone z zapisków w kalendarzach (vide Chmielewska), jak i odtwarzane z dokumentów i wspomnień.
Jedna podstawa- zawsze były wnikliwie redagowane i wydawane pod koniec życia twórcy.
PS- tak, znam autobiografie typu "strumień świadomości", wydawane na bieżąco pod wpływem impulsu- jakoś poza "W poszukiwaniu straconego czasu", który też nie należy do dzieł lekkich, żadna nie pozostała mi na dłużej w pamięci

16 VIII 2017   22:36:18

Prawo głosu dziś mają wszyscy. Nie tylko "możni i wpływowi tego świata", nie tylko "męscy i biali" (cytaty z wypowiedzi TP). Wszyscy mogą dziś pisać autobiografie, a nawet relacjonować swoje życie na żywo w mediach społecznościowych. Tylko, czy naprawdę to musi się wszystkim podobać? Czy to, że ktoś, kto tego nie kupuje musi być wyrazem sprzeciwu wobec "równości i demokratyzacji"? Otóż, nie. Choć rzeczywiście stosunek do takiej twórczości mam raczej chłodny, to socjologiczne skrzywienie sprawia, że te procesy naprawdę mnie fascynują. To po pierwsze.

Po drugie, warto jednak utrzymywać pewien poziom dyskusji i nie używać takich prymitywnych argumentów, jak ten dotyczący braku bystrości tego, komu nie podoba się czyjaś twórczość (tym bardziej, że recenzja dotyczy jednego komiksu, a nie całego dorobku). Ja piszę swoje recenzje zawsze z szacunkiem dla autora i jego dzieła. Tego samego oczekiwałbym od czytelników tychże recenzji, którzy uznali za stosowne podzielić się swoimi opiniami o moich opiniach.

17 VIII 2017   02:04:17

Dzisiaj każdy może być artystą, ale nie każdy powinien.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
Sebastian Chosiński

11 XII 2017

Nie sposób wyobrazić sobie dzisiaj kanon światowego komiksowego westernu bez serii stworzonej przez Yves’a Swolfsa. Tym boleśniejsze musiało być, trwające długich osiem lat, oczekiwanie na „Krok do piekła” – czternasty tom legendarnego cyklu. Najważniejsze jednak, że ostatecznie doczekaliśmy się – i że był to powrót w wielkim stylu.

więcej »

Marvel: Nieskończoność megalomanii
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

9 XII 2017

Thanos jest obecnie najgorętszą postacią ze świata Marvela, a to za sprawą zbliżającej się premiery filmu z nim w roli głównego antagonisty. W ramach podgrzania atmosfery w sto trzydziestym pierwszym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela zaserwowano część pierwszą crossoveru „Nieskończoność”, gdzie również gra pierwsze skrzypce. Niestety całość raczej zniechęca do pójścia do kina.

więcej »

Toksyczni rodzice
Paweł Ciołkiewicz

8 XII 2017

Samotne dziecko przeżywające niesamowite przygody wspólnie ze swoim wyimaginowanym przyjacielem to zawsze wdzięczny temat na opowieść. Z takiego założenia wyszedł również Felipe Nunesi stworzył komiks o sześcioletniej dziewczynce, która musi jakoś radzić sobie z rozstaniem swoich rodziców. Z pomocą przychodzi tajemniczy przyjaciel.

więcej »

Polecamy

Nieskończoność megalomanii

Marvel:

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Paradoks kłamcy
— Paweł Ciołkiewicz

Akty na tle rozpadu, zniszczenia i śmierci
— Konrad Wągrowski

Tajemnica Pana X
— Robert Wyrzykowski

Bardzo bolesny komiks
— Robert Wyrzykowski

Koty, stygmaty Janosika i orzeszki ziemne
— Robert Wyrzykowski

Tegoż autora

Toksyczni rodzice
— Paweł Ciołkiewicz

Mroczny świat
— Paweł Ciołkiewicz

Niech żyje bal
— Paweł Ciołkiewicz

Bohema ostro bawi się
— Paweł Ciołkiewicz

Krzyżowcy, heretycy i obcy
— Paweł Ciołkiewicz

Krąg śmierci
— Paweł Ciołkiewicz

Japoński Wertham kontratakuje
— Paweł Ciołkiewicz

Dzień zmartwychwstania
— Paweł Ciołkiewicz

Modlitwa
— Paweł Ciołkiewicz

Ciemność widzę
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.