Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Marvel: Ogniu krocz za mną

Esensja.pl
Esensja.pl
Na hasło Człowiek Pochodnia z miejsca przychodzi nam na myśl członek Fantastycznej Czwórki Johnny Storm. Tymczasem nie jest on jedynym nosicielem płomiennych mocy, a także nie pierwszym. Oryginał nazywa się Jim Hammond i o nim opowiada czternasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela.

Patrick Berkenkotter, Mike Carey
‹Superbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #14: Ludzka Pochodnia (Jim Hammond)
Scenariusz
Data wydania5 lipca 2017
RysunkiPatrick Berkenkotter
PrzekładMateusz Jankowski
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
ISBN978-83-2820-954-1
Format200s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Oryginalny Człowiek Pochodnia zadebiutował w 1939 roku w „Marvel Comics #1” i powszechnie uważany jest za pierwszego superbohatera świata Marvela (pomimo że wtedy firma nazywała się Timely Comics, a w tym samym zeszycie po raz pierwszy pojawił się także Namor). Wbrew pseudonimowi nie był on jednak człowiekiem, a androidem stworzonym przez Phineasa Hortona. Dodajmy, że nieudanym, ponieważ w kontakcie z tlenem stawał w płomieniach. Z czasem nauczył się panować nad swoimi mocami.
Wsławił się głównie w walce z nazistowskimi Niemcami i jako ten, który zamordował Hitlera. W późniejszych latach pojawiał się dość sporadycznie, będąc na zmianę zabijanym i wskrzeszanym. O jednym z takich zmartwychwstań opowiada ośmiotomowa miniseria „Pochodnia” ze scenariuszem Alexa Rossa i Mike′a Careya, wypełniająca omawiany zeszyt.
Trochę szkoda, że nie dostaliśmy przedruku debiutu naszego bohatera, ale podejrzewam, że ma to związek z prawami autorskimi. Niemniej i bez tego każdy fan dobrych opowieści rysunkowych powinien być usatysfakcjonowany, zarówno od strony scenariusza, jak i graficznej.
Początkowo akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony mamy wskrzeszonego niedawno Toro – młodego pomocnika Pochodni, mutanta posiadającego moce podobne do niego. Próbuje on odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Drugim wątkiem jest zlecenie przez pewnych niemiłych ludzi stworzenia przez Mad Thinkera globalnej broni. Ten trochę miota się między pomysłami, aż wreszcie dochodzi do spotkania jego i Toro. To okazuje się brzemienne w skutkach, ponieważ Mad Thinker postanawia wskrzesić oryginalną Ludzką Pochodnię i przemienić go w bezwzględnego mordercę na swoich usługach.
Nie jest to może specjalnie wyszukany punkt wyjściowy, bo podobnych opowieści poznaliśmy już kilka, ale Ross i Carey na tyle zgrabnie prowadzą narrację, wzbogacając ją o niespodziewane elementy, jak choćby koncepcję Nowego Berlina, że jest wciągająca bez reszty. Duże znaczenie w jej odbiorze ma również naszpikowanie jej licznymi nawiązaniami do przeszłości Człowieka Pochodni. Widać, że autorzy mają w małym palcu prehistorię Marvela. Na szczęście czytelnik nie musi być w niej tak bardzo obeznany. A w razie pewnych niejasności, zawsze można o nich poczytać w zamieszczonej na końcu historii naszego bohatera.
Dużym plusem jest postawienie na relacje między bohaterami i pokazanie ich w całkiem nowych sytuacjach. Choć sam Jim Hammond ma w sobie dużo bezduszności sztucznej inteligencji, co może drażnić, to jednak nie da się ukryć, że odróżnia go to od luźnego w sposobie bycia Johnny′ego Storma, który też pojawia się w tej opowieści. Jednak jej najważniejszym elementem wydaje się osoba Toro, który polskiemu czytelnikowi do tej pory nie był znany. Choć niczym Bucky miał być tylko młodocianym współpracownikiem swojego dorosłego mentora, to jednak okazuje się pełnokrwistą postacią, a jego odświeżona wersja jest o wiele bardziej interesująca niż sztampowe przedstawienie z czasów wojny (podobnie było z Zimowym Żołnierzem).
Z drugiej strony umiejętnie nakreślono osobowości czarnych charakterów. W tym przede wszystkim Mad Thinkera, którego osobiście nigdy nie lubiłem, uważając go właśnie za mało malowniczego. Po tym komiksie zdecydowanie zmieniłem zdanie.
Wszystko to uzupełniają śliczne, naturalistyczne rysunki Patricka Berkenkottera, wzbogacone wyrazistymi kolorami przez Carlosa Lopeza. Nawet gdyby sam scenariusz okazał się totalnym niewypałem, to i tak trzeba byłoby sięgnąć po tę pozycję, by nacieszyć oczy.
Szczęśliwie i historia, i szata graficzna sobie dorównują, tworząc, zaryzykuję to stwierdzenie, jak na razie najlepszą pozycję z dotychczasowych, jakie ukazały się w ramach Superbohaterów Marvela. Dla mnie to takie uzupełnienie genialnych „Marvels” Kurta Busieka i Alexa Rossa, którzy zaczynają się waśnie od narodzin Ludzkiej Pochodni. Omawiany komiks świetnie przybliża tę postać.
koniec
5 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zmarnowane życie
Paweł Ciołkiewicz

15 XII 2017

Stworzony przez Jeana van Hamme’a oraz Williama Vance’a bohater opłakiwał Marthę jeszcze zanim to stało się modne. Już w pierwszym tomie świetnej serii „XIII", cierpiący wówczas na amnezję mężczyzna, złożył w strugach deszczu płomienny pocałunek na ustach umierającej Marthy Shoebridge.

więcej »

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
Sebastian Chosiński

14 XII 2017

W październiku minęła dwusetna rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki – jednego z najbardziej zmitologizowanych bohaterów narodowego panteonu. O którym podczas szkolnych apelów często mówi się z nabożną czcią, rzadko przy tym eksponując jego unikalny światopogląd. Nie unika tych tematów natomiast Szczepan Atroszko, autor interesującego komiksu „Pół-Jankes, czyli Tadeusz Kościuszko w Ameryce”.

więcej »

Nie ufaj nikomu
Paweł Ciołkiewicz

13 XII 2017

„Lot kruka” to kameralna, nieco poetycka opowieść rozgrywająca się we Francji pod koniec drugiej wojny światowej. Ucieczka dwójki młodych ludzi z aresztu staje się nie tylko początkiem intrygującej znajomości i źródłem wielu kłopotów, ale również okazją do nieco innego spojrzenia na swoje życie.

więcej »

Polecamy

Nieskończoność megalomanii

Marvel:

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Prezenty świąteczne 2017: Po muzykę Super Deluxe marsz!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grzech nie przeczytać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 nie tak oczywistych piosenek Grzegorza Ciechowskiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.