Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Swobodna ekipa kontratakuje

Esensja.pl
Esensja.pl
„Osiedle Swoboda” to komiks, który doczekał się już statusu dzieła kultowego. Dziwnym zatem nie jest, że opowieść o wielce interesującym oraz pełnym zadziwiających przypadków życiu skłonnej zarówno do filozoficznej refleksji jak i hedonistycznych uciech młodzieży doczekała się kolejnej, dwutomowej edycji.

Michał ‘Śledziu’ Śledziński
‹Osiedle Swoboda 1 (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOsiedle Swoboda 1 (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania27 marca 2017
RysunkiMichał ‘Śledziu’ Śledziński
Wydawca Kultura Gniewu
CyklOsiedle Swoboda
ISBN978-83-64858-55-0
Format280s. 165×235mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena69,90
Gatunekobyczajowy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 57,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
O komiksie Michała Śledzińskiego napisano już chyba wszystko, co można było napisać. Były to oczywiście głównie same pochwały. Uprzedzając nieco fakty, powiedzmy zatem, że wszelkie zachwyty nad komiksem są w pełni uzasadnione. Czwarta edycja komiksu, która ukazuje się osiemnaście lat po debiucie pierwszego odcinka serii na łamach „Produktu”, potwierdza że te opowieści nie straciły nic ze swej aktualności. Przez ten czas Michał Śledziński stworzył wiele świetnych rzeczy, ale dla wielu miłośników historii obrazkowych już zawsze będzie kojarzył się przede wszystkim z tą pełną specyficznego humoru opowieścią, umiejętnie łączącą w sobie nieco surrealistyczną atmosferę z realistycznym zapisem doświadczeń wchodzącej w dorosłe życie młodzieży.
Nowa edycja komiksu dla wszystkich fanów serii stanowi doskonałą okazję do powtórnego spotkania ze swobodną ekipą, a dla potencjalnych nowych czytelników jest to dobry moment na rozpoczęcie tej przygody. Tym bardziej, że aktualne wydanie, z przygotowanymi specjalnie na tę okazję okładkami, zostało pomyślane jako dylogia. Pierwszy tom zawiera klasyczne, czarnobiałe historie pierwotne drukowane w „Produkcie”, a drugi, o którym napiszemy niebawem, zbiera sześć osobnych, utrzymanych już w innej stylistyce, zeszytów opublikowanych w latach 2004-2006. W pierwszym tomie znalazło się dziewięć historii (w tym dwie dłuższe, trzyczęściowe) oraz dodatki zawierające wywiady z bohaterami oraz galerię grafik. Nowe wydanie, w twardej oprawie z efektowną obwolutą prezentuje się naprawdę epicko.
Opowieść Śledzińskiego o burzliwym życiu osiedlowej młodzieży, poza wieloma innymi walorami, ma w sobie istotny wymiar autobiograficzny. Nie jest to jednak w żadnym razie tak modny dzisiaj autobiograficzny ekshibicjonizm, często rażący miałkością i banałem, ale intrygująca gra z czytelnikiem polegająca na łączeniu elementów fikcyjnych ze zdarzeniami, które rozegrały się naprawdę. Śledziński sam brał w nich udział, albo tylko o nich słyszał. Zresztą właśnie ten gawędziarski charakter stanowi jeden z kluczowych atutów opowieści. Jej bohaterowie nieustannie opowiadają sobie niestworzone historie, które – bez względu na to, czy są prawdziwe, czy nie – przydają komiksowi autentyzmu.
Ta fikcyjno-dokumentalna konstrukcja fabularna zaprawiona została dodatkowo satyrycznymi nawiązaniami do klasyki komiksowej oraz szerzej rozumianej popkultury, które można odczytywać jako swoisty hołd składany twórcom z lat osiemdziesiątych. Niektóre wypowiedzi bohaterów będą czytelne dla niemal wszystkich („Jestem twoim ojcem, Luke”), inne ucieszą tych bardziej wtajemniczonych („Pokój zapanuje, kiedy trójka się zjednoczy”). Ten swoisty autobiografizm „Osiedla swoboda” odbiega – w pozytywnym sensie – od dzisiejszych standardów w jeszcze jednym wymiarze. Chodzi mianowicie o pozycję samego twórcy. Śledziński opowiada przede wszystkim o młodzieży funkcjonującej w specyficznym czasie i przestrzeni, samego sytuując siebie nieco na uboczu. Zawsze jest gdzieś w tle, skąd przygląda się swoim bohaterom (często wywołując u nich niemałą konsternację). Wprowadzając samego siebie na plansze komiksu jako „wszechwiedzącego narratora”, robi to z ogromnym dystansem, bawiąc się przy okazji konwencją. Moment w którym Ciachcirachciach, niczym Volga Jasnowidząca ze „Szninkla”, wygłasza swą przepowiednię, by chwilę potem upomnieć Kundzia za jego nietaktowne myśli, stanowi doskonały przykład takiej postawy.
„Osiedle Swoboda” nie byłoby tak ważnym komiksem, gdyby nie warstwa graficzna. Kreska Śledzińskiego jest zdecydowana i niezwykle ekspresyjna. Rysownik, choć można odnieść wrażenie, że podczas tworzenia rozpierała go energia – jednocześnie zachowuje pewien rygor, dzięki któremu rysunki są czytelne i jednoznaczne. Dynamiczne kadrowanie sprawia, że całość – choć stanowi w gruncie rzeczy opowieść obyczajową – czyta się jak dobrą sensację. Specyficzne kreskowanie i częste operowanie dużym kontrastem nadaje kadrom tak charakterystyczny dla „wczesnego Śledzińskiego” charakter. Mówiąc wprost, komiks po prostu doskonale wygląda, a czytelnik podczas lektury nie musi zadawać sobie z drżącym sercem pytania – „czy autor aby na pewno potrafi rysować?”
Kolejne edycje komiksu sprawiają, że przygody Niedźwiedzia, Wiraża, Smutnego, Kundzia i Szopy, powoli zbliżają się do estymy, jaką cieszą się przygody Kajka i Kokosza, Tytusa, Romka i Atomka, Kleksa, a nawet Thorgala. W tym porównaniu trzeba oczywiście zachować wszelkie proporcje. Chodzi mi o to, że Michał Śledziński należy do pokolenia, które wychowywało się między innymi na komiksach ze „Świata Młodych”. Przedstawiciele tej generacji – do której zalicza się także piszący te słowa – niesieni siłą nostalgii wracają dziś do komiksów z dzieciństwa i ponownie przeżywają miłe chwile związane z ich lekturą, zachęcając do obcowania z komiksem swoje dzieci. Stąd – między innymi – bierze się niesłabnąca popularność komiksów tworzonych przez Janusza Christę, Henryka Jerzego Chmielewskiego, Tadeusza Baranowskiego oraz Grzegorza Rosińskiego. Za chwilę w nowy etap swojego życia wkraczać będą ci, którzy wychowywali się na komiksach z „Produktu” i zapewne emocje związane z lekturą sprzed lat, będą w tym przypadku podobne. Już niebawem zobaczymy pewnie na niejednym konwencie komiksowym epicką scenę, w której ojciec dzierżąc nowe wydanie „Osiedla Swobody” wypowie do swojej latorośli fundamentalną kwestię: „zobacz synu, lekturze tegoż komiksu oddawałem się pasjami, pacholęciem jeszcze będąc”.
koniec
15 września 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Warlock raz jeszcze
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 X 2017

Wybłagany u wydawcy pierwszy tom serii Jima Starlina „Warlock” szczęśliwie ukazał się na łamach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Szybko, bo już dwa numery później przygotowano jego kontynuację.

więcej »

Stare ale jare
Marcin Osuch

20 X 2017

Wydawnictwo Taurus zachęcone sukcesem „Valeriana” sięgnęło po kolejną klasyczną serię komiksu frankobelgijskiego. „Luc Orient” ma już swoje lata, ale czyta się go całkiem sprawnie.

więcej »

Gazeciary
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 X 2017

Komiks Briana K. Vaughana i Chrisa Chianga „Paper Girls” nie bez kozery porównywany jest do serialu „Stranger Things”. Grupka dzieciaków na rowerach i nadprzyrodzone tajemnice, a wszystko to w scenerii lat 80., czyli w czasach, kiedy przeciętny redaktor Esensji sam był w wieku głównych bohaterek.

więcej »

Polecamy

Warlock raz jeszcze

Marvel:

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Film jednak lepszy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kapitan Żbik: Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Styczeń 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Jaka piękna katastrofa
— Sebastian Chosiński

Śledź rysuje karpia
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Przeżyyyj to saaam! Przeżyyyj to…
— Tomasz Kontny

Niby nowe, a trąci myszką
— Daniel Gizicki

Dwugłos: Osiedle Swoboda #1
— Daniel Gizicki, Piotr Klinger

Ciąża doniesiona
— Piotr Klinger

Osiedle: (skuteczna) Reanimacja (mitu)
— Daniel Gizicki

Tegoż autora

Superbohaterska nostalgia
— Paweł Ciołkiewicz

Anonimowi bohaterowie
— Paweł Ciołkiewicz

Zakazany owoc
— Paweł Ciołkiewicz

Liczy się tylko wysiłek
— Paweł Ciołkiewicz

Między młotem a kowadłem
— Paweł Ciołkiewicz

Pieniądz rządzi światem
— Paweł Ciołkiewicz

O czterech takich…
— Paweł Ciołkiewicz

Kultura i natura
— Paweł Ciołkiewicz

Wszyscy jesteśmy zabójcami
— Paweł Ciołkiewicz

Miłość w czasach internetu
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.