Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Kapitan Żbik: Na tropie narkotykowej szajki

Esensja.pl
Esensja.pl
Drugie życie kapitana – a w późniejszym czasie majora – Żbika rozpoczęło się na początku stulecia. Nietrudno to zrozumieć. Od upadku PRL-u minęło wystarczająco dużo czasu, by opadły związane z minionym ustrojem emocje; dawni wielbiciele komiksu dorośli zaś na tyle, aby zacząć odczuwać nostalgię na myśl o bohaterze swego dzieciństwa. Zaczęto więc przypominać stare i wydawać nowe historie. Ba! za sprawą Macieja Jasińskiego i Łukasza Ciaciucha Żbik postanowił przysłużyć się również policji w III RP.

Łukasz Ciaciuch, Maciej Jasiński
‹Komisarz Żbik: Przygody komisarza Żbika. Warto wstąpić›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzygody komisarza Żbika. Warto wstąpić
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2009
RysunkiŁukasz Ciaciuch
CyklKomisarz Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jeszcze zanim pojawiły się kontynuacje Żbika wymyślone przez jego twórcę, Władysława Krupkę – na myśli mamy tu „Tajemnicę Plaży w Pourville” (2003-2004) oraz początek nowej (ostatecznie niedokończonej) miniserii pod postacią zeszytu „Kim jest Biała Mewa?” (2006) – do sprzedaży trafiło klubowe wydanie dwóch najwcześniejszych, pochodzących jeszcze z 1968 roku, gazetowych opowieści o dzielnym funkcjonariuszu Milicji Obywatelskiej, to jest „Pięć błękitnych goździków” i „Dziękuję, kapitanie”. W ślad za nimi w 2002 roku ukazały się natomiast dwa albumiki z krótkimi, tworzonymi przez różnych autorów i w różnej stylistyce, historyjkami nawiązującymi do losów legendarnego oficera – „I co dalej, kapitanie?” oraz „Wesoły finał”. Jak więc widać, Żbik nie umarł wraz z systemem, któremu przez całe swoje dorosłe życie wiernie służył. Choć – podkreślmy – w nowych komiksach ustąpił miejsca swemu wnukowi, Michałowi.
Co by o bohaterze stworzonym przez Władysława Krupkę nie mówić, nie da się go tak łatwo strącić z piedestału. Wciąż – obok Tytusa, Romka i A’Tomka, Kajka i Kokosza czy Kleksa – pozostaje jedną z ikon peerelowskiej popkultury. Walczyć z nim nie ma sensu, bo oznaczałoby to jednocześnie walkę ze wspomnieniami z dzieciństwa i wczesnej młodości całego pokolenia obecnych czterdziestolatków (i więcej). Całkiem możliwe też, że w policji wciąż służą funkcjonariusze, którzy kiedyś wstępowali do służby powodowani właśnie namowami ze strony sympatycznego kapitana. Nie brakowało ich przecież w kolejnych zeszytach wydawanych w latach 70. ubiegłego wieku. Mądrzej było więc wykorzystać Żbika do swoich celów. Stąd pomysł, aby posłużyć się nim, zachęcając kolejne pokolenie młodych Polaków do wstępowania w szeregi służb mundurowych. Wpadła na niego Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy, która dziewięć lat temu – w ramach kampanii rekrutacyjnej pod hasłem „Warto wstąpić” – zamówiła u dwóch bydgoskich twórców cykl historyjek o początkach kariery wnuka emerytowanego pułkownika Żbika.
Scenariusze napisał Maciej Jasiński („Józef Makowski. Mój dziennik”, „Uczeń Heweliusza”, „Buszujący w Bydgoszczy”, „Tajemnice D.A.G. Fabrik Bromberg”, „Niesamowite opowieści Josepha Conrada”, „Marian Rejewski – bydgoszczanin, który złamał szyfr Enigmy”), a zilustrował je Łukasz Ciaciuch. Najpierw zaprezentowane zostały one w formie trzykadrowych pasków (w sumie powstało osiemnaście odcinków), a później – z trzema dodatkowymi planszami – złożyły się one na opublikowany na stronie internetowej policji kujawsko-pomorskiej wirtualny zeszyt „Przygody komisarza Żbika”, który ostatecznie doczekał się również wydania papierowego. Głównym bohaterem wszystkich opowieści jest wspomniany już wcześniej wnuk Jana, Michał, chociaż dziadek także pojawia się w jednym – otwierającym całość – epizodzie.
Oceniając „Przygody…”, trzeba pamiętać o celu, w jakim one powstały. Tym samym trudno przykładać do nich taką samą miarę, jak do klasycznych albumów. Nie oznacza to jednak wcale, że mamy do czynienia z półproduktem. Przeciwnie, na tle „Tajemnicy Plaży w Pourville” czy „Kim jest Biała Mewa?” komiks Jasińskiego i Ciaciucha wypada dużo ciekawiej. W kolejnych odcinkach przedstawiona jest droga, jaką przechodzi młody Żbik, by stać się pełnoprawnym oficerem policji – od testu sprawnościowego i egzaminu z wiedzy, poprzez zakończone złożeniem przysięgi pierwsze szkolenie i naukę w Szkole Policyjnej w Pile, patrole piesze i zmotoryzowane, pracę w drogówce i w charakterze dzielnicowego, aż po (to już w finale) rozpracowywanie pod przykrywką podziemia narkotykowego. Przy okazji udaje się twórcom „Przygód…” podjąć kilka ważkich tematów: z jednej strony przestrzegają dzieci przed głupimi żartami o podłożonej w szkole bombie, z drugiej emerytów przed wpadnięciem w pułapkę, której skutkiem jest oszustwo metodą „na wnuczka”.
Najciekawiej robi się jednak w końcówce, kiedy młody Żbik podejmuje się roli agenta-prowokatora, przyczyniając się tym sposobem do rozprawy z handlarzami narkotyków. Aż żal, że Jasiński nie rozwinął tego wątku do pełnoprawnej opowieści. Z tego naprawdę mogłaby powstać intrygująca, na wskroś współczesna (bez typowych dla Krupki peerelowskich sentymentów) historia kryminalna. Ale może kiedyś… Graficznie jest poprawnie. Ciaciuch nie miał łatwego zadania. Przygotowane przez niego rysunki musiały wpisać się w „propagandowy” (choć bez negatywnych konotacji) charakter komiksu; w pierwszych odcinkach nie mógł też specjalnie rozwinąć skrzydeł z uwagi na rozbudowany tekst. Dopiero później, na planszach dołączonych do „wydania zbiorczego”, pozwolił sobie na większy rozmach – i całość od razu na tym zyskała. W efekcie okazjonalna praca, mimo specyficznego charakteru, okazała się być całkiem zajmującym dziełkiem. Zabrzmi to może obrazoburczo, ale Władysław Krupka mógłby wiele nauczyć się od swoich młodszych kolegów po fachu.
koniec
17 września 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Warlock raz jeszcze
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 X 2017

Wybłagany u wydawcy pierwszy tom serii Jima Starlina „Warlock” szczęśliwie ukazał się na łamach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Szybko, bo już dwa numery później przygotowano jego kontynuację.

więcej »

Stare ale jare
Marcin Osuch

20 X 2017

Wydawnictwo Taurus zachęcone sukcesem „Valeriana” sięgnęło po kolejną klasyczną serię komiksu frankobelgijskiego. „Luc Orient” ma już swoje lata, ale czyta się go całkiem sprawnie.

więcej »

Gazeciary
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 X 2017

Komiks Briana K. Vaughana i Chrisa Chianga „Paper Girls” nie bez kozery porównywany jest do serialu „Stranger Things”. Grupka dzieciaków na rowerach i nadprzyrodzone tajemnice, a wszystko to w scenerii lat 80., czyli w czasach, kiedy przeciętny redaktor Esensji sam był w wieku głównych bohaterek.

więcej »

Polecamy

Warlock raz jeszcze

Marvel:

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Film jednak lepszy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.