Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem

Esensja.pl
Esensja.pl
Komiksowe adaptacje powieści są zawsze bardzo ryzykownym przedsięwzięciem, raczej skazanym na porażkę, niż spektakularny sukces. Szczęśliwie historia zna chlubne wyjątki. Można do nich śmiało dołączyć wydaną przez Egmont wersję obrazkową środkowej części trylogii (choć to już nieaktualne określenie) „Millennium” Stiega Larssona „Dziewczyna, która igrała z ogniem”.

Man, Sylvain Runberg
‹Millennium #2: Dziewczyna, która igrała z ogniem›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMillennium #2: Dziewczyna, która igrała z ogniem
Tytuł oryginalnyLa fille qui rêvait d’un bidon d’essence et d’une allumette
Scenariusz
Data wydania7 czerwca 2017
RysunkiMan
PrzekładMaria Mosiewicz
Wydawca Egmont
CyklMillennium
ISBN978-83-281-1867-6
Format128s. 215×285mm
Cena59,99
Gatunekkryminał
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 48,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
„Millennium” stało się kulturowym fenomenem i jedną z najpopularniejszych książek XXI wieku, natomiast jego bohaterka – Lisbeth Salander zasłużyła sobie na miano postaci kultowej, do której coraz chętniej odwołują się inni twórcy. Jest to o tyle dziwne, że w przeciwieństwie do innych literackich pozycji, które w ostatnim czasie rozchodziły się jak świeże bułeczki, pokroju „Harry′ego Pottera”, „Kodu Leonarda da Vinci, czy „50 twarzy Greya”, powieść Larssona charakteryzuje się mroczną, bezkompromisową atmosferą i dosadnie opisaną brutalnością. Zwłaszcza wspominana tu część druga, będąca pozycją jeszcze mocniejszą niż poprzedniczka – „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”.
Rynek szybko zwęszył interes na i w ekspresowym tempie powstały dwie adaptacje filmowe (szwedzki miniserial i amerykańska) dzieła. Ponieważ zapotrzebowanie wciąż jest spore, a Larsson już nie żyje, niedawno mieliśmy do czynienia z podjęciem opisywania losów Salander przez innego autora. Szał nie ominął także twórców komiksów. Także w naszym kraju. W 2012 wydawnictwo Czarna Owca zaserwowało nam dwutomowe, powstałe w USA „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, a w roku obecnym Egmont wskrzesił tytuł, tyle, że na podstawie wersji francuskiej. Tym razem jednak zostało to poprowadzone konsekwentnie, czyli poza wałkowaną na wiele sposobów częścią pierwszą, otrzymamy także pozostałe.
W „Dziewczynie, która igrała z ogniem” ponownie spotykamy się z Lisbeth Salander i Mikaelem Blomkvistem. W ich życiu jednak sporo się zmieniło. Kiedy ten drugi stał się pierwszym dziennikarzem Szwecji i bryluje w telewizji, dziewczyna pod fałszywą tożsamością ukrywa się, konsekwentnie zacierając za sobą ślady. Sytuacja robi się jednak ponownie gorąca, kiedy dziennikarze „Millennium” zabierają się za kolejny potężny temat – handel i przemyt młodych dziewczyn. Tropy zaczynają prowadzić do coraz wyżej postawionych oficjeli tajnych służb, a nawet skrywanej dotąd przeszłości Lisabeth.
Trzeba przyznać, że scenarzysta Sylvain Runberg adaptując „Dziewczynę, która igrała z ogniem” wykonał kawał świetnej roboty. W tak umiejętny sposób streścił 800 stron powieści na 130 kartach komiksu, że nie ma się wrażenia traktowania materiału po łebkach. Fabuła jest spójna i zrozumiała nawet dla tych, którzy nie czytali oryginału. Główni bohaterowie zostali zarysowani bardzo przekonująco i wcale nie czuje się, że mamy do czynienia z adaptacją, a bardziej z autonomicznym dziełem.
Na tym tle trochę gorzej wygląda szata graficzna, za którą tym razem w całości odpowiada Manolo „Man” Carrot (poprzednio był tylko współautorem części prac, bo większość wyszła spod ręki Jose Homsa). Mnie jego nieco karykaturalny styl nie do końca odpowiada, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę sylwetkę Lisabeth. Ale może to wina tego, że od kiedy obejrzałem szwedzki miniserial „Millennium” zakodowałem sobie wizerunek Salander jako dziewczyny o aparycji Noomi Rapace.
Na album „Dziewczyna, która igrała z ogniem” składają się dwa zeszyty wydane na rynku frankońskim. Podobnie wygląda sytuacja z pozostałymi częściami. Połączenie ich jest sensownym zabiegiem, ponieważ w ten sposób otrzymujemy adaptację całej książki. Poza tym lektura idzie tak wciąga, że przerywanie jej w połowie byłoby okrucieństwem ze strony wydawcy, a przecież i tak pod koniec nie otrzymujemy satysfakcjonującego rozwiązania, bo te poznajemy dopiero w „Zamku z piasku, który runął”.
Choć omawiana tu pozycja jest ze wszech miar godna polecenia nawet tym, którzy dotąd o dziele Larssona tylko słyszeli, to jednak stanowi jedynie przystawkę do głównego dania, którym jest wykraczająca poza kanon opowieść o dalszych losach Lisabeth i Mikaela (miała premierę tydzień temu). Warto więc przed tą nowością szybko odświeżyć sobie klasykę, do czego „Dziewczyna, która igrała z ogniem”, jak i pozostałe dwie części serwowane w postaci komiksu nadają się doskonale.
koniec
23 września 2017
dodajdo

Komentarze

23 IX 2017   10:46:55

Czarna Owca też była konsekwentna. Wydali amerykańskie adaptacje wszystkich tomów.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Cierpienia młodego Dylana
Paweł Ciołkiewicz

17 XII 2017

Duet Ed Brubaker i Sean Phillips nie zawodzi. Po świetnej serii „Fatale” otrzymujemy ich kolejne wspólne dzieło - utrzymany w mrocznych klimatach thriller „Zabij albo zgiń”. A w nim… nieustający monolog głównego bohatera, który zwierza się czytelnikom ze swoich kolejnych porażek i problemów.

więcej »

Rozrywka ociekająca krwią
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 XII 2017

Zastanawialiście się kiedyś, jak mogłyby wyglądać przygody Hellboya w klimacie heroic fantasy? Ja też nie, ale pierwszy tom serii „Head Lopper” z podtytułem „Wyspa albo plaga Bestii”, który właśnie wydał Nonstop Comics może na to pytanie odpowiedzieć.

więcej »

Zmarnowane życie
Paweł Ciołkiewicz

15 XII 2017

Stworzony przez Jeana van Hamme’a oraz Williama Vance’a bohater opłakiwał Marthę jeszcze zanim to stało się modne. Już w pierwszym tomie świetnej serii „XIII", cierpiący wówczas na amnezję mężczyzna, złożył w strugach deszczu płomienny pocałunek na ustach umierającej Marthy Shoebridge.

więcej »

Polecamy

Nieskończoność megalomanii

Marvel:

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grzech nie przeczytać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.