Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Ciemność widzę

Esensja.pl
Esensja.pl
Ku uciesze fanów twórczości samotnika z Providence, Tanabe Gou kontynuuje swoją przygodę z utworami Lovecrafta. Otrzymujemy oto trzeci tom serii tworzonej na podstawie opowiadań mistrza grozy. Do tej pory ukazały się już dwa albumy – „Ogar i inne opowieści” oraz „Kolor z innego wszechświata”, teraz przyszedł czas na „Nawiedziciela mroku”.

Gou Tanabe
‹Nawiedziciel mroku›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNawiedziciel mroku
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2017
RysunkiGou Tanabe
Wydawca Studio JG
Cena29,99
Gatunekmanga
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Tym razem japoński mangaka wziął na warsztat ostatnie samodzielnie stworzone przez Lovecrafta opowiadanie – napisanego w 1935 roku, a opublikowanego rok później „Nawiedziciela mroku”. Ta wersja tytułu nawiązuje oczywiście do tłumaczenia Macieja Płazy z wydanego w 2012 roku przez wydawnictwo Vesper zbioru „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści”. W wydanej w 2004 w ramach Biblioteki Grozy roku książce „Zew Cthulu” tytuł tego opowiadania przetłumaczono natomiast – mniej trafnie – jako „Duch ciemności”. Na wstępie trzeba jeszcze odnotować, że recenzowanym w tomie znalazły się dwa utwory. Poza tytułowym, mamy tu także – w charakterze prologu – opowiadanie „Dagon” z roku 1917. Oba opowiadania dzieli zatem osiemnaście lat, co w przypadku przedwcześnie przerwanej aktywności twórczej Lovecrafta jest okresem równym eonom. „Dagona” pisał rozpoczynający dopiero swoją pisarską drogę autor, znany dotychczas w środowisku dziennikarzy amatorów niemal wyłącznie ze swych niezwykle krytycznych esejów i recenzji, „Nawiedziciel mroku” to już natomiast dzieło pisarza o mocnej pozycji wśród twórców literatury niesamowitej. Z tym opowiadaniem wiąże się zabawna historia, wspomniana przez S.T. Joshiego w monumentalnej biografii Lovecrafta. Było ono mianowicie swoistym żartem literackim. Pisząc je mistrz grozy zrewanżował się swojemu przyjacielowi Robertowi Blochowi za jego utwór zatytułowany "The Shamber from the Stars", w którym główny bohater – wzorowany na Lovecrafcie pisarz zajmujący się tworzeniem literatury pulpowej – zostaje zabity. W tej sytuacji główny bohater „Nawiedziciela mroku”, Robert Blake (!) oczywiście również musiał zginąć w dramatycznych okolicznościach.
Nie jest to żaden spojler, gdyż właśnie od tej informacji zaczyna się cała opowieść. Po tym, jak już czytelnik zobaczy zmasakrowaną twarz zmarłego pisarza zmarłego w niewyjaśnionych okolicznościach w swoim pokoju, siedząc przy biurku, autor sięga do pozostawionych przez niego notatek, by na ich podstawie zrekonstruować zdarzenia, które doprowadziły do tragedii. Dowiadujemy się zatem, że Blake powrócił do Providence po dłuższej nieobecności i miał zamiar odnaleźć tu spokój potrzebny do pracy twórczej. Liczył na to, że przeniknięta duchem historii atmosfera tego miasta pobudzi jego wyobraźnię i będzie sprzyjała tworzeniu niezwykłych opowiadań i malowaniu fantastycznych obrazów. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Blake napisał pięć, dobrze przyjętych przez krytykę opowiadań oraz namalował siedem obrazów. Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, mężczyznę zaczęła fascynować tajemnicza wieża kościelna usytuowana na wzgórzu Federal Hill. Widoczna z okna jego pracowni budowla w jakiś niewytłumaczalny sposób zaczęła go przyciągać. Aż wreszcie uległ narastającej pokusie i zdecydował się ją odwiedzić. Choć odnalezienie kościoła i dostanie się do jego wnętrza okazało się znacznie trudniejsze niż początkowo przypuszczał, Blake wreszcie osiągnął swój cel. Niestety ta wizyta stała się źródłem wielu problemów, a ukryte tam w uśpieniu zło czerpiące swą siłę z ciemności zaczęło nawiedzać pisarza i doprowadziło do jego śmierci. Choć trzeba odnotować, że Lovecraft pozostawia otwartą sprawę tego, czy w momencie śmierci Blake faktycznie był jeszcze sobą…
„Nawiedziciel mroku” w adaptacji Tanabe Gou pozostaje fascynującym studium pogrążania się w szaleństwie i zmierzania ku nieuchronnej zagładzie. Czytelnik od początku wie, jaki los spotkał głównego bohatera, może zatem skupić się na śledzeniu procesu, który do tego doprowadził. Autor mangi w mistrzowski sposób oddaje atmosferę opowiadania Lovecrafta dokładając do niego świetną oprawę graficzną. Rysunki wręcz toną w tuszu i kolejnych warstwach rastrów, tworząc niezwykle mroczny klimat. Sekwencje przedstawiające złowieszczy kościół i ukryte w nim mroczne siły zła są niezwykle sugestywne. Szczególne wrażenie robią doskonale skomponowane rozkładówki. Można je traktować wręcz jako samodzielne ilustracje nadające się do publikacji w jakimś zbiorze opowiadań Lovecrafta, ale ich prawdziwa siła tkwi rzecz jasna w sekwencyjnym usytuowaniu. Na przykład dwuplanszowy rysunek ukazujący tonące w ciemnościach miasteczko, nad którym góruje złowieszczy kościół sam w sobie wywołuje dreszcz przerażenia, ale dopiero kontekst - wyjaśniający rolę ciemności i eksponujący moment jej zapadnięcia - nadaje mu element prawdziwej trwogi.
Manga Tanabe Gou pozostaje godną polecenia wariacją na Lovecraftowskie tematy. Twórca umiejętnie przenosi specyficzną prozę samotnika z Providence na komiksowe plansze nadając jej nieco bardziej dynamiczny charakter i dodając do niej niezwykle efektowną wizualnie, gotycką stylistykę. Dzięki temu komiks czyta się doskonale i nie trzeba być fanem Lovecrafta, by docenić mroczną atmosferę strachu i przerażenia przenikającą tę mangę i narastającą z każdą kolejną stroną. Sympatykom twórczości mangaki nie pozostaje zatem nic innego jak cierpliwie czekać na kolejne pozycje z tej serii.
koniec
30 października 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 XI 2017

Czarna Pantera to jeden z najpopularniejszych bohaterów komiksów za Wielką Wodą. U nas znany jest jednak przede wszystkim z ról epizodycznych. Sytuację tę miał naprawić dwudziesty pierwszy tom Kolekcji Superbohaterowie Marvela. Cóż, nie udało się.

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 XI 2017

Zgodnie z obietnicą kolejna porcja porcja komiksowych króciaków w listopadzie.

więcej »

Japoński Wertham kontratakuje
Paweł Ciołkiewicz

15 XI 2017

„Poison City” to opowieść o zatrutym mieście, niszczonym przez… mangi. Stanowią one zagrożenie, przed którym trzeba chronić japońską młodzież. Bezwzględną krucjatę przeciwko deprawującym treściom rozpoczyna Ruch Oczyszczenia Tokio. Czy w tym mieście przyszłości szyjącym się do organizacji igrzysk olimpijskich zapłoną stosy?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kolor cierpienia
— Paweł Ciołkiewicz

„Nie umarło, co spoczywać w uśpieniu wieki całe może”
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Japoński Wertham kontratakuje
— Paweł Ciołkiewicz

Dzień zmartwychwstania
— Paweł Ciołkiewicz

Modlitwa
— Paweł Ciołkiewicz

Gra pozorów
— Paweł Ciołkiewicz

Superbohaterska nostalgia
— Paweł Ciołkiewicz

Anonimowi bohaterowie
— Paweł Ciołkiewicz

Zakazany owoc
— Paweł Ciołkiewicz

Liczy się tylko wysiłek
— Paweł Ciołkiewicz

Między młotem a kowadłem
— Paweł Ciołkiewicz

Pieniądz rządzi światem
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.