Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Ekscentryczny wypoczynek w egzotycznej scenerii

Esensja.pl
Esensja.pl
„Miesiąc miodowy na safari” Jesse Jacobsa to jedna z najoryginalniejszych historii komiksowych wydanych w ostatnich latach. Z jednej strony odjechana, psychodeliczna historia science fiction, a z drugiej zjadliwa satyra na konsumpcjonizm możnych tego świata.

Jesse Jacobs
‹Miesiąc miodowy na safari›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiesiąc miodowy na safari
Scenariusz
Data wydania27 marca 2017
RysunkiJesse Jacobs
Wydawca Kultura Gniewu
ISBN9788364858567
Format80s. 195x270 mm
Cena49,90
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 40,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Ona i ona, młode małżeństwo. No, słowo „młode” może nie do końca tu pasuje, bo on to łysiejący już pan w średnim wieku, najprawdopodobniej biznesmen, wzięty prawnik, przedsiębiorca, w każdym razie człowiek majętny, który wziął ślub z dużo młodszą kobietą. Jak przystało na bogatą parę, prowadzącą aktywne życie, szukającą wciąż niestandardowych sposobów spędzania czasu, nie bacząc na koszty, na podróż poślubną wybierają się na safari. Nie jest to jednak takie safari, jakie przychodzi nam do głowy z pierwszym skojarzeniem. Nie zobaczymy tu słoni, żyraf, nosorożców czy hipopotamów – nasza para w towarzystwie wynajętego przewodnika wybiera się na polowanie na… inną planetę.
Powiedzieć, że to poślubne safari jest dziwaczne, to mało powiedzieć. Przyroda planety pełna jest osobliwych stworów, właściwie każde napotkane zwierzę czy roślina zwiastuje nieznane niebezpieczeństwo. Pełno tu pasożytów, które nie wzgardzą ludzkim organizmem w roli nosiciela – mogą się wślizgnąć w nocy przez ucho bądź odbyt(!), ale i to nie odstrasza dzielnych turystów. Nawet ich przewodnik jest ofiarą pasożyta – jego język został niegdyś zjedzony przez jakieś stworzenie, które zainstalowało samo siebie w miejscu tego organu i obecnie pobiera odrobinę każdego posiłku, który spożywa przewodnik. W zamian jednak obdarza nosiciela bardziej wysublimowanym smakiem – rzec można więc, że nie jest to pasożytnictwo, ale prawie symbioza… Polowanie sprowadza się co i rusz do roznoszenia na strzępy kolejnych agresywnych stworzeń, ale to w żaden sposób nie zniechęca małżeństwa by kontynuować swój miesiąc miodowy. Na zewnętrzne zagrożenia reagują z szokująca naiwnością i beztroską, w rozstawionym pośród dziwacznej dżungli namiocie oddają się rozkoszom cielesnym, a przewodnik przyrządza dla nich kolejne wyszukane posiłki. Można rzec: nasz klient, nasz pan. Skoro zapłacono słone pieniądze za ekscentryczny wypoczynek w egzotycznej scenerii, jakość usług musi pozostać wysoka. Sytuacja jednak się komplikuje, gdy przewodnik zostaje opanowany przez kolejnego pasożyta – ale i to powoduje bardziej groźby, że agencja turystyczna będzie musiała zwrócić pieniądze za wakacje, niż budzi jakieś mocniejsze instynkty samozachowawcze obojga bohaterów.
Nietrudno jest w komiksie Jesse Jacobsa doszukać się satyry na współczesne oblicze turystyki, nastawionej na konsumpcjonizm i szukanie coraz to bardziej wyszukanych wrażeń (wszak w ofertach pojawiają się propozycje określane mianem turystyki ekstremalnej). Oferta dla najbogatszych turystów musi być nie tylko oryginalna, ale dająca poczucie jak najbardziej autentycznych doświadczeń, połączonych z odrobiną dreszczyku, by po powrocie można było się pochwalić znajomym. Jacobs zdaje się mówić: chcieliście wrażeń i egzotyki, to macie – w najbardziej przerysowanej wersji. Bohaterowie komiksu są kompletnie pozbawieni autorefleksji: nie tylko nie zastanawiają się nad tym, jak ich działania wpływają na świat, w którym przebywają, ale ich wyobraźnia nie jest nawet w stanie objąć zagrożeń, z jakimi mogą się sami spotkać. To istoty bezrefleksyjne, całkowicie nastawione na korzystanie z uroków życia, bardzo złośliwy wizerunek „górnego procenta” (czyli najbogatszych).
Ale „Miesiąc miodowy na safari” to także bardzo oryginalna, ocierająca się o groteskę wizja obcego świata. Niebagatelną rolę odgrywa tu rysunek. Całość narysowana jest nieskomplikowaną kreską, wyłącznie w zieleni, postacie są dosyć schematyczne, co kontrastuje z złożonymi wizjami pozaziemskiej przyrody. Wiele kadrów, ale i całych stron, pozbawionych dialogów, pokazuje obcy świat – plątaniny pnączy, dziwaczne roślinno-zwierzęce stworzenia, nierzadko w skomplikowanych geometrycznych kształtach. Jacobsowi udaje się nie lada sztuka – jego świat, choć rysowany bez specjalnej szczegółowości, budzi niepokój u czytelnika. Rysownik wyraźnie zdaje sobie sprawę z tego, jakie elementy mogą budzić u odbiorcy jeśli nie odrazę, to przynajmniej powodować, by czuł się nieswojo. i nie waha się tego wykorzystywać. W efekcie odczucia czytelnika tego albumu wciąż oscylują między ciekawością, rozbawieniem i nieokreślonym uczuciem dyskomfortu – co też z pewnością czyni „Miesiąc miodowy na safari” jedną z najciekawszych komiksowych propozycji tego roku.
koniec
29 listopada 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Cierpienia młodego Dylana
Paweł Ciołkiewicz

17 XII 2017

Duet Ed Brubaker i Sean Phillips nie zawodzi. Po świetnej serii „Fatale” otrzymujemy ich kolejne wspólne dzieło - utrzymany w mrocznych klimatach thriller „Zabij albo zgiń”. A w nim… nieustający monolog głównego bohatera, który zwierza się czytelnikom ze swoich kolejnych porażek i problemów.

więcej »

Rozrywka ociekająca krwią
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 XII 2017

Zastanawialiście się kiedyś, jak mogłyby wyglądać przygody Hellboya w klimacie heroic fantasy? Ja też nie, ale pierwszy tom serii „Head Lopper” z podtytułem „Wyspa albo plaga Bestii”, który właśnie wydał Nonstop Comics może na to pytanie odpowiedzieć.

więcej »

Zmarnowane życie
Paweł Ciołkiewicz

15 XII 2017

Stworzony przez Jeana van Hamme’a oraz Williama Vance’a bohater opłakiwał Marthę jeszcze zanim to stało się modne. Już w pierwszym tomie świetnej serii „XIII", cierpiący wówczas na amnezję mężczyzna, złożył w strugach deszczu płomienny pocałunek na ustach umierającej Marthy Shoebridge.

więcej »

Polecamy

Nieskończoność megalomanii

Marvel:

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Poczuć się jak dziesięciolatek
— Konrad Wągrowski

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
— Konrad Wągrowski

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Pierwszy milion trzeba ukraść
— Konrad Wągrowski

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Prawdziwe życie Luke’a Skywalkera
— Konrad Wągrowski

Noga i jej chłopiec
— Konrad Wągrowski

Poetycka makabreska
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.