Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Niech żyje bal

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwszy tom komiksu „Mechaniczna ziemia” zapowiada fantastyczną przygodę, ale musimy uzbroić się w cierpliwość, żeby ją przeżyć. Póki co poznajemy jej głównych aktorów i obserwujemy zwariowane perypetie, w których biorą udział.

Jean-Baptiste Andréae, Patrick Fitou
‹Mechaniczna ziemia #1: Oceanika›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMechaniczna ziemia #1: Oceanika
Scenariusz
Data wydanialistopad 2017
RysunkiJean-Baptiste Andréae
Wydawca Kurc
ISBN978-83-947753-6-0
Format48s. 210 x 297 mm
Cena45,00
GatunekSF
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 40,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Opowieść rozgrywa się na wielkim statku, w jakiejś nieokreślonej bliżej przyszłości. Wiemy tylko tyle, że pasażerowie transatlantyku o nazwie Mekaton nieustannie i szaleńczo świętują korzystając z rozmaitych uciech. Nie wiemy kim są, skąd i dokąd płyną, ani też jaki jest cel tej podróży. Każdego dnia trwa tu bal uroczyście rozpoczynany przez kapitana, a odpowiednie służby dbają, by każdy członek tej społeczności brał w nim udział i nie zadawał niewygodnych pytań. Jak to zwykle jednak bywa, pojawia się ktoś, kto postanawia wyłamać się i popsuć całą zabawę. Tym kimś jest Philéon, mały niebieski nosorożec, który chce uciec z „radosnego” statku. Warto odnotować w tym miejscu, że pasażerami statku są nie tylko ludzie – widzimy tu zróżnicowaną i kolorową galerię surrealistycznych, mniej lub bardziej groteskowych postaci (dwunożny, niebieski słoń nie jest bynajmniej najdziwniejszy w tej galerii). Ucieczka Philéona kończy się niestety całkowitym niepowodzeniem – jego pojazd latający zostaje zestrzelony przez pracowników Sił Specjalnych. Na szczęście przed dostaniem się w ich ręce ratuje go mały chłopiec o imieniu Bruno. Wspólnie z mamą – piękną i powabną Edmée – pomaga on małemu nosorożcowi ukryć się przed demonicznym admirałem Finoiseau.
Ten incydent uruchamia serię zwariowanych zdarzeń. Pierwszy tom to przede wszystkim niekończące się pościgi oraz slapstickowe gagi, przy okazji których poznajemy bohaterów. Bruno, Edmée, Philéon, kapitan statku oraz admirał Finoiseau to główni aktorzy tej opowieści, ale ich charakterystyki zostają ledwie naszkicowane. Autorzy skupili się bowiem na skonstruowaniu dynamicznej akcji, od pierwszych plansz bez reszty angażującej czytelnika. Wszystko to zostało przedstawione w fantastycznej oprawie graficznej. Rysunki Jean-Baptiste’a Andréae mieliśmy już okazję podziwiać dzięki serii „Azymut”. W „Mechanicznej ziemi”, komiksie stworzonym znacznie wcześniej niż opowieść o świecie pozbawionym bieguna północnego, można od razu rozpoznać charakterystyczne cechy jego twórczości – oryginalne postacie, dynamiczne kadrowanie, wymyślne konstrukcje oraz delikatne pastelowe kolory. Jednak w porównaniu z serią tworzoną z Wilfridem Lupano, artysta postawił na bardziej wyrazistą i zdecydowaną kreskę. W „Azymucie” delikatne linie bardzo często znikały wręcz pod warstwą akwarelowych kolorów, tutaj natomiast to kreska jest dominująca a barwa stanowi jej uzupełnienie. W takim wariancie stylistyka Andréae sprawdza się równie dobrze.
„Mechaniczna ziemia” to jednak nie tylko prowadzona w szaleńczym tempie akcja i piękne rysunki. Komiks można bowiem także odczytywać, jako metaforę współczesnego świata. Według takiej interpretacji wszyscy dziś płyniemy takim Mekatonem, a różni specjaliści nie pozwalają nam się nudzić, ani też zadawać pytań o sens tej zabawy i możliwości rezygnacji. Co gorsza, jakakolwiek próba odmowy uczestnictwa może spotkać się z nieprzychylnymi reakcjami. Nie, nie chodzi mi o to, że żyjemy w państwie totalitarnym i zaraz pojawią się jakieś służby specjalne, by sprowadzić nas na właściwą drogę. Chodzi o presję znacznie bardziej subtelną, niemal niewidoczną, ale za to niezwykle dojmującą. Presję, która może objawiać pełnymi politowania spojrzeniami, ukradkowymi uśmiechami, czy też ironicznymi komentarzami. Jak to, nie oglądałeś kolejnego odcinka „aktualnie modnego serialu”, nie widziałeś nowego programu „znanego prezentera”, nie przeczytałeś kolejnego poradnika „żony popularnego sportowca”? Dziwne, przecież to jest takie fajne, ciekawe, odkrywcze… Co jest z tobą nie tak człowieku? Baw się!
Podobnie czuje się Philéon. Najwyraźniej ma dość tej zabawy oraz wszystkich uczestniczących w niej pasażerów. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście z nim jest coś nie tak, czy raczej inni powinni zastanowić się nad sobą. Dzięki możliwości snucia takich interpretacji komiks zyskuje znacznie na wartości, jednak prawdziwym testem atrakcyjności będą kolejne tomy. Autorzy będą musieli bowiem wyjaśnić kilka spraw do tej pory owianych aurą tajemnicy. Czy pomysły na rozwinięcie tej przygody sprostają oczekiwaniom rozbudzonym przez pierwszy tom? Czy świat poza pokładem Mekatona okaże się interesujący? Dwa kolejne albumy przyniosą odpowiedzi na te pytania.
koniec
1 grudnia 2017
dodajdo

Komentarze

01 XII 2017   16:13:32

"pomaga on małemu nosorożcowi ukryć się demonicznym admirałem Finoiseau"- pod, nad czy za? ;-)
Jakoś nie czuję tej presji społecznej, o jakiej mówi recenzent- może dlatego, że zawsze pływałem obok, a nawet w poprzek nurtu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Cierpienia młodego Dylana
Paweł Ciołkiewicz

17 XII 2017

Duet Ed Brubaker i Sean Phillips nie zawodzi. Po świetnej serii „Fatale” otrzymujemy ich kolejne wspólne dzieło - utrzymany w mrocznych klimatach thriller „Zabij albo zgiń”. A w nim… nieustający monolog głównego bohatera, który zwierza się czytelnikom ze swoich kolejnych porażek i problemów.

więcej »

Rozrywka ociekająca krwią
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 XII 2017

Zastanawialiście się kiedyś, jak mogłyby wyglądać przygody Hellboya w klimacie heroic fantasy? Ja też nie, ale pierwszy tom serii „Head Lopper” z podtytułem „Wyspa albo plaga Bestii”, który właśnie wydał Nonstop Comics może na to pytanie odpowiedzieć.

więcej »

Zmarnowane życie
Paweł Ciołkiewicz

15 XII 2017

Stworzony przez Jeana van Hamme’a oraz Williama Vance’a bohater opłakiwał Marthę jeszcze zanim to stało się modne. Już w pierwszym tomie świetnej serii „XIII", cierpiący wówczas na amnezję mężczyzna, złożył w strugach deszczu płomienny pocałunek na ustach umierającej Marthy Shoebridge.

więcej »

Polecamy

Nieskończoność megalomanii

Marvel:

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Wieczni kochankowie
— Paweł Ciołkiewicz

Zabić czas
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Cierpienia młodego Dylana
— Paweł Ciołkiewicz

Zmarnowane życie
— Paweł Ciołkiewicz

Nie ufaj nikomu
— Paweł Ciołkiewicz

Toksyczni rodzice
— Paweł Ciołkiewicz

Mroczny świat
— Paweł Ciołkiewicz

Bohema ostro bawi się
— Paweł Ciołkiewicz

Krzyżowcy, heretycy i obcy
— Paweł Ciołkiewicz

Krąg śmierci
— Paweł Ciołkiewicz

Japoński Wertham kontratakuje
— Paweł Ciołkiewicz

Dzień zmartwychwstania
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.