Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Wszystko dla pieniędzy

Esensja.pl
Esensja.pl
„The Black Monday Murders” to mieszanka elementów opowieści kryminalnej oraz wątków nadnaturalnych i okultystycznych. Samo połączenie wypada interesująco, ale upstrzenie komiksu będącymi ostatnio znakami rozpoznawczymi twórczości Hickmana, niepotrzebnymi, a czasami wręcz irytującymi dodatkami poważnie nadweręża cierpliwość czytelnika.

‹The Black Monday Murders #1: Chwała mamonie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Black Monday Murders #1: Chwała mamonie
Data wydania9 listopada 2017
Wydawca Non Stop Comics
CyklThe Black Monday Murders
ISBN9788381101844
Format240s. 170x260 mm
Cena52,00
Gatunekfantasy, sensacja
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 59,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Akcja komiksu rozgrywa się w kilku planach czasowych. Główna fabuła dotyczy zdarzeń z przełomu października i listopada 2016 roku. W dzielnicy finansowej, w wieżowcu Triar popełniono morderstwo. Sprawą ma zająć się Theodore Dumas, interesujący się magią i okultyzmem detektyw, który ma na koncie rozwiązanie kilku niezwykle trudnych spraw. Śledztwo dotyczące tajemniczej śmierci Daniela Rotshilda – członka zarządu największego banku inwestycyjnego na świecie – staje się dla niego okazją do powrotu do pracy w terenie (w ostatnim czasie był zawieszony). Jego przełożeni najwyraźniej zdają sobie sprawę, że talent, wiedza oraz specyficzne zainteresowania predestynują go do zajęcia się tym dochodzeniem. Policjant udaje się na miejsce zbrodni i odkrywa miejsce zaaranżowane w sposób kojarzący się z okultystycznymi rytuałami.
W głównej osi narracyjnej śledzimy zatem poczynania detektywa Dumasa, ale scenarzysta dokonuje wielu skoków w czasie, przenosząc czytelnika do zdarzeń z przeszłości, ściśle powiązanych ze współczesnością. Widzimy zatem wypadki z października 1929, kiedy to rozpoczyna się krach na nowojorskiej giełdzie, obserwujemy zdarzenia rozgrywające się w Berlinie Wschodnim w połowie lat osiemdziesiątych, odwiedzamy także posiadłość Rotshildów w roku 1972. Wszystkie te retrospekcje rzucają nowe światło na zdarzenia współczesne i są dobrze wkomponowane w strukturę opowieści. Zawsze, kiedy potrzebne są jakieś informacje o postaci zajmującej aktualnie uwagę czytelnika, przenosimy się w czasie, by czegoś interesującego się o niej dowiedzieć.
O ile jednak sama wielowątkowa narracja, liczne retrospekcje oraz interesujące charakterystyki postaci uatrakcyjniają lekturę, to wszystkie inne ozdoby wplecione do komiksu wywołują efekt odwrotny. Komiks czytałoby się naprawdę dobrze, gdyby nie irytująca maniera Hickmana polegająca na dodawaniu do opowieści dziesiątek niepotrzebnych informacji, materiałów, tekstów, które nie tylko utrudniają lekturę, ale sprawiają wręcz, że ma się ochotę cisnąć ten komiks w kąt. Do tego jest tu mnóstwo pustych stron znajdujących się pomiędzy poszczególnymi epizodami, które sprawiają, że trudno się połapać, w którym rozdziale akurat jesteśmy. Mamy także tajemniczy alfabet, skomplikowane relacje pomiędzy szkołami magii przedstawione na skomplikowanych schematach, oraz wiele innych elementów wrzuconych do narracji, które sprawiają, że traci ona swoją płynność i odpowiedni rytm. Podczas lektury pojawiają się – niestety negatywne – skojarzenia z seriami „Avengers” i „New Avengers” pisanymi przez Hickmana w ramach inicjatywy Marvel Now. Jest to ewidentnie przerost formy nad treścią, który niczemu nie służy. Jak już wskazujemy słabe strony komiksu, to warto wyrazić pewne wątpliwości co do polskiego tłumaczenia tytułu pierwszego tomu. Wydaje się, że „Chwała mamonie”, choć brzmi nieźle, nie do końca trafnie oddaje istotę oryginału („All hail, God Mammon”) oraz zawartość tej opowieści. „Niech będzie chwała bogu Mammonowi” brzmi może gorzej, ale trafniej oddaje istotę kultu opisywanego w komiksie.
Złego słowa nie można natomiast powiedzieć o graficznej warstwie komiksu. Rysunki Toma Cokera są mroczne i pełne magicznej atmosfery. Artysta nie szczędzi tuszu zatapiając całe sekwencje w czarnych barwach. Za pomocą stanowczej, prostej kreski rysownik wyczarowuje posępne, nieco złowieszcze oblicza bohaterów pełne bruzd i cieni. Tła są precyzyjne, ale zarazem sprawiają wrażenie brudnych, pochlapanych tuszem, pełnych przetarć i celowych niedokładności. Całość doskonale uzupełnia kolorystyka Michaela Garlanda, w której dominują różne odcienie brązów, kontrapunktowane tu i ówdzie krwistą czerwienią. Na uwagę zasługuje cała koncepcja graficzna komiksu na czele z enigmatyczną okładką, która przykuwa uwagę, choć niewiele mówi o zawartości komiksu.
Pomysł na opowieść jest interesujący. Potraktowanie wielkich banków rządzących światem jako fasad, za którymi kryją się tajne szkoły magii, ma spory potencjał narracyjny. Przedstawienie kolejnych kryzysów ekonomicznych, krachów gospodarczych jako nieuchronnych elementów pewnych cyklów, rezultatów praktyk okultystycznych oraz ofiar składanych Mammonowi daje do myślenia. Tym bardziej, że ekonomia jest przecież nauką, która często – szczególnie w ostatnim czasie, właśnie po wielu kryzysach, których ekonomiści nie przewidzieli – bywa obiektem radykalnej krytyki i ironicznych komentarzy. Najbardziej chyba zbliżony do intencji Hickmana jest żart mówiący o tym, że o ile alchemia wreszcie przerodziła się w chemię, a astrologia w astronomię, to ekonomia jest praktyką magiczną, która wciąż czeka na swoją naukową wersję. Dowcipy naukowców wyzłośliwiających się na konferencjach to jedno, ale skonstruowanie zajmującej fabuły opartej na tym sposobie myślenia, to już zupełnie coś innego. Hickman na pewno podołał temu zadaniu tworząc interesującą opowieść… a później ją popsuł niepotrzebnymi ozdobnikami.
„Black Mondays Murders” pozostaje zatem komiksem niejednoznacznym. Ciekawy pomysł, wartka akcja, galeria intrygujących postaci sprawiają, że opowieść prezentuje się bardzo interesująco. Gdyby jeszcze wyrwać z tego komiksu kilkadziesiąt niepotrzebnych stron, to lektura byłaby jeszcze przyjemniejsza. Opowieść o bankach kontrolujących świat, pozostających w rękach oligarchów służących jednemu bogu – Mamonowi, byłaby okazją jedynie do dobrej zabawy podczas lektury, gdyby przedstawione w nim wypadki w tak dużym stopniu nie przypominały tego, co rzeczywiście dzieje się wokół nas. Pytanie: na ile zatem Hickman stworzył fikcyjny świat, a na ile podkolorował nieco fakty, pozostaje zatem bez odpowiedzi.
koniec
10 stycznia 2018
dodajdo

Komentarze

15 I 2018   22:37:59

I to jest dobra recenzja. Całkowicie się zgadzam. Hickman wymyślił cos fajnego i za chwilę to popsuł schematami i nudnymi tabelami czy czymś takim. Ogólnie jednak komiks nieudany. Męczący czytelnika.

17 I 2018   13:22:21

Widocznie Hickmanowi się cosik poplątało. Pewnie myślał, że będzie tworzył dzieło w stylu cyklu "Honor Harrington" i postanowił już w pierwszym tomie przedstawić ekonomię i ekologię świata.

Dodaj komentarz

Przepraszamy – w związku z trwającymi właśnie pracami technicznymi komentowanie zostało chwilowo wstrzymane.

Najnowsze

Przejąć władzę nad wszechświatem
Paweł Ciołkiewicz

17 I 2018

Szósty tom zbiorczego wydania „Storma” zawiera kontynuację „Kronik Pandarwiańskich”. Współpraca Lawrence’a z Lodewijkiem układa się coraz lepiej, a Pandarwia staje się coraz bardziej intrygującym miejscem, w którym nie brakuje żądnych władzy szaleńców. Po Marduku poznajemy bowiem dwóch braci walczących ze sobą o władzę nad Aromaterą.

więcej »

Esensja czyta dymki: Styczeń 2018
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

15 I 2018

W styczniowych króciakach komiksowych najnowszy „Usagi” i kilka starszych pozycji.

więcej »

Nowa nadzieja w Kolekcji
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 I 2018

Całkiem nieoczekiwanie wydawnictwo DeAgostini wprowadziło na rynek nową kolekcjonerską serię. Portfele fanów „Gwiezdnych Wojen” nie będą miały lekko, albowiem Kolekcja Komiksów Star Wars zapowiada się nad wyraz interesująco.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Przejąć władzę nad wszechświatem
— Paweł Ciołkiewicz

Demony przeszłości
— Paweł Ciołkiewicz

Iść, ciągle iść…
— Paweł Ciołkiewicz

Ciężkie jest życie bankiera
— Paweł Ciołkiewicz

Hell’s Kitchen to ja!
— Paweł Ciołkiewicz

Prawdziwy wojownik nie potrzebuje miecza
— Paweł Ciołkiewicz

Napięcie rośnie
— Paweł Ciołkiewicz

Cierpienia młodego Dylana
— Paweł Ciołkiewicz

Zmarnowane życie
— Paweł Ciołkiewicz

Nie ufaj nikomu
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.