Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 18 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Smutki i radości życia sześciolatka

Esensja.pl
Esensja.pl
„Calvin i Hobbes” to komiks nieprzeciętny. Nie będę się tu porywał na udowadnianie, czy jest najlepszą serią pasków, czy nie. Nie ma to większego sensu. Jednak trudno negować wysoką jakość tego tytułu i mistrzostwo jego autora. W wydanym właśnie szóstym tomie czuć to doskonale.

Bill Watterson
‹Calvin i Hobbes #6: Rozwój nauki robi „brzdęk”›

Rozwój nauki robi „brzdęk”
EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCalvin i Hobbes #6: Rozwój nauki robi „brzdęk”
Tytuł oryginalnyCalvin and Hobbes: Scientific progress goes boink
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2007
RysunkiBill Watterson
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Egmont
CyklCalvin i Hobbes
ISBN978-83-237-2821-4
Format128s. 215×230mm
Cena24,90
Gatunekhumor / satyra
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 21,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Bill Watterson posiadł niesamowitą i rzadką umiejętność tworzenia niebanalnych historii opartych na podobnych pomysłach. „Calvin i Hobbes” skonstruowany jest bowiem na kilkunastu schematach, które autor wykorzystuje wielokrotnie, zawsze odnajdując nowe sposoby i możliwości opowiadania przeróżnych historii. Czytając każdy zeszyt z nowymi paskami, można się spodziewać, że zaserwowane nam zostaną filozoficzne rozważania Calvina podczas oczekiwania na szkolny autobus, konfrontacje z Zuzią lub rodzicami i święta wojna z opiekunką Rosalyn. Często te schematy nakładają się na siebie, dzięki czemu Watterson wciąż zaskakuje – czy to nowymi żartami, czy filozoficzno-socjologicznymi obserwacjami.
Calvin jest dość specyficznym dzieckiem. Wyalienowany, aspołeczny, zamknięty w swoim świecie, ma gigantyczne problemy z nawiązywaniem kontaktów. Dlatego pewnie znęca się nad nim szkolny bandzior Moe. Jedynie Zuzia jest w stosunku do Calvina życzliwa, choć ciężko im znaleźć wspólny język. Główny bohater nie ma w ogóle kolegów wśród rówieśników. Jego jedynym przyjacielem jest Hobbes, choć często się kłócą i wykręcają sobie różne numery. W taki sposób Watterson maskuje przygnębiającą samotność sześciolatka.
W tomie szóstym zatytułowanym „Rozwój nauki robi ’brzdęk’” znów pojawia się stały repertuar fabularny, jednak historie wciąż porywają swoją świeżością. Znajdują się w nim również moje ulubione opowiastki – rewelacyjna konfrontacja Rosalyn z Niesamowitym Manem oraz dość ponura sekwencja przedstawiająca krótką baseballową karierę Calvina. W tym właśnie tkwi siła tego komiksu. Watterson potrafi w sposób nie pozbawiony wdzięku i wyczucia poruszać dość poważne problemy, by zaraz wyśmiewać banały codzienności…
Bardzo ciekawym zabiegiem są role, w jakie wciela się Calvin. Wtedy zmienia się jego sposób wypowiadania się – gdy jest Niesamowitym Manem, mówi o sobie w trzeciej osobie, patetyzując i hiperbolizując swoje poczynania. Gdy jest prywatnym detektywem Pociskiem Smugowym, dominuje narracja w pierwszej osobie, pełna pytań retorycznych, dziwacznych porównań i rekwizytów typowych dla takich historii. Wtedy i strona graficzna jest trochę inna, bardziej mroczna.
Rysunki są zresztą doskonale dopasowane do opowiadanych historii. Watterson z wprawą operuje zbliżeniami, z wirtuozerią prezentuje mimikę bohaterów. Umiejętnie zwalnia lub przyspiesza akcję, dzięki czemu historyjki są płynne, pozbawione narracyjnych zgrzytów. Właściwie wszyscy chcący nauczyć się tworzyć paski komiksowe powinni przeczytać „Calvina i Hobbesa” i podpatrywać mistrza.
Polskie wydanie jest przyzwoite, ale wydawcy nie ustrzegli się kilku błędów. Często wypowiedzi bohaterów nie są zbyt dobrze przetłumaczone, przez co żarty mają słabsze oddziaływanie. Największą wadą jest jednak brak właściwej prezentacji odcinków niedzielnych. Te w oryginale są kolorowe i mają inny układ kadrów – taki, że obrazki znajdujące się w pierwszym (górnym) rzędzie stanowią odrębną historyjkę. Z tego powodu polska edycja przygód Calvina i jego pluszowego tygrysa nie może otrzymać maksymalnego ekstraktu.
Polecam wszystkim ten cykl, gdyż jest zarówno bardzo zabawny, jak i skłaniający do refleksji. Jest świetnie narysowany, opowiedziany i pokazuje, jak wielka gama możliwości drzemie w komiksie prasowym. „Calvin i Hobbes” to również dzieło uniwersalne, zrozumiałe dla wielu pokoleń, bo każdy z nas odnajduje w bohaterach odrobinę siebie.
koniec
21 lutego 2007
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
Paweł Ciołkiewicz

16 VIII 2017

„Morfołaki. Nowy Testament” to - być może ostatnia - okazja do tego, by powrócić do baśniowego świata zamieszkiwanego przez ludzi i dziwne stwory z pogranicza snu i jawy. Jak zapowiada wydawca znajdziemy w tym tomie definitywne rozstrzygnięcie filozoficznego sporu trawiącego umysły morfołackich mędrców od początku serii.

więcej »

Preshaun kontra Preshaun
Marcin Osuch

15 VIII 2017

W piątym tomie historii o alternatywnym świecie Ekho poznajemy lustrzaną wersję Rzymu wraz z Watykanem. Ale nie jest to jedyna atrakcja tego albumu. Zgodnie z tytułem, dowiadujemy się więcej o tajemniczej rasie Preshaunów oraz zbliżamy się do odkrycia przyczyny przeniknięcia głównej bohaterki Fourmille Gratule do Ekho.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

A ja chcę potworów pod łóżkiem
— Łukasz Bodurka

Gdy razem z tygrysem wyruszasz na Alaskę
— Łukasz Bodurka

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Takiej nudy nam trzeba!
— Daniel Markiewicz

Nic nowego w magicznym świecie Calvina i Hobbesa
— Marcin Osuch

To, co tygrysy lubią najbardziej
— Agnieszka Szady

Rany, czy zawsze muszę mieć jakiś powód?
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Wojny robotów
— Daniel Gizicki

Dla fanów Naruto
— Daniel Gizicki

Uwaga, kiepścizna!
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.