Szukaj
ESENSJA » Komiksy » Recenzje
Start Magazyn Twórczość Książki Filmy Komiksy Gry Muzyka Varia Redakcja
Komiksy
Aktualności
Wieści
Publicystyka
Prezentacje
Recenzje
Wywiady
Esensjopedia
Paski
Plansze
Konkursy
Magazyn XCIII
Pobierz magazyn
Zobacz też
Tytus, Romek i A’Tomek: The best of Tytus
Tytus, Romek i A’Tomek: Ci wspaniali harcerze w swych niezwykłych maszynach
Bardzo nam wesoło, bo z nami de Zoo!
Po komiks marsz: Październik 2008
Esensja czyta dymki: Lato 2009
Naziści w Transylwanii
Tytus, Romek i A’Tomek: Niech plusy nie przysłonią minusów
Tytus, Romek i A’Tomek: Tytus i szabla amerykańskiego szpiega
Tytus, Romek i A’Tomek: Ten Bałtyk to ocean czy jezioro?
Tytus, Romek i A’Tomek: Właściwy człowiek na właściwym koniu
Tytus, Romek i A’Tomek: Niech Kapistran bęc, a Makary ryms!
Prezenty świąteczne: 20 komiksów, których będą wam zazdrościć
W jednym ciele dziewcząt wiele
3 to liczba doskonała
Osiedle żyje nadal
Po komiks marsz: Grudzień 2008
Po komiks marsz: Listopad 2009
Przejażdżka ze śmiercią
Filozofia zombi
Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
Tytus, Romek i A’Tomek: Tytus nasz to ostatni
Małpy i przedszkolaki w sieci
Zainteresować ludzi komiksem
Pierniczenie Katarzynki
Powrót komiksowej legendy!
Uczłowieczanie przez kibicowanie
Koń mechaniczny i seksowny autostop
Po komiks marsz: Maj 2009
Łopatą po zombiakach
Przeżyyyj to saaam! Przeżyyyj to…
Tytus dla dorosłych
Tytus, Romek i A’Tomek: Gdy dowciplina płynąć zaczyna
Tytus, Romek i A’Tomek: Duch i Tytus w półpancerzu
Tytus, Romek i A’Tomek: Dziś w Bieszczadach jest wesoło, przybył tu Tytus de Zoo
Gagarin na okruszkach
Tytus, Romek i A’Tomek: Odrobić lekcje i powiadomić rodziców, że się wyrusza na wojnę
Po komiks marsz: Marzec 2009
Koszmarny kinematograf
Powrót formy
Opowieść mutuje
Japonia widziana oczami 10 autorów – plansze
Po komiks marsz: Styczeń 2010
Osiedle ma moc
Warto było czekać
W poprzednich odcinkach („Osiedla Swoboda”)
Wydrapywanie światła w mroku
Po komiks marsz: Wrzesień 2009
Po komiks marsz: Październik 2009
Produkt łatwopalny
Akcja mutacja
Wiedziałem!
Tylko kolejna część
Koniec mutacji
Ciąża doniesiona
Kto jest kim na Osiedlu Swoboda?
Osiedle: (skuteczna) Reanimacja (mitu)
Niby nowe, a trąci myszką
Galeria Wiedźmina
Galeria Lary Croft
Polecane serwisy
Wiatr ze Wschodu
Podręcznik
Drogi Potencjalny Autorze!
RSS – kanał informacyjny ogólny [pomoc…]
RSS – kanał informacyjny działu [więcej…]
Esensja bloguje
RSS – kanał informacyjny blogu
Forum Esensji
Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie
Czytaj nasze wiadomości w Cafe News
Students.pl
Wybrane zapowiedzi komiksowe
Fullmetal Alchemist #19 – Hiromu Arakawa
Solanin 2 – Inio Asano
Tytus, Romek i A’Tomek: Księga XXV – Henryk Jerzy Chmielewski
Baby blues #2: Ona już to robi! – Rick Kirkman, Jerry Scott
Element chaosu – Jakub Rebelka
Blueberry #2 – Jean-Michel Charlier, Jean ‘Moebius’ Giraud
Sky Doll – Alessandro Barbucci, Barbara Canepa
Star Wars: Mroczne czasy - Podobieństwa #2
[więcej...]
Wybrane nowości komiksowe
Baśnie: Baśnie #6: Strony rodzinne
Hellboy: Hellboy: Opowieści niesamowite
Kenshin #10 – Nobuhiro Watsuki
Mistrzowie Komiksu: Martha Washington – Dave Gibbons, Frank Miller
Szninkiel – Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Ranma 1/2 #27 – Rumiko Takahashi
Loveless #3: Zagłada Blackwater – Brian Azzarello
Vampire Knight #1 – Matsuri Hino
[więcej...]
Recenzje
Strona [«][‹] 2 z 2 [›][»]
Esensja czyta dymki: Maj-czerwiec 2009
Konrad Wągrowski [60 %]
Kolejna space opera na naszym rynku. Kiedyś szalałem za tego rodzaju komiksami, tym razem przyjmuję je nieco chłodniej. Co nie znaczy, że „Czwarta siła” jest jakąś niedoróbką, co to, to nie. Fabularnie otrzymujemy dość ciekawą i w miarę oryginalną opowieść o Nadistocie i wszelkich z tego wynikających błogosławieństwach i przekleństwach (tych ostatnich nieco więcej), z wystarczająco wyrazistymi postaciami (jak na tego rodzaju opowieść). Paradoksalnie jednak, ocenę komiksu obniża grafika Gimeneza, która przecież wcześniej doskonale sprawdziła się w „Metabaronach”. Tym razem jego kadry są po prostu przeładowane szczegółami, w dodatku niezbyt wyrazistymi, co w dużej mierze powoduje zmęczenie podczas lektury.
Konrad Wągrowski [80 %]
Bez dwóch zdań, jeden z najciekawszych komiksów wydanych w Polsce w ostatnich miesiącach. Stwierdzenie „jeden z najciekawszych” w tym przypadku będzie tożsame jednak z pojęciem „niełatwy”. Choć rysowany realistyczną kreską, choć bez eksperymentów formalnych, o klasycznej kompozycji kadrów, wymaga jednak bardzo wytężonej uwagi podczas czytania, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że niezbędna będzie ponowna lektura. Decyduje o ty niesamowita narracyjna „gęstość” tej opowieści, nagromadzenie informacji na planszy, czy to w szczegółowym rysunku, czy też w rozbudowanych, dialogach. Ale to nie wszystko – bo sama podstawa tej historii nie należy do lekkiej kategorii. Otrzymujemy tu mroczną, bardzo brutalną i naturalistyczną opowieść z czasów Wojny Stuletniej, z elementami magii, legendy, ale też solidną podbudową historyczną. Aby nie było łatwo, narracja przeplata różne plany czasowe i lokalizacje, świat realny i oniryczny, a ty, drogi czytelniku – musisz z tego zbudować sobie swoją wizję. Ale dla chcących podjąć to wyzwanie, nagroda będzie niemała – fascynująca, złożona opowieść, z wcale niejednoznacznymi bohaterami na długo zapada w pamięć.
Konrad Wągrowski [60 %]
„Na szybko spisane 1980-1990” było doskonałą wyprawą w lata 80., komiksem, który w bardzo zręczny sposób prowadził interesującą opowieść, jednocześnie znakomicie chwytając klimat owej dekady, z różnymi ciekawostkami i zapomnianymi drobiazgami, świetnie grając na nucie nostalgii czytelnika, który żył w owych czasach (czyli np. mnie). Część druga opowiada o kolejnej dekadzie, czasów znów przecież bardzo ciekawych, na dodatek dotykając ciężkiego okresu dojrzewania bohatera, ale już takiego wrażenia nie robi. Chwała Śledziowi, że nie poszedł prostą historią młodzieńczych dramatów (jakiej mnóstwo otrzymujemy w filmach czy serialach młodzieżowych), chwała , że ustrzegł się kalkowania oklepanych rozwiązań, ale opisane nastoletnie lata bohatera po prostu nie są zbyt interesujące (nawet w obiecującym i całkiem szczerym kontekście inicjacji seksualnej). Dorobiliśmy się więc bardzo solidnego, niegłupiego, pełnego celnych spostrzeżeń komiksu obyczajowego traktującego o… nudnej egzystencji. Dla niektórych to będzie pewnie zaletą, ja jednak czekam, by dowiedzieć się dlaczego przeprowadzka do akademika ma być zstąpieniem do piekieł. Ale to zapewne zobaczymy w roku 2010. A czy na następny tom trzeba będzie poczekać już dekadę…?
Konrad Wągrowski [70 %]
Pierwsze dwa wydane u nas albumy Thomasa Otta – „Exit” i „Cinema Panoptikum” były dla mnie objawieniem. Niesamowity klimat opowieści grozy (bardzo trudny przecież do uzyskania w komiksie). Narracja całkowicie pozbawiona dymków, ale przecież niebędąca w żadnym stopniu dziwnym eksperymentem, w pełni przejrzysta i zrozumiała, czy to w przypadku dłuższej opowieści, czy komiksowego opowiadania. Wreszcie ten sposób tworzenia obrazka, przez wydrapywanie białych linii na czarnym tle – z jednej strony budzący szacunek precyzją i starannością, z drugiej wspierający budowę owego niepowtarzalnego nastroju grozy. Kolejny komiks, o jakże łatwym do zapamiętania tytule „Numer 73304-23-4153-6-96-8” oczywiście potwierdza wszelkie powyższe zalety twórczości Otta, z drugiej jednak strony nie robi już aż takiego wrażenia. Po prostu nie jest już nowością, czymś zaskakującym i nowatorskim. Ale jednak trzeba przyznać, że pomysł karteczki z liczbami, które zaczynają prześladować bohatera, stając się dla niego najpierw darem niebios, by stać się przekleństwem i zgubą, ma dobrze wykorzystany potencjał.
Pisząc o nazistowskich wunderwaffe opierających się na okultyzmie trudno uwolnić się od sztampy - twórcom tego komiksu niespecjalnie się udało. Czytelnika nie są w stanie zaskoczyć ani brutalnym okrucieństwem hitlerowskich eksperymentatorów ani pomysłem polegającym na wprzęgnięciu w historię wampirów (o czym informacje oczywiście starają się dawkować oszczędnie, ale trzeba być wyjątkowo ograniczonym by się nie zorientować po tropach w rodzaju „brak krwi w ciele denata”). O rysunkach można powiedzieć, że są i nie przeszkadzają, a o fabule, że jest i czasem irytuje. Bo scenarzysta chyba nie zauważył, że zajmuje się ogranym tematem i stara się jak najdłużej utrzymać czytelnika w nieświadomości, zapełniając kolejne strony nudnym dochodzeniem, pełnym nic nie wnoszących dialogów. A może robi to specjalnie, bo wie, że nie ma nic nowego i ciekawego do powiedzenia? Tak czy inaczej fabuła trochę nudzi powolnością, a jednocześnie dezorientuje mnogością wątków i postaci. Może w następnych tomach będzie lepiej, ale na razie jest co najwyżej średnio.

20 lipca 2009
Strona [«][‹] 2 z 2 [›][»]
Aby założyć wątek forum dot. niniejszego artykułu, trzeba być zalogowanym na forum.
dodajdo
Komentarze
W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik: