Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 22 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Był sobie cyngiel

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsze skojarzenie podczas lektury „Torpedo” nasuwa się automatycznie – „Miasto Grzechu” Franka Millera. Historia w klimacie noir, z mafijnymi cynglami, zdemoralizowanymi bogaczami, skorumpowanymi gliniarzami i kobietami fatalnymi, na dodatek rysowana w czerni i bieli. Ale to skojarzenie nieco mylące.

Enrique Sánchez Abulí, Jordi Bernet
‹Torpedo #1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTorpedo #1
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2009
RysunkiJordi Bernet
Wydawca Taurus Media
CyklTorpedo
ISBN978-83-60298-42-8
Cena45,00
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pierwsza podstawowa różnica – akcja „Torpedo”, komiksu kryminalnego twórców hiszpańskich Enrique Sánchez Abulíego i Jordiego Berneta toczy się w 1936 r., podczas gdy „Sin City” to czasy w miarę współczesne. Ale ważniejsze jest ujęcie tematu czarnego kryminału w obu seriach. „Sin City” to czysty postmodernizm – ponieważ wszystko już było, Frank Miller uznał, że schematy gatunku należy pokazywać w sposób skrajnie przesadny, groteskowo przerysowany. Mordercy nie są zwykłymi cynglami na zlecenie – są potworami, sadystami, zboczeńcami, a nawet kanibalami. Kobiety fatalne są kobietami złymi do szpiku kości. Komiksowa przemoc jest również skrajna – ćwiartowanie mieczami to wyjątkowo łagodna kara za błędy w Mieście Grzechu. W porównaniu do „Sin City” „Torpedo” jest, rzec można, klasyczne. Ameryka, lata 30., świat mafii, główny bohater Luca Torelli, zwany Torpedo, to niedrogi zabójca na zlecenie. Krew leje się często, ale jednak metody Torpedo nie wybiegają ponad standardowy strzał z pistoletu w jeden z kluczowych organów wewnętrznych swego celu. Gdy Frank Miller chce bawić się konwencją, sprawdzając, jak daleko można się posunąć, Abulí chce po prostu opowiadać historie kryminalne. Klasyczne, mocno osadzone w realiach (przynajmniej tych znanych z popkultury) czasów Wielkiego Kryzysu (a właściwie już jego schyłku), najczęściej z zaskakującym twistem na końcu.
Pod jednym względem „Torpedo” idzie jednak dalej niż „Miasto Grzechu”. Frank Miller zdaje się być optymistą – w jego opowieściach, wśród setek ludzkich szumowin, pojawia się przeważnie wyrazisty bohater pozytywny. Bohater w najgorszym razie trzymający się swego rodzaju kodeksu (Marv), ale także bohater będący po prostu porządnym gościem (Dwight), albo wręcz chodzący ideał (Hartigan). Abulí nie daje nam tej przyjemności – w „Torpedo” porządnych ludzi w zasadzie brak, a jeśli jakiś się gdzieś przemknie, nie zagości na długo na kartach komiksu.
Najciekawszy jest w tym wszystkim oczywiście główny bohater. Torpedo to – szczerze powiedziawszy – prymitywny osiłek. Niewykształcony, wciąż nieprawidłowo używający słów i przekręcający trudniejsze pojęcia, bez przyjaciół (przynajmniej takich, których by sam w którymś momencie nie zabił), bez zasad (poza podstawowymi – przeżyć i nachapać jak najwięcej kasy), wobec kobiet brutalny (nie cofający się przed braniem siłą tego, co uważa za mu należne), nie gardzący żadnym zleceniem. Jeśli zdarza się mu uczynić coś dobrego, to raczej przez przypadek. Tym ciekawszy jest fakt, że mimo tego, czytelnik podczas lektury przyjmuje optykę łotra i szczerze mu kibicuje. To efekt z jednej strony pierwszoosobowej narracji (Luca przedstawia „z offu” dużo własnych komentarzy), z drugiej oczywiście talentu twórców, którzy potrafili narzucić odbiorcy specyficzny punkt widzenia.
Za pierwszym wydanym w Polsce albumem (obejmującym 3 zeszyty oryginału) stoi w gruncie rzeczy dwóch rysowników. Pierwszym był Amerykanin Alex Toth, który zilustrował dwie pierwsze historyjki. Gdy na skutek różnicy zdań co do koncepcji nastąpiło rozstanie, grafikę przejął Hiszpan Jorki Bernet. Była to zmiana na lepsze. Widać wyraźnie, że Toth preferował bardziej „miękką” kreskę, wyraziste kontury, mniej szczegółów w tle, natomiast Bernet nadał całości wyrazu szorstkości i dynamiki, lepiej pasującej do charakteru bohaterów i treści opowiadanych historii.
Komiks czyta się bardzo dobrze, jak to zwykle bywa przy zbiorach komiksowych opowiadań. Historyjki kryminalne nie są błahe, każda ma solidnie przygotowany, unikający klisz scenariusz, wyraziste postacie, a także dużo humoru (najczęściej w wersji czarnej). Atutem też jest oczywiście klimat lat 30., czyli czasów, które na popkulturze odcisnęły szczególne piętno. Do dziś ukazały się w Polsce dwa zbiorcze albumy przygód Luki „Torpedo” Torellego, na jesieni zapowiadana jest trzecia część.
koniec
22 marca 2010
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wsiąść do pociągu…
Paweł Ciołkiewicz

21 VIII 2017

Każdy, kto jeździ pociągami, wie, że podróż koleją zawsze jest przeżyciem niezapomnianym. W wagonach dzieją rzeczy niezwykłe. Jednak nawet najbardziej irytująca podróż w towarzystwie kogoś, kto właśnie opowiada o całym swoim życiu przez telefon komórkowy tak, że na pewno słychać go w kabinie maszynisty, nie może się równać z tym, co przeżyli bohaterowie komiksu „Odwiedziny”.

więcej »

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
Sebastian Chosiński

20 VIII 2017

W „Śladach w lesie” – trzeciej (przedostatniej) części miniserii – coś wreszcie zaczęło się dziać, chociaż przez cały czas czytelnikowi towarzyszy poczucie, że mozolne dążenie do celu, czyli rozwiązania sprawy tajemniczego zaginięcia niemieckiego marynarza, wcale nie jest zasługą majora Żbika, lecz spadających mu z nieba na biurko dowodów. Gdyby Żbik nie był ateistą, mógłby nawet pomyśleć, że to sprawka Boga.

więcej »

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Głupi ma szczęście
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Lipiec 2011
— Esensja

Esensja czyta dymki: Maj 2011
— Esensja

Wpuszczeni w kanał
— Konrad Wągrowski

Gwałcić i być gwałconym
— Konrad Wągrowski

Gwałty, morderstwa, kazirodztwa
— Konrad Wągrowski

Torpedo w celu
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Prawdziwe życie Luke’a Skywalkera
— Konrad Wągrowski

Noga i jej chłopiec
— Konrad Wągrowski

Poetycka makabreska
— Konrad Wągrowski

Wampiry w kosmosie
— Konrad Wągrowski

Plaża Omaha, czyli żegnaj, baśni
— Adam Kordaś, Magdalena Kubasiewicz, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Leszy i jego drużyna
— Konrad Wągrowski

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ciemna strona Rebelii
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.