dzisiaj: 7 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Książki są odlotowe!  –  Esensja

Aa-a kotki dwa, jeden potwór…

Eugeniusz Dębski
Fragment opowiadania „Aa-a kotki dwa, jeden potwór…” reprezentuje w Esensji zbiór opowiadań Eugeniusza Dębskiego „Szklany Szpon” wydany przez Fabrykę Słów.

Eugeniusz Dębski
‹Szklany szpon›

TytułSzklany szpon
AutorEugeniusz Dębski
Wydawca Fabryka Słów
ISBN-1083-89011-36-0
Format500s. 125×195mm
Cena27,99
Data wydaniakwiecień 2004
WWWPolska strona
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Minęli drzwi, na których został ślad po oderwanej dawno temu szóstce, potem przebili się przez falę ciężkiego smrodu emitowanego przez drzwi z wypisaną szerokim, złotym mazakiem siódemką. Zatrzymali się pod drzwiami dziwnie czystymi, z wycieraczką pod drzwiami, plastykową, posrebrzaną ósemką na wysokości czół. Nasłuchiwali chwilę, ale drzwi nie zdradzały żadnej z domowych tajemnic. Devey nacisnął przycisk dzwonka, Steve poczuł nagle jakiś chłód na karku, zdążył pomyśleć, że jakoś trzeba było inaczej to rozegrać. Za drzwiami rozległ się głośny i wyraźny dziecięcy głosik:
– Kto ta-am?
– Otwórz, dziewczynko – zawahawszy się, powiedział Devey.
– Ja jestem kotek, a ty?
Sierżant rzucił szybkie spojrzenie na Steve’a.
– Ja się nazywam Devey, a obok mnie stoi Steve McGuire, chcemy porozmawiać z twoją mamusią... – I niespodziewanie Kat dokończył: – ...kotku.
– Mamusia teraz śpi – odpowiedziała radośnie mała – ale mogę pana wpuścić.
Drzwi szczęknęły zamkiem, McGuire zakołysał się, wprawiając górną połowę ciała w ruch, podczas gdy stopy pozostały na miejscu, ponieważ Devey dziwnie drgnął, jakby chciał uskoczyć za granicę framugi drzwi. Potem zadziwił Steve’a po raz drugi w ciągu minuty, wsadzając kciuk za połę marynarki i przejeżdżając nim po krawędzi paska. Robił tak, i nie tylko on, odruchowo sprawdzając, czy poły odchylają się gładko i nie przeszkodzą w wyjęciu broni. McGuire przypomniał sobie zimny powiew w plecy i odchylił połę kurtki. Devey przekręcił klamkę i pchnął wolno drzwi; spodziewali się, że za nimi będzie jakiś wózek z dzieckiem, ale mała zdążyła już odjechać. Sierżant wsunął się do długiego, kichowatego hallu, z którego kilkoro drzwi prowadziło do różnych pomieszczeń.
– Gdzie jesteś? – zapytał.
– Tu-u!
Devey cicho podszedł do otwartych drzwi, zatrzymał się z rękami za plecami. McGuire ze zdziwieniem zauważył, że splecione palce sierżanta podrygują. Od progu Kat uśmiechnął się.
– Dzień dobry – powiedział. – Ja jestem Devey, a ty Kotek, tak?
– Kotek mnie nazywa mamusia – powiedziało dziecko. – I Sandra. Ona mnie gimnastykuje, na zmianę z Cony’m, ale jego nie lubię, bo zawsze chce wszystko zobaczyć – co jest w safkach i sufladach i w ogóle.
McGuire zrobił pół kroku, ale Devey nie posunął się, i Steve zrozumiał, że sierżant nie chce, by i on pokazywał się małej. Na palcach okręcił się wokół własnej osi, usiłując odgadnąć rozmieszczenie innych izb i ich przeznaczenie. Przy okazji chwycił jakiś zapachowy trop, coś specyficznie zapachniało. Chemicznie i słodkawo. Narkotyki? Zmarszczył brwi i węszył, zobaczył, że Devey usłyszał jego węszenie i sam, zachowując uśmiech, wciąga powietrze przez nos.
– A mamusia śpi? – zapytał sierżant.
– Tak. Musis być cicho – ostrzegła poważnie mała.
Nie wiadomo dlaczego Steve uznał, że należy uszanować, koniecznie uszanować, jej żądanie.
– Dobrze – powiedział Devey, cicho powiedział. – A gdzie mamusia śpi? Mogę zobaczyć?
Kat, który nie pytał burmistrza, czy może zapalić w jego obecności! Kat, który nie pytał trzymającego go na muszce strzelca, czy może podrapać się po nosie?! Kat zapytał potulnie niespełna czteroletnią dziewczynkę, czy może popatrzeć na jej mamusię!
– Do-obze – przyzwoliła mała. – Ale jej nie budź!
– No coś ty! Pewnie że nie – zapewnił ją.
Odsunął się z przestrzeni drzwi, krótkim trzepotem dłoni zatrzymał Steve’a w miejscu, a sam ruszył, zaglądając do każdych drzwi. Pierwsze prowadziły do łazienki, to widać było z miejsca, gdzie stał McGuire, drugie do kuchni, trzecie były uchylone i było za nimi ciemno, widocznie w tym pokoju były opuszczone szczelne rolety czy żaluzje. Devey, zerkając do łazienki i kuchni, dotarł do ciemnego pokoju, długą chwilę stał z wychyloną do przodu głową, usiłując dojrzeć coś w mroku.
Wyglądało, że coś zobaczył, bo zesztywniał, potem wolno wsunął rękę i pstryknął włącznikiem światła. Chwilę później odwrócił się do Steve’a i, tępo patrząc gdzieś obok partnera, pokazał trzy palce, co oznaczyło konieczność wezwania pełnej ekipy z koronerem i labo na czele.
Steve rzucił się do drzwi i pognał do wozu. Czekając na windę, usiłował zanalizować minę Devey’a i myślał, kogo wezwałby, gdyby sierżant dodatkowo nie pokazał umówionego sygnału. Bo że chciał ściągnąć jak najwięcej ludzi, to było pewne. Z jego miny można było wyczytać, że najchętniej sprowadziłby dwa bataliony komandosów-kamikadze. Tylko po co? Przecież Kat nigdy i nikogo się nie bał.
koniec
6 czerwca 2004
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dziedzictwo
Melissa de La Cruz

7 IX 2010

Prezentujemy fragment powieści Melissy de la Cruz „Dziedzictwo”. Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Jaguar.

więcej »

Córka Laguny
Michelle Lovric

5 IX 2010

Prezentujemy fragment powieści Michelle Lovric „Córka Laguny”. Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Jaguar.

więcej »

Dæmonomania
John Crowley

3 IX 2010

Prezentujemy fragment objętej patronatem „Esensji” powieści Johna Crowleya „Dæmonomania”. Książka będąca trzecim tomem cyklu „Ægipt” ukaże się nakładem wydawnictwa Solaris.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Treściwie i dostępnie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Agent, władca grabi
— Paweł Sasko

Hell-P (fragment 2)
— Eugeniusz Dębski

Hell-P
— Eugeniusz Dębski

Krucjata. Księga I
— Eugeniusz Dębski

W poszukiwaniu dobrej przygody
— Maciej Wierzbicki

O włos od serca
— Eugeniusz Dębski

Czarne czy białe?
— Agnieszka Szady

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.