Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Hominidzi

Esensja.pl
Esensja.pl
Robert J. Sawyer
[1] 2 3 »
Przedstawiamy dwa pierwsze rozdziały powieści Roberta J. Sawyera „Hominidzi”. Książka będąca pierwszym tromem trylogii „Neanderthal Parallax” ukazła się nakładem wydawnictwa Solaris.

Robert J. Sawyer
‹Hominidzi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHominidzi
Tytuł oryginalnyHominids
Data wydania20 czerwca 2007
Autor
PrzekładAgnieszka Jacewicz
Wydawca Solaris
CyklNeandertalska paralaksa
ISBN978-83-89951-80-9
Format376s. 125×195mm
Cena35,90
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 29,00 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Lasy południa wskazują, że wcale nie musiało tak być; że na ziemi istnieje miejsce dla gatunku biologicznie predysponowanego do moralnych cech, które – o ironio! – lubimy nazywać „ludzkimi”: szacunku dla innych, wstrzemięźliwości i powstrzymywania się od przemocy jako rozwiązania sprzecznych interesów. Obecność tych cech w szympansach bonobo daje świadectwo możliwości, która mogłaby się zrealizować u homo sapiens, gdyby historia ewolucji potoczyła się nieco inaczej.
Richard Wrangham i Dale Peterson, „Demonic Males: Apes and the Origins of Human Violence”

I tak macie zero prywatności. Pogódźcie się z tym.
Scott McNealy, dyrektor generalny Sun Microsystems
Rozdział pierwszy
Dzień pierwszy
piątek, 2 sierpnia
148/103/24
Ciemność była absolutna.
Czuwała nad nią Louise Benoît, dwudziestoośmioletnia, posągowa stażystka z Montrealu, z grzywą gęstych, brązowych włosów upchniętych – zgodnie z przepisami – pod siatkowy czepek. Dyżurowała w ciasnej sterowni dwa kilometry – „jedną i ćwierć mili”, jak czasem wyjaśniała amerykańskim gościom z akcentem, który tak im się podobał – pod powierzchnią ziemi.
Sterownia znajdowała się obok platformy nad wielką, nieoświetloną jaskinią, w której mieściło się Sudbury Neutrino Observatory. W samym środku tej jaskini zawieszona była największa na świecie akrylowa sfera o średnicy dwunastu metrów – „niemal czterdziestu stóp”. Wypełniało ją tysiąc sto ton ciężkiej wody wypożyczonej z Atomic Energy of Canada Limited.
Tę przezroczystą kulę otaczała ażurowa konstrukcja rozpór z nierdzewnej stali, podtrzymujących 9600 fotopowielaczy, z których każdy osłonięty był odblaskową parabolą i skierowany do wnętrza sfery. To wszystko – ciężka woda, akrylowa sfera i otaczający je geodezyjny szkielet – mieściło się w wysokiej na dziesięć pięter, wydrążonej w gabrowych skałach jaskini w kształcie beczki, którą niemal całkowicie wypełniała zwykła, ultraczysta woda.
Louise wiedziała, że gruba na dwa kilometry Tarcza Kanadyjska nad jej głową chroni ciężką wodę przed promieniowaniem kosmicznym. Natomiast warstwa zwykłej wody pochłaniała naturalne promieniowanie niewielkich ilości uranu i toru z otaczających skał, blokując mu dostęp do ciężkiej wody. Akrylową sferę penetrować mogły wyłącznie neutrina – nieskończenie małe, subatomowe cząsteczki, które stanowiły przedmiot prowadzonych przez stażystkę badań. Tryliony neutrin przenikały przez Ziemię w każdej sekundzie; neutrino mogło przedostać się przez bryłę ołowiu grubości roku świetlnego przy zaledwie pięćdziesięcioprocentowym ryzyku, że w coś uderzy.
Neutrina uwalniane są ze Słońca w takiej obfitości, że od czasu do czasu dochodzi do zderzeń – a ciężka woda była idealnym celem takich kolizji. Jądra atomów wodoru w ciężkiej wodzie zawierają proton – tak jak w zwykłym jądrze atomowym wodoru – oraz dodatkowo neutron. Kiedy neutrino przypadkiem trafiało w neutron, ten ulegał rozpadowi, powodując uwolnienie protonu i elektronu oraz błysk wykrywany przez fotopowielacze.
Początkowo ciemne łuki brwi Louise nie uniosły się, kiedy usłyszała „dzyń” detektora neutrin; sygnalizator odzywał się jakieś dziesięć razy w ciągu dnia i choć tu, na dole, było to najbardziej ekscytujące wydarzenie, to nie zamierzała z tego powodu przerywać lektury „Cosmopolitana”.
Po chwili sygnalizator zadźwięczał ponownie, i jeszcze raz, a potem włączył się na dobre, emitując jednostajny, nieprzerwany elektroniczny sygnał, przypominający pisk EKG umierającego człowieka.
Louise wstała zza biurka i podeszła do konsoli detektora. Stała na niej fotografia Stephena Hawkinga – oczywiście niepodpisana. Hawking uczestniczył w wielkim otwarciu Sudbury Neutrino Observatory przed kilku laty, w 1998 roku. Louise postukała w głośnik sygnalizatora, sprawdzając, czy się nie zablokował, ale piszczenie nie ustało.
Paul Kiriyama, chudy doktorant, który akurat znajdował się na terenie rozległego podziemnego obiektu, wpadł do sterowni. Louise wiedziała, że jej obecność zwykle go peszy, ale tym razem chłopak nie stracił głowy.
– Co się tu, do diabła, dzieje?
Panel detektora pokrywała siatka diod elektroluminescencyjnych – 98 na 98 – odpowiadających 9600 tubom fotopowielaczy; w tej chwili świeciły się wszystkie.
– Może ktoś przypadkiem włączył światła w jaskini – zasugerowała Louise, choć sama w to wątpiła.
W końcu pisk ustał. Paul wcisnął kilka guzików, włączając pięć monitorów podłączonych do pięciu kamer zanurzonych w komorze obserwacyjnej. Prostokąty ekranów były idealnie czarne.
– Nawet jeśli światła były zapalone – odezwał się Paul – to już nie są. Ciekawe, co…
– Supernowa! – Louise klasnęła z zachwytem. – Powinniśmy się skontaktować z Centralnym Biurem Telegramów Astronomicznych; zaklepać sobie pierwszeństwo.
Wprawdzie SNO zbudowano w celu badania neutrin uwalnianych przez Słońce, ale potrafiło wykrywać je z każdego źródła we wszechświecie.
Paul skinął głową, klapnął na fotel przed komputerem i kliknął zakładkę strony CBTA. Louise wiedziała, że warto zgłosić wydarzenie, nawet jeśli nie mieli jeszcze pewności.
Od strony panelu detektora rozległa się kolejna seria sygnałów. Louise zerknęła na tablicę diod; świeciło się kilkaset w całej sieci.
Dziwne – pomyślała. – Supernowa powinna zostać zarejestrowana jako źródło kierunkowe…
– Może sprzęt nawalił? – zasugerował Paul, najwyraźniej dochodząc do tego samego wniosku co ona. – Albo doszło do zwarcia w jednym z fotopowielaczy i wystąpił efekt łuku.
Powietrze przeszył trzeszczący, warczący dźwięk. Dobiegał zza drzwi, od strony platformy nad komorą detektora.
– Może powinniśmy włączyć światła w jaskini – powiedziała Louise. Warkot brzmiał nieprzerwanie, tak jakby w ciemnościach grasowała jakaś podziemna bestia.
– A jeśli to rzeczywiście supernowa? Detektor jest bezużyteczny przy włączonych światłach i…
Rozległ się kolejny głośny trzask, podobny do tego, jaki towarzyszy uderzeniu kijem w krążek hokejowy.
– Zapal światła!
Paul podniósł osłonę włącznika i przycisnął go. Monitory telewizyjne zamigotały. Po chwili obraz uspokoił się, pokazując…
Mon dieu! – zawołała Louise.
– Coś jest w zbiorniku z ciężką wodą! – stwierdził Paul. – Ale jakim cudem…?
– Widziałeś? To się rusza i… Dobry Boże, to człowiek!
Trzaski i stęknięcia nie ustawały. Nagle…
Widzieli wszystko na monitorach i słyszeli przez ściany.
Gigantyczna akrylowa sfera pękła wzdłuż kilku spojeń, które łączyły ze sobą poszczególne jej elementy.
Tabernacle – zaklęła Louise, uświadamiając sobie, że ciężka woda zaczęła się mieszać ze zwykłą H2O wewnątrz beczkowatej komory. Jej serce waliło jak oszalałe. Przez ułamek sekundy nie wiedziała, czy powinna bardziej się przejmować zniszczeniem detektora, czy człowiekiem, który tonie w jego wnętrzu.
– Chodź! – powiedział Paul, kierując się do drzwi prowadzących na platformę nad komorą obserwacyjną. Podłączone do magnetowidów kamery wszystko rejestrowały; nie było ryzyka, że coś przegapią.
Un moment. – Louise błyskawicznie dopadła do telefonu i wystukała numer wewnętrzny z przyklejonej taśmą do ściany listy.
Usłyszała dwa sygnały.
– Doktor Montego? – odezwała się, gdy w słuchawce zabrzmiał jamajski akcent lekarza kopalni. – Mówi Louise Benoît z SNO. Pilnie potrzebujemy pana w obserwatorium neutrinowym. W komorze detektora topi się jakiś człowiek.
– Człowiek? Ale jak on się tam dostał?
– Nie wiemy. Proszę się pospieszyć!
– Już idę – odparł doktor. Louise odłożyła słuchawkę i pobiegła do tych samych niebieskich drzwi, przez które wcześniej przeszedł Paul. Zdążyły się już zamknąć. Na pamięć znała umieszczone na nich ostrzegawcze napisy:
Proszę zamykać drzwi
Niebezpieczeństwo: Przewody wysokiego napięcia
Zakaz wynoszenia poza tę strefę sprzętu elektronicznego bez zezwolenia
Monitorowanie jakości powietrza – Pozwolenie na wyjście
[1] 2 3 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Wyzwolenie
Ian Tregillis

9 IX 2017

Prezentujemy fragment powieści Iana Tregillisa „Wyzwolenie”. Książka będąca trzecim tomem cyklu „Wojny alchemiczne” ukaże się nakładem wydawnictwa Sine Qua Non.

więcej »

Różaniec
Rafał Kosik

30 VIII 2017

Zamieszczamy fragment powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała sie dzisiaj się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Człowiek człowiekowi kuzynem
— Michał Kubalski

Tegoż twórcy

W pajęczynie
— Magdalena Kubasiewicz

Widzę cię
— Magdalena Kubasiewicz

Rzut oka w przyszłość
— Konrad Wągrowski

Człowiek człowiekowi kuzynem
— Michał Kubalski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.