Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Babcia w kuchni lata nago, Józek goni ją z szufladą: o pisaniu scen miłosnych

Esensja.pl
Esensja.pl
Młody autorze, zanim zabierzesz się do pisania sceny erotycznej, wiedz, że możesz rozegrać to literackie wyzwanie na różne sposoby, a niektóre z nich są równie ryzykowne, co parkour na oblodzonym moście nad wzburzoną rzeką.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Chociaż nie wszyscy piszący zdają sobie z tego sprawę, tak zwane „momenty” są papierkiem lakmusowym dla warsztatu autora. Mogą stanowić pole do popisu albo przeciwnie, wyjaskrawić niedostatki. Marnie napisana scena łóżkowa skutecznie zapisuje się czytelnikowi w pamięci i jest w stanie pogrążyć nawet skądinąd dobry tekst.
Pytanie pierwsze i zasadnicze w tak delikatnej materii – ile można, należy czy też wypada opisać? Dziś nie ograniczają nas właściwie żadne względy obyczajowe – w literaturze złamano już chyba wszelkie możliwe tabu, na listach bestsellerów króluje niejaki Grey o pięćdziesięciu twarzach… Tak? Tak i nie.
Romanse (w tym popularne ostatnio tzw. paranormale), które pisane są dla konkretnej publiczności i wydawcy wymagają, aby wpisywały się w określone schematy, klasyfikowane są w zależności od tego, czy pod względem zawartości erotyki stanowią danie łagodne (przykładem takowego jest słynny „Zmierzch”), czy też pikantne. Literatura obyczajowa portretuje szeroko pojęte życie – we wszystkich jego przejawach – i doświadczony, odważny autor może sobie pozwolić na wiele, nie narażając się na zarzut, że pisze pornografię. Fantastyka, wyjąwszy wspomniane wyżej paranormale, to gatunek, gdzie fabuła często kręci się wokół przygód, nacisk kładziony jest na kreację świata, na barwne pomysły i rekwizyty, a wątki uczuciowe stanowią dodatek, ozdobę. W tekstach, gdzie przebieg sceny miłosnej nie ma kluczowego znaczenia dla fabuły, dobrym rozwiązaniem bywa zatrzymanie kamery tuż przed tym, jak postacie przejdą do konkretów. Ma tu zastosowanie podobna zasada, jak w horrorach, gdzie – jak wiadomo – najbardziej działa na wyobraźnię to, co pozostało poza kadrem. Istnieje wiele technik niedopowiedzenia, dość oklepany chwyt to np. zaprezentowanie bohaterów „po fakcie”, w negliżu, gdy jedno z nich zapala papierosa; można też szczegóły wspólnej nocy przemycić dyskretnie w retrospekcji. Niekiedy dosłowność może być pożądana, aby czytelnik np. w pełni uzmysłowił sobie traumę, jakiej doznaje zgwałcona bohaterka, ale poddaję pod rozwagę, że realistyczne opisanie brutalnej sceny gwałtu wymaga dużo lepszego warsztatu niż jedno mocne, wiele sugerujące zdanie, a później trzy gwiazdki.
Oczywiście – w dobie, gdy autorów nie obowiązują już ograniczenia natury obyczajowej, dopuszczalna jest duża swoboda. Można nawet tworzyć teksty, gdzie akcja składa się (prawie) wyłącznie ze scen erotycznych. Za przykład może posłużyć opowiadanie Konrada T. Lewandowskiego opublikowane dawno temu w świętej pamięci „Feniksie” – tamże to niejaki Snofrustos za sprawą ingerencji bliżej nieokreślonych Obcych przeżywał wciąż na nowo pierwszą noc ze swoją ukochaną, za każdym razem w innej atmosferze (raz euforycznie, raz niezgrabnie, raz ją gwałcąc, i tak dalej). Trzeba się jednak liczyć z tym, że części czytelników taki tekst z założenia nie przypadnie do gustu; inni, przeciwnie, powitają go z entuzjazmem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Z literackiego punktu widzenia, sceny intymnej bliskości między bohaterami można z grubsza podzielić na opisane: a) poprzez niedopowiedzenie, b) zwięźle i poetycko, c) szczegółowo i poetycko, d) zwięźle i dosłownie, e) szczegółowo i dosłownie oraz f) wulgarnie. Każdy z tych wariantów można napisać mistrzowsko albo koncertowo schrzanić, trzeba jednak pamiętać, że dłuższe, bardziej rozbudowane sceny z zasady stanowią większe wyzwanie od krótkich. Warto też zdawać sobie sprawę, że fizjologia w każdym przypadku pozostaje podobna, więc sam opis fizycznych doznań stanowi ograniczone pole do popisu. Lepiej zapada czytelnikowi w pamięć to, co za każdym razem inne – szczegóły atmosfery, tła, a także myśli i niuanse zachowania bohaterów.
Chociaż to ryzykowny zabieg, użycie wulgaryzmów w opisie sceny erotycznej może być uzasadnione – wtedy, gdy mają one podkreślać dekadencki klimat tekstu i/lub nihilizm narratora. Ważne, żeby autor wiedział, co robi.
Tyle tytułem wstępu, a teraz krótko przeanalizuję najczęstsze błędy, jakie bywają popełniane przy pisaniu scen miłosnych przez początkujących autorów fantastyki (i nie tylko).
1. Brak podstawowych umiejętności
Niestety, nie sposób pominąć tego – zdawałoby się, oczywistego – punktu. Autorze – jeśli dopiero co ukończyłeś podstawówkę i masz kłopoty z poprawnym składaniem zdań, daruj sobie pisanie „momentów”. Szczerze. Ryzykujesz, że fragmenty Twojego tekstu zaczną żyć własnym życiem, cytowane w charakterze ciekawostki zoologicznej, spotykając się z wybuchami śmiechu i/lub grymasami obrzydzenia.
2. Pornografia i sceny budzące wstręt
Wahałam się, czy uwzględniać tę kwestię, bo uznaję argument, że w sztuce dozwolona jest swoboda wyrazu (zakładam, że spełniony został punkt pierwszy, czyli mówimy o przypadkach, kiedy sceny erotyczne zostały opisane bardzo dosłownie, ale w warsztatowo nienaganny sposób). Ale swoboda swobodą, a prawda jest taka, że ostra, pisana z medyczną dokładnością erotyka generalnie tak pasuje do fantastyki, jak sos chili do lodów waniliowych – uzyskamy niezbyt strawną całość, w której dominować będzie chili. Innymi słowy pornografia osadzona w scenerii fantasy czy hard sf pozostanie pornografią, może co najwyżej stać się przy tym lekko śmieszna.
Dla wyjaśnienia – przez pornografię rozumiem rozbudowane sceny, w których padają nazwy narządów płciowych. Rozciągający się na kilku stronach opis namiętnej kopulacji Reynevana z piękną Burgundką na początku „Narrenturmu” Andrzeja Sapkowskiego, zawierający na przykład taki fragment:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
– Do klaczy w zaprzęgu faraona – wyszeptał, schylony nad jej karkiem, kształtnym jak wieża Dawida – porównam cię, przyjaciółko moja.
I porównał. Adela krzyknęła przez zaciśnięte zęby. Reynevan wolno przesunął dłonie wzdłuż jej mokrych od potu boków, wspiął się na palmę i pochwycił gałązki jej owocem brzemienne. Burgundka odrzuciła głowę jak klacz przed skokiem przez przeszkodę.1)
to nie pornografia, tylko dowcipny i elegancki popis erudycji! Można się co najwyżej zastanawiać, w którym miejscu Adela posiada GAŁĄZKI owocem brzemienne…
Drugie, do pewnego stopnia pokrywające się z powyższym zagadnienie to sceny, które już zasadniczo erotyczne nie są, bo pisano je tak, żeby wywoływały przede wszystkim wstręt. Dział literacki Esensji z niechęcią wspomina kilka odrzuconych opowiadań zawierających tak napisane opisy współżycia – co ciekawe, za każdym razem były to opowiadania męskiego autorstwa. Dyplomatycznie podsumuję swoje podejście tak: dla mnie psia kupa albo brudny sedes w muzealnej gablocie to nie jest sztuka, tylko niesmaczna próba wywołania szoku. Myślę, że dla tych, którzy wiedzą, jakiego rodzaju teksty mam na myśli, analogia powinna być zrozumiała.
3. Przegadanie i/lub egzaltacja
Nadmiar detali technicznych utrudnia czytelnikowi wczucie się w nastrój. Trzy mądrze dobrane zdania mogą się okazać bardziej zapadające w pamięć aniżeli zagmatwany opis, z którego trudno wywnioskować, kto komu właśnie ściąga kolejną część odzieży. Poza tym autor, który z reporterską dokładnością relacjonuje krok po kroku każdy szczegół, ryzykuje posądzenie, że dał się ponieść i opisuje własne fantazje…
Egzaltacja objawia się piętrowymi opisami kosmicznych uniesień z porównaniami w stylu „miliony gwiazd przepłynęły przez jej ciało”. Piękne? Nie, kiczowate. Taki opis można spokojnie wyciąć i zastąpić go np. jednozdaniową retrospekcją bohatera, na podstawie której czytelnik już sam sobie dopowie resztę.
Ciekawym zabiegiem może być maksymalna zwięzłość. Rekord tejże pobił chyba Feliks W. Kres, pisząc najkrótszą scenę miłosną, jaką zdarzyło mi się czytać. Rzecz rozgrywa się w „Grombelardzkiej legendzie” pod koniec rozdziału 17, bohaterami są Karenira i Raner.
Wyciągnęła rękę i dotknęła policzka mężczyzny.
– Przepraszam za to dzisiejsze. I ostrzegam: nie rządź mną więcej, bo naprawdę nie wiem co ci zrobię.
Zdjęła kaftan.
– Chcesz?
Chciał.
Dała.2)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Minimalistycznie, a zgrabnie. Zwróćcie uwagę, ile ta króciutka scenka mówi o relacji między postaciami.
4. Brak logiki i niedostatek realizmu
Autorze, myśl. Myśl i próbuj się wczuć. Czy rozebrałbyś się do naga w zimny wieczór na pokrytej rosą łące? Czy uprawiałbyś miłość w kopnym śniegu? Czy podczas wielodniowej wędrówki przez pustkowia bohaterka ma szansę pachnieć perfumami? Używany przez niektórych argument „To fantastyka, to nie musi być logiczne” nie jest uznawany przez znaczny odsetek czytelników.
Zadbaj o odpowiednie miejsce, klimat, okoliczności oraz o wcześniejsze zasygnalizowanie budzącej się między bohaterami „chemii”. Przemyśl psychikę postaci i prawdopodobieństwo takiego, a nie innego zachowania. Czy Roch Kowalski cytowałby w łóżku „Pieśń nad pieśniami”, jak czyni to Reynevan w przytoczonym wcześniej fragmencie „Narrenturmu”? Czy Remus Lupin mógłby spoliczkować partnerkę?
Jeśli bohaterka dysponuje choć odrobiną wyobraźni, powinna brać pod uwagę możliwość zajścia w ciążę i albo dopuszczać takową, albo się zabezpieczyć, albo się bać w trakcie, albo się bać po fakcie (ta uwaga stosuje się w szczególności do tych światów fantasy, gdzie nie istnieje skuteczna antykoncepcja).
Bohaterowie wymęczeni/niedożywieni/ranni/chorzy raczej nie będą w nastroju do miłosnych uniesień. (Oczywiście są wyjątki, w sytuacjach wielkiego napięcia reaguje się różnie i autor zawsze może się bronić, że w danej sytuacji jego postacie zachowały się akurat tak, a nie inaczej – bodajże u Emila Zoli dochodziło do intymnego kontaktu między młodymi ludźmi uwięzionymi w zasypanej kopalni, półżywymi z głodu i zimna). Przeżyty gwałtowny strach czy też stres może działać jak afrodyzjak (podobno to z tego powodu chłopcy lubią zabierać swoje panienki na rollercoastery albo do kina na horror), trzeba jednak uważać, żeby nie przekroczyć granic sytuacyjnego prawdopodobieństwa. Na granicy zdrowego rozsądku oscylują dwie sceny z sagi o wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego, mianowicie delikwent, który usiłuje rozdziewiczyć Ciri, mimo że dopiero co postrzelono go w plecy z arbaletu, oraz Geralt przeżywający ekstatyczne chwile z Yennefer w basenie ciepłej wody po walce z Vilgefortzem w cytadeli Stygga. Krótko przedtem ma między nimi miejsce następujący dialog:
– (…) Co z tobą, Yen?
– Parę złamanych żeber, wstrząśnienie mózgu, staw biodrowy, kręgosłup. Poza tym świetnie. A u ciebie?
– Mniej więcej to samo.3)
5. Niezamierzona śmieszność
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Skutecznie niweczy klimat. Szczególnie zabójcza w przypadku scen pisanych w duchu liryczno-wzniosłym. Często bywa skutkiem jednego z problemów omówionych powyżej (zwłaszcza niedostatek umiejętności pisarskich potrafi dawać efekty tragikomiczne), ale może też wynikać z pojedynczego niefortunnego sformułowania w zupełnie poprawnie napisanym fragmencie (w jakimś felietonie widziałam zacytowany przykład sceny erotycznej, gdzie delikwent TRZEPOTAŁ na swej wybrance). Bywa, że problemem nie jest sposób opisania, tylko sam zamysł – próba wyobrażenia sobie danej sytuacji sprawia, że czytelnik łapie się za głowę i parska homeryckim śmiechem. Swoisty rekord pobiła Stephanie Meyer w czwartym tomie wampirzej sagi, opisując skutki małżeńskiej nocy, w trakcie której Edward ogarnięty szałem namiętności nie tylko podarł na strzępy koszulę nocną Belli, ale także… wgryzł się w drewnianą ramę łóżka. Wizję pięknego wampira o migoczącej skórze, plującego drzazgami „w trakcie”, pozostawię może bez komentarza…
6. Utrwalanie stereotypów
Czyli brnięcie w schematy znane do bólu. Co bohaterka, to obowiązkowo piękna jak malowanie i z biustem C. Co bohater, to wysoki, umięśniony, męski i doświadczony w arkanach miłości. Ludzie niczym automaty powtarzają pewien znany z hollywoodzkich filmów algorytm zachowań, brakuje tylko charakterystycznej muzyczki w tle.
Ze schematów można i trzeba się wyłamywać. Warto pomyśleć, jak postacie będą się wzajemnie postrzegały, co na kogo podziała jako atrakcyjne. Zwrócić uwagę na subtelne szczegóły – zgrabne dłonie maga, włosy kapłanki pachnące kadzidłem… Pisząc z punktu widzenia bohaterów, warto rozszerzyć sferę doznań o zapach i dotyk. Trzeba zawsze brać poprawkę na obyczajowość świata, w którym żyją postacie – na przykład jak silne jest tam tabu nagości/niekompletnego stroju (w restrykcyjnej obyczajowo epoce wiktoriańskiej bodźcem seksualnym dla mężczyzny mogły być rozpuszczone kobiece włosy czy widok odsłoniętej stopy), jaki funkcjonuje standard higieny i czy pozamałżeńska utrata dziewictwa jest postrzegana w kategoriach grzechu bądź hańby. W światach fantasy, jeżeli jedna lub obie osoby z pary mają jakieś magiczne zdolności, warto się zastanowić, czy wpłynie to na ich zbliżenie.
Wreszcie – odrobina zabawnego realizmu ociepli tekst i uczyni go bardziej wiarygodnym. Bohaterowie nie muszą i nie powinni się zachowywać tak, jak we wspomnianym wyżej nieszczęsnym schemacie rodem z Hollywood. Mają prawo chociażby się peszyć z humorystycznym efektem (jak na rysunku Andrzeja Mleczki z podpisem „Co z ciebie za inżynier, jak zwykłego stanika nie potrafisz rozpiąć”). Zamiast prawić romantyczne komplementy, mogą żartobliwie komentować sytuację czy docinać sobie z ciepłą złośliwością. Zdarzenia mogą się potoczyć niezgodnie z planem (np. deszcz przerywający upojną schadzkę na plaży). I tak dalej…
Osobny rozdział to mniejsze lub większe odchylenia od normy, które też mogą sytuacji nadać ciekawy smaczek. Rzeczywistość bywa pod tym względem doprawdy barwna – w charakterze inspiracji polecam rubryki z zapytaniami kierowanymi do psychologów i seksuologów, fora dyskusyjne oraz lektury fachowe, np. Antoni Kępiński „Z psychopatologii życia seksualnego”.
Na koniec pozwolę sobie wyrazić opinię, że generalnie, gdy idzie o pisanie o życiu intymnym, znakiem firmowym dobrej literatury są: inwencja, elegancja i unikanie prymitywnej dosłowności. Zawsze aktualna pozostaje też złota zasada, „mniej znaczy więcej”.
Ale, oczywiście, można również napisać „50 twarzy Greya” i zarobić miliony.
Powyższy tekst jest rozszerzoną i zmodyfikowaną wersją artykułu, który ukazał się w lubelskim fanzinie „Czas Efemerydy” nr 14 (luty 2007).
Autorka zaprasza na swój blog: http://halas-agn.blogspot.com
koniec
17 lutego 2013
1) A. Sapkowski, Narrenturm.Warszawa 2002: SuperNOWA, s. 17.
2) F. W. Kres, Grombelardzka legenda. Warszawa 2000: Wydawnictwo MAG, s. 553.
3) A. Sapkowski, Pani Jeziora. Warszawa 2001: SuperNOWA, s. 374.
dodajdo

Komentarze

« 1 [2]
27 II 2013   10:38:25

@Psychokrecik
Kurcze, jestem inżynierem po trzydziestce, podróżuję pociągiem do pracy pomimo należenia do klasy półśredniej i czytuję w czasie podróży Borgesa... To mnie klasyfikuje jako zwierzę nieistniejące, zaraz obok wielkanocnego zająca - jedynego jajorodnego gryzonia...

« 1 [2]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Po trzy: Dla niefantastów lubiących wyzwania
Beatrycze Nowicka

22 X 2017

Dziś trzy propozycje dla tych, którzy nie są zagorzałymi fanami fantastyki, ale też i nie mają całkowitej alergii na motywy nierealistyczne.

więcej »

Po trzy: Fantastyczne antologie
Beatrycze Nowicka

15 X 2017

Jak nietrudno zgadnąć po tytule, w dzisiejszym odcinku przypominam te spośród fantastycznych antologii, które szczególnie przypadły mi do gustu.

więcej »

Po trzy: Nie tylko wiedźmin
Beatrycze Nowicka

8 X 2017

Spośród polskich opowiadań fantasy najbardziej rozpoznawalne stały się utwory Andrzeja Sapkowskiego o wiedźminie. Ale przecież w żadnym razie nie wyczerpują one tematu. Przedstawiam trzy, moim zdaniem najlepsze obok wiedźmińskich zbiory opowiadań rodzimych autorów.

więcej »

Polecamy

Dla niefantastów lubiących wyzwania

Po trzy:

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Najlepsze prezenty książkowe na święta 2013
— Esensja

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Cykl wiedźmiński to więcej niż kanon
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Do księgarni marsz: Wrzesień 2012
— Esensja

Raz, dwa, Edward już cię ma! – redaktorki Esensji omawiają „Zmierzch”
— Agnieszka Hałas, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj

Najlepsze książki dekady – wybór czytelników Esensji
— Esensja

Kolejne 50 książek minionej dekady, które warto znać
— Esensja

50 najlepszych polskich powieści fantastycznych
— Esensja

Biegający po górach babochłop
— Miłosz Cybowski

Prezenty świąteczne: 100 książek, które powinieneś położyć pod choinką
— Esensja

Tegoż twórcy

Głos miał nieprzyjemny
— Borys Jagielski

Esensja czyta: Sierpień 2014
— Miłosz Cybowski, Konrad Wągrowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz

Zagraj to jeszcze raz, Jaskier
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Listopad 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Sceny z życia wiedźmina
— Konrad Wągrowski

Historia z dawna zapowiadana
— Jakub Gałka

Biegający po górach babochłop
— Miłosz Cybowski

Morskie opowieści o ciekawszej treści
— Miłosz Cybowski

Piękna i bestie
— Piotr Pieńkosz

Tegoż autora

W oparach chloru
— Agnieszka Hałas

Martwy człowiek wygląda jak krewetka
— Agnieszka Hałas

9 sposobów na opowiadanie
— Agnieszka Hałas

Raz, dwa, Edward już cię ma! – redaktorki Esensji omawiają „Zmierzch”
— Agnieszka Hałas, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj

Mediewistka z błędną etykietką
— Agnieszka Hałas

Zimny oddech Ankou
— Agnieszka Hałas

Niebezpieczne związki, mroczne tajemnice
— Agnieszka Hałas

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.