Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Wielki niezrozumiały. Twórczość publicystyczna Józefa Mackiewicza

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 6 »
Józef Mackiewicz w swojej powojennej publicystyce kultywował skrajny indywidualizm poglądów, mierziły go wszelkie sposoby myśli kolektywnej, narzuconej odgórnie w imię — źle pojętej, jego zdaniem — jednomyślności i solidarności. Nie uznawał milczenia w imię „wyższych racji politycznych”, nade wszystko cenił sobie wolność i prawo zabierania głosu w każdej sprawie, na każdy temat.

Józef Mackiewicz

ImięJózef
NazwiskoMackiewicz
Powojenna twórczość publicystyczna Józefa Mackiewicza jest bardzo bogata; obejmuje nie tylko setki artykułów, wspomnień i zbeletryzowanych reportaży ogłaszanych na łamach pism emigracyjnych (polskich, rosyjskich, litewskich i innych), ale także trzy wydane własnym nakładem broszury („Mówi Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa...”, 1969; „Zagadek ciąg dalszy”, 1975; „Trust nr 2”, 1976) oraz książki publicystyczne o charakterze historyczno-politycznym: „Zwycięstwo prowokacji” (1962), „W cieniu krzyża” (1972) i „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy” (1975). Przy tak bogatej i różnorodnej twórczości powstaje podstawowa trudność — dotarcie do wszystkich materiałów. Z wielu względów jest to raczej niemożliwe. Niedostępna jest w kraju większość pism emigracyjnych, w których Mackiewicz drukował („Lwów i Wilno”, „Wiadomości”, „Kultura”), niedostępne są broszury ukazujące się w minimalnych nakładach; są natomiast książki wydane swego czasu w obiegu niezależnym. Prócz wymienionych wyżej pozycji publicystycznych wydano także na Zachodzie (i przedrukowano w kraju) dwa zbiory artykułów Mackiewicza — oba w roku 1984; są to „Fakty, przyroda, ludzie” i „Droga Pani...” (zawierający także teksty żony pisarza, Barbary Toporskiej). Jest to jednak zaledwie kropla w morzu jego twórczości publicystycznej.
Intelektualny pieniacz
Wypowiadał się Mackiewicz w swoich artykułach — bez przesady — na prawie wszystkie możliwe tematy. Najczęściej komentował bieżące wydarzenia polityczne, idee i koncepcje; z chęcią sięgał do historii komunizmu. Namiętnie pisywał „Listy do Redakcji” (głównie do paryskiej „Kultury” i londyńskich „Wiadomości”); jak sam twierdził, tę właśnie rubrykę czytywał najchętniej. „Był na pewno intelektualnym pieniaczem” — napisał o Mackiewiczu Jerzy Malewski (pseudonim Włodzimierza Boleckiego) — „który częściej się nie zgadzał, niż akceptował cudze racje. Ale kiedy podejmował polemikę, to potrafił — przy całej odmienności poglądów — dać popis lojalności i rzetelności informacji”. W swojej publicystyce kultywował skrajny indywidualizm poglądów, mierziły go wszelkie sposoby myśli kolektywnej, narzuconej odgórnie w imię — źle pojętej, jego zdaniem — jednomyślności i solidarności. Nie uznawał milczenia w imię „wyższych racji politycznych”, nade wszystko cenił sobie wolność i prawo zabierania głosu w każdej sprawie, na każdy temat. Dlatego też niejednokrotnie sprzeciwiał się otwarcie próbom ograniczenia tego prawa, nie tylko w stosunku do niego. W roku 1957 pisał: „Niedopuszczalne jest wygłoszenie poglądu, który by się zasadniczo różnił od postulatów uświęconych przez większość w następujących sprawach: granice zachodnie; granice wschodnie; polityka Episkopatu w kraju; polityka i działalność AK podczas wojny; sprawa aktualnego nie-oporu przeciw okupantowi sowieckiemu; przymusowe wysiedlenie milionów ludzi z tzw. ziem odzyskanych; praworządność rozbrojenia wojsk polskich na Zachodzie w latach 1945/46 itd. itd. W ten sposób istnieje faktyczny zakaz poruszania szeregu najistotniejszych spraw, które obchodzą cały naród”.
„Wprawdzie mówi się w tych wypadkach” — pisał Mackiewicz dalej — „nie o dyscyplinie politycznej, a o dyscyplinie patriotycznej, ale najszczerszy nawet patriotyzm nie może być zjawiskiem pozytywnym nigdy wtedy, gdy doprowadza do ograniczenia, a tym bardziej do zakazu wolnego słowa”.
«Droga donikąd»
«Droga donikąd»
Jawi nam się pisarz jako obrońca podstawowych praw demokratycznych, których poszanowanie w istotny sposób odróżnia przecież państwa o ustroju demokratycznym od państw totalitarnych. Cechą tych ostatnich jest także narzucana siłą jedność narodu. „Tylko w ustroju totalitarnym” — dowodził publicysta — „tzw. jedność całego narodu znajduje wyraz w ramach urzędowych postulatów, z którymi nikt nie ośmiela się dyskutować. Ale absolutna jednomyślność całego narodu, który ma aspiracje do wyższego szczebla rozwoju kulturalnego, jest rzeczą nierealną, nieprawdziwą, a przeto budzi zawsze podejrzenie czegoś sztucznego, narzucanego czy wymuszanego, a zatem pewnej niewiadomej, do której się nie ma zaufania. (...) Nie po to usiłujemy ratować kontynuację tradycji narodu polskiego na emigracji przed miażdżącym ją psychicznie totalizmem bolszewickim w kraju, aby wytwarzać kontrtotalizm i namiastkę społecznej policji politycznej. Niestety, jesteśmy świadkami, że z braku pałek policyjnych i lokalów aresztanckich stosuje się sankcje tzw. moralne, które właściwie moralnymi nie są: piętnowanie, wykluczanie, bojkot i jakże często — oszczerstwa”. Myślał tu pisarz nie tylko o sobie; miał w pamięci także casus profesora Wacława Studnickiego, który dobrowolnie zgłosił się na świadka obrony w procesie generała Mansteina, na co polska emigracja zareagowała rzadko spotykanym oburzeniem.
Szubienica lub... kaftan bezpieczeństwa
Przesłaniem polemik Mackiewicza jest głębokie przekonanie, że wolność myśli istnieje tylko wtedy, gdy wszystkie sądy i opinie poddane być mogą krytycznej analizie, gdy możliwe jest ich ścieranie się. Dlatego jako publicysta najczęściej generalnie występował przeciw, reprezentował ten drugi, często świadomie przemilczany punkt widzenia. Czynił to, aby wyważyć poglądy i przede wszystkim dawać świadectwo prawdzie. Miał zdumiewający dar innego spojrzenia, bywał przy tym w swojej argumentacji niezwykle przekonywający. Niestety, wśród swoich adwersarzy i polemistów rzadko znajdował godnych siebie przeciwników — ci najczęściej, chcąc zdeprecjonować nie tylko poglądy pisarza, ale głównie jego samego, sięgali zawsze po jeden, ten sam od lat argument: wyrok śmierci wydany podczas okupacji. Z góry też przeznaczali dla niego... szubienicę lub kaftan bezpieczeństwa. Albo wprost ignorowali go, zbywając milczeniem. Nieliczni dostrzegali u Mackiewicza szlachetną czystość intencji, ukrywającą się w jego kategorycznych i ostatecznych sądach i twierdzeniach.
Za podstawowe zadanie emigracji uznawał Mackiewicz radykalną opozycję wobec rzeczywistości ustrojowej kraju, opozycję nie dopuszczającą nawet cienia kompromisu. Nie miała to być także opozycja parlamentarna, pokojowa, ale polegająca na bezwzględnej negacji systemu komunistycznego. Był Mackiewicz przeciwnikiem wchodzenia w jakiekolwiek układy z okupantem sowieckim. Działanie takie wydawało mu się absurdalne, co zresztą często starał się udowadniać w swoich artykułach. Komunizm nie był dla niego przeciwnikiem politycznym, z którym prowadzi się grę ideową; był dla niego systemem i ideologią zbrodniczą, których celem jest ostateczne unicestwienie na ziemi wolności jednostek i narodów. Walczyć z nim można tylko w ten sam sposób — a walczyć trzeba! Bronią i prawdą, gdyż komunizm opiera się na kłamstwie (podniesionym do rangi oficjalnej ideologii) i to, czego boi się najbardziej, to właśnie prawda. W analizie komunizmu nie był Mackiewicz politykiem, zachowywał się raczej jak historyk, który opisuje system na podstawie faktów. Te zaś były dla niego bezsporne i prowadziły prostą, jedyną logiczną drogą do wniosku, że ustrój ten trzeba zwalczyć siłą. Ale jak tego dokonać?
«Lewa wolna»
«Lewa wolna»
Podróżując latem 1954 roku po Europie, odniósł Mackiewicz wrażenie, że cały kontynent zamieszkany jest głównie przez antykomunistów; zadał więc sobie pytanie: „Cóż stoi na przeszkodzie, aby siłę tę spożytkować w skuteczny sposób?”. „Wydaje mi się, że tą zasadniczą przeszkodą” — odpowiadał — „jest — nacjonalizm. Nacjonalizm, wielbiony potocznie przez jego zwolenników w formie narodowego patriotyzmu, ma rzekomo stanowić przeciwstawienie międzynarodowemu bolszewizmowi. W teorii. W dzisiejszej praktyce natomiast jest stałym źródłem wszelkiej prokomunistycznej dywersji w łonie tzw. świata zachodniego. Ludzie, jak to ludzie, wzięliby za widły i siekiery i poszli bić bolszewików. Ale politycy nacjonalistyczni przeszkadzają im w tym naturalnym ludzkim odruchu. Powiadają: Zaczekajcie jeszcze, bliższa koszula ciału... Mamy tu własne porachunki. I podszczuwając jednych przeciwko drugim, każą im się kłócić o granice, o język, o kulturę, właśnie w chwili, gdy wszystkim kulturom Europy grozi największe niebezpieczeństwo”. Dodać trzeba, że rok 1954, w którym Mackiewicz słowa te pisał, to eskalacja „zimnej wojny”, przystąpienie RFN do NATO, klęska Francji pod Dien Bien Phu; na froncie ideologicznym — ciągła ekspansja komunizmu. Świat mógł czuć się zagrożony. „Bo co to jest bolszewizm?” — pytał dziennikarz. „Bez teoretycznej blagi, a w rzeczywistości: jest to poddanie wszystkich zjawisk życia ciasnym interesom partii. A czyż nacjonalizm nie każe w praktyce poddawać wszystkiego interesom narodu? Wprawdzie wszystko dla partii brzmi paskudnie, a wszystko dla narodu pięknie, ale czy zachodzi pomiędzy nimi istotnie wielka różnica, jeżeli położymy nacisk na słowa WSZYSTKO? Ilość cech wspólnych okaże się na pewno większa niż to się pozornie wydawać może”. Kilkanaście lat później określał jasno: „Tylko kontrrewolucja przeciw tym ciemnym siłom socjalistycznych totalizmów może przywrócić ludzkiej myśli wolność, którą miała przed rewolucją bolszewicką”. W innym miejscu dodawał: „Obalić ustrój komunistyczny (a sowiecki w szczególności) można tylko w jeden sposób: stosując przemoc”. Do tego też nawoływał — mniej lub bardziej otwarcie — w całej swojej publicystyce.
[1] 2 3 6 »
dodajdo

Komentarze

02 IV 2017   13:55:32

Komunizm opiera się na kłamstwie podniesionym do rangi oficjalnej ideologii.Stąd w 1920 roku z komunizmem walczono, a a w 1945 już tylko współpracowano...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Po trzy: Tropem jednorożca
Beatrycze Nowicka

19 XI 2017

O mityczno-baśniowych korzeniach fantasy napisano i powiedziano już bardzo wiele – dziś przedstawiam trzy książki, które do owych korzeni odwołują się nad wyraz wdzięcznie.

więcej »

Po trzy: Inteligentne i inspirujące
Beatrycze Nowicka

12 XI 2017

Po sentymentalnej podróży w przeszłość czas na podróż w przyszłość, a zarazem powrót do okołofantastycznej tematyki. Dziś trzy świetne powieści SF.

więcej »

Do księgarni marsz: Listopad 2017
Esensja

5 XI 2017

Trzydzieści propozycji lektur na długie jesienne wieczory – a może coś się nada dla najbliższych pod choinkę?

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż autora

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.