Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Jak napisać haiku

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Zapewne większości czytelników Esensji ta najkrótsza w świecie forma poezji znana jest przynajmniej ze słyszenia. Trzy wersy, siedemnaście sylab – to teoretycznie całkiem łatwe do napisania (nie dotyczy Jacka Dukaja, bo wtedy efektem końcowym prawdopodobnie będzie epos dwunastozgłoskowcem).
Moje pierwsze zetknięcie z haiku miało miejsce na przełomie liceum i studiów, chociaż nie umiem już sobie przypomnieć, w jaki sposób; prawdopodobnie przeczytałam o nim w „Filipince”. Wtedy też zaprenumerowałam świeżo powstałe czasopismo o wiele mówiącym tytule „Haiku” – do dziś starannie przechowuję wszystkie pięć numerów, które się ukazały. Od razu do mnie przemówiła zwięzłość i oszczędność tej formy poetyckiej, a jeszcze bardziej fakt, że można za jej pomocą uwieczniać ulotne, pozornie nieistotne chwile czy widoki – coś jak szkic akwarelowy w wersji słownej.
Jak dotąd, udało mi się zarazić pisaniem haiku dwie osoby. Niewielki sukces. Zatem postanowiłam napisać esej do Esej… Esensji.
niewielki sukces
wciągnęłam dwie osoby
esej napiszę
(to oczywiście nie jest haiku tylko zabawa metrum, ale takie żarty są dobrym treningiem, jeśli ktoś chce pisać w klasycznym układzie 5-7-5)
Historycznie: O żabie skaczącej do stawu
Za twórcę haiku uważa się żyjącego w XVII wieku Matsuo Bashō. W owym czasie układanie wierszy było towarzyską rozrywką warstw wyższych – najczęściej pisano na wpół żartobliwe pieśni renga, zaczynające się od wstępu podawanego przez najbardziej szacowną z obecnych osób. Wstęp ten, zwany haikai-no ku, określał nastrój całości utworu, a pozostali uczestnicy tej specyficznej intelektualnej gry dopisywali do niego następne wersy. Bashō, chcąc uchwycić nastrój chwili i wrażenia, jakich doświadczał, zaczął notować te otwarcia; wreszcie uznał, że mogą one stać się samodzielną formą poetycką.
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Do naszych czasów zachowało się wiele siedemnasto- i osiemnastowiecznych haiku, choć nie zawsze znane jest imię autora. Do najsłynniejszych, oprócz Bashō, należą Issa i Buson. Na polski przekładała je między innymi Agnieszka Żuławska-Umeda oraz Czesław Miłosz (choć on, jak podejrzewam, raczej z wersji angielskiej niż z oryginału). Pani Umeda zachowywała tradycyjny układ 5 – 7 – 5 sylab, natomiast nasz noblista starał się raczej oddać klimat oraz zwięzłość, czasem dość radykalnie.
Jednym z najbardziej znanych klasycznych haiku jest utwór Bashō o żabie skaczącej do stawu. Japońskie podręcznikowe wyjaśnienie tekstu tego utworu jest następujące: „Do starego stawu o zielonkawej, nieruchomej wodzie nagle wskoczyła żaba i przerwana została panująca cisza. Jednak stary staw niebawem wchłonął odgłos i ponownie nastała cisza, spokój, bezruch”. Z kolei na spotkaniu w ramach Miasta Poezji 2015 pani Żuławska-Umeda powiedziała, że w oryginale utwór kończy się pluskiem w kontekście pytającym, i to jest taki japoński żart, bo w rzeczywistości żaba do stawu wskakuje bezgłośnie. Jak widać, w siedemnastu sylabach można zawrzeć znaczną ilość informacji. Przełożenie tego na nasz język to prawdziwe wyzwanie, między innymi z powodu zupełnie innej długości i rytmu słów. Zobaczmy, jak sobie z tym poradzili różni tłumacze:
tu staw wiekowy
skacze żaba – i oto
woda zagrała
(tłum. Agnieszka Żuławska-Umeda)
staw rzęsą sędziwy
żaba skacze doń – plusk!
marszczy kręgami wodę
(anon.)
stara sadzawka,
żaba – skok -
plusk
(tłum. Czesław Miłosz)
stary staw;
żaba wskakuje
plusk wody
(anon.)
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Jak widać, nie wszystkie tłumaczenia zachowują klasyczny układ sylab; europejscy tłumacze często zachowują tylko przyjęty w zachodniej wersji podział na trzy linijki (ponoć nie istniejący w oryginale, choć spotkałam się z różnymi informacjami na ten temat) i starają się oddać ducha utworu. Moja wersja, napisana na podstawie zacytowanego wcześniej wyjaśnienia, brzmi tak:
staw nieruchomy
w zieloną wodę żaba
hop, plusk i cisza
Teoretycznie: Sylaby i co jeszcze?
Układ 5-7-5 przez wielu twórców i tłumaczy traktowany jest jako zbędne ograniczenie, niedopasowane do naszego języka. Zresztą zawsze lepiej jest napisać dobry wiersz z jedną sylabą za mało lub za dużo, zamiast na siłę łatać rytm zaimkami albo dokonywać łamańców stylistycznych. Zdarza się też odwrotnie: autor napisze trzy wersy w tym metrum i upiera się, że to haiku, chociaż poza liczbą sylab utwór nie ma z nim nic wspólnego.
dziś nie ma szefa -
zamiast się brać do pracy
surfujesz w necie
Najczęściej haiku pisane są w czasie teraźniejszym, ponieważ chodzi w nich o ulotne impresje – jak powiedział Mirosław Gontarski, „kamień wrzucony do sadzawki myśli” – dlatego bywa ono zwane poezją chwili.
pada śnieg
na pusty parking
noc wigilijna
(Eric Amman)
melon
w rannej rosie
świeżo obłocony
(Bashō)
płomyki świec
w tęczy chryzantem
pachnie modlitwa
(Irena Szmorąg)
Niektóre utwory celowo nie pozwalają na konkretną interpretację, a jedynie pozostawiają w odbiorcy refleksyjne odczucie, które chciał przekazać autor.
tą drogą
nikt nie idzie
tego dzisiejszego wieczoru
(Bashō)
Bardzo ważnymi cechami haiku są kigo i kireji; to drugie przez niektórych uważane jest za podstawowy element, pozwalający odróżnić prawdziwe haiku od trzywersowego okruchu poetyckiego.
KIREJI, czyli – w wolnym przekładzie – „sylaba ucinająca”, to podział wypowiedzi na dwie w pewnym stopniu niezależne części (w językach innych niż japoński często zaznaczane myślnikiem), jednocześnie podkreślający ich związek, jak w cytowanym haiku o żabie. Kireji może też zaznaczać zakończenie pewnej myśli, pozostawienie miejsca na interpretację odbiorcy i jeszcze wiele innych rzeczy niemożliwych do zwięzłego przetłumaczenia na języki europejskie. Dość wspomnieć, że może ono być partykułą -ya, która oznacza zastanowienie, zwątpienie i jednocześnie… wykrzyknik. Albo inną, stanowiącą zarazem wyraz czasu przyszłego i niedoskonałości. Kireji często zaznacza zmianę punktu widzenia z planu ogólnego na jakiś detal, niczym najazd kamery:
sklep rybny –
zimne wargi
solonego leszcza
(Bashō)
Oczywiście kolejność może być odwrotna, czyli od szczegółu do ogółu:
wargi zbyt zziębnięte
żeby paplać
– wiatr jesienny
(Bashō)
Dzięki kireji można osiągnąć pewną niejednoznaczność treści, „pomieszanie składniowe”, jak to nazywają znawcy, kiedy środkowy wers odnosić się może do dwóch różnych rzeczy. Wśród Japończyków jest to uznawane za mistrzostwo.
stanę na chwilę
wtulony za wodospadem
początek lata
(Bashō)
spadają nuty
migdałów nocne dżinny
grają w duraka
(Robert Szybiak)
słoneczny promień
wpadł do sklepu łucznika
kwiatek rumianku
(anon.)
zachodnie niebo
czerwienią zabarwione
głogi na miedzy
(D’Aria Galicka)
Kireji nie może występować w środku wersu. Oto przykład nieprawidłowego zastosowania:
staw zarośnięty
spokój – wtem żaba skacze
toń plusk wchłonęła
(Achika)
KIGO to określenie sugerujące porę roku lub dnia. Typowe kigo to wzmianki o kwiatach kwitnących w danej porze roku, zbożu, żółknących lub opadających liściach, zjawiskach pogodowych (takich jak na przykład burze, przymrozki, upał) oraz zachowaniu zwierząt (klucz dzikich gęsi kojarzy się z jesienią, świetliki i ważki występują latem, i tak dalej). Niektóre skojarzenia Japończyków są mniej dla nas oczywiste: na przykład pełnia księżyca, o ile nie towarzyszą jej dodatkowe szczegóły, oznacza wczesną jesień, żaba kojarzy się z wiosną, natomiast mżawka może oznaczać późną jesień lub wczesną zimę.
Choć kigo najczęściej odnosi się do zjawisk przyrody, nie ma przeszkód, aby opisywało ludzkie działania lub przedmioty kojarzące się z daną porą roku czy konkretnym dniem. Orka, wiązanie snopów czy zapalanie światełek na choince są jak najbardziej prawidłowymi kigo. Przykładami mogą być utwory Kitō o przyciskach położonych na książkach z powodu wiosennego wiatru czy Shikiego o wachlarzu kiwającym na kogoś z okna domu obok przystani (wachlarz = lato).
W haiku zdecydowanie nie powinno się używać pojęć abstrakcyjnych typu: los, życie, strach, smutek, miłość, przeznaczenie i tak dalej – oczywiście na to też znajdą się wyjątki:
mały sierota
mówią mu wróci mama
klaszcze z radości
(Issa)
większa
niż mysikrólik
radość mysikrólika
(John Wills)
oddaj wierzbie
całą radość, całe pożądanie twego serca
(Bashō)
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

11 VIII 2016   11:48:03

wszystkie komentarze
prosimy pisać
w formie haiku

11 VIII 2016   12:54:00

napisałem jedno
do pozostałych dorzucę
może zbiorek wyjdzie

11 VIII 2016   14:31:38

Pan Jacek Dukaj
TRZYNASTOzgłoskowcem
By epos pisał

13 VIII 2016   20:45:47

Spieszę sprostować:
chodzi nie o sylaby,
lecz tzw. "on".

20 XI 2016   11:18:23

Haiku i już..
Co tu więcej tłumaczyć
Lepiej nie umiem

21 XI 2016   16:22:20

plusk skoku żaby
w otchłań zielonej wody
- porośnięty staw

22 XI 2016   09:45:50

Ooo! Że też żadnemu tłumaczowi nie przyszedł do głowy tak prosty zabieg, jak odwrócenie kolejności.

22 XI 2016   09:47:14

wielki wstyd czuję -
wypowiedzi Konrada
nie przeczytałam

22 XI 2016   17:37:37

Konrad doradza
czy też jedynie zrzędzi
sam nic nie dodał

15 XII 2016   19:55:33

A jeśliby tak namalować obrazek do mojego tłumaczenia haiku o żabie, stawie i skoku? Byłoby ciekawie - zachęcam zatem:

plusk skoku żaby
w otchłań zielonej wody
- porośnięty staw

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Do księgarni marsz: Wrzesień 2017
Esensja

1 IX 2017

Jak to zwykle bywa po wakacjach wydawcy zasypią rynek książkami. Z obfitości zapowiedzi wybraliśmy trzy tuziny interesująco wyglądających pozycji.

więcej »

Nie przegap: Sierpień 2017

31 VIII 2017

Ostatni tekst wakacyjny czyli przegląd sierpniowych recenzji.

więcej »

Do księgarni marsz: Sierpień 2017
Esensja

2 VIII 2017

Upały nie sprzyjają lekturze, a nawet myśleniu o przyszłych lekturach, dlatego też sierpniowa edycja naszych polecanek jest nieco uboższa niż zwykle – co nie znaczy że nie jest warta uwagi.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Dobra robota, robocie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech drozd spoczywa w spokoju
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kosmiczne jaja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Plaża Omaha, czyli żegnaj, baśni
— Adam Kordaś, Magdalena Kubasiewicz, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Chińscy elfowie i komputerowe orki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przygody Czarnego Kapturka w krainie sepii
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gaijin z rapierem i zwinnopalca lisica
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na bezludnym statku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zbroja nie jest najważniejsza
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

O półbogu, który chciał mieć szacun na dzielni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.