Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Wilmowski po latach: Mniej encyklopedii, więcej akcji

Esensja.pl
Esensja.pl
Safari zorganizowane w dzikiej środkowej Afryce – wyprawa obiecana młodemu bohaterowi już w Australii – wypełnia drugą powieść z cyklu podróżniczych przygód Tomka Wilmowskiego pióra Alfreda Szklarskiego, zatytułowaną po prostu „Przygody Tomka na Czarnym Lądzie” (1958).

21 stycznia 2017 przypada 105. rocznica urodzin Alfreda Szklarskiego. 9 kwietnia 2017 przypada 25. rocznica jego śmierci. Ponadto w 2017 roku mija 60. rocznica pierwszego wydania „Tomka w krainie kangurów”, 50. rocznica pierwszego wydania „Tomka u źródeł Amazonki” oraz 30. rocznica pierwszego wydania „Tomka w Gran Chaco”.

Alfred Szklarski
‹Przygody Tomka na Czarnym Lądzie›

WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzygody Tomka na Czarnym Lądzie
Data wydaniawrzesień 1984
Autor
IlustracjeJózef Marek
Wydawca Śląsk
CyklTomek Wilmowski
ISBN83-216-0399-8
Format272s. 145×205mm
Gatunekdla dzieci i młodzieży, przygodowa
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Druga łowiecka wyprawa Tomka Wilmowskiego rozpoczyna się jego listem do Sally Allan – i takoż kończy, co tworzy ładną kompozycyjną klamrę, a zarazem pozwala łatwo sprawdzić czas trwania akcji powieści. Jak pamiętamy z części pierwszej, Tomek po przygodach w Australii nie wrócił już do będącej pod zaborem rosyjskim Warszawy, lecz miał kontynuować naukę w Londynie. Stąd też wysyła pierwszy list drugiego tomu: jest 20 czerwca 1903 roku, kończy się rok szkolny, chłopak wraz z grupą dorosłych przyjaciół (podróżnik Jan Smuga, bosman Tadeusz Nowicki oraz ojciec Tomka, Andrzej Wilmowski) za złoto przywiezione z najmniejszego kontynentu organizuje prywatną wyprawę do dżungli i sawanny centralnej Afryki.
Tym razem Alfred Szklarski całkowicie pominął etap podróży statkiem; właściwa opowieść rozpoczyna się wraz z zawinięciem do portu w Mombasie (Kenia). W tym miejscu autor podaje nieco danych z historii wschodniego wybrzeża Afryki Środkowej – co wraz z późniejszą opowieścią o wyprawach badawczych i odkryciach geograficznych jest chyba jedyną wstawką stricte naukowo-historyczną. Tę drugą zaś zaliczyć trzeba do nielicznych wstawek geograficznych.
Choć na początku powieści jej bohaterowie – w rozmowie z zawodowym łowcą o nazwisku Hunter (czyli Myśliwy) – deklarują, że „nasze stosunkowo skromne środki finansowe z góry wykluczają łowy na zbyt wiele gatunków zwierząt”, z biegiem fabuły pamięć o tej deklaracji z wolna idzie w zapomnienie. Prócz głównego celu wyprawy, jakim są goryle, oraz celu dodatkowego, jakim jest na poły mityczny wówczas okapi (to właśnie swoim polskim bohaterom Szklarski przypisał złapanie pierwszego okazu tego zwierzęcia), łowcy polują, łapią oraz w inny sposób zdobywają lwy, słonie, żyrafy, nosorożce, hipopotamy, lamparty, dzikie świnie, różne inne małpy – w tym szympansy i koczkodany.
Wydaje się więc, że zwierząt, o których mowa w niniejszej części, jest o wiele więcej niż w pierwszej. Można by więc oczekiwać zwiększenia dawki suchych faktów encyklopedyczno-zoologicznych. Na szczęście autor zaczął oszczędzać czytelnikowi takich wstawek, skupiając się raczej na opisach zachowania się wspomnianych zwierząt, i to w dodatku nie tylko w dialogach (rozmowach, wyjaśnieniach), lecz także w akcji oglądanej przez bohaterów na własne oczy.
Dla przykładu cytat:
Tomek zajął miejsce w łodzi obok Smugi. Co chwila wypytywał go o nazwy różnorakich ptaków przelatujących nad wodami jeziora; jak statki powietrzne spokojnie żeglowały w górze wielkie pelikany, stada płochliwych flamingów, ibisów, kormoranów, a także regularne klucze żurawi.
– Prawdziwy ptasi raj – powiedział Tomek, obserwując skrzydlate mrowie. – Ciekaw jestem, czy można tu spotkać bociany odlatujące z Polski na zimę do Afryki?
– Jestem tego pewny. Z samej Anglii przylatuje w te okolice około sześćdziesięciu gatunków ptaków – wyjaśnił Smuga.
Po tej odpowiedzi można by się spodziewać encyklopedycznego wykładu, w zamian za który otrzymujemy jedynie o wiele lżejszą w odbiorze rozmowę na temat wpływu tychże ptaków na gospodarkę rybną i kilka ciekawostek.
Mniejsza ilość suchych faktów naukowych przy zbliżonej objętości powieści skutkuje zwiększeniem jej walorów przygodowych. I choć Tomek nadal jest niemal chodzącym ideałem, dzięki któremu zapewne nawet połowa spraw nie zakończyła by się pomyślnie, autor, pamiętająć o jego młodym wieku, przydaje mu czasem lekkomyślności prowadzącej do niezbyt korzystnych (przynajmniej początkowo) zwrotów akcji. Największą zaś cenę tego ponosi na jej końcu.
Zakończenie powieści każe się zastanowić nad paroma kwestiami. W przypadku książki wydanej po raz pierwszy ponad pół wieku temu trudno ostrzegać przed spojlerami, niemniej jeśli ktoś z Szanownych Czytelników jeszcze „Przygód Tomka na Czarnym Lądzie” w rękach jeszcze nie miał, niech do reszty artykułu powróci po lekturze książki.
Oto autor ucina fabułę w trakcie polowania na żyrafy, gdy rozjuszona samica nosorożca wyrzuca rogiem w powietrze Tomka siedzącego na koniu – rozpruwając wierzchowcowi brzuch i rzucając jego cielsko na zaplątanego w strzemię chłopaka. Ojciec i przyjaciele upewniają się, że młodzian żyje – i oto czytamy końcowy list do Sally, datowany na styczeń 1904 roku, pisany podczas rejsu parowcem po Jeziorze Wiktorii. W liście Tomek wspomina, że od napisania poprzedniego minęły cztery miesiące, gdzie przez trzy z nich był „tylko ciężarem dla zapracowanych towarzyszy”. Dodaje także: „Nie przypuszczaliśmy […] że cała wyprawa potrwa tak długo.”. Tymczasem już podczas polowania na słonie pada informacja, że ich transport będzie możliwy dopiero po oswojeniu, co trwa zazwyczaj od dwóch do trzech miesięcy. Można z zestawienia tych informacji wyciągnąć wniosek, że autor nie miał lepszego pomysłu na zapełnienie owego koniecznego czasu akcją, że wypadek Tomka (po którym jego przygody uległy oczywiście zawieszeniu) był konieczny, by powieść zakończyła się pomyślnym powrotem – bez pozostawiania bohaterów w sercu Afryki i bez jeszcze bardziej sztucznych cięć.
I jeszcze jedno: skoro końcowy list datowany jest na styczeń 1904 roku i pisany z terytorium Ugandy, leżącej w końcu daleko od Londynu – to co ze szkolną edukacją naszego młodego bohatera? Czyżby Szklarski pozazdrościł bohaterom Verne’a „dwóch lat wakacji” i zafundował Tomkowi choć połowę tego okresu?
koniec
28 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

28 I 2017   16:09:42

Ziemia Van Diemena to Tasmania. A złoto było chyba stricte z Australii :)
Z tego tomu najbardziej pamiętam to, że Tomek po raz pierwszy zabija człowieka. Choć dowiaduje się o tym po fakcie.

28 I 2017   17:25:30

@Bronsiu Racja, dzięki za uwagę, poprawiam.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Do księgarni marsz: Kwiecień 2017
Esensja

3 IV 2017

Kwietniowa oferta wydawców nie powinna nikogo zostawić z uczuciem niedosytu. Ale to prawdopodobnie tylko rozgrzewka przez majowymi Targami Książki w Warszawie.

więcej »

Nie przegap: Marzec 2017
Esensja

31 III 2017

W marcu opublikowaliśmy osiemdziesiąt dziewięć recenzji – przeczytaliście wszystkie?

więcej »

Wilmowski po latach: Czy można wyrosnąć z Tomka?
Wojciech Gołąbowski

18 III 2017

Ponowna lektura „Tomków” Alfreda Szklarskiego przynosi co prawda nieco rozczarowań, ale to wciąż kawał porządnej literatury młodzieżowej. Czy więc zmieniło się pisarstwo, czy dorósł czytelnik?

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Mała Esensja: Coś, co możesz znaleźć na Rebel.pl
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Jak długo gotuje się strusie jajo na twardo?
— Wojciech Gołąbowski

Dwupak tematyczny: Bez trzymanki
— Wojciech Gołąbowski

Esensja czyta dymki: Marzec 2017
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Radzi pacynka mądrze ci
— Wojciech Gołąbowski

Bąble większe i mniejsze
— Wojciech Gołąbowski

(Nie) Spadaj…!
— Wojciech Gołąbowski

W starym wesołym kinie: Bardzo mi miło, że mi jest przyjemnie
— Wojciech Gołąbowski

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.