Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Wilmowski po latach: Ło Indianerach

Esensja.pl
Esensja.pl
Przygoda! W trzeciej powieść z cyklu przygodowego, autor postawił wreszcie na Przygodę. „Dzieje się” od strony pierwszej do ostatniej, a encyklopedyczne opisy poszły w odstawkę… do przypisów.

21 stycznia 2017 przypada 105. rocznica urodzin Alfreda Szklarskiego. 9 kwietnia 2017 przypada 25. rocznica jego śmierci. Ponadto w 2017 roku mija 60. rocznica pierwszego wydania „Tomka w krainie kangurów”, 50. rocznica pierwszego wydania „Tomka u źródeł Amazonki” oraz 30. rocznica pierwszego wydania „Tomka w Gran Chaco”.

Alfred Szklarski
‹Tomek na wojennej ścieżce›

WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTomek na wojennej ścieżce
Data wydania1983
Autor
IlustracjeJózef Marek
Wydawca Śląsk
CyklTomek Wilmowski
ISBN83-216-0409-9
Format208s. 145×200mm
Gatunekdla dzieci i młodzieży, przygodowa
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Pamiętam taki stary, PRL-owski kawał, dziejący się na śląskiej kopalni:
Do sztygara doszła wiadomość, że jeden z górników, zamiast pracować, usiadł sobie w kącie i czyta książkę. Rozjuszony kierownik niezwłocznie ruszył do pracownika, ale na widok „Kapitału” w jego rękach, w ciszy wycofał się, nie śmiąc przerywać lektury. Za to jeden z kolegów zmianowych w czasie przerwy, podszedł zaciekawiony i zagadnął:
– Karlik, co ty czytosz?
– Karola Maya.
– A dyć to jes Marks, a nie May!
– Pierona! Toż żech już doszoł prawie do połowy, a ło tych Indianerach ani słowa!
W „Tomku na wojennej ścieżce” (1959), trzeciej powieści z cyklu podróżniczych przygód Tomka Wilmowskiego, Indianie pojawiają się już w pierwszym rozdziale – i obecni są aż do ostatniego. Młody bohater, poturbowany pod koniec poprzedniej książki, po kilkumiesięcznym pobycie w Anglii, latem udaje się na pogranicze Stanów Zjednoczonych i Meksyku, gdzie szeryfem jest stryj Sally Allan. Tam też na dłuższe wakacje przyjeżdża młoda przyjaciółka Tomka, w planach mając wspólny z nim powrót do Anglii, do szkoły. Głównym zadaniem chłopaka jest całkowicie odzyskać siły i sprawność, pobocznym zaś – zwerbować grupę Indian do występów cyrkowych na terenie Europy. Pamiętajmy – mamy lato roku 1904!
Przełom XIX i XX wieku w tamtych rejonach nie był spokojnym okresem. Ucichły już wielkie powstania Indian, zamykanych w rezerwatach lub asymilujących się z białym najeźdźcą, ale duch walki narodowowyzwoleńczej wciąż był obecny wśród czerwonoskórych. Z oczywistych powodów było to bliskie sercu również chłopakowi przybyłemu z ziemi okupowanej przez carską Rosję – choć, z drugiej strony, gościł u przedstawiciela prawa Stanów Zjednoczonych, stojącego niejako po przeciwnej stronie barykady. Do Indian Tomek nie miał raczej szans się zbliżyć drogą oficjalną – dopomógł mu więc Przypadek, wspomagany przez jego męstwo, odwagę, hart ducha, opanowanie, rozum, spryt itede itepe.
Za swoje godne zachowanie już na początku powieści, nasz bohater zostaje przyjęty do szczepu Indian Navaho (wypala słynną fajkę pokoju), otrzymuje imię Nah’tah ni yez’zi (Mały Wódz) oraz prawo noszenia pięciu orlich piór. Jego również młody czerwonoskóry brat Czerwony Orzeł towarzyszy mu w polowaniu na żywego drapieżnika – i jest to jeden z dwóch zaledwie fragmentów powieści, w których napotykamy na znane z poprzednich części encyklopedyczne opisy przyrody. Wszystkie pozostałe trafiły do przypisów, nie przeszkadzając w czytelniczym pochłanianiu akcji.
Skoro więc przyroda i geografia (a także w dużej mierze historia) zesżły na bok, gros opisów pochłonęła etnografia. Opisy siedzib i sprzętów Indian Navaho, Apache i Zuni, ich obyczajów, wierzeń, strojów – jest tego dość sporo w książce, ale czy sprawia to umiejętny sposób podania wiadomości, czy też sama tematyka bliska sercu każdego młodego czytelnika – opisy nijak nie przeszkadzają w lekturze, czyta się je na równi z fabułą, która tym razem nie jest podporządkowana łowom na określone gatunki zwierząt.
Pewnym novum jest też fakt, że główny bohater decyduje się na działanie niezgodne z obowiązującym prawem. Byłoby to zrozumiałe pod rządami caratu, ale w niepodległym kraju…? Nie można też tłumaczyć jego zachowania emocjami, gdyż całą sprawę spokojnie planuje. Drugim zaś i trzecim novum jest, że zaoferowana mu przyjaźń i udzielona pomoc prowadzi do tragedii – śmierci bohaterów drugoplanowych, a sam Tomek z gronem przyjaciół pospiesznie opuszczają kontynent, chcąc uniknąć procesów sądowych.
Nie ulega wątpliwości, że bohater (a wraz z nim docelowi czytelnicy) wyrastają z dzieciństwa, stając się młodymi, acz odpowiedzialnymi ludźmi.
Sądząc z załączonej do powieści mapki, Tomek wraz z grupą Indian przejechali w ślad za Sally około 400-500 kilometrów (w linii prostej, z czego większość w Meksyku), w terenie górzystym, na pustkowiach. To mniej więcej tyle, ile wynosi rozpiętość Polski od granicy do granicy. I nie napotkali po drodze nikogo (oczywiście z wyjątkiem rancha Don Pedra). Nie znam realiów tamtego rejonu sprzed stu lat, ale wydaje mi się to nieco naciągane.
Wciąż też zastanawiają mnie słowa z jednego ze środkowych rozdziałów: „Pobyt wypoczynkowy w Nowym Meksyku dobiegał końca. Najdalej za trzy lub cztery tygodnie zamierzali wyruszyć […] w powrotną drogę do Europy. Mając na uwadze koniec wakacji, Tomek postanowił […]”. Pytanie brzmi: kiedy właściwie kończyły się wakacje Tomka?
koniec
4 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

04 II 2017   13:14:47

Pamiętam taką ciekawą rzecz z wydania, którego okładkę zamieszczono powyżej. Bodaj ostatnia ilustracja przedstawiała Tomka konwersującego z Sally (w tekście bosman Nowicki komentuje to, mrucząc, że ładna z nich parka), ale ten rysunek mi się nie podobał, bo Tomek był na nim wyjątkowo brzydko narysowany. Miał jakąś taką wykrzywioną gębę, jakby autorowi pióro się obsunęło. I oto w następnym wydaniu serii, tym z okładką wziętą w ramki i tytułem w "szyldy", owego rysunku już nie ma, podczas gdy pozostałe, autorstwa tego samego rysownika, są nadal. Ciekawe dlaczego.

Swoją drogą rysunki Józefa Marka są dość podobne do tych Stanisława Rozwadowskiego w serii westernów Wiesława Wernica i jako dzieciak myślałem, że są one dziełem jednego autora.

07 II 2017   11:31:56

Właściwie, nawet gdy spojrzeć na mapę współczesnej Ameryki, to gęsto zaludnione są w niej przede wszystkim wybrzeża. Środek kontynentu to dziś może nie pustkowia, ale zaludnienie jest tam znacznie mniejsze. Na początku XX wieku mogło to wyglądać mniej więcej tak, jak w powieści.

07 II 2017   18:10:50

Kolega ze studiów Rosjanin mi kiedyś opowiadał coś w stylu "Polska to taki malutki, przytulny kraj, u nas, to można dwa dni jechać i nie napotkać nikogo, ani nie zobaczyć świateł domu" (mówił zdaje się o rejonach stepowych, a nie tajdze, aczkolwiek nie pomnę, bo to już parę ładnych lat temu było).

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

20 lat magii z okazji 20-tej rocznicy
ShopAlike.pl

26 VI 2017

Świat czarodziejów rządzi się swoimi prawami, które dla nas, mugoli, są niewytłumaczalne i niezrozumiałe. Aby je zrozumieć, musimy poświęcić trochę czasu.

więcej »

Do księgarni marsz: Czerwiec 2017
Esensja

2 VI 2017

Z czerwcowych zapowiedzi wydawców wybraliśmy okrągłe dwa tuziny tytułów, które zwróciły naszą uwagę.

więcej »

Nie przegap: Maj 2017
Esensja

31 V 2017

Tradycyjnia krótka ściągawka dla tych, którzy chca się upewnić że w maju nie umknęła im żadna nasza recenzja.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Kadr, który…: O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Jak zniechęcać do komiksów
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Coś, co możesz znaleźć na Rebel.pl
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Jak długo gotuje się strusie jajo na twardo?
— Wojciech Gołąbowski

Dwupak tematyczny: Bez trzymanki
— Wojciech Gołąbowski

Esensja czyta dymki: Marzec 2017
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.