dzisiaj: 7 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Książki są odlotowe!  –  Esensja

Wariacje literackie: Wieczór w Rawennie

Myślałem, że uda mi się uwolnić od bohaterów ostatniego tekstu – Jana Lechonia i Teodora Parnickiego. Nic z tego, temat chodzi za mną od dłuższego czasu. Na szczęście tym razem nie mam zamiaru pisać o dziennikach ani o szaleństwie. Będzie o poezji i prozie. I o Dantem.

Historia ta jest nieco zagmatwana. Do Lechonia dotarłem przez Parnickiego, żeby przez Lechonia zrozumieć Parnickiego. Już wyjaśniam. Otóż jedną z pierwszych lektur należącą do tzw. Złotego Kanonu Parnickiego (za Krzysztofem Kożuchowskim) jest „Tylko Beatrycze”. Powieść można zaliczyć do okresu przejściowego, kiedy pisarz nie wszedł jeszcze w pełni w „parnickoidalną”, fantastyczną i erudycyjną twórczość, a już nie pisał standardowych powieści historycznych (jak np. „Srebrne orły”). „Tylko Beatrycze” rozpoczyna się mottem z wiersza „Spotkanie” Lechonia, które pozwolę sobie przytoczyć w całości:
Nie ma nieba ni ziemi, otchłani ni piekła,
Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma.
Wróćmy do historii. Najpierw przeczytałem powieść Parnickiego, trochę później wiersz. „Tylko Beatrycze” to historia Stanisława Polaka, syna mnicha i młynarzówny, który przemierza świat między innymi w poszukiwaniu ukochanej Reiczki (Ryksy Elżbiety, córki Przemysława II), tytułowej Beatrycze. Po drodze spotyka papieża Jana XXII, jest przesłuchiwany w Awinionie, odwiedza Tartar i odkrywa liczby ujemne.
Najciekawsze w powieści Parnickiego jest to, że można ją odczytać przez pryzmat „Spotkania”. Oczywiście trzeba do tego znać cały wiersz – można go znaleźć w sieci. Jego fabuła jest prosta: narrator spotyka Dantego wieczorem w Rawennie i prosi o poradę, jak pisać (a może: jak żyć?). W odpowiedzi poeta wypowiada ów dwuwiersz, który stał się mottem „Tylko Beatrycze”. Słowa Dantego można odczytać na dwóch poziomach – przynajmniej tyle mnie się udało. Pierwszy to boleść po stracie ukochanej, Bice Portinari, w której pisarz był nieszczęśliwie zakochany. Nie ma miłości, nie ma sensu – ile razy sami przeżywaliśmy takie stany? Jest jednak jeszcze jedno odczytanie.
Giorgio Agamben, włoski filozof, pisze w „Profanacjach”, że Dante musiał „zabić” Beatrycze czy też sparodiować ją – to znaczy wyłączyć z prawdziwego życia (parodia pierwotnie oznaczała utwór „obok pieśni”, coś w rodzaju intermedium). Dopiero taka spreparowana, idealna Beatrycze mogła stać się miłością, którą można opiewać w poezji. Jednak zabieg Dantego nie odbywa się tylko na poziomie literackim. Idealizacja utraconej miłości jest właściwa dla typów depresyjnych – pisze Julia Kristeva w znakomitej pracy „Czarne słońce”. Pustka po stracie staje w centrum uwagi cierpiącego, jest jego niewyrażalnym skarbem, miejscem ucieczki. W takich sytuacjach potrzebna jest pomoc psychologa.
Coś takiego ma właśnie miejsce w powieści Parnickiego. Rozmowy toczone z papieżem Janem XXII tylko na pozór są śledztwem w sprawie spalenia mnichów wieleńskich w Mochach. W rzeczywistości chodzi o uświadomienie bohaterowi, że jego Reiczka, idealna miłość, którą stworzył, by uciec przed życiem, po prostu nie istnieje. Bowiem tak jak Dante z wiersza Lechonia, Stanisław Polak nie widzi sensu poza życiem dla swojego wyobrażenia. „Tylko Beatrycze” jest równocześnie procesem leczenia bohatera, który dowiadując się prawdy o sobie, ma szansę przejść ze świata idealizacji do rzeczywistości.
Nie wspomniałem o jeszcze jednym, równie ważnym elemencie mojej przygody z mottem powieści Parnickiego. Dzięki zabawie w odczytywanie powieści przez pryzmat poezji przy okazji zafascynowałem się twórczością Lechonia. Na tym polega siła literatury – odsyła czytelnika do kolejnych pozycji, te zaś do następnych i tak w nieskończoność.
koniec
5 kwietnia 2009
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dekalog Maniaka Książkowego (2)
Esensja

7 IX 2010

Tak jak obiecywaliśmy, dziś kolejna część Dekalogu Maniaka Książkowego, w nieco innym stylu niż wczorajsza, ale nadal nad wyraz słuszna. Jak nazwać Dekalog składający się z dwudziestu przykazań?

więcej »

Dekalog Maniaka Książkowego
Esensja

6 IX 2010

Nie wstydźmy się tego, że jesteśmy książkowymi maniakami! Nie martwmy się, że inni patrzą na nas czasem, jak na szaleńców, gdy, zaczytani, idziemy chodnikiem w deszczowy dzień. Jest nas wielu! Maniacy wszystkich gatunków literackich łączcie się! Dziś mamy dla Was Dekalog, który należy wydrukować, powiesić na łóżkiem i stosować na co dzień.

więcej »

Do księgarni marsz: Wrzesień 2010
Esensja

1 IX 2010

W księgarniach i w redakcji powakacyjne ożywienie. Spośród propozycji wydawców na wrzesień wybraliśmy – i opisaliśmy! – okrągłe dwa tuziny pozycji.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

Literatura a życie
— Michał Foerster

Dlaczego nie lubimy poezji
— Michał Foerster

Autor i słowo
— Michał Foerster

Zabawy z Carrollem
— Michał Foerster

Najlepsza książka 2009 roku
— Michał Foerster

Koło hermeneutyczne
— Michał Foerster

Nowe technologie
— Michał Foerster

List do św. Mikołaja
— Michał Foerster

Co lubią czytać pisarze
— Michał Foerster

Halloween, Broniewski, wiatraki
— Michał Foerster

Tegoż autora

Punkt krytyczny: Kongres lemologiczny albo fiasko, czyli podróż czwarta
— Michał Cetnarowski, Michał Foerster

Nie taki diabeł ciekawy, jak go malują
— Michał Foerster

Najtrudniejsze są proste opowieści
— Michał Foerster

Spustoszona Jerozolima
— Michał Foerster

Nie ma ich
— Michał Foerster

Związek Radziecki to Cthulhu
— Michał Foerster

Trochę gorsza sztuka
— Michał Foerster

Chaos to porządek, którego nie rozumiemy
— Michał Foerster

Weekendowa Bezsensja: Książki zmyślone (3)
— Michał Foerster

Kochajmy się!
— Michał Foerster

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.