Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Weekendowa Bezsensja: Za wysokie progi

Esensja.pl
Esensja.pl
– Niestety, pan Konrad Gustaw jest na urlopie – powiedziała sekretarka. – Ale może zastępca pana przyjmie. Pana godność?
– Tomaszewski, redaktor – odpowiedział Tomaszewski, powstrzymując cisnącą mu się na usta odpowiedź „Ja nie mam godności.” Istotnie, jak można mieć coś takiego, skoro się tu przychodzi żebrać o zaliczenie w poczet tych żałosnych pawianów?
Mężczyzna w dżinsach i skórzanej kurtce zatrzymał się przed potężnym, szarobrunatnym gmachem o przedwojennej architekturze. Przeczytał umieszczoną obok wejścia tabliczkę i zdecydowanym ruchem pchnął ciężkie, dębowe drzwi z ozdobnie kutą klamką. Wszedł do mrocznego holu, ozdobionego kilkoma podsychającymi palmami w donicach. Tablicy informacyjnej nie było. Portierni też nie. To znaczy była, ale zamknięta na głucho i to chyba już od lat. Cholera ciężka. Tłumiąc westchnienie irytacji, redaktor Tomaszewski na chybił trafił wybrał jeden z trzech ciemnawych korytarzy i zagłębił się w jego niezachęcającą czeluść. Budynek był istnym molochem, z plątaniną korytarzy, korytarzyków, bocznych klatek schodowych i najprzedziwniejszych zakamarków.
Ominął kącik dla palaczy z rachityczną paprotką i popielniczką na drucianym stojaku, zapukał do pierwszych z brzegu drzwi oznaczonych tabliczką “Wydział Historyczny” i nie czekając na zaproszenie wszedł do środka.
Dwie panienki w garsonkach – kędzierzawa blondynka i brunetka z długim warkoczem – zajęte były leniwym plotkowaniem nad filiżankami kawy.
– …mówiłam Ewce, że z zadawania się z Azjatami to nigdy nic dobrego nie wychodzi, ale nie, ona musiała…. tak, słucham? – blondynka przerwała w pół zdania tonem, który wyrażał mało zawoalowaną nadzieję, że natrętny petent zaraz sobie pójdzie.
– Dzień dobry – powiedział Tomaszewski uprzejmym tonem, chociaż najchętniej wrzasnąłby na te dwie biurwy, żeby ruszyły swoje leniwe tyłki i przestały marnować pieniądze podatników. – Szukam wydziału zajmującego się zaszeregowaniem… czy zakwalifikowaniem, nie wiem, jak to państwo nazywacie… Chodzi o to, że jest nas paru… no, nowych, i chcielibyśmy uzyskać, wie pani, oficjalny status – redaktor Tomaszewski do nieśmiałych nie należał, ale pod ciężkim spojrzeniem kobiety czuł, że jego pewność siebie topnieje niczym wiosenny śnieg.
Blondynka cmoknęła ze współczuciem.
– O, to ciężko będzie. Ale nic to, może się panu uda. Po oficjalny to chyba do klasyki, co nie, Oleńka?
Czarnula oderwała się na chwilę od kontemplowania swoich rzęs w kieszonkowym lusterku i kiwnęła głową.
– Aha. Wydział Klasyki, szóste piętro. Trafi pan?
Umiem liczyć do sześciu, głupia pindo. Tomaszewski uśmiechnął się z przymusem, podziękował i wyszedł. Ciężko będzie. Pewnie, że będzie ciężko, skoro trzymają tu na stanowiskach takie krowy.
Przedwojenna, jakimś cudem wciąż działająca winda zawiozła go na VI piętro, ale tu przeżył niemiłą niespodziankę – mimo, że dwa razy obszedł dookoła cały pokręcony jak kwadratowa ósemka korytarz, nie znalazł najmniejszego śladu po Wydziale Klasyki. Z damskiej toalety wynurzyła się niemłoda kobieta z fryzurą na Madame Pompadour, dźwigająca tacę pełną umytych szklanek. Do szarego żakietu miała przypięty identyfikator: „B. Niechcic, Wydział Obyczajowy”.
– Przepraszam, nie wie pani, gdzie jest Wydział Klasyki? – oby go szlag najjaśniejszy trafił, dokończył w myślach Tomaszewki, szarmancko przytrzymując jej drzwi.
– Wiem. Dobrze, że pan zapytał, bo tu można zabłądzić na całe noce i dnie, jak się nie zna budynku. Tymi drzwiami za gaśnicą pan wejdzie – wskazała kierunek łokciem, nie puszczając tacy – na schody przeciwpożarowe, pół piętra do góry i tam jest taki mały korytarzyk w lewo.
Na schodach przeciwpożarowych było ciemno i o mało nie przegapił “małego korytarzyka w lewo”, bo strzegły go obite blachą drzwi, zapewne w celach maskujących pomalowane tą samą łuszczącą się olejną farbą, co lamperia na ścianie. Tomaszewski z trudem – choć uważał się za silnego mężczyznę – pchnął zacinające się drzwi i znalazł się w ciasnym korytarzu, który wyglądał, jakby ludzka noga nie stanęła w nim od dziesięcioleci. Jakieś zakurzone rulony papierów w kącie, rozpadająca się szafa, stare krzesło, na ścianie wyblakła reprodukcja „Słoneczników” Van Gogha… W ścianie widniało troje drzwi, na jednych wisiała tabliczka „Wydział Klasyki – sekretariat”. Tomaszewski nacisnął klamkę.
W odróżnieniu od paskudnego korytarzyka, w pokoju było jasno i przytulnie. Za biurkiem siedziała hoża dziewoja z oszałamiającą trwałą blond z pomarańczowymi pasemkami.
– Słucham, pan do dyrektora? – spytała takim głosem, jakby proponowała Tomaszewskiemu pójście do łóżka. Kiwnął głową, mając na myśli obie możliwości.
– Niestety, pan Konrad Gustaw jest na urlopie – powiedziała sekretarka. – Ale może zastępca pana przyjmie. Pana godność?
– Tomaszewski, redaktor – odpowiedział Tomaszewski, powstrzymując cisnącą mu się na usta odpowiedź „Ja nie mam godności.” Istotnie, jak można mieć coś takiego, skoro się tu przychodzi żebrać o zaliczenie w poczet tych żałosnych pawianów? Gdyby chodziło tylko o niego, dawno już poszedłby gdzie pieprz rośnie. Ale pozostali liczyli na niego i nie mógł ich zawieść. Tylko to im pozostało. Wzajemna lojalność.
Zniknęła na chwilę za obitymi sztuczną skórą drzwiami, po czym zjawiła się z powrotem, otwierając je na całą szerokość.
– Proszę.
Wicedyrektor był postawnym mężczyzną z bródką i monoklem. Mógł być w wieku Tomaszewskiego, ale zniszczona odmrożeniami twarz dodawała mu lat.
– Jaguś, nie stój jak lalka, kawę dla mnie – rzucił w stronę dziewczyny. – A co dla pana?
– Nic, dziękuję – Tomaszewski nie mógł się opędzić od myśli, że jeżeli dostanie jakiś płyn, to obleje nim tych pozerów. Usiadł i położył na stole wypchaną kartonową teczkę.
– Tu są nasze podania, panie…
– Wokulski – wicedyrektor sięgnął do wewnętrznej kieszeni i podał mu wizytówkę. Tomaszewski udał, że ją czyta, i odłożył na stolik. Wicedyrektor udał, że przegląda papiery z teczki.
– Niestety, do zakwalifikowania potrzebna jest komisja, a w bieżącym okresie trudno ją będzie zwołać… Naczelnik Olbromski w delegacji, część na urlopach… Poza tym, szczerze panu powiem, że mają państwo małe szanse. Nawet nazwiska takie niepolskie: Ijon Tichy, Brune Kaere… o, Jakub Wędrowycz, jedyne normalne. A to co – Twardokęsek? A gdzie imię?
– On nie ma imienia. Czy może raczej nie ma nazwiska. Po prostu Twardokęsek. Geralt i Yennefer tak samo.
Wokulski zirytował się.
– To jak my to mamy wpisać do formularza? Przecież to ma być klasyka polska. Polska – podkreślił. – A nie jakaś zbieranina, przepraszam za wyrażenie, podejrzanych typów.
Tomaszewski pokiwał głową. Tego się spodziewał od początku – wiadomo było, że prędzej Star Destroyer przeciśnie się przez ucho igielne niż cokolwiek z fantastyki zostanie zakwalifikowane jako klasyka literatury.
– Dziękuję panu – powiedział dość sucho, zgarniając papiery i kierując się w stronę wyjścia. Trzeba było posłuchać rady Wędrowycza. Ciekawe, czy ma jeszcze ten granat?
koniec
29 maja 2010
dodajdo

Komentarze

29 V 2010   22:25:29

Nie taka całkiem bezsensyjna ta bezsensja ;) Zgrabna metafora

29 V 2010   22:41:18

Kto by pomyślał - m3n74cka pointa w czymś, co nie jest moim fanfikiem.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Po trzy: Inne strony świata
Beatrycze Nowicka

10 XII 2017

Tym razem, niestety, tylko po dwa. Fantastyka w odcieniach egzotycznych.

więcej »

Do księgarni marsz: Grudzień 2017
Esensja

9 XII 2017

Szukaliśmy, szukaliśmy i znaleźliśmy aż trzynaście książek, które ukażą się w grudniu!

więcej »

Po trzy: I jeszcze jeden tom…
Beatrycze Nowicka

3 XII 2017

Dziś w programie powrót na bezpieczniejsze wody – tym razem piszę o godnych uwagi cyklach fantasy, które wzbogaciły tę konwencję o nowe rozwiązania i pomysły.

więcej »

Polecamy

Inne strony świata

Po trzy:

Inne strony świata
— Beatrycze Nowicka

I jeszcze jeden tom…
— Beatrycze Nowicka

Transfuzje duszy
— Beatrycze Nowicka

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (23)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (22)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

40 najgorszych okładek płyt 2016 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (21)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (20)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o... Esensji (19)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o... Esensji (18)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 najseksowniejszych okładek płyt 2015
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

50 najgorszych okładek płyt 2015 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… „Gwiezdnych wojnach” w Esensji
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Kadr, który…: Królowa owadoidalnych obcych
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Sącząca się groza
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Asgard to nie miejsce…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kobieta kobiecie półwilkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Kraków w dwóch odsłonach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.