Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 lutego 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kondensat Egana

Esensja.pl
Esensja.pl
„Diaspora” Grega Egana stanowi przykład przerostu treści nad formą. Można w niej znaleźć całkiem sporo interesujących pomysłów, jednak powieści brakuje walorów czysto literackich.

Greg Egan
‹Diaspora›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDiaspora
Tytuł oryginalnyDiaspora
Data wydania4 lutego 2015
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-528-5
Format304s. oprawa twarda
Cena39,—
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 39,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 34,76 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Czytając „Diasporę” odnosi się wrażenie, że Greg Egan chciał stworzyć powieść totalną, hiper-SF. Na nieco ponad trzystu stronach można znaleźć większość tematów, jakie poruszane są w tej konwencji: sztuczne inteligencje, postludzi, narodziny świadomości, tunele czasoprzestrzenne, zagładę ludzkości, modyfikacje genetyczne, mechanikę kwantową, roboty, poszukiwanie, odnajdywanie i badanie życia na innych planetach, nanotechnologię, eksplorację i kolonizację kosmosu, kontakt z obcą cywilizacją, nawet podróże do innych wszechświatów (i to nie jednego, dwóch czy pięciu, ale wyprawę przez 267 904 176 383 054 uniwersa).
Trudno mi sobie wyobrazić, że taki zamiar mógłby zostać uwieńczony sukcesem rozumianym nie tyle jako zdolność poruszenia wszystkich wyżej wymienionych kwestii, ale jako przedstawienie ich tak, by czytelnik miał możliwość je podziwiać, rozważać i najzwyczajniej w świecie przeżywać. Egan porusza kolejne tematy, prześlizguje się po nich i zabiera za następne, nie dając im okazji „wybrzmieć”. „Diaspora” jest efektownym katalogiem pomysłów. Ale, niestety, tylko nim.
Styl Egana przywodzi na myśl publikacje naukowe: „precyzyjne zasady, skomplikowane, emergentne właściwości deterministycznych praw niższego poziomu”, „zmiana każdego punktu w sześciowymiarową sferę prowadziła do powstania dwunastowymiarowego torusa, a dwunastowymiarowy torus jako włókno standardowe rozwiązywał wszystkie problemy. (…) Sześć najmniejszych wymiarów grało tę samą rolę, co poprzednio, każdy punkt w czterowymiarowej czasoprzestrzeni zyskiwał sześć dodatkowych, submikroskopijnych stopni swobody”, „mógł on dostrzec subtelnie tkane wzorce, nakładające się na siebie wielokrotne procesy periodyczne dryfujące wzdłuż rosnącej krawędzi (…) ruchome pseudoatraktory, quasistabilne formy w jednowymiarowym wszechświecie”, „wszystko tu rozgrywa się w wielowymiarowej przestrzeni funkcyjnej. Zastosowałem do krawędzi transformację Fouriera, aż do ponad tysiąca składników, i we wszystkich znalazłem niezależną informację”, „fraktalna dystrybucja pierwotnych niejednorodności oznaczała, że końcowe produkty kolapsu bardzo się od siebie różniły masą”, „przestrzenne zaciśnięcie fali wpływa w przeciwstawny sposób na rozkład jego pędu. Energia kinetyczna jest proporcjonalna do kwadratu pędu, więc w tym przypadku odwrotnie proporcjonalna. Zatem siła bezwładności, czyli zmiana energii kinetycznej z odległością, jest odwrotnie proporcjonalna do sześcianu (…) gdy lepton znajdzie się wewnątrz nukleonu, w stronę środka przyciąga go tylko ta część ładunku, która znajduje się bliżej niego niż on, o wartości w przybliżeniu proporcjonalnej do piątej potęgi odległości od punktu centralnego. Siła elektrostatyczna przestaje być odwrotnie proporcjonalna do czwartej potęgi odległości i staje się linearna.1)” Zacytowane powyżej przykłady to nie są rzadkie wyjątki, taki język dominuje.
Pojawia się pytanie, czy zawsze taki styl jest zasadny. Język nauki nie jest po to, by mącić w głowach laikom tudzież wzbudzać podziw dla czyjegoś wykształcenia. Ma on służyć precyzyjnemu opisowi zjawisk. Tymczasem gdy czytam zdanie „wyraźną geometrię funkcjonujących organizmów spłaszczono w dwuwymiarową bliskość wspomaganą chemicznymi markerami”, w którym chodzi o to, że sadzawka zamieszkiwana przez prymitywne formy życia wyschła i na dnie pozostało jedynie nieco szlamu, uważam, że autor oględnie mówiąc nieco się zapomniał. Co więcej, fraza „bliskość wspomagana chemicznymi markerami” wydaje mi się głupia. Choć muszę podkreślić, że w utworze Egana w większości przypadków naukowe wywody służą przedstawianiu konkretnych koncepcji.
Niektórzy autorzy posiadają wystarczająco plastyczny język, by ich wizje poruszały wielu czytelników. Niestety odnoszę wrażenie, że koncepcje Egana mogą zachwycić jedynie wąską garstkę specjalistów, którym naukowo-skondensowany opis będzie wystarczał do wyobrażenia sobie przedstawianych konstrukcji myślowych. Choć powstaje pytanie, czy tacy specjaliści nie dostrzegliby jakichś luk w rozumowaniu autora.
Fabuła powieści wydaje się raczej stanowić pretekst dla przedstawiania kolejnych idei. Natomiast samo zakończenie „Diaspory” sprawia wrażenie powrotu do punktu wyjścia. Nie mogę powiedzieć, że nie jest ono w żaden sposób nieuzasadnione, ale mnie nie usatysfakcjonowało.
Z bohaterami jest jeszcze gorzej. Sam pomysł na to, by uczynić nimi cyfrowe byty, jest dość karkołomny, bo im mniej takie istoty przypominają ludzi czy nawet zwierzęta, tym mniej budzą uczuć w czytelniku. W dodatku jedyne A.I., które wydawało mi się „jakieś” dość szybko zniknęło ze sceny wydarzeń.
Wydaje mi się, że „Diaspora” lepiej sprawdziłaby się jako zbiór mikropowieści, z których każda poświęcona zostałaby osobnemu zagadnieniu bądź grupie zagadnień. Nadanie jej formy powieści sprawia, że fabuła wydaje się zlepkiem osobnych modułów, w których przewijają się znajome imiona. Nie zaprzeczam, że utwór Egana potrafi inspirować do przemyśleń, ale nieraz podczas lektury zadawałam sobie pytanie, czy „Diaspora” właściwie jeszcze zasługuje na miano literatury.
koniec
23 marca 2015
1) W razie wątpliwości wyjaśniam, że jest to fragment opisu fizyki innego wszechświata.
dodajdo

Komentarze

23 III 2015   15:52:38

Heh, moje odczucia są podobne, mimo, że czytałem inne jego "dzieło" (Teranezję). Kolega, który mi polecił Egana porównując od Wattsa wybitnie zasługuje na bitchslapa.

23 III 2015   22:06:45

Czytałem większość Egana, od Kwarantanny do Teranezji właśnie i mi akurat bardzo przypadł do gustu. Miks Wattsa (bez jego pesymizmu) z Dukajem (bez jego specyficznego stylu) z domieszką wykładu z fizyki. Takie porno dla nerdów.

24 III 2015   07:37:51

Imo Dukaj jest o wiele lepszy literacko. Tez nawał pomysłów, ale lepszy styl i ciekawsi bohaterowie. Czytałem wszystkie ksiązki Egana, i choć lektura ciekawa, to przypomina to przebijanie sie przez mur. Lub przez ciasny tunel czasoprzestrzenny.:)

25 III 2015   20:24:27

Jeśli "bliskość wspomagana chemicznymi markerami" wydaje ci się głupia, to nie jesteś osamotniona, ale bardziej winiłbym za to dyskusyjne tłumaczenie (porównuję zamieszczone w recenzji cytaty z oryginałem i mam wątpliwości ile tłumacz faktycznie z tego wszystkiego zrozumiał) niż autora.

Oryginalny tekst jest znacznie bardziej przejrzysty: "The solid geometry of the functioning organisms had been compressed into a mixture of two-dimensional proximity and chemical markers, but the process wasn’t always reversible, nor was the coding entirely unambiguous.", a tego, że chodziło o wyschniętą sadzawkę wcale nie musimy się domyślać, bo autor pisze o tym w poprzednim zdaniu "Ve glanced down; the whole oasis was little more than a patch of mud now", rozwijając za chwilę myśl o naukową interpretację.

Styl Egana jest wymagający (i generalnie - im mniejszą styczność z naukami ścisłymi miało się w życiu, tym trudniej się będzie go czytało), ale ma swoje uzasadnienie. Bohaterowie Egana żyją nauką, jakim więc językiem mają się posługiwać gdy o nauce mówią?



Co do samych bohaterów, zacytuję fragment wywiadu z Eganem (bo bardzo ten fragment lubię :)):

"Krytykowano Cię, że Twoi bohaterowie nie są w wystarczająco dobrze ukształtowani. Jak na to odpowiesz? Czy charakterystka postaci jest ważna w opowieści o nauce?"

G.E.: W pewnych kręgach istnieje przekonanie, że realistycznie przedstawione postaci powinny mieć pewną ilość problemów miłosnych, rodzinnych i rozmaity bagaż emocjonalny - niektórzy nie są w stanie uwierzyć że prawdziwego człowieka mogą badziej fascynować naukowe idee niż cokolwiek innego, pomimo tego że historia nauki roi się od takich postaci. Piszę o bohaterach dla których wydarzenia opisywanej historii są najważniejszymi wydarzeniami w życiu. Nie ma sensu pisać o nauce z perspektywy kogoś kto wolałby siedzieć w pubie."

17 II 2016   14:03:38

Po około roku od lektury "Diaspory" stwierdzam, że zyskuje ona z czasem i teraz doceniam ją bardziej. Wciąż zdarza mi się rozmyślać o niektórych zagadnieniach poruszanych w powieści, czy wspominać jej wydźwięk. Można by rzec, że Egan dokonał udanej incepcji.
Podziwiam umiejętność "wykroczenia poza siebie", próby odpowiedzi na pytanie, jak mogłyby funkcjonować i postrzegać świat umysły odmienne od naszych.
Wreszcie, choć czyni to w sposób emocjonalnie chłodny, Egan zadaje pytania o to, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Trzeba pozostać tu, na Ziemi
Joanna Kapica-Curzytek

26 II 2017

„Sny o Jowiszu”, komediodramat o przeszłości i współczesności Indii, przynosi ze sobą między innymi ważne pytania o sytuację kobiet – nie tylko w tym kraju.

więcej »

Zakłócona sielanka
Karolina Rochnowska

25 II 2017

„Wyspa strachu” szwedzkiego pisarza Håkana Östlundha otwiera kolejny cykl skandynawskich powieści kryminalnych, rozgrywających się tym razem na malowniczej Gotlandii.

więcej »

Powieść o misiu (prawie) bez misia
Joanna Kapica-Curzytek

24 II 2017

Książka, po którą zapewne chętnie sięgną młodzi czytelnicy, przypomina nam tragiczne wojenne losy żołnierzy z armii generała Andersa. Zła wiadomość jest taka, że choć tytułową postacią „Wojtka z armii Andersa” jest niedźwiadek Wojtek, to w powieści prawie go nie ma.

więcej »

Polecamy

W nieznane, ale z kobietami

Wilmowski po latach:

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Detektyw i mechanika kwantowa
— Marcin Mroziuk

Opowieść o tym, jak ludzi w anioły przerobić
— Krzysztof Pietrowicz

Tegoż autora

Lekka przekąska
— Beatrycze Nowicka

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Rok ostrokrzewu
— Beatrycze Nowicka

Widziałem jasny cień króla
— Beatrycze Nowicka

Wstydu nie ma
— Beatrycze Nowicka

Na krowie w siną dal
— Beatrycze Nowicka

Młodzi zdolni rabusie
— Beatrycze Nowicka

Przełamując fale
— Beatrycze Nowicka

Drugie wejście w las
— Beatrycze Nowicka

Między zimnym żelazem a Kruchym Lodem. Łamigłówka
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.