Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Galareta, którą nazywam mózgiem

Esensja.pl
Esensja.pl
Jedno jest pewne: Ozzy Osbourne nigdy się nie oszczędzał. Wydana niedawno autobiografia „Ja, Ozzy” to szczera opowieść o życiu i kilku śmierciach kultowego wokalisty Black Sabbath, naszpikowana pikantnymi anegdotami gawęda o muzyczno-libacyjnej karierze Księcia Ciemności.

Ozzy Osbourne
‹Ja, Ozzy. Autobiografia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJa, Ozzy. Autobiografia
Tytuł oryginalnyI Am Ozzy
Data wydania29 listopada 2010
Autor
PrzekładDariusz Kopociński
Wydawca TELBIT
ISBN978-83-62252-17-6
Format400s. 148×230mm; oprawa twarda
Cena69,—
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 56,50 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Znając koleje losu angielskiego muzyka trudno doprawdy uwierzyć, że w grudniu zeszłego roku Ozzy Osbourne skończył sześćdziesiąt dwa lata. Ten jaskrawy medyczny ewenement stanowi po części powód dla którego Ozzy zdecydował się spojrzeć wstecz na swoje bogate, szalone i niepokorne życie i, z pomocą ghostwritera Chrisa Ayresa, przełożyć zapis wielogodzinnych rozmów na autobiograficzną opowieść. „Ja, Ozzy” to nie tylko sentymentalna podróż wstecz do dzieciństwa Ozzy’ego, kulis powstawania zespołu Black Sabbath i meandrów późniejszej solowej kariery, to również próba rozliczenia się z grzechów i grzeszków przeszłości, naprostowania historii, która przez lata obrosła potężną siecią plotek, zmyśleń i przeinaczeń, tworzących wespół legendarny obraz rock&rollowego Księcia Ciemności.
„Ja, Ozzy” nie przyjmuje – na szczęście – formy celebryckiej literatury konfesyjnej, w której rozliczenie z kontrowersyjnej przeszłości automatycznie przekłada się na wyznanie win i przybraną umoralniającym sosem obietnicę poprawy. Ozzy pozostaje bezkompromisowy; czytając jego autobiografię, siłą rzeczy do pewnego stopnia wypielęgnowaną i uporządkowaną przez nieobecnego w narracji współautora-dziennikarza, cały czas ma się wrażenie obcowania z bezpośrednim monologiem muzyka. Jego relacja jest szalenie dowcipna i bezpruderyjna, mięsiste przekleństwa zastępują przecinki, a po jednej humorystycznej anegdocie następuje kolejna, jeszcze bardziej pokręcona. Ozzy ma do siebie olbrzymi dystans, po wielokroć śmieje się z własnych poczynań, często tytułując się wariatem – piękna jest opowieść o przedłużającym się spotkaniu biznesowym z właścicielami wytwórni muzycznej, podczas którego znudzony Ozzy ni stąd ni zowąd wyciąga spod stołu gołębia i na oczach zgromadzonego w pokoju szefostwa przymierza się do ogryzienia mu głowy, po to tylko, by wzbudzić zrozumiałe przerażenie (na końcu wypuszcza go, krzycząc „Pokój!”). Zresztą innej sławnej historii o odgryzieniu głowy nietoperza poświęca Ozzy dużo miejsca, doprawiając ją nieznanymi wcześniej zakulisowymi smaczkami (jak choćby strachem samego sprawcy przed zarażeniem wścieklizną). Wszystkie anegdoty podlane są czarnym humorem; Ozzy rzadko kiedy odnosi się do swojej (mniej lub bardziej chlubnej) przeszłości z powagą, przez co najdrastyczniejsze historie – a tych w biografii muzyka nie brakuje – przypominają raczej niewybredne, ubarwione wszechobecnym świńtuszeniem dowcipy.
Nie znaczy to jednak, że wokalista Black Sabbath wybiela swoją biografię. Z równą szczerością opowiada o mrocznych epizodach: tragicznej śmierci młodego gitarzysty Rhandy’ego Rhodesa, przedłużającego się i w znacznej mierze fikcyjnego pierwszego małżeństwa czy ciężkich przejściach związanych z chorobą nowotworową żony i zarazem menedżerki Sharon. Dominujący wątek stanowi jednak bój z uzależnieniami, dodajmy, od wszelkich możliwych do wyobrażenia substancji (narkotyków, alkoholu, nikotyny, środków antydepresyjnych itd.). W którymś momencie muzyk wymienia nawet listę wszystkich środków, jakie kiedykolwiek zażywał (najczęściej równocześnie) – bezdyskusyjnie imponującą. Osbourne nigdy się nie ograniczał ani nie hamował, i większość kariery przeżył na haju, zapijając kokę wódą, usypiając się trawą i lecząc smutek antydepresantami. O swoich odlotach i niekończących się balangach (pamiętna wspólna trasa z Möntley Crüe) opowiada z perspektywy człowieka „czystego”, wolnego od uzależnień – co prawda od stosunkowo niedługiego czasu – i przez to właśnie trudno do końca uwierzyć, że całkowicie żałuje wcześniejszych wybryków. Mimo że nie raz i nie dwa przywołuje cierpienia, jakie przysporzył najbliższej rodzinie, i nazywa siebie alkoholikiem i ćpunem, niekłamana frajda, z jaką opisuje pijackie wyczyny nieco osłabia siłę jego wywodu; zresztą, biorąc pod uwagę niekwestionowane samouwielbienie Ozzy’ego, nie można jego refleksji na ten temat traktować zupełnie poważnie. Życie upłynęło mu na niekończącej balandze, i potrafi opowiadać o tym z ujmującą bezpośredniością, najgłupsze wybryki kwitując sążnistym przekleństwem.
Dla miłośników twórczości Osbourne’a najwartościowsze będą pokaźne fragmenty poświęcone muzyce. Historie o powstawaniu pierwszych albumów Black Sabbath i podbijaniu list przebojów po obu stronach Atlantyku zderzone są z opowieściami o prywatnych zatargach muzyków, kłótniach produktywnych i ambicjonalnych, niekończących się sporach sądowych, a wreszcie konfliktogennym próbom reaktywacji oraz toczącym się po dzień dzisiejszy walkom o prawa do nazwy zespołu.
„Ja, Ozzy” to przykład świetnej muzycznej autobiografii: pikantnej, humorystycznej, wzbudzającej mieszane emocje – od podziwu, przez zmieszanie, po przerażenie. Ozzy mógłby obdzielić swoim życiem tuzin innych ludzi. Niezależnie od wszelkich kontrowersji i głupot popełnianych w przeszłości, po lekturze książki nie sposób jednak powiedzieć o muzyku złego słowa. Jego otwartość i ogólny stosunek do świata są rozbrajające, a historie o wspólnych alkoholowych libacjach – opowiedziane niezwykle sugestywnie – wpisują się w tradycyjny obraz tego okresu, dominacji na scenie rock&rollowych bogów, rozpalających wyobraźnię słuchaczy niekończącymi szaleństwami, szarganiem świętości i ciągłymi zabawami z wizerunkiem. Często słyszy się głosy o śmierci prawdziwego rocka; jeśli w stwierdzeniu tym kryje się choć odrobinę prawdy, to Ozzy’ego Osbourne’a można bez wątpienia uznać za jednego z najbarwniejszych kronikarzy odchodzącej ery.
koniec
8 lutego 2011
dodajdo

Komentarze

08 II 2011   14:14:24

Planuje zmierzyć się z tym 'dziełem' całkiem niedługo :) zobaczymy co to będzie

jedna poprawka - proces sądowy o nazwę Black Sabbath zakończył się w zeszłym roku, ale członkowie zespołu nie podali do opinii publicznej jego wyniku

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kij w mrowisko
Joanna Kapica-Curzytek

19 XI 2017

Dla nie-ekspertów lektura „Mody, wiary i fantazji” będzie sporym wyzwaniem, natomiast czytelnicy zorientowani w poruszanej tu problematyce dostaną szeroki zarys najważniejszych osiągnięć współczesnej fizyki, przedstawiony z dużą dozą krytycyzmu.

więcej »

Mała Esensja: Więcej czarów
Marcin Mroziuk

18 XI 2017

Łatwo się domyślić na podstawie tytułu, że „Zula w szkole czarownic” będzie dla młodych czytelników okazją do obserwowania, jak główna bohaterka poszerza zakres swoich magicznych umiejętności. Najważniejsze jest jednak, że nowa powieść Nataszy Sochy jest lekko napisana i skrzy się humorem.

więcej »

Ciemni coś ci jaśni
Beatrycze Nowicka

17 XI 2017

„Ciężko być najmłodszym”, czyli pierwszy tom trylogii „Książę ciemności” to pozycja przede wszystkim dla naprawdę zagorzałych wielbicieli humorystycznej fantasy ze wschodu.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż twórcy

Książę Ciemności wraca na tron
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

O malarstwie i rewolucji
— Jędrzej Burszta

Cień dawnej świetności
— Jędrzej Burszta

Polska inna, a jednak ta sama
— Jędrzej Burszta

Szaleństwo na zamku Gormenghast
— Jędrzej Burszta

Nadduszo, zlituj się!
— Jędrzej Burszta

Czarownica jaka jest, każdy widzi…
— Jędrzej Burszta

Michel Houellebecq, pisarz
— Jędrzej Burszta

W tym szaleństwie nie ma metody
— Jędrzej Burszta

Żony i mężowie
— Jędrzej Burszta

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.