dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Książki są odlotowe!  –  Esensja

Książki

Magazyn XCVIII

Konkursy

Podręcznik

Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie Czytaj nasze wiadomości w Cafe News Students.pl

Nowości

książkowe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

Piękny smutek przeciw banalności świata

Ambergris, Nowe Crobuzon, Punktown – ostatnio mamy wysyp fantastycznych miast. I wydawałoby się, że po książkach Miéville’a czy VanderMeera niczego więcej oryginalnego w tym temacie nie da się wymyślić. A jednak „Palimpsest” Catherynne M. Valente potrafi jeszcze zaskoczyć.

Catherynne M. Valente
‹Palimpsest›

EKSTRAKT:90%
TytułPalimpsest
Tytuł oryginalnyPalimpsest
AutorCatherynne M. Valente
PrzekładWojciech Szypuła
Wydawca MAG
ISBN978-83-7480-176-8
Format320s. 135×202mm; oprawa twarda
Cena35,—
Data wydania30 lipca 2010
WWWPolska strona
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Amerykańska pisarka dała już się poznać z jak najlepszej strony w dwutomowych „Opowieściach sieroty”. Urok tamtych książek odnaleźć można w „Palimpseście”, gdzie powraca kilka charakterystycznych dla Valente motywów – na przykład nawiązania do średniowiecznych opisów świata, pełnego cudów i fantasmagorycznych istot. Podobny jest także sposób obrazowania oraz plastyczny, poetycki język. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że Valente pisze wciąż tę samą powieść – miasto Palimpsest istnieje bowiem obok naszego, zwyczajnego świata, z którego pochodzą bohaterowie.
Jest ich czworo – Amerykanka hodująca pszczoły, włoski introligator, młoda, piękna Japonka oraz ślusarz, rosyjski emigrant. Wszyscy trafiają do Palimpsestu w tym samym czasie i zgodnie z tradycją tego miejsca zostają ze sobą związani – odtąd to, co czuje jedno z nich, odczuwać będzie także pozostała trójka.
A droga do Palimpsestu wiedzie poprzez seks. Dokładnie tak – każde z wyżej wymienionej czwórki kochało się wcześniej z kimś, kto na skórze nosi znamię przedstawiające kawałek mapy baśniowego miasta. To był początek, pierwsza wizyta w miejscu jak ze snu. Po owej nocy bohaterowie zyskują własne znamiona-mapy i odtąd, dręczeni tęsknotą, szukać będą sobie podobnych. Będą pożądać ludzi z mapami na skórze i sami staną się obiektem pożądania dla tych, którzy smak Palimpsestu poznali. Przenosiny do miasta nie są trwałe, dostać się tam można tylko na jedną noc i jedynie w miejsce, którego rysunek nosi na ciele kochanek czy kochanka. Jest więc Palimpsest klasycznym obiektem pożądania, którego nigdy nie można posiąść w całości. Zawsze dostaje się tylko kawałek, stale skazanym jest się na nieustający pościg za czymś więcej i więcej. Za nową mapą i tym samym nową kochanką czy kochankiem. Za seksem z ludźmi, których wcześniej nie widziało się na oczy. Choć jest wyjątek od tej reguły, mówi się bowiem, że jeśli związana ze sobą czwórka ludzi odnajdzie się realnym świecie, zamieszkać będą mogli w Palimpseście na zawsze.
Aby tak zarysowana historia oczarowała czytelnika, potrzebne są dwa ważne elementy. Po pierwsze, sam Palimpsest – musimy uwierzyć, że jest to miasto warte obsesyjnego pożądania. To się Valente udaje. I nie chodzi tu tylko o specyficzną baśniowość tego miejsca; gdyby bohaterowie nade wszystko pragnęli mieszkać w metropolii, gdzie czaple ciągną powozy, a ludzie zamiast własnych miewają głowy zwierząt, mielibyśmy do czynienia z opowiastką może i uroczą, ale naiwną. Tymczasem czar Palimpsestu jest większy i jednocześnie groźniejszy. To miasto, jak zapewne powiedziałby Kapelusznik z niedawnego filmu Burtona, jest „bardziej”. Tu wszystkie uczucia są mocniejsze, a wrażenia bardziej intensywne – i tę intensywność, będącą przeciwieństwem życia, jakie wiodą bohaterowie w „zwyczajnym” świecie, autorce znakomicie udało się oddać.
Do tego należy dodać, że Palimpsest jest poniekąd świadomą istotą, miastem, które wybranym przez siebie osobom potrafi wiele ofiarować – ale też wiele odebrać. Bohaterowie tracą po kolei pracę, znajomych, zdrowie, urodę… Palimpsest, pisany historią ludzi, którzy do niego przybywają, żąda od nowych mieszkańców ceny najwyższej: porzucenia całego swojego dawnego życia, odrzucenia starej osobowości, by móc w mieście narodzić się na nowo – nazwa, oznaczająca pergamin, na którym nowy tekst pisze się na usuniętym starym, nie jest przypadkowa.
Pogrążanie się w obsesji aż do zatracenia jest przerażająco smutne i zarazem niesamowicie piękne – i taka jest cała powieść. Nie sposób podzielić tu emocji na pozytywne i negatywne, ból łączy się z rozkoszą, a piękno z brzydotą. Widać to zwłaszcza w scenach erotycznych, bo erotyka jest owym drugim, nieodzownym elementem zapewniającym książce sukces. Sceny seksualnych aktów są chyba najtrudniejsze, niezmiernie łatwo popaść przy ich pisaniu w banał, niemądrą dosadność czy kiczowatą poetyckość. Valente uniknęła i tej pułapki, jej erotyka jest subtelna, a jednocześnie – znów wracam do największej zalety „Palimpsestu” – niezwykle intensywna emocjonalnie.
Widać tu, podobnie zresztą jak i w „Opowieściach sieroty”, że autorka jest poetką, widać także, że sporo o ludziach wie, o ich samotności, skrywanych tęsknotach i obsesjach. Bo mimo całej „dziwności” Palimpsestu – a może właśnie dzięki niej – najnowsza powieść amerykańskiej pisarki sprawia wrażenie bardzo prawdziwej, wszak elementy baśniowe służą w niej podkreśleniu nader realistycznych uczuć. Zresztą baśniowość bywa tu ładnie złamana na przykład wtedy, gdy okazuje się, że ludzie, którzy w Palimpseście dogadywali się bez trudu, nagle w zwyczajnym świecie nie potrafią się porozumieć, bo Amerykanka nie zna włoskiego, a Włoch nie mówi po angielsku. Dbałość o takie szczegóły sprawia, że książka zyskuje tę odrobinę prawdopodobieństwa potrzebną, by w przedstawioną na jej kartach historię bez trudu na czas lektury uwierzyć.
„Palimpsest” nie jest książką prostą, choćby dlatego, że jest to historia nie tylko jednej, a wielu obsesji. Każdy z bohaterów ma swoją własną namiętność: Amerykanka pszczoły, Japonka pociągi, Włoch swoją żonę, a rosyjski emigrant zmarłą przed laty siostrę. Valente nie ocenia, kazirodczy, erotyczny pociąg do utopionej dziewczynki-ducha jest tak samo ważny, bolesny i piękny jak fascynacja pociągami czy miłość do własnej żony. A Palimpsest, miasto, w którym wszystko jest możliwe, stanowi odpowiedź na wszystkie pragnienia – jeśli tylko ktoś potrafi zapłacić cenę.
koniec
29 lipca 2010
dodajdo

Komentarze

29 VII 2010   11:38:32

okładka mniam mniam :))

29 VII 2010   12:31:42

Nie tylko okładka mniam mniam. Recenzja także. Dzięki takim tekstom zwiększa się lista książek, które "muszę" przeczytać.
Dzięki.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Telenowela z wampirami w tle
Miłosz Cybowski

2 IX 2010

„Miasto kości” Cassandry Clare do złudzenia przypomina kiepską, brazylijską telenowelę. Bohaterowie bez przerwy toczą puste dyskusje, dowiadując się co jakiś czas o zaskakujących związkach, jakie ich ze sobą łączą (wraz z nieśmiertelnym, gwiezdnowojennym „Luke, I’m your father”). Tło opowieści, Nowy Jork pełen wampirów, wilkołaków, magów i demonów, tylko w niewielkim stopniu ratuje całą książkę.

więcej »

Co wolno pisarzowi w Iranie?
Daniel Markiewicz

1 IX 2010

Jeśli wydaje wam się, że życie powieściopisarza jest usłane różami, a jedyne ograniczenia, na jakie natrafia, to jego własna wyobraźnia, lektura „Irańskiej historii miłosnej. Ocenzurowano” powinna zmienić nieco wasz pogląd.

więcej »

Najmroźniejsza zima w historii
Sebastian Chosiński

31 VIII 2010

„Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Mons Kallentoft jest lepszy” – takim hasłem szwedzki krytyk Magnus Utvik zachęca czytelników do sięgnięcia po „Ofiarę w środku zimy”, pierwszy kryminał z komisarz Malin Fors w roli głównej. Jego słowa przedrukował na okładce książki jej polski wydawca. Czy są prawdą – można mieć jednak wątpliwości; przynajmniej po lekturze pierwszej odsłony serii. Nie ma w niej bowiem nic, do czego skandynawscy autorzy nie przyzwyczailiby nas już wcześniej.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Do księgarni marsz: Lipiec 2010
— Esensja

Hugo 2010 – nominacje

Tegoż twórcy

Każdy ma swoją opowieść…
— Anna Kańtoch

Prezenty świąteczne: 100 książek, które powinieneś położyć pod choinką
— Esensja

Historie zapisane igłą…
— Anna Kańtoch

Do księgarni marsz: Maj 2009
— Esensja

Tegoż autora

Nowe szaty króla
— Anna Kańtoch

Smok feministyczny, czyli dziewczyna też potrafi
— Anna Kańtoch

Esensja czyta: Kwiecień-czerwiec 2010
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Zamek na grząskim podłożu braku logiki
— Anna Kańtoch

Grzybek w barszcz, gwóźdź do trumny
— Anna Kańtoch

Szkiełko i oko kontra czucie i wiara
— Anna Kańtoch

Dwie podróże, jedna bardziej niezwykła od drugiej
— Anna Kańtoch

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Z przewagą powagi
— Anna Kańtoch

Na dalekiej północy nawet dzieci bywają dziwne…
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.