Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Raz do Koła: Koło toczy się dalej

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwszym pytaniem, dotyczącym „Pomruków burzy”, jest „jak Brandon Sanderson poradził sobie z kontynuacją cyklu Roberta Jordana?” Otóż okazuje się, że całkiem nieźle.

Robert Jordan, Brandon Sanderson
‹Pomruki Burzy›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPomruki Burzy
Tytuł oryginalnyThe Gathering Storm
Data wydania23 sierpnia 2011
Autorzy
PrzekładKatarzyna Karłowska, Jan Karłowski
Wydawca Zysk i S-ka
CyklKoło Czasu
ISBN978-83-7506-723-1
Format1056s. 140×205mm
Cena49,—
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 41,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 31,85 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Po czytelniczym maratonie, jaki stanowiło zapoznanie się z jedenastoma tomami „Koła czasu” napisanymi przez Roberta Jordana, nieszczególnie spieszyło mi się do lektury części dwunastej, której dokończenia podjął się Brandon Sanderson. Zniżkowa tendencja cyklu również nie zachęcała do sięgania po kontynuację. Z drugiej strony, pochlebne komentarze pod wcześniejszymi recenzjami sugerowały, iż powieść jest lepsza, niż można by przypuszczać – to one właśnie przekonały mnie do ponownego odwiedzenia wykreowanego przez Jordana świata. Byłam też ciekawa, czy Sanderson sobie poradzi i jak książka, określana przez niektórych mianem „ultimate fanfic” wypadnie w porównaniu z „oryginałem”.
Dziś mogę uczciwie napisać, że decyzja o powierzeniu „Pomruków burzy” Sandersonowi nie okazała się chybiona. Pisarz wywiązał się ze swojego zadania bardzo rzetelnie. Wydaje się też, że autor panuje nad rozbudowanym światem i wątkami. Z jednej strony nie można powiedzieć, by dwunasty tom „Koła czasu” był kalką poprzednich, z drugiej zaś – nie ma także drastycznych zmian. Jak to możliwe?
Pierwszą dużą różnicą jest styl. Sanderson we wstępie zaznaczył, że nie próbował kopiować sposobu pisania Jordana. Język powieści jest mniej oryginalny – specyficzność stylu twórcy „Koła czasu” zostaje utracona. Miało to jednak swój cel, istnieją też dobre strony takiego rozwiązania. Przede wszystkim „Pomruki burzy” czyta się znacznie przyjemniej niż ostatnie tomy autorstwa Jordana. Opisy są nieco mniej szczegółowe (choć nie stają się przy tym ascetyczne). Dotyczy to zwłaszcza miejsc i ubrań, których drobiazgowe przedstawianie stało się jedną z plag „Koła czasu”. Dzięki temu wydarzenia są bardziej dynamiczne a czytelnik nie ma wrażenia, iż grzęźnie pośród setek stron o niczym. Sanderson dysponował gotowymi fragmentami, które musiał włączyć w całość – zapewne nie obyło się więc bez przeróbek, niezbędnych dla zachowania spójności narracji. Najwyraźniej zmiany owe zostały przeprowadzone sprawnie, gdyż całość nie sprawia wrażenia zszywanej z kawałków, a jedynie w niektórych miejscach można przypuszczać, iż Jordan zdążył daną scenę opisać (głównie po natężeniu szczegółów i sposobie myślenia postaci).
Sanderson uczynił też cudowną rzecz, a mianowicie usunął te elementy „Koła czasu”, które były szczególnie irytujące. W efekcie przede wszystkim ma się wrażenie, iż na mieszkańców świata Randa nagle spłynął rozsądek. Nareszcie kończą się nieustanne monologi na temat „ustawiania” mężczyzn. Bohaterki przestają oczekiwać, że wszyscy będą się przed nimi płaszczyć, znika także wrażenie, iż cierpią one na nieustający syndrom napięcia przedmiesiączkowego. Egwene przestaje obwieszczać wszem i wobec, że oczekuje uniżoności, a zaczyna mieć autorytet. Nynaeve powściąga ataki wściekłości, w zamian zaś zachowuje się nad wyraz rozsądnie. Faile nadal posiada swoje sekrety, ale nie miewa napadów dziecinnej zazdrości. Tuon dostrzega konieczność zrewidowania swoich poglądów na temat mieszkańców kontynentu i idzie na pewne ustępstwa (drobne na razie, ale zawsze coś). Ba, nawet Elaida nie wypada tak karykaturalnie, jak do tej pory. Tylko Min, którą to postać lubię, w tym tomie jest nieco na uboczu – jej rola ogranicza się głównie do lojalnego trwania u boku Randa i zgłębiania prastarych ksiąg. Jeśli zaś chodzi o mężczyzn, Rand przestaje obrażać wszystkich dookoła, rzadziej wybucha, zdarza mu się także przeprosić, czy wytłumaczyć swoje zachowanie. Mat niestety pojawia się tylko w kilku rozdziałach i nie robi aż takiego wrażenia, jak mu się zdarzało. Perrin natomiast zaczyna się przełamywać w kwestii swojej wilczej natury.
Zmiana na lepsze obejmuje także dialogi – postaci zaczynają ze sobą rozmawiać, a nie tylko wiodą niekończące się spory i konwersacje o niczym. Widać, że Sanderson stara się pomału zbierać rozproszone wątki i szkoda mu miejsca na jałowe dywagacje. W „Pomrukach burzy” dialogi służą akcji, mają znaczenie. Kilka z nich jest też szczególnie udane – np. scena odwiedzin Verin u Egwene, czy rozmowa Randa z Nynaeve o przeznaczeniu Smoka Odrodzonego.
W kwestii fabuły nie ma dramatycznych zmian – powracają pewne tradycyjne elementy, jak odwiedziny Randa w kolejnym państwie, czy walka z Przeklętymi. Zapewne w trosce o zachowanie ducha całości, Sanderson nie zdecydował się na drastyczne przyspieszenie akcji. Narracja prowadzona jest konsekwentnie i płynnie, jednak w przypadku kilku bohaterów ich wątki posuwają się do przodu ledwie odrobinę, nie obfitują także w znaczące wydarzenia. Najwięcej dzieje się w rozdziałach dotyczących Randa i Egwene – tutaj można powiedzieć, że ku czemuś to wyraźnie zmierza. Niektórzy narzekają, na sposób, w jaki al’Thor radzi sobie z jednym z Przeklętych, ja jednak uważam to rozwiązanie za logiczne. Nie spodobał mi się jednak pomysł na łamanie Semirhage – tę scenę prawie na pewno napisał Jordan jeszcze za życia. Skoro już o łamaniu mowa – pisałam, że w tomie jedenastym irytowały mnie opisy spuszczania Egwene lania na goły tyłek (dodajmy, kapciem). Sanderson chyba także uznał to za mało epickie – w „Pomrukach burzy” młodą Amyrlin bolą już plecy, mowa jest także o pasie i rózgach. Podobnie nikt już nie trzaska nikogo po twarzy ot tak. Można rzec, że to drobne kwestie, ale wszystkie razem znacznie zmieniają wydźwięk całości.
Należy zatem mówić o wielu zmianach na lepsze. Jedynym minusem jest to, iż „Pomruki burzy” nie wyróżniają się już tak bardzo na tle innych książek fantasy. Drobiazgowe opisy koronek i haftów sukni n-tej Aes Sedai, tudzież tabuny wiecznie wściekłych kobiet nie wydają się jednakże czymś, czego należałoby nadmiernie żałować. Fani cyklu mogą sięgać po dwunasty tom bez obaw.
koniec
29 maja 2012
dodajdo

Komentarze

29 V 2012   15:16:36

"(...) tę scenę prawie na pewno napisał Jordan jeszcze za życia."

W przeciwieństwie do tych, które napisał "prawie na pewno" po śmierci.

29 V 2012   20:57:22

To oni jeszcze wszyscy żyją?? Nawet Elaida? Od szóstego tomu akcja toczy się ślimaczo (czytam 10), myślałam/miałam nadzieję, że Sanderson znacznie przyspieszy i ukatrupi część postaci, zwłaszcza ględzące Aes Sedai tudzież pośledniejszą arystokrację. Nie, nie czuję się zachęcona;) Co do Randa, powinno się go "wyostrzyć", a nie kreować na dojrzewającego władcę. Jeśli w ogóle można lubić bohaterów Jordana (ja ich nie lubię - z małymi wyjątkami)to tylko za ich wady!

30 V 2012   11:40:25

Żyją. Jordan najwyraźniej nie przewidywał zgonów swoich bohaterów (wyjąwszy parę wyjątków, ale są to postaci drugo- i trzecioplanowe - mówię tu o całym cyklu). A jeśli już ktoś ważniejszy "ginie" to i tak potem powraca.

Poniekąd Rand zostaje nieco wyostrzony. Przynajmniej na ten tom.

30 V 2012   14:09:05

A jeszcze nawiązując do szczegółwych opisów strojów, też na to zwróciłam uwagę, gdyż to jakiś fenomen, zwłaszcza z uwagi na płeć autora;) Który facet zważa na hafty na rękawiczkach i perełki na karczku sukni?? Ależ wychowała go ta Harriet!:) Swoją drogą jakoś gryzie mi się, zaznaczone w każdej kolejnej dedykacji, uwielbienie i oddanie dla życiowej partnerki z przedstwieniem mentalności kobiety w całym cyklu. Może to zresztą jest klucz do zrozumienia dlaczego nie czuję/nie czujemy (?) empatii do bohaterek książki; są one jakieś sztucznie utkane, nawet Min, jedyna w miarę normalna babeczka, wydaje się niepełnokrwista.

30 V 2012   17:30:03

Też najbardziej lubię Min. Ona jedna ma nieprzewrócone w głowie. Lubiłam też Nynaeve, ale tylko na początku cyklu.

Czy sztucznie? Raczej przesadnie. Jakby autor chciał wyrzucić z siebie to, co najbardziej mu w kobietach przeszkadza, ba - może nawet czego się boi. Taki destylat wrednej baby.

Może musiał uwielbiać i dedykować, bo inaczej go biła :P

31 V 2012   11:16:48

Kolejna rzetelna recenzja pani Beatrycze. Przeczytałem ją, podobnie jak i poprzednie teksty nt. "Koła czasu", mimo że znam raptem tom pierwszy (czytany dekadę temu). Powieść niespecjalnie mnie urzekła, czego nie mogę powiedzieć o jej recenzjach autorstwa pani Beatrycze. Może jakieś synopsis pierwszych 11 tomów by Pani popełniła..? Z przyjemnością bym takowe przeczytał, po czym przeskoczył od razu do sandersonowej kontynuacji... ;)

31 V 2012   12:22:39

Dziękuję pięknie :)
Co do podsumowywania cyklu - ktoś już to zrobił, tyle że po angielsku:
http://www.encyclopaedia-wot.org/
Można tam znaleźć streszczenia wszystkich tomów, informacje o postaciach (włącznie z tym, na których stronach wydania angielskiego dana postać wystąpiła), historii świata, teorii magii etc.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: W starym domu
Marcin Mroziuk

25 III 2017

„Niedokończony eliksir nieśmiertelności” z pewnością ma szansę podbić serca młodych czytelników, gdyż Katarzyna Majgier stworzyła wciągającą opowieść, w której fantastyka idealnie współgra z poczuciem humoru.

więcej »

Reguły dzielenia
Joanna Kapica-Curzytek

24 III 2017

„Ukryte działania” wypełniają znaczną lukę w wiedzy o historii i realiach Stanów Zjednoczonych XX wieku. USA jawią się nam tutaj jako kraj, dla którego priorytetem jest postęp technologiczny i dominacja w świecie, a jednocześnie jako społeczeństwo – mocno sprzeniewierza się ideałom równości i demokracji.

więcej »

W nieznanym świecie
Katarzyna Piekarz

23 III 2017

Siri Pettersen kolejny raz zabiera nas do świata Ym. Czy „Zgnilizna” utrzymała poziom poprzedniej książki, a może okazała się lepsza? Czas poznać dalsze losy Hirki.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Daleko jeszcze?
— Beatrycze Nowicka

Całkiem elegancki splot Ducha
— Beatrycze Nowicka

Historia niedokończona
— Beatrycze Nowicka

Jak pisać, żeby nie napisać
— Beatrycze Nowicka

Nad rozlewiskiem fabuły
— Beatrycze Nowicka

Bez fajerwerków
— Beatrycze Nowicka

Dwuznaczny mesjasz
— Beatrycze Nowicka

Opowieść czas zacząć
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Barwy magii
— Magdalena Kubasiewicz

Dokonać niemożliwego
— Katarzyna Piekarz

Miasto upadłych bogów
— Magdalena Kubasiewicz

Nadpisywanie rzeczywistości
— Beatrycze Nowicka

Duże ilości fantasy naraz
— Kamil Armacki

Esensja czyta: Sierpień 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

Źli panowie, dobrzy niewolnicy
— Anna Kańtoch

Asertywna księżniczka i dobro ludu
— Anna Kańtoch

Męczmy się więc
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Fantastyczne antologie: Dwadzieścia lat później
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Lekka przekąska
— Beatrycze Nowicka

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Rok ostrokrzewu
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Widziałem jasny cień króla
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Wstydu nie ma
— Beatrycze Nowicka

Na krowie w siną dal
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.