Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Urban legend

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli opierać się na serwisach pozwalających oceniać książki, "Nigdziebądź" jest chyba najlepiej przyjętą powieścią Neila Gaimana. Trudno zrozumieć, dlaczego tak się stało.

Neil Gaiman
‹Nigdziebądź›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNigdziebądź
Tytuł oryginalnyNeverwhere
Data wydania20 kwietnia 2012
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Nowa Proza
ISBN978-83-7534-010-5
Format320s.
Cena35,—
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 33,00 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Pewne jest jedno – Gaiman najpierw napisał scenariusz miniserialu wyprodukowanego przez BBC, potem zaś swój tekst ubrał w formę powieściową. Na szczęście obyło się bez zgrzytów i „Nigdziebądź” w zasadzie nie nosi śladów wspomnianego zabiegu. Niestety nie nosi też cech przynależnych naprawdę dobrej literaturze, którą angielskiemu pisarzowi również zdarzało się tworzyć.
Książka przynależy do nurtu urban fantasy, jednak miasto (Londyn) – zwłaszcza w wersji niemagicznej – jest opisane dość szczątkowo. Największy nacisk autor położył na „dzianie się”. I rzeczywiście, dzieje się. W życie Richarda Mayhewa, najprzeciętniejszego z przeciętnych, wkracza nagle szereg fantastycznych postaci z dziewczyną potrafiącą otwierać wszystkie drzwi na czele. Wkracza jedynie na chwilę, ale zmiany, jakie spowoduje to u bohatera, szybko okażą się nieodwracalne. A ponieważ Richard będzie chciał jednak je odwrócić, rozpocznie się przygoda.
Fabuła jest tu dość prosta i to chyba jedyna widoczna oznaka dostosowywania scenariusza do ram powieściowych. Mamy zatem motyw zemsty, wątek poszukiwań oraz, rzecz jasna, antagonistów. Ci, mimo że posługują się dość drastycznymi metodami działania, straszą niespecjalnie, ale też mam wrażenie, że nie o wywoływanie uczucia strachu autorowi chodziło. Złoczyńcom z „Nigdziebądź” znacznie bliżej do pratchettowskiej Śmierci niż potworów z filmów gore. Ich dialogi zostały pomyślane jako jeden z bardziej dowcipnych elementów powieści. Podobnie jak część kwestii Richarda, tu jednak efekt komizmu wywołany jest głównie nieprzystawalnością człowieka ze świata rzeczywistego do magicznego, w jakim przyszło mu się znaleźć wbrew własnej woli.
Największą zaletą tej konkretnej prozy jest ogromna sprawność w prowadzeniu akcji – narracja biegnie wartko i rzadko zatrzymuje się gdzieś na dłużej. Co można również poczytywać za wadę, jako że wskutek tego świat przedstawiony nie jest specjalnie złożony ani bogaty w opisy. Zwroty w intrydze dopasowały się do tego poziomu i także nie imponują zbytnio rozmachem. Na plus należy za to zaliczyć nawiązania kulturowe – bohaterom przyjdzie się zmierzyć z labiryntem przypominającym ten z legendy o Minotaurze, a wspomnienie o Atlantydzie wprowadzi nieco humoru z pogranicza absurdu. W pewnym momencie Gaiman zaczyna też stawiać zupełnie poważne pytania o wartość życia, jakie wiedziemy w niemagicznym świecie. Wszystko jednak odbywa się tak, jak w całości tej książki – stosunkowo szybko, po to, by pobiec do kolejnego zdarzenia, rozdziału. Może szkoda, że gdy autor pisał tę powieść, nikt jeszcze nie słyszał o ruchu slow.
Z powyższych przyczyn „Nigdziebądź” uważam za swego rodzaju miejską legendę – mnogość przesadnie pochlebnych opinii o książce zamazuje jej prawdziwy obraz. A ten jest taki, że mamy do czynienia z powieścią napisaną co prawda sprawnie, ale zaledwie średnią. Mniej śmieszną od „Dobrego Omenu”, dużo prostszą od znakomitych „Amerykańskich bogów”. Mimo wszystko warto się z tą legendą zmierzyć samemu. Liczba ultrapozytywnych komentarzy świadczy bowiem jeszcze o jednym – szansa na to, że kolejny czytelnik znajdzie się w gronie osób zachwyconych, jest naprawdę spora.
Na koniec mała rada – nie czytajcie przedmowy Andrzeja Sapkowskiego. Ewentualnie potraktujcie ją jako posłowie. Przed lekturą powieści będzie równie przydatna jak worki z piaskiem na Saharze.
koniec
3 czerwca 2012
dodajdo

Komentarze

« 1 [2]
05 VI 2012   08:59:21

"Mało co roku wychodzi nowych książek?"
No weź już się tak nie kryguj i powiedz prosto z mostu, że brakuje ci recenzji książek Przewodasa.

05 VI 2012   10:11:51

Oł jes! Więcej Przewodasa! Oł jes!

05 VI 2012   10:33:50

A mnie się "Nigdziebądź" nie podobało. O ile Sandmana wielbię, o tyle przez to nie byłam w stanie przebrnąć, co mi się naprawdę bardzo rzadko zdarza.

« 1 [2]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Reguły dzielenia
Joanna Kapica-Curzytek

24 III 2017

„Ukryte działania” wypełniają znaczną lukę w wiedzy o historii i realiach Stanów Zjednoczonych XX wieku. USA jawią się nam tutaj jako kraj, dla którego priorytetem jest postęp technologiczny i dominacja w świecie, a jednocześnie jako społeczeństwo – mocno sprzeniewierza się ideałom równości i demokracji.

więcej »

W nieznanym świecie
Katarzyna Piekarz

23 III 2017

Siri Pettersen kolejny raz zabiera nas do świata Ym. Czy „Zgnilizna” utrzymała poziom poprzedniej książki, a może okazała się lepsza? Czas poznać dalsze losy Hirki.

więcej »

Kto jest po czyjej stronie?
Joanna Kapica-Curzytek

22 III 2017

„W godzinie próby” autor wystawia swoich bohaterów na szereg trudnych sytuacji, co nam, czytelnikom, zapewnia rozrywkę i dobrą lekturę.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Kwiecień 2014
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka Szady

Cokolwiek
— Michał Młotek

Tegoż twórcy

Bogowie też lubią iluzję
— Dominika Cirocka

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Sztuczka z monetami
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Wrzesień 2014
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

To nie staw, to ocean
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Lipiec 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Na dalekiej północy nawet dzieci bywają dziwne…
— Anna Kańtoch

Mała Esensja: I nie mówcie mi „Alicja”!
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Na raz
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Okruchy po Kerezie, czyli zrób to sam
— Daniel Markiewicz

Kiedy zaczął się człowiek?
— Daniel Markiewicz

Niedokończony projekt
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.