Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Miasto jakich wiele

Esensja.pl
Esensja.pl
Michał Foerster w swojej recenzji odwołał się do „Wyspy” Baya i „Wieków światła” Iana MacLeoda. Jeśli o mnie chodzi, od samego początku lektury pierwszego tomu „Przedksiężycowych” Anny Kańtoch towarzyszyły mi skojarzenia z dwiema skrajnie odmiennymi jakościowo książkami Harrisona: „Viriconium” i „Nova Swing”.

Anna Kańtoch
‹Przedksiężycowi. Tom I›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzedksiężycowi. Tom I
Data wydania17 kwietnia 2013
Autor
Wydawca Powergraph
CyklPrzedksiężycowi
SeriaFantastyka z plusem
ISBN978-83-61187-74-5
Format432s. oprawa twarda
Cena42,—
Gatunekfantastyka
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Daleki byłbym od twierdzenia, że jedna lub druga książka posłużyły Kańtoch za inspirację, widać jednak wyraźnie podobieństwo pewnych motywów i toposów, poczynając od samego miasta (wątek dziwnych metropolii jest ostatnimi czasy całkiem popularny), przez zagubionych bohaterów i wyjątkowo ponury nastrój, aż po ciekawe, iście surrealistyczne pomysły na budowę niektórych elementów świata.
Historia przedstawiona zostaje nam na kilku odmiennych poziomach. Początek, wyjątkowo różny od całej reszty, sugeruje, że mamy do czynienia ze space operą lub zwyczajną historią SF. To wrażenie szybko znika w wyniku konfrontacji bohaterów z dziwnym miastem (a raczej jego umarłym „wcieleniem”) i ich przypadkową śmiercią. Jedyną postacią „z zewnątrz”, która przetrwała owo spotkanie z Lunapolis, jest niewzbudzający w czytelniku sympatii Daniel Pantalekis – typ irytującego cwaniaka, który ma więcej szczęścia niż rozumu. To właśnie jego losy, próby odkrywania, czym jest miasto oraz jakimi zasadami się rządzi, stanowią jedną z warstw powieści.
Jednak bezsprzecznie najważniejsza rolę odgrywa w powieści Finnen, młody artysta żyjący we „właściwym” Lunapolis, dzięki duszoinżynierii znakomicie przystosowany do funkcjonowania w tym świecie. Nie mamy tu jednak do czynienia z wyjątkowo barwną postacią – wydaje się, że ów artystyczny duch jest jedynie wymówką dla zaprezentowania nam zupełnie przeciętnej i mało logicznej postaci, której brakuje celu w życiu (może poza pragnieniem przetrwania kolejnego Skoku, tyle tylko, że to zupełnie nie zależy od niego). Niby ma jakieś życie wewnętrzne, swoją własną historię i zmartwienia związane z ludźmi, którzy zniknęli, ale jako główny bohater historii nie przekonuje. Szczególnie że dość szybko staje się nie tyle gnanym własnymi pragnieniami protagonistą, ile po prostu popychadłem w rękach o wiele bardziej zorganizowanej, ale równie bezbarwnej Kairy.
Być może to właśnie owa nijakość Finnena i brak określonego celu w życiu miały stanowić powód, dla którego porzucił swoje dotychczasowe życie i podjął się dość niebezpiecznego zadania. Innymi słowy, brakowało mu kogoś, kto nadałby kierunek jego działaniom. Tylko że nawet próby uwolnienia Kairy spod władzy despotycznego i sadystycznego ojca, choć barwnie opisane i wykorzystujące wszystko, co Lunapolis ma do zaoferowania (łącznie z cofaniem się w czasie), to jednak fabularnie wydają się po prostu przekombinowane. Nie wspominając już o tym, że i Kaira nie należy do postaci nadmiernie charakterystycznych. Owszem, od samego początku widać, że jej genetyczna nijakość jest tylko przykrywką dla jakiejś (jeszcze nieodkrytej) tajemnicy, ale nie jest to jedna z tych zagadek, której rozwiązania oczekiwalibyśmy z zapartym tchem.
Wszystkie powyższe elementy można oczywiście uzasadnić obraną konwencją i specyfiką Lunapolis. Miasto, w którym co jakiś czas dochodzi do Skoków „oczyszczających” je każdorazowo z kilku milionów mieszkańców; miasto, w którym ludzie nie muszą się troszczyć o pracę, mogąc w pełni poświęcić się rozrywce, sztuce i samodoskonaleniu; miasto, gdzie bogaci mieszkańcy mogą sobie pozwolić na tworzenie idealnych, genetycznie zaprogramowanych dzieci, a i sami dorośli mogą zdecydować się na zmianę swoich zdolności – oczywiście za odpowiednią opłatą1). Czy Lunapolis pełni tu też rolę osobnego bohatera? I tak, i nie. Miasta bowiem dotyczy ten sam problem, co Finnena, Kairy czy Pantalekisa: nie jest w stanie do końca nas do siebie przekonać. Nie wydaje się, by żyło własnym życiem i, jak celnie zauważył Michał Foerster, przypomina raczej obóz koncentracyjny, w którym ludzie uzależnieni są od losowych zachcianek tytułowych Przedksiężycowych. Warto dodać, że o nich samych nie dowiadujemy się niczego konkretnego (są i kontrolują losy mieszkańców, ale to praktycznie wszystko).
Jestem równie daleki od przesadnej krytyki książki Kańtoch, jak i od wychwalania jej pod niebiosa. Mimo swojej symboliki i zadawania całkiem istotnych pytań o ludzi, społeczeństwo i wiele innych rzeczy, „Przedksiężycowi” nie wzbudzają silniejszych emocji. Z odizolowanym społeczeństwem, jego przedstawicielami, a nawet przybyszem z zewnątrz nie sposób się utożsamiać, a dokonywane przez nich wszystkich wybory są w gruncie rzeczy dość losowe. Jak na początek serii, pierwszy tom niespecjalnie zachęca do sięgania po kolejne, nie skłania do refleksji i nie prezentuje tajemnic, które chcielibyśmy odkryć.
koniec
18 lipca 2013
1) Jest to jedno z bardziej wyraźnych i niewyjaśnionych niedociągnięć powieści. Choć w społeczeństwie nikt nie musi pracować, by zdobyć jedzenie czy miejsce do życia, to z jakiegoś niewyjaśnionego powodu ludzie nadal korzystają z pieniędzy.
dodajdo

Komentarze

18 VII 2013   17:19:49

Bardziej Miłoszu Cybowski interesuje mnie rozwinięcie wstępnej tezy o "skrajnej odmienności jakościowej książek Harrisona: „Viriconium” i „Nova Swing”. Chyba, że jest to zdanie z tych pisanych bezmyślnie.

18 VII 2013   17:40:34

O "Viriconium" i "Nova Swing" pisałem w recenzjach tychże dostępnych tutaj (http://esensja.stopklatka.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=12283) i tutaj (http://esensja.stopklatka.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=12434).

18 VII 2013   20:01:45

Opierając się na Twojej recenzji Nova Swing mogę jedynie żyć domysłem, że mniej Ci się podobała niż Viriconium. Nie ryzykowałbym jednak porównywania Lunapolis do Viriconium a tym bardziej Saudade. Bo chyba temu służyło użycie Harrisona. I chętnie przeczytam jednak kompletną recenzję po przeczytaniu przez Ciebie drugiego tomu Przedksiężycowych.

18 VII 2013   21:17:56

Żadnego porównania między Viriconium/Saudade i Lunapolis nie czynię, co wyjaśniam w pierwszym akapicie powyższej recenzji.

18 VII 2013   23:21:35

„Choć w społeczeństwie nikt nie musi pracować, by zdobyć jedzenie czy miejsce do życia, to z jakiegoś niewyjaśnionego powodu ludzie nadal korzystają z pieniędzy.”

Rzeczywiście kompletna niedorzeczność. Przecież tania żywność, mieszkanie w bloku i publiczna opieka zdrowotna to wszystko co potrzeba człowiekowi do szczęścia. Gdyby jakiekolwiek państwo zapewniało obywatelom darmowe zaspokajanie ich podstawowych potrzeb to wszyscy żyliby wyłącznie z zasiłków i nikomu nie chciałoby się pracować jak wół aby mieć lepszy samochód, większy dom i Rolexa (o kosztownych genetycznych modyfikacjach ułatwiających przetrwanie Skoku nie wspominając).

21 VII 2013   21:47:30

Autorowi recenzji sugeruję powrót do lektury Ćwieka, przynajmniej będzie rozumieć, co czyta.

26 VII 2013   15:59:53

xXx: Tys znajomym krolika, co?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Alternatywy 1920
Miłosz Cybowski

23 XI 2017

„Pakt Piłsudski-Lenin” Piotra Zychowicza to książka dziwna. Autor nie tylko z uporem stara się dowieść nam postawioną w tytule tezę (co jeszcze można zaakceptować). Stara się on również udowodnić, że gdyby tylko Polacy okazali mniej litości Bolszewikom, nie tylko zdobyliby Moskwę, ale też odbudowaliby imperium od morza do morza.

więcej »

Niestraszna naukowość
Miłosz Cybowski

21 XI 2017

„Z »getta« do mainstreamu. Polskie pole literackie fantasy (1982-2012)” Katarzyny Kaczor jest książką naukową. To po pierwsze. W swojej analizie tytułowego pola literackiego autorka posługuje się bardzo konkretną metodologią. To po drugie. Ale cała naukowość tego opracowania nie zmienia faktu, że dla przeciętnego czytelnika pragnącego dowiedzieć się czegoś nowego na temat historii polskiego fantasy jest to książka jak najbardziej przystępna. To po trzecie.

więcej »

Kij w mrowisko
Joanna Kapica-Curzytek

19 XI 2017

Dla nie-ekspertów lektura „Mody, wiary i fantazji” będzie sporym wyzwaniem, natomiast czytelnicy zorientowani w poruszanej tu problematyce dostaną szeroki zarys najważniejszych osiągnięć współczesnej fizyki, przedstawiony z dużą dozą krytycyzmu.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Utopia z księżyca
— Michał Foerster

Tegoż twórcy

W białym domu
— Marcin Mroziuk

Zbrodnia w cieniu elektrowni atomowej
— Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zabójczy ziemniak
— Jacek Jaciubek

Zło czające się w lesie
— Marcin Mroziuk

Wybrańcy aniołów
— Marcin Mroziuk

Koniec z lekka magiczny
— Miłosz Cybowski

Czekając na akcję, poszukując celu
— Miłosz Cybowski

Panna z Czarnego
— Miłosz Cybowski

Kruszenie teraźniejszości
— Paweł Micnas

Tegoż autora

Alternatywy 1920
— Miłosz Cybowski

Niestraszna naukowość
— Miłosz Cybowski

Fantasy z elementami sf
— Miłosz Cybowski

Wariacja na temat
— Miłosz Cybowski

Inspiracja nadeszła ze wschodu
— Miłosz Cybowski

Biografia? Nie do końca
— Miłosz Cybowski

Bestia zdecydowanie nie najlepsza
— Miłosz Cybowski

Ilu piratów, tyle map
— Miłosz Cybowski

Punkty nie mają znaczenia
— Miłosz Cybowski

Steam-science-fiction
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.