Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja czyta: Sierpień 2013

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak na sezon wakacyjny przystało, czytaliśmy trochę tego, trochę owego i oczywiście trochę Pratchetta. W sierpniowej edycji „Esensja czyta” przedstawiamy sześciu recenzetów i ich opinie na temat sześciu książek.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Miłosz Cybowski
Choć tytuł może przywodzić na myśl jakiś tani romans, to jednak nazwisko autorki powinno rozwiać nasze wątpliwości. W swojej najnowszej (bo nie pierwszej) książce, Grażyna Jagielska przybliża nam życie swoje i swojego męża z niecodziennej perspektywy, bo, chciałby się rzecz, od kuchni. Dla miłośników reportaży Wojciecha Jagielskiego będzie to z pewnością interesująca lektura, szczególnie zważywszy na to, że opisując w swoich książkach Afganistan czy Kaukaz nie pisze on zbyt wiele o samym sobie. Pamiętam jak w jednym z fragmentów „Wież z kamienia” (zbieżność tytułów nie jest wcale przypadkowa) wspominał o wędrówkach po jednej z kaukaskich wsi, kiedy to musiał zostawiać w domu swojego gospodarza wszystko, łącznie z obrączką. Było to o tyle ciekawe, że w tej samej książce, snując rozważania na temat opowieści i prawdy, sam Jagielski pisał „Ci, co czują się skrępowani odpowiedzialności za innych, często sami rezygnują i nigdy nie doznają radosnego uniesienia, które zawsze daje przywilej otarcia się o prawdę.” Echa tego podejścia znajdujemy w „Miłości z kamienia”, opowieści kobiety, która musiała żyć, wychowywać dzieci i dbać o dom w ciągłej niepewności o los swojego męża, radzić sobie z jego długimi wyjazdami, ciągłą pogonią za sensacją (czy też, jak chce sam Jagielski, prawdą) po tak odległych miejscach jak Kaukaz, Indie, Afganistan czy Afryka Południowa. Znajdujemy tu też fakty, o których sam autor „Wież z kamienia” nie wspominał w swoich książkach – okrucieństwa, które według niego nie były czymś, o czym ludzie chcieliby przeczytać. Jest to wreszcie niezamknięty opis zmagań z chorobą, niezwykle osobista i poruszająca opowieść, która nadaje dodatkowej głębi losom jednego z najbardziej znanych polskich reporterów wojennych.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Joanna Kapica-Curzytek [80%]
Steffen Möller stał się niekwestionowanym ekspertem od relacji polsko-niemieckich, co udowodnił już w poprzedniej książce „Polska da się lubić”. Tym razem przekonuje nas, że w ekspresowym pociągu z Berlina do Warszawy można wnikliwie przestudiować stosunki polsko-niemieckie. Nikt nie zaprzeczy, że były one od zawsze trudnym orzechem do zgryzienia. Autor zaprezentował tutaj unikalny punkt widzenia: przygląda się Polsce i Polakom z zewnątrz jako obcokrajowiec, ale jednocześnie jako ktoś znający język polski i naszą mentalność na wylot. Książka pisana jest z myślą o Niemcach, którzy chcieliby poznać nas lepiej, ale chyba też autor chciał, abyśmy to my, Polacy spojrzeli na samych siebie oczami innych. Steffen Möller pisze o obu narodach z sympatią i życzliwością, trafia w samo sedno jeśli chodzi o opisy kulturowej specyfiki, przyzwyczajeń i sposobu bycia mieszkańców po obu stronach granicy. Niemcy, jak to Niemcy, są zapobiegliwi i pragmatyczni (jest tam najwięcej ubezpieczalni i aptek!), a Polakom nie brak fantazji i zmysłu improwizacji. Möller wykracza jednak poza utarte stereotypy, a jego spostrzeżenia są inteligentne i pełne humoru. Raz wydaje się, że oba narody dzieli od siebie przepaść, kiedy indziej okazuje się, że Polaków i Niemców nie różni od siebie aż tak wiele. Autor wnosi w sąsiedzkie relacje mnóstwo pozytywnej energii i przekonuje: możemy uczyć się od siebie nawzajem i rozmawiać ze sobą o wszystkim. „Wisienką na torcie” jest romans Steffena Möllera z Dodą. Nie wiedzieliście o tym? To przeczytajcie!
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Agnieszka Szady [60%]
Podobnie jak w „Potwornym regimencie: tak i tutaj Pratchett niemal porzucił fantastykę na rzecz obyczajowości. To znaczy, owszem, w powieści występują golemy, wampiry, Igory, wilkołaki, niezwykły metal, dziwne urządzenia napędzane magią… ale po zamknięciu tomu pozostałam z wrażeniem, że przeczytałam powieść sensacyjno-ekonomiczną, której akcja niemal mogłaby się dziać w naszym świecie. Głównym bohaterem jest znany nam z „Piekła pocztowego” Most von Lipwig, tym razem obarczony zadaniem zarządzania Królewskim Bankiem Ankh-Morpork, do czego podchodzi z właściwą sobie dezynwolturą. Autor oszczędnie, ale przekonująco kreśli portret człowieka uzależnionego od zastrzyku adrenaliny, jaki daje mu znajdowanie się w ryzykownych sytuacjach. Szefowi banku (nie prezesowi – to stanowisko piastuje mały piesek pokojowy) grozi wiele niebezpieczeństw… ale jakoś pozostają one w cieniu wykładów ekonomicznych i problemów organizacyjnych z wprowadzeniem papierowej waluty. Pratchett robi co może, żeby podtrzymywać napięcie – spójrzmy choćby na wątek zagadkowej tożsamości głównego księgowego – jednak fabule brak tej energii, którą wyczuwało się w poprzedniej części przygód Moista.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [80%]
Ruth Prawer Jhabvala jest znana w naszym kraju przede wszystkim jako scenarzystka filmów Jamesa Ivory’ego, gdyż większość jej utworów niestety nie została przetłumaczona na polski. Lektura „W upale i kurzu” pozwala nam poznać ją również jako bardzo interesującą pisarkę. Śledząc przedstawione w powieści losy dwóch kobiet, które w odstępie kilkudziesięciu lat zamieszkały w Indiach, możemy się bowiem przekonać o prawdziwości stwierdzenia, że kraj ten można albo kochać, albo nienawidzić. Autorka znakomicie potrafiła przy tym wykorzystać kontrast między niemal melodramatyczną historią Olivii, która w latach dwudziestych ubiegłego wieku miała romans z nababem, a losami będącej narratorką nowoczesnej młodej kobiety, która udaje się w podróż w celu zrekonstruowania przebiegu tamtych wydarzeń sprzed pół wieku. Nie chodzi zresztą tylko o to, że te dwie postacie mają różne charaktery, ale przez ten czas zmienił się cały świat, a w szczególności dawna brytyjska kolonia. „W upale i kurzu” to nie tylko fascynująca opowieść o perypetiach dwóch bohaterek, które prezentują zupełnie odmienne postawy życiowe, ale również książka ukazująca różne oblicza Indii. I właśnie niesztampowy obraz tego kraju będącego tłem opisanej historii, oparty na doświadczeniach autorki, w znacznej mierze przyczynia się do siły oddziaływania powieści.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Beatrycze Nowicka [60%]
Po pierwszy tom trylogii o allomantach sięgnęłam ramach uzupełniania wiedzy na temat poczytnych autorów fantasy. Sandersona znałam do tej pory jako współautora „Pomruków burzy”, byłam więc ciekawa, jak zabrzmi jego „własny głos”. Lektura „Z mgły zrodzonego” nie okazała się ani literackim odkryciem, ani też dużym rozczarowaniem. Sanderson pisze po prostu poprawnie. Nie zalicza dramatycznych wpadek ale i nie proponuje czegoś porywającego. Być może to kwestia stylu, który mnie osobiście nie porwał. Brakuje tu jakiegoś wyrazistszego elementu. Owszem, są pomysły własne, jednak nie na tyle, by tchnąć nowe życie w schemat „jest sobie wyjątkowo uzdolniona magicznie sierota, którą odnajduje potężny mag i werbuje do akcji pokonania Mrocznego Władcy.” Wprawdzie sierota jest płci żeńskiej i miast wypasać owce trudni się złodziejstwem w wielkim, brudnym mieście a bohaterowie zasadniczo nie jeżdżą tam i nazad po krainie, tylko realizują swoje plany w wyżej wzmiankowanej metropolii i okolicach, jednakże trudno uznać te różnice za bardzo istotne. Podobnie postaci – wzbudzają sympatię, ale miałam nieodparte wrażenie, że już ich gdzieś wcześniej spotkałam. Świat stworzony przez Sandersona także nie powala – wzmożona aktywność wulkaniczna, nieustające opady popiołów i zasypywana nimi stolica Imperium z jej dzielnicami nędzy oraz zdobionymi witrażami i iglicami twierdzami arystokratów to za mało, by porwać wyobraźnię czytelnika. Choć jestem w stanie wymienić nazwiska autorów, którzy potrafiliby i takiej wizji nadać potrzebną sugestywność. Jeśli chodzi o fabułę zdumiała mnie scena, gdzie jeden z głównych bohaterów oznajmia, że oto zamierza pokonać nieśmiertelnego, władającego od tysiąca lat i czczonego jako boga Ostatniego Imperatora, a jego kompani błyskawicznie dochodzą do wniosku, że to świetny pomysł. Realizacja planu nie została opisana w całości, stąd pojawiają się pytania takie jak, czy istotnie rebelianci mieli jak wyżywić ukrywających się ludzi, czy na pewno plotkami i kilkoma podrzuconymi trupami udałoby się wprowadzić aż taki zamęt wśród szlachty itp. Na osobną wzmiankę zasługuje wymyślony przez Sandersona system magii. Czerpanie mocy z metali jest dość świeżym pomysłem, choć już same moce nie są jakoś specjalnie udziwnione (wyostrzenie zmysłów, poprawa refleksu, zwiększenie siły, telekineza, manipulacja uczuciami itp.) i kojarzą się z systemami RPG. Tym, co autorowi wychodzi dynamicznie i naprawdę ciekawie są opisy walk z wykorzystaniem przyciągania i odpychania metali. Natomiast sama koncepcja bohaterów zajadających się przed akcją metalowymi opiłkami w moim prywatnym estetycznym odczuciu nie jest jakoś specjalnie malownicza. Zabawne jest też to, że o ile Sanderson radzi na swoim blogu, by wymyślając systemy magii opracować też ograniczenia jej stosowania, w jego przypadku takowe istnieją, ale nie dotyczą głównych bohaterów. Przez dłuższy czas zastanawiałam się nad nieco niższą oceną, jednakże autor nie daje także powodów do miażdżącej krytyki. Ot, znośne rzemiosło, do przeczytania i zapomnienia.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Kamil Armacki [70%]
W pierwowzorze opowieści o Czerwonym Kapturku wilk ćwiartuje babcię i częstuje jej mięsem wnuczkę, by potem Kapturka rozebrać i zaciągnąć do łóżka, a w dawnej historii o Śpiącej Królewnie książę nie ma zamiaru poprzestać na pocałunku i postanawia bardziej skorzystać z okazji. Oryginały popularnych baśni mocno odbiegają od współczesnych wersji. Możemy je poznać dzięki tej publikacji. Marita de Sterck zebrała opowieści ludowe ze wszystkich kontynentów, których bohaterkami są młode dziewczyny. Obok europejskich znajdziemy też bardziej egzotyczne, jak historie Indian Nawaho czy syberyjskiego plemienia Czukczów. Wiele z nich do dziś robi wrażenie bogatą i nieco mroczną wyobraźnią, z jaką nasi przodkowie przestrzegali młode kobiety przed niebezpieczeństwami. Jedyną istotną wadą książki jest ograniczona wartość antropologiczna – autorka przy doborze historii nie zastosowała żadnej metodologii, decydując się na własny subiektywny wybór.
koniec
1 września 2013
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: W starym domu
Marcin Mroziuk

25 III 2017

„Niedokończony eliksir nieśmiertelności” z pewnością ma szansę podbić serca młodych czytelników, gdyż Katarzyna Majgier stworzyła wciągającą opowieść, w której fantastyka idealnie współgra z poczuciem humoru.

więcej »

Reguły dzielenia
Joanna Kapica-Curzytek

24 III 2017

„Ukryte działania” wypełniają znaczną lukę w wiedzy o historii i realiach Stanów Zjednoczonych XX wieku. USA jawią się nam tutaj jako kraj, dla którego priorytetem jest postęp technologiczny i dominacja w świecie, a jednocześnie jako społeczeństwo – mocno sprzeniewierza się ideałom równości i demokracji.

więcej »

W nieznanym świecie
Katarzyna Piekarz

23 III 2017

Siri Pettersen kolejny raz zabiera nas do świata Ym. Czy „Zgnilizna” utrzymała poziom poprzedniej książki, a może okazała się lepsza? Czas poznać dalsze losy Hirki.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Źli panowie, dobrzy niewolnicy
— Anna Kańtoch

Z tego cyklu

Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Sierpień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Joanna Słupek

Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Czerwiec 2016
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Joanna Słupek

Maj 2016
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Tegoż twórcy

Barwy magii
— Magdalena Kubasiewicz

Raz do Koła: Daleko jeszcze?
— Beatrycze Nowicka

Dokonać niemożliwego
— Katarzyna Piekarz

Miasto upadłych bogów
— Magdalena Kubasiewicz

Nadpisywanie rzeczywistości
— Beatrycze Nowicka

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Duże ilości fantasy naraz
— Kamil Armacki

Śmierć Świata Dysku?
— Magdalena Kubasiewicz

Raz do Koła: Całkiem elegancki splot Ducha
— Beatrycze Nowicka

Magia odchodzi
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Mała Esensja: W starym domu
— Marcin Mroziuk

Reguły dzielenia
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja czyta dymki: Marzec 2017
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Kadr, który…: Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kto jest po czyjej stronie?
— Joanna Kapica-Curzytek

Mała Esensja: Wieczór pełen niespodzianek
— Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Złożony świat poezji
— Joanna Kapica-Curzytek

Mała Esensja: Nadzwyczaj kosztowne leczenie
— Marcin Mroziuk

Krople deszczu przed huraganem
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.