Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Przeczytaj to jeszcze raz: Zgubić się i odnaleźć pod gwiazdami

Esensja.pl
Esensja.pl
Chociaż „Chaga” ustępuje nieco późniejszym utworom Iana McDonalda, zdecydowanie nie zasługuje na to, by pogrążyć się w otchłani czytelniczej niepamięci.

Ian McDonald
‹Chaga›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChaga
Tytuł oryginalnyEvolution’s Shore
Data wydania14 grudnia 1998
Autor
PrzekładAgnieszka Fulińska
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklChaga
ISBN83-7180-961-1
Format453s. 142×202mm
Cena25,—
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Gdzieś w sieci określono „Chagę” powieścią, której polskie wydanie przeczytał chyba tylko Jacek Dukaj. Polski pisarz poświęcił jej swego czasu recenzję, stwierdzając tam, że zazdrości autorowi pomysłu, czemu zresztą dał wyraz w „Science fiction”, gdzie pojawia się zbliżona koncepcja. Żarty żartami, ale faktem jest, że utwór McDonalda nie zyskał dużej popularności. Podobnie zresztą sam autor, który według mnie zasługuje na znacznie większe zainteresowanie, niż to, jakim cieszy się obecnie.
W porównaniu z późniejszymi powieściami irlandzkiego pisarza „Chaga” wydaje się być miejscem, gdzie metoda twórcza, znajdująca swój pełny wyraz w znakomitej „Rzece bogów” i tętniącym życiem „Domu derwiszy” dopiero się kształtuje. Egzotyczna sceneria i problematyka polityczno-społeczna zostały w niej połączone z jednymi z głównych motywów SF: pierwszym kontaktem, obcą inteligencją, ludzkością stającą u progu osobliwości, refleksją nad miejscem człowieka we wszechświecie. Do tego wszystkiego dorzucić można trafne spostrzeżenia obyczajowe oraz pomniejsze smaczki skierowane do czytelników fantastyki (np. wahadłowce noszące imiona i nazwiska cenionych pisarzy SF; ten, którym jeden z bohaterów wyrusza na spotkanie ze zbliżającym się do Ziemi tajemniczym obiektem z kosmosu to „Arthur C. Clarke”).
Zagęszczenie pomysłów i tematów czyni „Chagę” powieścią bogatą i nieszablonową. Fabuła nie jest podporządkowana typowym schematom, sposobom prowadzenia wątków czy stopniowania napięcia – historia ambitnej dziennikarki splata się z obrazem Kenii na skraju katastrofy, by ustąpić opisowi wyprawy w głąb pozaziemskiego organizmu, powoli lecz nieubłaganie porastającemu naszą planetę, po czym następuje kilka dalszych zwrotów i zmian konwencji. Dzięki temu nie da się przewidzieć przebiegu akcji. Nietypowa metoda ma jednak swój koszt – zwłaszcza „informacyjna gęstość” tekstu sprawia, że „Chaga” nie stanowi lektury lekkiej, łatwej i przyjemnej; wymaga uwagi, cierpliwości i czytelniczego zaangażowania.
Przedstawiony w powieści obraz Afryki, stojącej w obliczu kolejnej plagi nie jest aż tak drobiazgowy i bujny, jak wizje Indii czy Stambułu z utworów późniejszych, jednak wzbudza zainteresowanie. Ian McDonald przedstawia pojedynczych ludzi i ich historie, opisuje obozy uchodźców i dzielnice biedoty, budując z drobnych elementów przemawiający do wyobraźni świat. Pomiędzy miejsca, sceny i postaci, które równie dobrze mogłyby pochodzić z reportaży, wplata dziwaczne, choć klimatyczne pomysły, jak opis obozu sekty religijnej, murzyńskich cyber-gangsterów, czy subkultury rosyjskich pilotów.
Jest wreszcie sama Chaga – wyżej wspomniany superorganizm z kosmosu, zmieniający Ziemię w zupełnie obcą planetę. Opis wnętrza istoty robi przyjemne wrażenie pod względem estetycznym, choć już wzmianki na temat jej budowy, natury oraz możliwości rozczarowują czytelnika dysponującego wiedzą na temat biochemii i uniemożliwiają klasyfikowanie powieści jako hard SF. Z kolei moce, w jakie przybysz wyposaża przemienionych przez siebie ludzi wyglądają jak zaczerpnięte z komiksu o X-menach, pojawiają się też niekonsekwencje (Chaga natychmiast pochłania wszelkie tworzywa sztuczne, będące dla niej źródłem potrzebnego węgla, ale jakimś cudem oszczędza papierowy dziennik), wreszcie to, jak sama koncepcja zostaje rozwinięta, wydaje się mocno sielankowo-naiwne.
Ian McDonald przedstawia liczne przykłady ludzkiej małostkowości, podłości i okrucieństwa, a z drugiej strony kreśli wizję otwierających się przed naszym gatunkiem możliwości. Pisze też: „znajomość ich imion i natury nie jest w stanie nic im odebrać. Pozostają gwiazdami: odległymi, podlegającymi prawom i procesom przekraczającym długość ludzkiego życia. W ich wysokim, starożytnym świetle można ujrzeć siebie. Nie jesteśmy koroną stworzenia pod opiekuńczą osłoną nieba”, jednak ostatecznie ulega w swej wizji podejściu antropocentrycznemu. Konsekwentnie natomiast i dość zjadliwie krytykuje Stany Zjednoczone i ONZ, a zwłaszcza ich politykę na obszarach krajów trzeciego świata, przepojoną poczuciem wyższości i posiadania monopolu na słuszny styl życia.
Poza obserwacjami w skali makro, w „Chadze” można znaleźć też celnie sportretowanych ludzi oraz ciekawe przemyślenia i wnioski na temat zwykłego, codziennego życia: „Spóźnia się o trzy pina colady, pomyślała Gaby. Spóźnienie o trzy pina colady to spóźnienie wygląda-na-to-że-nie-przyjdzie. (…) Czwarta pina colada jest najdłuższa: to ta, przy której zastanawiasz się, co zrobić z resztą życia. (…) Nie zaplanowała nic na wypadek, gdyby się nie zjawił. Co za okropny wszechświat, w którym takie maleńkie chwile, takie atomy decyzji, stanowią punkt, na jakim opiera się ludzki żywot i cała przyszłość.”
Nie brakuje też refleksji, z którymi SF mierzy się już od dawna. Ian McDonald zdaje się łączyć świadomość naszej małości wobec wszechświata z wiarą w znaczenie ludzkiego życia: „Nieszczęsny człowiek, który nie lęka się ani trochę niebiańskich potęg. Można się przed nimi schować, udawać, że nie istnieją, i ograniczyć swoje życie własną niewiedzą, można też wyjść ze swego solidnego, bezpiecznego domu w noc i wywołać je, nadając im być może w ten sposób sens dla siebie samego i całego świata.”
Powieść McDonalda bywa nierówna – pomysły trafione przeplatają się z nieprzemyślanymi, czy wybijającymi z konwencji, można też mieć zastrzeżenia w kwestii kreacji niektórych bohaterów, wyrywkowego traktowania fabuły pod sam koniec, czy niezbyt licującego ze światem przedstawionym idealizmu. Niezbyt podoba mi się też sposób, w jaki McDonald przedstawia erotykę. Nie zmienia to jednak faktu, że „Chaga” w pełni zasługuje na lekturę.
koniec
14 grudnia 2013
dodajdo

Komentarze

14 XII 2013   17:28:51

Kawał naprawdę świetnego s-f, warto przeczytać :) Może jakieś wznowienie, np. w Uczcie Wyobraźni? Bo wersja papierowa pewnie prawie nie do zdobycia w PL, a chętnie bym parę osób obdarował ...

14 XII 2013   17:33:37

A ja czekam teraz aż się ktoś zlituje nad "Brasyl"...
"Chagę" akurat miałam z biblioteki.

14 XII 2013   20:40:51

"Brasyl" daje radę :) Porcja fantastycznego cyberpunku / powieści historycznej z gorącym, latynoskim klimatem! Bardzo lubię Iana McDonalda, za bohaterów, za "wielowątkowość", za to że przyszłość to nie tylko Europa/USA, choć do tych jego ostatnich "młodzieżowych" powieści podchodzę jak pies do jeża... Szczególnie że na tapecie był nowy Wolfe (zbiór opowiadań "Shadows of the New Sun" inspirowanych jego prozą i powieść "The Land Across") a do niego mam wielką słabość :)) BTW, będzie "Pokój" Wolfe w UW - http://mag.com.pl/ksiazka-1,82,1466--0-0-Pok%C3%B3j.html - ależ to jest lektura :))))

14 XII 2013   20:47:24

A i bardzo polecam "2312" Kima Stanleya Robinsona - jest wreszcie w PL, pięknie wydana, nie wiem jak tłumaczenie - ale oryginał to naprawdę rewelacyjne s-f z wieeeelką wizją i wielkimi tematami (nawiązanie do "Księgi Długiego Słońca" Wolfe też jest, fajnie "zaszyte", polecam znaleźć :))

14 XII 2013   22:52:23

Zgadzam się z większością obserwacji Recenzentki. Poza kilkoma. :)

Primo: Nie tylko Jacek Dukaj przeczytał "Chagę", gdy ukazała się w języku polskim pod koniec ubiegłego tysiąclecia. Uczynił to także piszący te słowa. :)

Secundo: "Chaga" zrobiła na mnie wówczas tak duże wrażenie, iż bez namysłu sięgnąłem także po jej dalszą część - "Kirinyę". Wrażenie wywarła zresztą nie tylko na mnie, ale i na garstce znajomych. Wówczas to (ok. 2000 r.) ochrzciliśmy ją mianem "etnofantastyki".

Tertio: Być może właśnie dlatego, że miałem za sobą lekturę dylogii Macdonalda, jego opowieść rodem z futurystycznych Indii nie wydała mi się ani specjalnie nowatorska (bo taką nie była - zważywszy właśnie na "Chagę"/"Kirinyę"), ani jakoś wyraźnie lepszą literacko (a to już akurat kwestia indywidualnej oceny).

Quatro: Mam wrażenie, że Recenzentka mogła ulec subiektywnemu złudzeniu, iż "Rzeka bogów" jest lepsza, gdyż to właśnie ta powieść jest pierwszym szerzej znanym polskiemu czytelnikowi dziełem brytyjskiego pisarza (i jak rozumiem Recenzentce także). Niemniej jednak chronologia jest tu bezlitosna: to właśnie "Chaga"/"Kirinya" w całej pełni zdefiniowały specyficzny - etnofantastyczny właśnie - styl Macdonalda. "Rzeka bogów" to po prostu kolejny jego epizod w odmiennym sztafażu kulturowym.

15 XII 2013   13:13:19

Też na własny użytek nazywam to etnofantastyką.

"Pokój" zamierzam przeczytać.

To prawda, że nie zaczynałam znajomości z McDonaldem od "Chagi".

Pomyślałam sobie, że faktycznie, gdyby tak w Uczcie Wyobraźni wyszło wydanie zbiorcze "W stronę Kilimandźaro/Chaga/Kirinya" to by było świetnie.
Pytanie, jak to jest z prawami autorskimi.

Echhh, tyle wydali już książek Harrisona, czy McLeoda...

15 XII 2013   16:37:59

Popieram ideę z ze zbiorczym wydaniem Chaga+Kirynya, byłoby super :) liczę też na wznowienie przez MAG/UW lub inne wydawnictwo "Księgi Nowego Słońca"(+Urth) i "Piątej Głowy Cerbera" Wolfe... to że tych książek nie ma obecnie dostępnych na polskim rynku to jakaś porażka jest :/

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Więcej czarów
Marcin Mroziuk

18 XI 2017

Łatwo się domyślić na podstawie tytułu, że „Zula w szkole czarownic” będzie dla młodych czytelników okazją do obserwowania, jak główna bohaterka poszerza zakres swoich magicznych umiejętności. Najważniejsze jest jednak, że nowa powieść Nataszy Sochy jest lekko napisana i skrzy się humorem.

więcej »

Ciemni coś ci jaśni
Beatrycze Nowicka

17 XI 2017

„Ciężko być najmłodszym”, czyli pierwszy tom trylogii „Książę ciemności” to pozycja przede wszystkim dla naprawdę zagorzałych wielbicieli humorystycznej fantasy ze wschodu.

więcej »

Pewne książki należy przeżuwać
Joanna Sapa

16 XI 2017

Rok 1890, Londyn. Uliczny kram z książkami, kawiarnie tonące w dymie z cygar, małe drukarnie, miłość sprzed lat i niemal szpiegowska intryga – oto początek niezwykłej wyprawy dwóch bukinierów po cenny rękopis. W najnowszej powieści Matthew Pearla „Złodzieje książek” tajemnica miesza się z przyjaźnią, pragnienie ze strachem, a prawda z fałszem.

więcej »

Polecamy

Inteligentne i inspirujące

Po trzy:

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

My nie marzniemy
— Anna Nieznaj

Tak bardzo ludzkie
— Anna Nieznaj

Upadek i odrodzenie
— Katarzyna Piekarz

Dryf
— Beatrycze Nowicka

Kolejne ratowanie świata
— Miłosz Cybowski

Zabawa w wojnę
— Miłosz Cybowski

Dresden-egzorcysta
— Miłosz Cybowski

Dresden ma kłopoty
— Miłosz Cybowski

W krainie bogów
— Beatrycze Nowicka

Warhammer, o jakim już zapomnieliście
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

Ciemna strona Księżyca
— Dawid Kantor

Niepełnia Księżyca
— Przemysław Ciura

Nie tak wielki skok
— Dawid Kantor

Księżyc to za mało
— Beatrycze Nowicka

Będziemy żyć w cyberpunku?
— Anna Kańtoch

Podróżować jest bosko
— Beatrycze Nowicka

Radość czytania
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2013
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Telefon ze Stambułu
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Świat i rzeczywistość są względne
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Ciemni coś ci jaśni
— Beatrycze Nowicka

Kajtek i jego magiczny miecz
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Roślina czy zwierzę albo ból biologa
— Beatrycze Nowicka

Po trzy: Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Po trzy: Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Po trzy: Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.