Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja czyta: Kwiecień 2014

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Czworo autorów i siedem książek – tak prezentuje się przegląd kwietniowych lektur naszej redakcji.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Beatrycze Nowicka [60%]
Bardzo przyjemna w lekturze (wyjąwszy może opisy upodobań kulinarnych pana Vandemara) książka, która jednak nie odcisnęła wyraźnego śladu w mojej pamięci. Gdyby przyszło mi opisać powieść Gaimana jednym przymiotnikiem, określiłabym ją jako powierzchowną. Być może przyczyną jest to, że „Nigdziebądź” powstało na podstawie scenariusza miniserialu, chociaż niewykluczone, że angielski pisarz postawił przede wszystkim na akcję, co obyło się kosztem innych elementów utworu. Fabuła powieści nie jest przesadnie skomplikowana, choć ze wstydem (bo poszlaki zostały umieszczone we właściwych miejscach) przyznaję, iż nie odgadłam tożsamości głównego czarnego charakteru. Niewątpliwą zaletą jest wartka i wciągająca akcja. Na uznanie zasługuje też pomysł na Londyn Pod i jego mieszkańców – miejsca, ludzie i istoty, jak to ładnie ujął autor „zagubione w szczelinach świata”. Gaiman lekko, jakby od niechcenia kreuje kolejne lokacje i wprowadza na scenę rozmaite postaci. Z pewnością w czasie, gdy „Nigdziebądź” zostało wydane po raz pierwszy wizja ta była świeższa i bardziej niezwykła. Teraz, choć już zbytnio nie dziwi, ani nie wypada oryginalnie, wciąż ma w sobie posmak przygody, tajemnicy, czającej się tuż za rogiem. Powieść Gaimana jest kolejną odpowiedzią na pragnienia niektórych ludzi, by poza normalną szarą rzeczywistością istniała jakaś „druga strona lustra”. A że spośród takich właśnie marzycieli rekrutuje się wielu fanów fantastyki, nic dziwnego, że pisarz odniósł sukces. Wracając jednak do kreacji świata, szkoda, że magiczna podszewka Londynu i zamieszkujące ją niezwykłe istoty nie zostały opisane dokładniej. Za największą wadę uważam jednak szkicowe i płytkie przedstawienie postaci. Główny bohater przypomina mi protagonistę powieści Toma Holta. Wiem, że chronologiczna kolejność jest odwrotna, można zatem uznać, że to Holt wzorował się na Gaimanie. Choć z drugiej strony portret przeciętnego młodego Anglika pracującego w korporacji, a poza tym wiodącego zupełnie bezbarwne życie miał prawo wypaść podobnie pod piórami dwójki angielskich pisarzy. Niezależnie od tego, jak było, Richard budzi nieco sympatii, ale nie głębsze zainteresowanie. W przypadku pozostałych bohaterów czytelnik poznaje ich wyłącznie na podstawie dialogów i opisu zachowań. Z kolei demoniczna para morderców jest straszliwie przerysowana. Zdaję sobie sprawę, że ta groteska była zamierzona, co nie zmienia faktu, że Croup i Vandemar kompletnie mnie nie przekonali (choć niektóre ich dialogi były zabawne). Styl Gaimana jest niemal przezroczysty, co sprawia, że „Nigdziebądź” czyta się błyskawicznie i bez zgrzytów. Od czasu do czasu zdarzają się nieco barwniejsze zdania, co nadaje powieści bardziej indywidualnego charakteru. Do tej pory znałam Gaimana jedynie z paru opowiadań; „Nigdziebądź” nie zniechęciło mnie do dalszego poznawania jego twórczości, ale też nie sprawiło, bym żarliwie zapragnęła przeczytać jego inne powieści.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Miłosz Cybowski [50%]
Rzecz ciekawa: „Na wzgórzu róż”, zbiór wydany w 1918 roku, dziewięć lat po „W pomrokach wiary” i zaledwie rok przed znakomitym „Demonem ruchu”, ma o wiele więcej wspólnego ze wczesnymi dziełami Grabińskiego niż z jego „dojrzalszymi” opowieściami kolejowymi. Znalazło się tam nawet jedno opowiadanie („Szalona zagroda”) ze zbioru poprzedniego. Jeśli o pozostałe historie chodzi, w wielu przypadkach stylistycznie są one do siebie podobne. Spośród sześciu tekstów, trzy z nich zajmują się z grubsza kwestią związków między ludźmi a miejscami i tym, jaki wpływ mogą na siebie wywierać („Na wzgórzu róż”, „Szalona zagroda”, „Cień”), podczas gdy trzy pozostałe skupiają się na samych ludziach i ich postrzeganiu świata („Po stycznej”, „Zez”, „W willi nad morzem”). Niezależnie od tematyki, teksty nie są wcale równe pod względem jakości, bo obok całkiem niepokojących (opowiadanie tytułowe i kończące zbiór „W willi nad morzem”, gdzie Grabiński delikatnie zahacza nawet o wątki kryminalne) znajdziemy i takie, które czyta się nad wyraz ciężko (szczególnie „Zez”). To samo można powiedzieć o bohaterach, którzy z jednej strony potrafią być całkiem realistyczni i przekonujący, a z drugiej owładnięci jakąś zupełnie nieprzekonującą szaloną ideą, która pcha ich naprzód („Po stycznej”). Należałoby zatem uznać „Na wzgórzu róż” za zbiór przejściowy i krok w dobrą stronę, choć wciąż unosi się nad nim młodopolski duch poprzednich historii.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Miłosz Cybowski [70%]
Traktowanie „Ogrojca baśni” Grabińskiego jako kolejnego zbioru opowiadań tego autora byłoby trochę niesprawiedliwe. Owszem, mamy tu do czynienia z dosłownie sześcioma krótkimi historiami, ale powinno się je raczej potraktować jako, jak sam tytuł sugeruje, baśnie. Sprawia to, że poszczególne historie są nie tylko lepiej opowiedziane (wszak konwencja zezwala na więcej swobody), ale też o wiele bardziej przemyślane i niepozbawione puenty. Chyba najbardziej ze wszystkich wyróżniają się „Sad umarłych” i „Za rychło”. Pierwsza nawiązuje stylistyką i nastrojem do wczesnej twórczości autora: stary cmentarz, stary grabarz, jego wnuczka, rosnące na cmentarzu drzewa – iście młodopolski krajobraz, w którym jednak nie czai się żadne zło, a duchy okazują się całkiem przyjazne. „Za rychło” natomiast to trochę gorzka, po trosze ironiczna opowieść o ludziach pragnących nowego objawienia, gotowych „ściągnąć przemocą Pana na ziemię”. Co ciekawe, właśnie w tych dwóch opowieściach motywów baśniowych jest najmniej. Wśród pozostałych pomysłów jedne są lepsze („Król Nenufar”), inne gorsze („Pani z Białego Kasztelu”), ale warto po nie sięgnąć, choćby po to, by przekonać się, jak Grabiński potrafił się odnaleźć w rozmaitych konwencjach.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Agnieszka Szady [80%]
Świat Dysku przeszedł znaczną ewolucję na przestrzeni kolejnych tomów: w pierwszych powieściach Ankh-Morpork było typowym quasi-średniowiecznym miastem fantasy, w ostatnich bardziej przypomina XIX-wieczny Londyn… a w „Niewidocznych akademikach” pewne aspekty zahaczają już właściwie o dwudziestolecie międzywojenne. Fabuła obraca się wokół gry w piłkę nożną (która nagle okazuje się ulubioną i bardzo już tradycyjną rozrywką niższych warstw, choć w poprzednich tomach nikt się nawet nie zająknął o jej istnieniu) oraz pokazów mody krasnoludziej. Zjawiska, jakie wokół tego wyrastają, są już zdecydowanie dwudziestowieczne: kibolstwo, kult celebrytów, patenty techniczne, tabloidy… W zetknięciu z nimi Glenda – uniwersytecka kucharka, która jest główną, acz nie jedyną bohaterką tej książki – musi w pewnym stopniu przewartościować swój dotychczasowy system myślenia; w szczególności zaczyna postrzegać, jak bardzo opresyjne i równające w dół potrafi być najbliższe otoczenie… a także własne myśli, wdrukowane przez nawyki i wychowanie. Pratchett jak zwykle jest mistrzem celnych, choć nieco zawile wyrażonych podsumowań: „Pewnego rodzaju demokracja, uprawiana przez rozsądnych i przyjaznych, choć nie za mądrych ludzi – ludzi, których edukacja nie zawierała ani jednej książki, zawierała za to bardzo wielu innych ludzi – objęła Nutta swymi niewidzialnymi, życzliwymi ramionami. […] Sentymentalne i wybaczające, ale wystarczy jeden błędny krok – niewłaściwe słowo, niewłaściwy związek, niewłaściwa myśl – i te opiekuńcze ręce mogą zacisnąć się w pięści”. Jak przystało na twórczość Sir Terry’ego, dostajemy także sporą dawkę dyskretnego humoru, w tym wypadku bazującego głównie na wykpiwaniu ekscentrycznego grona profesorskiego Niewidocznego Uniwersytetu (z doktorem Hixem jako etatowym Złym Magiem, o uprawnieniach zapisanych w statucie), rywalizacji międzyuczelnianej oraz akademickiej biurokracji (perełką jest Myślak Stibbons piastujący równocześnie tyle stanowisk, że sprawuje faktyczną kontrolę nad instytucją). Autor z naturalnym wdziękiem przeplata fragmenty humorystyczne z zupełnie poważnymi i zgrabnie buduje atmosferę tajemnicy wokół pewnego zadziwiająco oczytanego goblina. Podobnie jak w innych swoich książkach, krytykuje kierowanie się wszelkiego rodzaju uprzedzeniami i schematami myślowymi, zaś pochwala samodzielne myślenie oraz podejmowanie odpowiedzialności za swoje czyny. Glenda próbuje podejmować odpowiedzialność także za czyny innych: jej dorastanie do zrozumienia, że powinna czasem odpuścić, również jest istotnym przesłaniem książki.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

30 IV 2014   16:09:04

Wrażenia Beatrycze z lektury "Nigdziebądź" idealnie pokrywają się z moimi, zgadzam się zwłaszcza z tym, co napisała o Richardzie. Powiem szczerze, że w swojej ciapowatości to jeden z bardziej wkurzających bohaterów literackich, z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia, a kiedy staje się bardziej asertywny, nie dodaje mu to uroku - nadal jest mdły i nijaki.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Czary to nie wszystko
Marcin Mroziuk

27 VI 2017

„Zula i porwanie Kropka” to pełna humoru opowieść o żyjącej współcześnie dziewięciolatce, ale w książce Nataszy Sochy istotną rolę odgrywa również magia. Warto jednak od razu zaznaczyć, że chociaż mamy tutaj do czynienia z małą czarodziejką, to na szczęście nie jest to kolejne naśladownictwo Harry’ego Pottera.

więcej »

Królowa i jej monarchia – projekt w działaniu
Joanna Kapica-Curzytek

26 VI 2017

Świat patrzy z podziwem na brytyjską monarchię, a zwłaszcza na królową Elżbietę II, najdłużej panującą głowę państwa w ponadtysiącletniej historii swojego kraju oraz – od 2016 roku – w dziejach świata. Andrew Marr w „Prawdziwej królowej” pozwala nam lepiej poznać i zrozumieć ten fenomen.

więcej »

Mimo wszystko przeżyć
Jarosław Loretz

25 VI 2017

„Po apokalipsie” Maureen F. McHugh nie do końca dotyczy apokalipsy jako takiej, serwując raczej rozmaite warianty niezbyt morderczych cywilizacyjnych zapaści, ale sposób, w jaki autorka potraktowała tematykę, jest odświeżająco nietuzinkowy i zarazem lekki, dzięki czemu lektura książki jest szybka i przyjemna.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Moje pokolenie, nie moje doświadczenie
— Jacek Jaciubek

Urban legend
— Daniel Markiewicz

Wiwisekcja piłki nożnej
— Łukasz Bodurka

Cokolwiek
— Michał Młotek

Z tego cyklu

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Kwiecień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch

Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Sierpień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Joanna Słupek

Tegoż twórcy

Bogowie też lubią iluzję
— Dominika Cirocka

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Nie tylko dla piromanów
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Sztuczka z monetami
— Beatrycze Nowicka

Śmierć Świata Dysku?
— Magdalena Kubasiewicz

Magia odchodzi
— Agnieszka Szady

Jak zwykle to co zwykle
— Miłosz Cybowski

Milion naszych światów
— Magdalena Kubasiewicz

Duchy i zapomniane wyspy
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Słuchaj i patrz: Wypłyń na niebo
— Beatrycze Nowicka

Nad oceanem drzew unoszę lekko się…
— Beatrycze Nowicka

Wypluwki
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Noir
— Beatrycze Nowicka

Drewno na papierze
— Beatrycze Nowicka

Kadr, który…: Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Słuchaj i patrz: Z gitarą po świt
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Żywioły
— Beatrycze Nowicka

Biografia? Nie do końca
— Miłosz Cybowski

Słuchaj i patrz: Ich rysy nie będą już powtórzone
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.