Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja czyta: Sierpień 2014

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Zapraszamy do sierpniowej edycji „Esensja czyta”, w której omawiamy osiem pozycji.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Miłosz Cybowski [80%]
Pisząc "Higgsa", Baggot w dużej mierze oparł się na napisanej przez siebie "Teorii kwantowej". I właśnie powtarzanie pewnych informacji, nawet jeśli nie dosłowne, jest bodaj największym minusem tej książki. Z drugiej jednak strony należy zadać sobie pytanie, czy bez wprowadzania czytelnika w niuanse stopniowych odkryć związanych z teorią kwantową, wyjaśnienie problemu bozonu i pola Higgsa byłoby możliwe. Tutaj bowiem wszystko jest podporządkowane kolejnym odkryciom, które stopniowo prowadziły do weryfikacji wysuniętej przez Higgsa teorii. Sposób, w jaki Baggot popularyzuje wydarzenia ze świata fizyki, problemy związane z budową kolejnych zderzaczy cząsteczek i spory w gronie szacownych naukowców, przywodzi na myśl dobrą beletrystykę (niekiedy nawet do tego stopnia, że więcej czytamy o samych fizykach niż o ich odkryciach). Autor rzadko jednak traci wątek i po przeczytaniu ostatniej strony ma się wrażenie zakończenia prawdziwej podróży przez niuanse teorii kwantowej i stopniowe dążenie do odkrycia wszystkich tajników Modelu Standardowego. Dwie rzeczy uważam za szczególnie warte wzmianki. Choć to właśnie Model Standardowy stanowił podstawe wszelkich poszukiwań bozou Higgsa, Baggot w kilku miejscach (jak gdyby zupełnie mimochodem) wspomina też o powstaniu kilku innych teorii, które, choć mniej popularne, mogą również okazać się prawdziwe. Po drugie, jak na książkę napisaną jeszcze przed ostatecznym uznaniem odkryć dokonanych w CERN-ie za faktyczny bozon Higgsa, autor nie tylko zdołał przedstawić nam przekonujące dowody, ale też (w przeciwieństwie do kilku jego kolegów po fachu) zdołał powstrzymać się przed ostateczną oceną tego, czy ta cząsteczka faktycznie została odnaleziona.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Konrad Wągrowski [70%]
Od lat chwytam w ręce każdą popularnonaukową książkę na temat fizyki kwantowej, jaka się tylko nawinie (stricte naukowych nie tykam - aż takim szaleńcem nie jestem). Mam bowiem wciąż nadzieję, że któraś pozwoli mi zrozumieć, jak to jest, że wszystko jest zarówno cząstką, jak i falą, no i jak pojedynczy elektron może interferować sam ze sobą. Guzik, każda kolejna książka każe mi wierzyć po prostu, że tak jest, nie pozwalając zrozumieć, jak to właściwie jest możliwe. Nie inaczej było z "Jak przetrwać wśród Czarnych Dziur. Najzabawniejszy przewodnik po Wszechświecie", który nie dał mi łaski oświecenia, ale lekturą był zajmującą i jednak niewątpliwie poszerzającą horyzonty. Tytuł sugeruje lekkie, humorystyczne podejście do kwestii naukowych, ale to jednak nieco mylące (oryginalny tytuł nie jest tak "dośmieszony" jak polski - to po prostu "User′s Guide to the Universe" - "Podręcznik użytkownika Wszechświata"). Książka jest bowiem żartobliwa, ale poważna. Żartobliwa - bo autorzy piszą lekko, wrzucając dużo anegdot słownych, nawiązań, odwołań do popkultury. Poważna - bo pod względem naukowym nie idzie na łatwiznę, tylko podejmuje wszelkie kluczowe tematy nauki. Tak jak pisałem - oczywiście kluczowa jest mechanika kwantowa, ale będzie i o budowie Wszechświata, efektach relatywistycznych (w tym o podróżowaniu w czasie), a także o analizach możliwości istnienia inteligentnego życia poza naszą planetą. Lektura nie jest aż tak łatwa, jak by to sugerował tytuł, humaniści zapewne uciekną z krzykiem. Humor różnej próby, traci chyba też nieco w przekładzie (cały czas miałem wrażenie, że niektóre żarciki brzmią dużo lepiej po angielsku). Tym niemniej po książkę warto sięgnąć, bo wiedzę przekazuje w sposób uporządkowany i solidny.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Joanna Kapica-Curzytek [60%]
Są tacy, którzy twierdzą, że muzyczna kariera Andrei Bocellego to humbug i wynik doskonałego marketingu. Z kolei inni są entuzjastami jego talentu i z radością witają każdy nowy album artysty. Tym razem popularny włoski tenor zrobił światu niespodziankę i napisał książkę. „Muzyka ciszy” zaskakuje swoją formą, bo niby jest autobiografią solisty, ale równocześnie też i nie jest, bowiem nie opowiada o życiu Andrei, ale niejakiego Amosa. Być może w ten sposób autor chciał ochronić swoją prywatność. Książkowe koleje losu Amosa mogą bowiem, ale nie muszą być w stu procentach zbieżne z życiową drogą samego Bocellego. Większość jednak się zgadza: lata dzieciństwa w kochającej się rodzinie i walka o zachowanie wzroku, przegrana w dwunastym roku życia. Mimo to, Amos (Andrea?) nie rezygnuje z wielu rzeczy w życiu: jeździ konno, spotyka się z przyjaciółmi, ma dziewczyny. Jego szkolne i młodzieńcze lata pełne są życiowych przygód i romansów. Później studia prawnicze i gdzieś w tle – muzyka, obecna w życiu od dzieciństwa, ale stopniowo, krok po kroku zajmująca w życiu pana A. coraz więcej miejsca. Nie było łatwo. Aż wreszcie przychodzą pierwsze poważne sukcesy… W „Muzyce ciszy” jest mnóstwo emocji, nieraz graniczącej z egzaltacją, ale nie brak także inspirujących myśli na temat sensu życia, ceny sukcesu i siły miłości (zwłaszcza rodzinnej). Daje się odczuć, że książka nie jest profesjonalnie przykrojona ściśle do formatu biografii lub powieści - co można odczytać równie dobrze na minus, jak i na plus. Wielbiciele Andrei Bocellego z pewnością chętnie sięgną po tę książkę, by dowiedzieć się więcej o jego drodze do międzynarodowej popularności.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jacek Jaciubek [90%]
Czy z ludzi niepełnosprawnych wolno się śmiać? Otóż wolno, zwłaszcza, gdy samemu jest się ojcem dwojga upośledzonych fizycznie i umysłowo chłopców, a do tego znanym satyrykiem. Książka "Tato, gdzie jedziemy?" wzbudziła zrozumiałe kontrowersje (choć w Polsce chyba przeszła niezauważona), nie spodobała się między innymi matce chłopców i byłej żonie autora, i nie ma w tym nic dziwnego. Bo obraz osoby niepełnosprawnej, jaki zbudował Francuz jest w literaturze absolutnie wyjątkowy. Mówiąc prosto: Fournier się nie ceregieli. Otwarcie pisze, że jego synowie mają sieczkę w głowach, ptasie móżdżki, że go denerwują, że bawi go ich nieporadność. I to jest ta część, która wzbudziła oburzenie, ale gdyby tylko się na autora oburzać za obrażanie własnych dzieci, nie dostrzeżono by głębszej warstwy. Bo "Tato, gdzie jedziemy" odbieram jednak jako książkę o miłości, bardzo głębokim, ale niezwykle trudnym uczuciu, dalekim od wyobrażeń o idealnej rodzinie. Fournier wybrał metodę oryginalną i tym zjednał sobie zwolenników i przeciwników - napisał o niepełnosprawności bez użalania się nad sobą i bliskimi, z dystansem, okraszając całość niezliczonymi anegdotkami. Był to krok odważny, ale nie dostrzegam w jego wspomnieniach złośliwości czy przesady. Autor zerwał po prostu tę zwyczajową lukrowaną lub dla odmiany cierpiętniczą zasłonę z życia ludzi upośledzonych, ujmując temat od niecodziennej strony. Dodał cięty, wręcz czarny humor, jak na satyryka przystało. To ważna książka, zachęcająca do śmiechu i zadumy nad losem ludzi, o których życiu wewnętrznym wiemy bardzo niewiele.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Daniel Markiewicz [80%]
Doprawdy trudno uwierzyć, że dopiero teraz na polski rynek trafia przekład "Bostończyków". Swego czasu był to utwór kontrowersyjny i nadal nie zalicza się go do najwybitniejszych osiągnięć autora, ale i tak doskonale spełnia on oczekiwania wielbicieli prozy pióra Henry′ego Jamesa. Tym razem zamiast zderzenia Europy ze Stanami otrzymujemy pojedynek innych sił: konserwatywnych wartości i postępowych sufrażystek. Jedna z nich, Verena Tarrant, zapowiada się na głos swego pokolenia. Kaganek oświaty niesie w coraz szerszych kręgach, trafiając do uszu (oraz serca) m.in. wyznającego dawne wartości Basila Ransoma. Ten chętnie przekabaciłby pannę na właściwe w jego mniemaniu poglądy, na drodze staje mu jednak despotyczna przyjaciółka Vereny. Osią fabularną stanie się rozgrywka o duszę i serce dziewczyny, dla której tłem będą watki społeczne. Te James pokazuje ze sporym dystansem, nierzadko używając ironii wycelowanej w dwulicowych reprezentantów nowego ruchu. W środowisku sufrażystek oraz ludzi je popierających maluje portrety osób niekoniecznie zorientowanych na głoszone przez pannę Tarrant oraz jej przyjaciółki. Ideały miesza z pobudkami ekonomicznymi, a także… erotycznymi. Bardziej jednak niż walką o równouprawnienie autora "Portretu damy" interesują tu zabiegi, jakie bohaterowie stosują, by osiągnąć swój cel. Książkę można ze spokojnym sumieniem polecić nawet czytelnikom niekoniecznie zainteresowanych ruchami feministycznymi. Odnajdą w niej to, co u Jamesa zawsze jest najwyższej próby: złożoną psychologię postaci, trudne wybory, a w tym przypadku również fascynująca niejednoznaczność i niedopowiedzenia, z jakimi będą się zmagać tak wykreowane postacie, jak i sami czytelnicy.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Przeczytaj to jeszcze raz: Tak bardzo ludzkie
Anna Nieznaj

22 X 2017

Praca uczonych takich jak Jane Goodall doprowadziła do rewolucji w postrzeganiu małp człekokształtnych oraz innych zwierząt. Mimo to nawet dziś lektura jej znakomicie opisanych wspomnień porusza i każe spojrzeć głębiej na wcale nie tak oczywiste różnice oddzielające ludzi od ich najbliższych krewnych.

więcej »

Mała Esensja: Wakacje marzeń z komplikacjami
Marcin Mroziuk

21 X 2017

Zdobywca obu biegunów najwyraźniej nie boi się podejmować coraz to nowych wyzwań. Tym razem Marek Kamiński postanowił wraz z Katarzyną Stachowicz-Gacek napisać powieść przygodową dla młodych czytelników i trzeba przyznać, że będący efektem tej współpracy „Marek i czaszka jaguara” jest naprawdę atrakcyjną lekturą.

więcej »

Nie ze Sławomirem takie numery
Joanna Kapica-Curzytek

19 X 2017

„Kruk” Piotra Górskiego, powieść kryminalna z wątkiem akademickim, może się spodobać. Dostajemy tu to, co od zawsze lubimy, a tempo i przebieg akcji nie rozczarują.

więcej »

Polecamy

Dla niefantastów lubiących wyzwania

Po trzy:

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Michaśka na tropie
— Klara Łabacz

Zmierzch Prawa Sępów
— Adam Mizerski

Z tego cyklu

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Kwiecień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch

Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

W stronę komedii
— Joanna Kapica-Curzytek

To tylko zwyczajny kupiec
— Joanna Kapica-Curzytek

Europa, której nie było?
— Joanna Kapica-Curzytek

Dama w czasach popkultury
— Daniel Markiewicz

Powieść dla nieprzystosowanych
— Daniel Markiewicz

Henry James w pigułce
— Joanna Kapica-Curzytek

Czego nie wiedział czytelnik
— Daniel Markiewicz

(Nie) lękajcie się
— Daniel Markiewicz

Michaśka na tropie
— Klara Łabacz

Małe rysy małżeńskie
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Dobry i Niebrzydki: #MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Nie ze Sławomirem takie numery
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Radosny seks i śmiertelna groza
— Joanna Kapica-Curzytek

Dobry i Niebrzydki: Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod podszewką historii
— Joanna Kapica-Curzytek

Inspiracja nadeszła ze wschodu
— Miłosz Cybowski

Kraj inspirujący i zaskakujący
— Barbara Curzytek, Joanna Kapica-Curzytek

Cudzego nie znacie: Uratuj świat raz jeszcze
— Miłosz Cybowski

Dobry i Niebrzydki: Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.