Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Podróżować jest bosko

Esensja.pl
Esensja.pl
Kto zna twórczość Iana McDonalda, wie czego się spodziewać po „Brasylu” – egzotyki, żywotności wizji i licznych pomysłów. Pod tym ostatnim względem powieść wypada gorzej niż „Rzeka bogów” i „Dom derwiszy”, jednak niezależnie od tego warto ją przeczytać.

Ian McDonald
‹Brasyl›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBrasyl
Tytuł oryginalnyBrasyl
Data wydania4 lutego 2015
Autor
PrzekładWojciech Próchniewicz
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-530-8
Format380s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 33,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
„Brasyl” Iana McDonalda była najbardziej wyczekiwaną przeze mnie książką na przestrzeni ostatnich kilku lat. Po rewelacyjnej „Rzece bogów” i porywającym „Domu derwiszy” oczekiwania względem autora były ogromne. Do tego, podczas owych lat wypełnionych nadzieją na wydanie polskiego przekładu zdążyłam sobie już nieraz wyobrażać sobie treść powieści, opierając się na znajdowanych w Internecie recenzjach i wzmiankach. Już po lekturze mogę stwierdzić, że najnowsza z wydanych w Polsce książek McDonalda wydała mi się gorsza od dwóch wyżej wymienionych. Choć zastanawiam się, jak bym ją odebrała, gdyby to właśnie było moje pierwsze zetknięcie się z prozą irlandzkiego pisarza.
Pod pewnymi względami „Brasyl” wydaje się nieco uboższy od pozostałych pozycji. Zarówno w „Rzece bogów” jak i w „Domu derwiszy” czytelnik obserwował wydarzenia i świat z bardzo różnorodnych perspektyw związanych z licznymi postaciami. W powieści poświęconej Brazylii takich bohaterów jest tylko trzech, choć dla odmiany wydarzenia toczą się w różnych czasach: nam współczesnych, przeszłości i nieodległej przyszłości. „Rzeka bogów” wydaje mi się znacznie bogatsza w barwne pomysły (choć trzeba zauważyć, że jest też znacznie obszerniejsza), z kolei „turecka SF” bardziej przemówiła do mnie w kwestii oddania atmosfery miejsca. Choć oczywiście i tym razem McDonald włożył bardzo wiele pracy, uwagi i serca w swoją wizję Brazylii. Dzięki dynamicznemu stylowi pisarza wizja ta tętni życiem, mieni się kolorami. W pamięć zapadają opisy faweli, ogromnego wysypiska śmieci, czy przejawów religijności mieszkańców. Warto – jak zawsze – zwrócić uwagę na takie drobiazgi, jak sposób ubierania się czy potrawy.
Najbardziej spodobał mi się świat nieodległej przyszłości, zwłaszcza nieco cyberpunkowy początek, w którym pojawia się barwna grupka quantumeiros. W wersji „teraźniejszej” początkowo nie ma zbyt dużo „kolorytu lokalnego”, jednak z czasem obraz staje się coraz bogatszy. Przyznam, że najmniej przemówił do mnie świat (w uproszczeniu) XVIII wieku. Owszem, zdarzają się całkiem niezłe opisy przyrody, ale jakoś nie poczułam gęstej atmosfery lasu równikowego.
Zresztą, cały toczący się tam wątek księdza do zadań specjalnych, wyruszającego na misję w głąb puszczy amazońskiej mnie nie przekonał, razem z kreacją postaci z tamtej epoki i niektórymi pomysłami, które może i są bardzo efektowne, ale mało sensowne. A skoro już o bohaterach mowa – trzeba niestety powiedzieć, że widoczna staje się pewna powtarzalność charakterów, czy drobnych szczegółów (choćby taki, jak zamiłowanie kobiet do eleganckich markowych butów, informator-wędkarz, dość nietypowe upodobania seksualne). Zwłaszcza bohaterka wątku „teraźniejszego”, producentka telewizyjna Marcelina, bardzo przypomina protagonistkę „Chagi”. Zaczynam rozumieć, dlaczego wydawca zdecydował się zrobić przerwę pomiędzy kolejnymi powieściami McDonalda.
Najsłabiej wypada fabuła. Jeśli się zastanowić, główny pomysł „Rzeki bogów”, oparty na kwestiach sztucznej inteligencji, nie był nowy. Pisarzowi udało się go jednak tak smakowicie opakować i tak wzbogacić we własne pomysły, że całość wypadła świeżo. Tymczasem w „Brasylu” dostajemy wszechświaty równoległe w dość standardowym wydaniu. Tajemniczy goście z innych rzeczywistości ścigający bohaterów, pojedynki z wszystko tnącymi q-ostrzami w charakterze broni, to wszystko nieodmiennie kojarzy się z licznymi filmami SF o podobnej tematyce. Trochę sztucznie wypada to, że zarówno Marcelina, jak i bohater wersji „przyszłościowej” mają znajomych interesujących się fizyką, którzy wtajemniczą ich w zagadnienie multiwersum. Wreszcie, przyznam, spodziewałam się spektakularnego punktu kulminacyjnego, a tymczasem „Brasyl” sprawia wrażenie bardziej pierwszego tomu cyklu, zawiązania akcji. Owszem, pomysł na świat zostaje odkryty, ale bohaterowie wciąż są u początku swojej drogi.
Choć wydaje mi się też, że autor był tego wszystkiego świadom. W porównaniu z „Rzeką bogów” i „Domem derwiszy” „Brasyl” jawi się jako pozycja nieco lżejsza, w której dominuje warstwa przygodowa, nie zabraknie też odrobiny humoru i gry z konwencją. A skoro już o tym – nie do końca pochwalam przekład tytułów rozdziałów np. „Our Lady of Spendex” zostało przetłumaczone na „Święta Pani od Lycry”. Może tłumacz nie chciał być obrazoburczy, ale więcej ikry naprawdę by się przydało (zastanawiam się, może np. „Najświętsza Panienka Superbohaterska”).
Lektura powieści może nie rzuciła mnie na kolana, jak to się stało w przypadku „Rzeki bogów”, ale sprawiła wiele satysfakcji. Dlatego cieszę się z polskiego wydania. Czytelnicy lubiący prozę McDonalda powinni znaleźć w „Brasylu” sporo z tego, do czego autor zdążył nas już przyzwyczaić.
koniec
18 lutego 2015
dodajdo

Komentarze

19 II 2015   11:22:48

Co do Our Lady we wszystkich tytułach rozdziałów - po opisach z wątku XVIII-wiecznego widać, że nie chodzi o Matkę Boską, choć takie tłumaczenie się narzuca. A z lycrą - przecież bardziej niż o superbohaterstwo idzie o stroje do uprawiania tych najróżniejszych modnychsportów.

19 II 2015   13:52:36

To prawda, że w wątku XVIII wiecznym chodzi o kogoś w rodzaju bogini lasu - dlatego nie proponowałam czegoś bardziej "maryjnego". Inna sprawa, że są opinię, iż kult maryjny jest sposobem, w jaki cześć dla bogiń-matek "przekradła się" do chrześcijaństwa. No ja bym rzekła że w tym akurat rozdziale konotacje superbohaterskie były :P, a "lycra" kojarzy mi się z rajstopami a nie z nowoczesnymi tkaninami.
Ja nie mówię, że to łatwe jakoś zgrabnie to przełożyć. Mówię tylko, że "Święta Pani..." mi niezbyt odpowiada.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Więcej czarów
Marcin Mroziuk

18 XI 2017

Łatwo się domyślić na podstawie tytułu, że „Zula w szkole czarownic” będzie dla młodych czytelników okazją do obserwowania, jak główna bohaterka poszerza zakres swoich magicznych umiejętności. Najważniejsze jest jednak, że nowa powieść Nataszy Sochy jest lekko napisana i skrzy się humorem.

więcej »

Ciemni coś ci jaśni
Beatrycze Nowicka

17 XI 2017

„Ciężko być najmłodszym”, czyli pierwszy tom trylogii „Książę ciemności” to pozycja przede wszystkim dla naprawdę zagorzałych wielbicieli humorystycznej fantasy ze wschodu.

więcej »

Pewne książki należy przeżuwać
Joanna Sapa

16 XI 2017

Rok 1890, Londyn. Uliczny kram z książkami, kawiarnie tonące w dymie z cygar, małe drukarnie, miłość sprzed lat i niemal szpiegowska intryga – oto początek niezwykłej wyprawy dwóch bukinierów po cenny rękopis. W najnowszej powieści Matthew Pearla „Złodzieje książek” tajemnica miesza się z przyjaźnią, pragnienie ze strachem, a prawda z fałszem.

więcej »

Polecamy

Inteligentne i inspirujące

Po trzy:

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Będziemy żyć w cyberpunku?
— Anna Kańtoch

Cudzego nie znacie: Świat i rzeczywistość są względne
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

Ciemna strona Księżyca
— Dawid Kantor

Niepełnia Księżyca
— Przemysław Ciura

Nie tak wielki skok
— Dawid Kantor

Księżyc to za mało
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Zgubić się i odnaleźć pod gwiazdami
— Beatrycze Nowicka

Radość czytania
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2013
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Telefon ze Stambułu
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Świat i rzeczywistość są względne
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Czerwiec 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Ciemni coś ci jaśni
— Beatrycze Nowicka

Kajtek i jego magiczny miecz
— Beatrycze Nowicka

Roślina czy zwierzę albo ból biologa
— Beatrycze Nowicka

Mrok, mrok, arcymrok
— Beatrycze Nowicka

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
— Beatrycze Nowicka

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
— Beatrycze Nowicka

Percepcja jest rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Ocalić
— Beatrycze Nowicka

Powrót do Czerwonego Londynu
— Beatrycze Nowicka

Wehikuł czasu
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.