Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Sztuczki, triki, z kapelusza króliki

Esensja.pl
Esensja.pl
Całe to wielkie magiczne starcie, cały ten konflikt, który miał wstrząsnąć duszami Ameryki, okazuje się być płaską sztuczką. Rozwiązanie, nie powiem, efektowne, zaskakujące, ale wywołujące straszliwe rozczarowanie. Te sztuczki, triki, te wyciągane z kapelusza króliki. Ta płaskość pewnych rozwiązań, rażąca wręcz, niegodna powieści rozpoczętej tak znakomicie. Naprawdę, ostateczne spotkanie z Czernobogiem było tak obrzydliwie schematyczne, że prosiło się o zakończenie lektury. Z wszystkich rozpoczętych w „Amerykańskich bogach” wątków, jedynie opowieść o Hinzelmannie doczekała się godnego zakończenia.

Neil Gaiman
‹Amerykańscy bogowie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmerykańscy bogowie
Tytuł oryginalnyAmerican Gods
Data wydaniamaj 2002
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca MAG
ISBN83-89004-10-0
Format548s. 115x185mm
Cena32,-
Gatunekfantastyka
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Z więzienia wyszedł Cień. Drobny kryminalista, który odbębnił swój wyrok i nie ma ochoty na żadne przygody, wraca do świata tylko po to, aby przekonać się, że jego plany legły w gruzach, a on sam nie ma w życiu celu, planu, niczego. Kiedy zatem dostaje dość tajemniczą i niejasną ofertę pracy, przyjmuje ją, bo co też mu innego pozostaje. Nie wie jeszcze, że wsiadł na nie byle jaki wózek, bo połączył swoje losy z prastarym Odynem, nordyckim bogiem mądrości, który rozstawił w Stanach Zjednoczonych planszę do gry i zaprosił do niej bogów starych i nowych, aby spróbować się w grze o ludzkie dusze.
Gra idzie o boskie przetrwanie, a zatem o znalezienie wiernych, bo czymże jest bóg bez ludzi, którzy go czczą? Odyn, wraz z nieodłącznym, nomen omen, Cieniem, rusza kaptować sprzymierzeńców do wielkiej bitwy. Stany pełne są bowiem dawnych bogów, których przyniosły ludzkie strumienie, wlewające się nieustannie w ten ogromny kraj. Jednak świat się zmienia i nowe czasy proszą się o nowych idoli, którzy lepiej odpowiedzą na głód duszy współczesnego Amerykanina. Jest Internet, jest telewizor, jest samochód – one również żądają czci i ofiar. I otrzymują je! Na marginesie – bardzo to trafna obserwacja, stosunki między ludźmi a ich sprzętami bardzo często zahaczają o fetyszyzm. Tak oto pojawiły dwie strony konfliktu, w którym Cień z początku jest głównie, acz niestety nie wyłącznie, obserwatorem.
Pierwsza część „Amerykańskich bogów”, przygotowanie do bitwy, zbieranie komanda starych bogów w nowym świecie, to znakomity, pasjonujący, a zarazem wieloznaczny fragment prozy. Gaiman kusi czytelnika, wciąga go w wydarzenia, przedstawia mu arenę i przedmiot przyszłej walki w sposób nie pozwalający się oderwać od lektury. Z jednej strony mamy dzisiejszy świat, widziany oczami Cienia, który powoli przyzwyczaja się do nadprzyrodzonego na co dzień, z drugiej strony autor ubarwia swoją opowieść, wklejając w nią historie starych bogów, opisując, jak imigranci przynosili w swoich duszach swoje totemy i znajdowali dla nich miejsce na nowym lądzie. Autor łączy w sobie, w tych niewielkich, doklejonych, zdawałoby się, powiastkach, umiejętności erudyty, swobodnie poruszającego się po kulturach całego świata z duszą prawdziwego pisarza, intuicyjnie wyczuwającego strapienia współczesnego człowieka.
„Amerykańscy bogowie” to kilka gatunków powieści, cudem pomieszczonych w jednej książce. Jest tam powieść drogi, jest thriller i czarny kryminał, jest też głęboka opowieść o ludzkich duszach dawniej i dziś. Opowieść toczy się płynnie, nie pozwala zaczerpnąć tchu, a jednocześnie sugeruje, że jest w niej drugie dno. Ta książka zdaje się dotykać prastarych pokładów ludzkiej duchowości, sięgających czasów łowców mamutów i specjalistów do łupania krzemienia, pokładów, które nadal w nas tkwią, choć przemalowaliśmy i wypolerowaliśmy je do czysta. A przynajmniej tak nam się zdaje.
Gaiman zdołał, w pierwszych dwóch trzecich książki, stworzyć swój świat złożony z codzienności Stanów Zjednoczonych, na którą nakłada się druga, dostępna dla nielicznych warstwa rzeczywistości (pomysł użyty już w „Nigdziebądź”). Obraz ten fascynuje swoją pełnością, bogactwem typów ludzkich i nieludzkich, niezwykłością zdarzeń; wreszcie – precyzją w opisie miejsca. Zdołał również zyskać czytelnicze zaufanie, obiecał bardzo wiele, odsłonił rąbek tajemnicy, za którą miało znajdować się Wielkie Nieznane. I ta pierwsza część „Amerykańskich bogów” to fragment magicznej prozy, którą każdy powinien przeczytać. Niestety, potem przychodzi końcówka.
Całe to wielkie magiczne starcie, cały ten konflikt, który miał wstrząsnąć duszami Ameryki, okazuje się być płaską sztuczką. Rozwiązanie, nie powiem, efektowne, zaskakujące, ale wywołujące straszliwe rozczarowanie. Te sztuczki, triki, te wyciągane z kapelusza króliki. Ta płaskość pewnych rozwiązań, rażąca wręcz, niegodna powieści rozpoczętej tak znakomicie. Naprawdę, ostateczne spotkanie z Czernobogiem było tak obrzydliwie schematyczne, że prosiło się o zakończenie lektury. Z wszystkich rozpoczętych w „Amerykańskich bogach” wątków, jedynie opowieść o Hinzelmannie doczekała się godnego zakończenia.
I jak tu taką powieść ocenić? Jak opisać smak cudownie rozpływającego się schabowego, który pod koniec konsumpcji zamienia się w twardą, suchą podeszwę? Jak docenić niezwykłą wyobraźnię i pisarski kunszt autora, a zarazem zaznaczyć, że właśnie dzięki swym zdolnościom, Gaiman przygotowuje na koniec książki rozczarowanie jak rzadko? Cóż, pozostaję przy swoim zdaniu – trzeba zacząć i przeczytać, bo jest w tej książce spory ładunek wizji, które zostają z czytającym na stałe. A końcówka? Da się przeżyć, myślę.
koniec
15 kwietnia 2003
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Ptaki, czyli jacy jesteśmy
Joanna Kapica-Curzytek

24 V 2017

Noah Strycker w „Rzeczy o ptakach” pozwala nam zobaczyć, jak niewiele wiemy o tej gromadzie zwierząt. I to, że mamy z ptakami zadziwiająco dużo wspólnego.

więcej »

Poszukiwania w krainie śmierci
Katarzyna Piekarz

23 V 2017

Debiutancka powieść Jacka Łukawskiego „Krew i stal” stanowi pierwszy tom serii „Kraina Martwej Ziemi”. Autor zabiera nas w podróż pełną przygód, barwnych opisów oraz skomplikowanych intryg.

więcej »

Mała Esensja: Taka nauka to czysta przyjemność
Marcin Mroziuk

22 V 2017

„Jak się nie bać gramatyki?” oczywiście nie jest podręcznikiem, ale Marcin Brykczyński potrafił sprawić, że dzieciom będzie znacznie łatwiej poznać podstawowe informacje z zakresu tytułowego działu językoznawstwa. Najważniejsze jest jednak to, że lektura tej książki – mimo jej specyficznej tematyki – może młodym czytelnikom dostarczyć naprawdę sporo przyjemności.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Bogowie też lubią iluzję
— Dominika Cirocka

Przeczytaj to jeszcze raz: Sztuczka z monetami
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Bogowie też lubią iluzję
— Dominika Cirocka

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Sztuczka z monetami
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Wrzesień 2014
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Esensja czyta: Kwiecień 2014
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka Szady

To nie staw, to ocean
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Lipiec 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Urban legend
— Daniel Markiewicz

Na dalekiej północy nawet dzieci bywają dziwne…
— Anna Kańtoch

Mała Esensja: I nie mówcie mi „Alicja”!
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.