Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 19 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Pomnik (niemal) na miarę talentu

Esensja.pl
Esensja.pl
Mimo że zmarł ćwierć wieku temu, pamięć o nim nie przemija. Ba! od jakiegoś czasu można dostrzec renesans zainteresowania jego twórczością. Wielka w tym zasługa pochodzącego z Bydgoszczy scenarzysty komiksowego Macieja Jasińskiego, który od lat zafascynowany dokonaniami Jerzego Wróblewskiego, postanowił wystawić artyście z miasta nad Brdą należny mu pomnik. Przybrał on postać książki noszącej tytuł „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych”.

Maciej Jasiński
‹Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych
Data wydania25 maja 2016
Autor
Wydawca ONGRYS
ISBN978-83-61596-76-9
Format144s.
Cena64,95
Gatunekalbum, biograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 51,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 50,01 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Trudno wyobrazić sobie, by ktoś, kto uważa się za wielbiciela polskiego komiksu, kto dorastał w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, gdy wielką popularnością cieszyły się „kolorowe zeszyty” z kapitanem Żbikiem w roli głównej czy magazyn „Relax” nie znał dzieł Jerzego Wróblewskiego. To bezsprzecznie najpłodniejszy rodzimy twórca komiksowy (nie tylko rysownik, ale i, choć rzadziej, scenarzysta), na którego historiach wychowało się wielu współczesnych artystów. W tym pochodzący z Bydgoszczy – miasta, w którym Wróblewski mieszkał i pracował przez nieco ponad ćwierć wieku (od połowy lat 60. do swojej śmierci w 1991 roku) – Maciej Jasiński. Dotąd czytelnicy „Esensji” znali go głównie jako scenarzystę opowieści rysunkowych (vide „Marian Rejewski – bydgoszczanin, który złamał szyfr Enigmy”, „Niesamowite opowieści Josepha Conrada”, „Uczeń Heweliusza”, „Józef Makowski. Mój dziennik” czy seria „Tajemnice D.A.G. Fabrik Bromberg”). Ale należy pamiętać także o tym, że nie rezygnując z własnych ambicji, Jasiński od lat stara się również ocalać od zapomnienia dokonania swego wielkiego poprzednika.
Dowodem chociażby publikowana od 2013 roku, do spółki z wydawnictwem Ongrys, seria „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego”, w ramach której ukazało się już osiem albumów, a dziewiąty jest właśnie w przygotowaniu. A i to jeszcze nie wszystko. Opracowując komiksy prasowe bydgoszczanina, Maciej Jasiński dotarł także – głównie dzięki wsparciu rodziny, przyjaciół i współpracowników artysty – do wielu nieznanych szerszemu gronu i tym samym niezwykle cennych materiałów na jego temat. Z czasem zaczęło się to w jego głowie układać w książkę – i tak zrodziła się pomnikowa monografia „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych”. Tytuł, zaznaczmy to sobie od razu, jest trochę mylący. Dzieło Jasińskiego nie jest bowiem jedynie zbiorem luźnych refleksji na temat dokonań, warsztatu czy innych aspektów związanych z tworzeniem komiksów przez autora przygód Binio Billa. Jest czymś znacznie więcej. To przede wszystkim biografia artystyczna (co prawda traktująca bohatera trochę skrótowo, co oznacza, że kolejni badacze będą mogli dokładać do tego gmachu swoje cegiełki) oraz prezentacja – w tym przypadku całkiem obszerna – jego przebogatej twórczości.
Jasiński miał o tyle ułatwione zadanie, że – jak sam wspomina – w archiwum Jerzego Wróblewskiego, które znajduje się obecnie w rękach rodziny i spadkobierców artysty, zachował się ogrom materiałów – zdjęcia, listy do wydawców, umowy. To dokumenty, których wartości, choć pewnie nie zawsze są one interesujące dla czytelnika, przecenić się nie da, ponieważ pozwalają w miarę dokładnie zrekonstruować przebieg wydarzeń, chronologię powstawania kolejnych tytułów, jak również towarzyszące temu perypetie, dzięki którym możliwe jest, niejako przy okazji, nakreślenie kolorytu epoki. Część biograficzną książki, opartą głównie na wspomnieniach najbliższych członków rodziny – starszego brata pana Jerzego, nieżyjącego już Zygmunta Wróblewskiego, oraz sióstr artysty, Urszuli Mikulskiej i Marii Patyk – czyta się z zapartym tchem. To opis tego, jak rodził się wybitny twórca komiksowy i to w czasach, kiedy komiks kojarzony był z kulturą „zgniłego Zachodu” i postrzegany jako nośnik śmiertelnie wrogiej ideologii. Myszka Miki i Kaczor Donald, opowieści o których kilkuletni Jurek (przypomnijmy, że urodził się w Inowrocławiu w sierpniu 1941 roku) znajdował w paczkach przysyłanych do Polski w ramach pomocy z UNRRA, były nie mniej groźne niż zrzucana przez Amerykanów stonka. Ale to również historia wielkiego talentu, który musiał z ogromnym mozołem przebijać się do świadomości czytelników. Poniekąd z tego powodu, że związany był z prowincjonalną – z perspektywy Warszawy – Bydgoszczą.
Dzięki serii „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” wiemy już dobrze, że swoją karierę rysownika bydgoszczanin zaczynał od komiksu prasowego. Stripy tworzył głównie dla wychodzącej w mieście nad Brdą popołudniówki „Dziennik Wieczorny”, ale można było znaleźć je także w innych periodykach – między innymi w „Gazecie Pomorskiej”, „Przeglądzie Robotniczym”, „Żołnierzu Polski Ludowej”. W sumie w ciągu niespełna dwudziestu lat stworzył dla samego tylko „Dziennika…” sześćdziesiąt dziewięć opowieści; były to głównie westerny, rzadziej historie wojenne, przygodowe i sensacyjne. Będąc już bardzo doświadczonym autorem, wypłynął wreszcie na szersze wody, nawiązując kolejno współpracę z wydawnictwem Sport i Turystyka (co zaowocowało rysowaniem przezeń Żbika), z Krajową Agencją Wydawniczą (vide „Relax”) oraz „Światem Młodych” (który stał się domem dla Binio Billa). Ten fragment biografii Wróblewskiego Maciej Jasiński ilustruje wieloma cytatami z listów, jakie pan Jerzy wymieniał z sekretarzami redakcji, dyrektorami i scenarzystami. Pozwalają one nie tylko pośrednio prześledzić proces tworzenia, ale również redagowania czy cenzurowania komiksów. Dają więc wgląd za kulisy ówczesnego rynku wydawców – mówiąc symbolicznie – „kolorowych zeszytów”.
Lata 80. XX wieku, choć fatalne dla kraju, okazały się bardzo twórcze dla Jerzego Wróblewskiego; znaczone były kolejnymi albumami (samodzielnymi bądź antologiami) i płynącymi bez przerwy zamówieniami, z których nie wszystkie jednak doczekały się realizacji. Gdy wreszcie upadł komunizm, mogło się wydawać, że teraz nastąpi nieskrępowany już niczym rozwój gatunku. Tymczasem stało się dokładnie na odwrót – rynek załamał się praktycznie w ciągu kilku miesięcy, co odbiło się negatywnie na zdrowiu Wróblewskiego i w dużym stopniu przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci (w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat). Część biograficzną książki dopełniają – zebrane nie tylko w zamykającej ją „Galerii” – liczne zdjęcia, okładki albumów i przykładowe plansze, które dają odpowiednie pojęcie o talencie, pracowitości i nade wszystko tak cenionej przez czytelników wszechstronności artysty (nie bez powodu Wróblewski uchodził za grafika, który jest w stanie narysować wszystko). Nie można też zapomnieć o laurkach wystawionych artyście przez współczesnych – nam, nie jemu – kolegów po fachu, wśród których pojawiają się między innymi Andrzej Janicki, Tomasz Niewiadomski, Dominik Szcześniak, Berenika Kołomycka oraz Krzysztof Trystuła.
koniec
1 maja 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
Beatrycze Nowicka

19 VIII 2017

„Krwawe zwierciadło” Brenta Weeksa to przykład tego, jak autorzy psują własne cykle. Choć, trzeba przyznać, jest to jednak pewna umiejętność – napisać niemal siedemsetstronicową powieść pozbawioną istotnych wydarzeń.

więcej »

Miejsce na Ziemi
Joanna Kapica-Curzytek

18 VIII 2017

„Więźniowie geografii” Tima Marshalla pokazują, że w światowej polityce ukształtowanie przestrzeni, cechy krajobrazu oraz surowce naturalne mają ogromną wagę i nie można ich lekceważyć. Czynniki te mogą być dla ludzi wielką szansą lub przekleństwem.

więcej »

Potęga barw
Katarzyna Piekarz

17 VIII 2017

Dobry pomysł na stworzenie systemu magii w powieści fantastycznej jest bardzo ważny, jednak nie powinien on pochłaniać całej uwagi autora. Brent Weeks w pierwszym tomie cyklu „Powiernik światła” prezentuje nam interesującą koncepcję używania mocy, jednak reszta pozostawia wiele do życzenia.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Koty ponad podziałami
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.