Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 30 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja czyta: Styczeń 2017

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Styczniowy przegląd esensyjnych lektur przynosi nam okrągły tuzin mniej lub bardziej krótkich recenzji.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Beatrycze Nowicka [50%]
„Ostatni dzień pary” to antologia o tyle specyficzna, że mieszcząca opowiadania z założenia krótkie. Limit 10 000 znaków dla prac nadsyłanych na konkurs to mało, zwłaszcza, gdy jedną z proponowanych konwencji jest steampunk, niejako z zasady wymagający barwnego świata przedstawionego. Zaletą rozwiązania jest to, że zbiorek nie nudzi, a jeśli któryś tekst nie przypadnie do gustu, szybko można przejść do kolejnego. Zebrane utwory są dosyć różnorodne, jeśli chodzi o pomysły, co także należy policzyć na plus. Tyle że opowiadanie-niemal short to gatunek trudny. Nie pozostawia wiele miejsca na kreację świata, czy postaci, nakreślanie tła wydarzeń. Do tego styl powinien być nienaganny, gdyż wszelkie niefortunne wyrażenia mają niewielką szansę zostać przeoczone. Z perspektywy czytelnika wydaje się, że istnieją dwa główne „sposoby” pisania krótkich tekstów – albo skupienie się na tworzeniu klimatu, przedstawienie sceny o silnym emocjonalnym wydźwięku, albo stworzenie historii zwieńczonej nagłym zwrotem fabularnym, czy zaskakującą puentą. Sposób pierwszy prowadzi do powstania utworów, których odbiór jest wyjątkowo subiektywny. Gdy np. porównałam swoje wrażenia z esensyjną recenzją zbiorku, okazało się, że opowiadanie, które znalazło się na mojej liście najsłabszych, zostało tam wymienione jako jedno z najlepszych. Żeby zaś napisać coś sposobem drugim, trzeba mieć naprawdę dobry pomysł. Tu doceniam zakończenie „Królewskich dzieci” Anny Kańtoch, choć już sposób pisania nie przypadł mi do gustu (najbardziej zaś fragment: „ubranie (…) pęka w szwach pod naporem rozwijającego się ciała”). Przyznam, że żadne z dwudziestu opowiadań nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia, ale też żadnego nie uznałam za bardzo złe. Kilka okazało się po prostu nijakie. W „Kukle” nie spodobał mi się język, a konkretniej nadmierna stylizacja, choć już pomysł wyjściowy był bardzo dobry. Niektóre teksty były nazbyt przewidywalne. Wreszcie – rozumiem, że w antologii wydanej z okazji Krakonu, nie zabrakło krakowskich motywów. Tyle że mamy tutaj nadreprezentację wariacji na temat smoka wawelskiego. Przecież to miasto ma też inne legendy – ot choćby o śladzie królowej Jadwigi odbitym w kamieniu, zakonnicach zamienionych w skały, czy Zygmuncie III Wazie, co złote cegły wytapiał na Kurzej Stopce. Kończąc już wybrzydzanie, napiszę, które opowiadania spodobały mi się najbardziej – „Ostatni dzień pary”, za atmosferę, „Doktor Dietl ratuje świat” za próbę oddania charakteru miejsca pomimo ograniczeń objętościowych oraz „Człowieszyna” – krótkie, zwięzłe, a potrafiło poruszyć. Ogólnie, lektura okazała się całkiem przyjemna. Warto także docenić ładną szatę graficzną e-booka i to, że można sobie go ściągnąć za darmo.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Miłosz Cybowski [70%]
Przyzwyczaił nas Abercrombie do tego, że jego powieści znacząco odbiegają od typowych książek fantasy. Nawet jeśli sięgają po sprawdzone motywy, to sposób, w jaki korzysta z nich autor daleki jest od typowych. Nie inaczej jest w „Ostatecznym argumencie”, ostatnim tomie trylogii „Pierwsze prawo”. W zależności od naszych oczekiwań możemy odejść od lektury albo rozczarowani brakiem standardowego finału, w którym wszystko zostaje wyjaśnione, albo zadowoleni z faktu, że dostaliśmy coś nietypowego, pozbawionego jednoznacznych odpowiedzi i wyraźnego zakończenia – czy to szczęśliwego, czy nieszczęśliwego. Tak się bowiem składa, że nawet w ostatnim tomie trylogii Abercrombie nie oszczędza swoich bohaterów, a nagroda, na którą być może w innym świecie wszyscy by sobie zasłużyli, dostała się tylko nielicznym.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Beatrycze Nowicka [40%]
Właściwie należałoby tutaj umieścić okładkę pierwszego z trzech tomów, zebranych w „Okrutnym wietrze”, bo wytrwałości starczyło mi jedynie na lekturę „Zapada cień wszystkich nocy”. Powieść ta jest jedną z pierwszych, napisanych przez Glena Cooka i, niestety, jej jakość pozostawia ogromnie dużo do życzenia. Dojmujące ubóstwo warsztatu – tak można najkrócej podsumować otwarcie cyklu „Imperium Grozy”. Wpisane w schemat powieści heroic fantasy z lat siedemdziesiątych, zestarzało się brzydko. Ciekawe jest to, że ostatni tom ukazał się już w XXI wieku, być może zatem na podstawie kolejnych części można by śledzić zarówno rozwój Cooka jako autora, jak i zmiany zachodzące w modach na rozrywkową fantasy. Początek jednakże nie zachęca do zawarcia bliższej znajomości z cyklem. Raczej typowy świat fantasy, wypełniony miejscami typu Smocze Zębiska, Góra Grzmotu, Przylądek Krwi, czy Pustkowia został opisany nader skąpo. Magia działa wtedy, gdy autorowi to pasuje, w pozostałych przypadkach czarodzieje zapominają, że dysponują potężnymi mocami, nawet, jeśli od ich użycia zależałaby realizacja ich najważniejszych celów, czy ocalenie życia. Akcja prowadzona jest w sposób chaotyczny, część informacji nie zostaje zdradzonych czytelnikowi, tak, że np. do końca nie wie, o co konkretnie chodzi z przepowiednią i wiszącą nad światem zagładą, za to w pewnym momencie bez żadnej poważniejszej podbudowy na arenę wkraczają dwaj Źli Lordowie, którzy okazują się mieć swoje, sięgające stulecia w przeszłość, mroczne plany. Wydarzenia potencjalnie interesujące, jak podbicie miasta, zamieszki, czy oblężenie twierdzy, albo są kwitowane krótkimi akapitami, albo jedynie streszczane, albo też bohaterowie sobie rozmawiają, a gdzieś, hen w tle toczy się bitwa. Za to czytelnik zostaje uraczony między innymi rozważaniami na temat utraty cnoty księżniczki Nepanthe (której to życie seksualne staje się bez mała jedną z głównych osi fabuły). Najmarniej w tym wszystkim wypadają bohaterowie – oni już nawet nie są papierowi, to puste skorupy, przestawiane z miejsca na miejsce, w miarę potrzeby wypełniane rozmaitymi emocjami. Ich postępowanie ani nie da się tłumaczyć logiką czy rozsądkiem (vide dwóch żyjących już tysiące lat czarowników, zachowujących się jak ostatni idioci) ani sensowną „dynamiką uczuć” (np. ktoś zdradzony przez zaufanych ludzi, w wyniku czego zginął jego ukochany krewny, a wszelkie plany runęły w gruzach, niedługo później do tychże zdrajców zwraca się z propozycją współpracy). W przypadku ważniejszych postaci dochodzi także rozdźwięk pomiędzy tym, co mówią o nich inni, a jak oni sami się zachowują. Nijak na przykład nie można znaleźć potwierdzenia rzekomej przenikliwości księżniczki, czy jej talentów politycznych. Od czasu do czasu, zdarza się w „Zapada cień…” jakaś trafna myśl, ładne sformułowanie, czy udana scena, dzieje się to jednak zbyt rzadko, by skłonić mnie do kontynuacji lektury cyklu. Do tego powieść czyta się dość topornie, a nie ma niczego – w rodzaju dodatkowych walorów estetycznych bądź intelektualnych tekstu – co mogłoby usprawiedliwiać brak potoczystej narracji. Przyznam, trochę mnie ciekawi, czy w dalszych częściach jest lepiej, jednak nie na tyle, bym chciała się z nimi zapoznać.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Joanna Kapica-Curzytek [70%]
Największym sukcesem tego pisarza była wydana w 1994 roku powieść „Mandolina kapitana Corellego”, opowiadająca o czasach drugiej wojny światowej na greckiej wyspie. Najkrócej rzecz biorąc, „Pył, co opada ze snów” jest portretem pokolenia, którego młodość przypadła na czasy pierwszej wojny światowej. Jesteśmy tu świadkami wielkiego entuzjazmu towarzyszącemu mężczyznom (często właściwie – chłopcom) zaciągającym się do wojska. Kobiety zostają w domu, obiecują, że będą czekać na ich powrót z frontu. Wojenna rzeczywistość szybko rewiduje idealistyczny zapał i marzenia. Autor przekazuje tutaj dość realistyczny obraz wojny, widzianej na co dzień z okopów, doświadczenie chorób i cierpień. Bez wątpienia jest to pisarstwo na wysokim poziomie: zwraca uwagę ciekawa narracja, często w pierwszej osobie, pojawiają się fragmenty listów czy poezji. Natomiast sam przebieg akcji jest bardzo schematyczny. To nie pierwsza powieść, w której wielka i idealna miłość dwojga bohaterów zostanie przerwana przez śmierć. Że mężczyźni będą walczyć w okopach, a kobiety – opatrywać rannych w szpitalach. I że po wojnie trzeba będzie szukać sobie małżonków wśród tych, którzy pozostali przy życiu, a o dawnych uczuciach zapomnieć. Jeżeli ktoś bliżej zna realia brytyjskiego społeczeństwa, dostrzeże w powieści także obraz zacierających się i zanikających granic klas społecznych. Wobec wojny wszyscy są równi, a ogrom cierpienia sprawia, że przynależność klasowa przestaje być ważna. Pod koniec tej dosyć obszernej powieści pojawiają się, niestety, nużące dłużyzny i niepotrzebne elementy akcji, co może utrudniać lekturę. Jednak to, co najważniejsze – czyli konfrontacja karmionego poezją idealizmu z twardymi realiami wojny – zostało przez autora pokazane dosyć przekonująco.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Beatrycze Nowicka [60%]
Jarosław Grzędowicz pisze dobrze, potoczyście, z wyczuciem tempa i nastroju. Dzięki temu lektura „Popiołu i kurzu” okazała się całkiem przyjemna. Pomysł na świat Pomiędzy przypadł mi do gustu, choć przypomina mi on nieco Umbrę/Cień ze Świata Mroku. W każdym razie, potencjał wizji jest, aż chciałoby się więcej. No właśnie. „Popiół i kurz” sprawia bardziej wrażenie otwarcia cyklu, niż osobnej powieści. Czytelnik poznaje świat, bohatera, zawiązują się wątki, pojawiają rozliczne zagadki. Problem z tym, że nie ma się wrażenia przemyślanej struktury całości. Powieść zaczyna się jak kryminał, jednak potem Grzędowicz funduje czytelnikowi walki i ucieczki, pokaz rozmaitych pomysłów związanych ze światem Pomiędzy, by na koniec rozwiązać akcję dość pośpiesznie, udzielając tylko części wyjaśnień. Wszystko to pozostawia odbiorcę z uczuciem niedosytu. A ponieważ w pamięci mam Grzędowiczowską satyrę na feminizm i polityczną poprawność, pozwolę sobie więc niejako w kontrze zażartować, że główny bohater jest wręcz zbyt samczy – pije, pali, jak ładną kobietę spotka, to niemal od razu komentuje jej tyłek, nie ma też nic przeciwko przygodnemu seksowi. A także jeździ na motorze, strzela. Wypisz, wymaluj, przeciętny pracownik naukowy polskiej wyższej uczelni. W powieści będzie miał okazję i powalczyć, pochędożyć tudzież bohaterstwem się wykazać… Ale ta niespodziewana odsiecz w postaci urodziwej i biuściastej nagiej kobiety… Serio? Myślałam, że tylko Ziemiański miał manierę wciskania golizny wszędzie, gdzie się da, niekoniecznie do scen erotycznych. Ale wracając już do poważniejszego tonu, „Popiół i kurz” to całkiem niezła rozrywkowa fantastyka i chętnie poczytałabym o dalszych losach mężczyzny zwanego Charonem.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Beatrycze Nowicka [80%]
Tak już mam, że nazbyt pochlebne opinie – w tym przypadku redakcyjnych koleżanek – raczej zniechęcają mnie do sięgnięcia po książkę (może to pozostałość podejścia „szkolnego”). Marna okładka także nie skłaniała do lektury, choć pomysł, by spróbować przyciągnąć także czytelników nie-fantastyki, uważam za dobry. Bo choć w „Oldze i ostach” pojawiają się rozmaite rekwizyty kojarzące się z fantasy, trudno byłoby mi zaliczyć najnowszą powieść Agnieszki Hałas do tej konwencji. Nie jest to może utwór w pełni realistyczny (choć, gdyby ktoś się uparł, mógłby i tak go zinterpretować), ale podejrzewam, że spokojnie można by go uznać za przedstawiciela głównego nurtu – ostatecznie baśniowe i mitologiczne odniesienia pojawiają się w literaturze już od wieków. Psychoanaliza nieco krócej, ale także ma swoją tradycję. Niezależnie od klasyfikacji, rzecz istotnie jest dobra. Opowiada o wewnętrznym dojrzewaniu, trudnych relacjach rodzinnych, stracie. Historia to znana wielu, zwyczajna, ale przecież nie znaczy to, że trywialna. Matka głównej bohaterki, po tym, jak doznała życiowej porażki – odszedł od niej mąż – chcąc uchronić córkę przed podobnym losem, postanowiła wychować ją na lepszą kobietę od niej, taką, której życie się ułoży. Jak to często bywa z rzeczami, które robimy na siłę, efekt okazał się daleki od zamierzonego. I oto jest – Olga – samotna, z kompleksami i nadwagą, bez stałej pracy, wspominająca swoich kolegów i koleżanki z dawnej paczki RPGowej, z których większość założyła rodziny i nie ma już czasu na dawne znajomości. W powieści Hałas trafne obserwacje obyczajowe przeplatają się z baśniową symboliką. Smutna to książka. Nie chciałabym jej czytać w trudniejszym momencie własnego życia, choć zakończenie nie jest pozbawione nadziei. Przypomina mi się „Wracać wciąż do domu” Le Guin, gdzie w rozmaitych formach literackich (książka jest zbiorem poezji i najróżniejszych gatunków prozy) regularnie powraca pytanie „dlaczego jest cierpienie?”. I tam i w „Oldze i ostach” bohaterowie nie znajdują odpowiedzi. Cierpienie jest. Póki żyjemy, możemy szukać szczęścia, ale nie ma gwarancji, że je znajdziemy. Ani łatwych rozwiązań. Zdecydowanie warto pochwalić wyważony, wdzięczny styl autorki – ani zbyt kwiecisty, ani nazbyt suchy. Ta książka wydaje mi się swego rodzaju zapisem przekraczania progu literackiej i życiowej dojrzałości. Aż jestem ciekawa, co będzie dalej. Bo taką powieść, jak „Olga i osty” można stworzyć raz. Potem trzeba podążać dalej, jeśli nie chce się pisać jej ech.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja czyta: Kwiecień 2017
Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch

30 IV 2017

Kwiecień zamykamy krótkimi recenzjami książkowymi.

więcej »

Znakomity pomysł i tylko tyle
Joanna Kapica-Curzytek

28 IV 2017

Są w „Strażaku” fajerwerki i przebłyski niezłych pomysłów, jest rozrywka, ale to zdecydowanie za mało, by stać się klasyką gatunku.

więcej »

Są światy inne niż ten
Magdalena Kubasiewicz

27 IV 2017

W „Bezkresie magii” Brandon Sanderson prezentuje czytelnikom opowiadania powiązane z opublikowanymi już przez niego książkami. I chociaż są to opowiadania dobre, ich lekturę polecam raczej najbardziej zagorzałym fanom autora.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Osty kłują
— Magdalena Kubasiewicz

Dekonstrukcja w wersji soft
— Marcin Świątkowski

Co leży Pomiędzy?
— Magdalena Kubasiewicz

Zakończenie najlepiej smakuje na zimno
— Michał Kubalski

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Duże zielone ludziki
— Michał Kubalski

Życie współczesnego Charona
— Maciej Dzierżek

Kolejne długaśne interludium we wściekle postmodernistycznym sosie
— Tomasz Kujawski

Z tego cyklu

Kwiecień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch

Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Sierpień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Joanna Słupek

Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Czerwiec 2016
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Joanna Słupek

Tegoż twórcy

Kopiuj-wklej, nielegalna kaszanka i antypolskie spiski
— Beatrycze Nowicka

Cudzego nie znacie: Niekończąca się wojna
— Miłosz Cybowski

Garść monet
— Beatrycze Nowicka

I potępieni mogą marzyć
— Marcin Mroziuk

Ten typ tak ma
— Beatrycze Nowicka

Tym razem bez koszmarów
— Dominika Cirocka

Historia niesie pisarza
— Tomasz Kujawski

Yarvi, królewicz gettlandzki
— Beatrycze Nowicka

Nim Abercrombie włączył przester
— Beatrycze Nowicka

Król nie jest nagi
— Artur Chruściel

Tegoż autora

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Znakomity pomysł i tylko tyle
— Joanna Kapica-Curzytek

Co może wyniknąć z podłożenia świni
— Joanna Kapica-Curzytek

Dozwolone do lat dwunastu
— Beatrycze Nowicka

Odwrócić lustereczko
— Joanna Kapica-Curzytek

Dobry i Niebrzydki: Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Corto nieuporządkowany
— Marcin Osuch

Wyścig zbrojeń w wydaniu wschodnim
— Dawid Kantor

Bestia zdecydowanie nie najlepsza
— Miłosz Cybowski

Dobry i Niebrzydki: One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.