Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Niepełnia Księżyca

Esensja.pl
Esensja.pl
Iana McDonalda „Luna: Nów”, nowa opowieść o naszym naturalnym satelicie jest taka jak i on sam – wyblakła w barwach i o umniejszonej grawitacji.

Ian McDonald
‹Luna: Nów›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLuna: Nów
Tytuł oryginalnyLuna: New Moon
Data wydania13 kwietnia 2016
Autor
Wydawca MAG
CyklLuna
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-644-2
Format432s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 33,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Gdy pierwszy raz bierze się do ręki „Lunę: Nów”, pierwszą część dylogii (premiera tomu „Luna: Wolf Moon” została na Wyspach i w USA zaplanowana na 28 marca przyszłego roku) przez głowę przechodzą różne niepokoje. McDonald znany jest z niezwykłej zręczności, z jaką potrafi wykorzystać lokalny koloryt opisywanych miejsc. Przedstawił nam już wciągające wizje przyszłości Indii, Brazylii i Bliskiego Wschodu, za każdym razem czerpiąc z unikalnych właściwości tych krajów. Tym razem sięgnął po miejsce, którego historia społeczna może przedstawiać się najwyżej w zapisie pogawędek Neila Armstronga i Buzza Aldrina, tudzież innych wysyłanych tam kosmonautów. Naturalną wydała się więc intuicja, że aby ożywić Księżyc i nadać mu puls, pisarz sięgnie po swe wcześniejsze literackie doświadczenia. Tym sposobem powstała opowieść o obyczajowych i ekonomicznych starciach wielkich rodów, które reprezentują sobą kultury tak różne jak chińska, rosyjska, ghańska, australijska i brazylijska. Przy czym główny nacisk położony jest na konflikt pomiędzy dwiema ostatnimi, zaogniany dodatkowo przez próby uniezależnienia się od sprawującej polityczną kontrolę nad Księżycem korporacji LDC.
Blurb na okładce sugeruje, że książka „odmaluje barwną, intensywną, nadzwyczajną, a jednocześnie wiarygodną przyszłość”. Wszystkie te określenia pasują do poprzednich dokonań pisarza, jednakże „Luna: Nów” pozostaje przy nich zimna jak podwozie Łunochodu.
Niedostatki polotu mogą wynikać z faktu, że tym razem pisarz buduje opowieść zupełnie od zera, nie mając dla świata przedstawionego żadnej podstawy poza kręcącym się wokół Ziemi kamieniem o średnicy trzech i pół tysiąca kilometrów. Porównując z poprzednimi książkami, tym razem środowisko i kontekst akcji nie mogą być pogłębione przez istniejące legendy, autochtoniczną mentalność czy mity narodowe. Zamiast tego powstaje przemyślana, ale nieszczególnie emocjonująca intryga dotycząca rodowych waśni. Sam pisarz opisując swój pomysł jeszcze podczas prac nad „Luną” stwierdził, że tworzy swoiste „Dallas w Kosmosie”, a późniejsi krytycy przydali jej łatkę „Game of Domes” („Grą o Kopuły”), co jest oczywistym nawiązaniem do wiadomego dzieła George’a R.R. Martina.
Są oczywiście czytelnicy, którym taki przeskok może się spodobać. Wyżej podpisanemu wydaje się jednak, że dla nich sięgnięcie po gatunkową opowieść obyczajową byłoby lepszym wyborem. Postaci co prawda walczą, kłócą się, kochają, rozwodzą, klną i rozpaczają, jednak w subiektywnym odczuciu brak temu wszystkiemu emocji. Już dosyć potężnie jak na 360-stronicowe dzieło rozbudowana obsada, wymieniona na samym początku, budzi poważną obawę, że taka liczba bohaterów odbije się na wiarygodnym przedstawieniu ich osobowości. Nie można powiedzieć, iż postaci nie są pogłębione, jednak trudno u którejś z nich znaleźć jakieś indywidualistyczne rysy, które zaskoczyłyby odbiorcę i wzbudziły silniejsze sympatie lub antypatie. Raczej mamy do czynienia z przekonfigurowaniem wcześniej wykorzystywanych przez McDonalda cech. Jest nieźle, ale nie wybitnie.
Nie jest też zaskoczeniem, że autor po raz kolejny sięga do rezerwuaru uznawanych dziś jeszcze za postępowe postaw i obyczajów. Dla bardziej tradycyjnie nastawionego czytelnika może być to problemem, ale nie ma co się oszukiwać – opisanie bohaterów „seksualnie nienormatywnych” jest logiczną konsekwencją przedstawienia świata przyszłości, zwłaszcza gdy opisanie to dotyczy dekadenckich, wyższych sfer. Nagrodzone to zresztą zostało w postaci nagrody Gaylactic Spectrum za rok 2016, która to honoruje pisarzy poruszających w swej twórczości wątki LGBT.
Mimo tych mankamentów są w „Lunie” pewne patenty, które już zdefiniowały McDonalda jako pisarza o niebanalnej i przemyślanej wizji. To one stanowią o pozytywnej ocenie końcowej.
Szczególnie ujmuje wizja dystopijnego, technokratycznego społeczeństwa, w którym drabina stratyfikacyjna przedstawia się w odwróconej przestrzeni – biedota zamieszkuje górne, narażone na promieniowanie słoneczne, rejony krytych kopułami kraterów i wąwozów. Ekonomicznie dominuje twardy libertarianizm, zmuszający do opłacania wszelkich usług, nawet tak wydawałoby się prostych jak windy, ruchome schody, a nawet możliwość zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. Już nie woda, powietrze, ogień i ziemia są żywiołami budującymi otaczającą rzeczywistość. Dwa pierwsze pozostają, następne są zastąpione przez pożywienie i dane. Zawłaszczenie świata przez pieniądz sięga nawet do ciał bohaterów, limitując ilość tlenu przetwarzanego przez ich płuca, kontrolując działanie organizmów, przypominając o tym nieustannie poprzez wskaźnik zasobów wyświetlany przez nieusuwalną wszczepkę w oku.
Niektóre z przedstawionych przemian objawiają się już nawet w naszym świecie. Towarzyszące postaciom chowańce lub chowanki (zależnie od „płci” urządzenia) to spersonifikowane, zaawansowane wersje współczesnych nam smartfonów, samodzielnie kontrolujące korzystanie z komunikacji, mediów społecznościowych i finansów swych użytkowników.
Na uwagę zasługuje też wyraźny ukłon w stronę Georges’a Mélièsa, czyli używany na Księżycu wynalazek kapsuł balistycznych, będących niczym innym tylko wystrzeliwanymi z dział pociskami z pasażerami w środku.
Są niedostatki, ale „Luna: Nów” to nadal stary dobry McDonald. Potknięcie w karierze pisarza, nie zniechęcające jednak do kupienia części następnej i – mam nadzieję – spojrzenia na jego następny, pewny już krok.
koniec
10 grudnia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Więcej czarów
Marcin Mroziuk

18 XI 2017

Łatwo się domyślić na podstawie tytułu, że „Zula w szkole czarownic” będzie dla młodych czytelników okazją do obserwowania, jak główna bohaterka poszerza zakres swoich magicznych umiejętności. Najważniejsze jest jednak, że nowa powieść Nataszy Sochy jest lekko napisana i skrzy się humorem.

więcej »

Ciemni coś ci jaśni
Beatrycze Nowicka

17 XI 2017

„Ciężko być najmłodszym”, czyli pierwszy tom trylogii „Książę ciemności” to pozycja przede wszystkim dla naprawdę zagorzałych wielbicieli humorystycznej fantasy ze wschodu.

więcej »

Pewne książki należy przeżuwać
Joanna Sapa

16 XI 2017

Rok 1890, Londyn. Uliczny kram z książkami, kawiarnie tonące w dymie z cygar, małe drukarnie, miłość sprzed lat i niemal szpiegowska intryga – oto początek niezwykłej wyprawy dwóch bukinierów po cenny rękopis. W najnowszej powieści Matthew Pearla „Złodzieje książek” tajemnica miesza się z przyjaźnią, pragnienie ze strachem, a prawda z fałszem.

więcej »

Polecamy

Inteligentne i inspirujące

Po trzy:

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Nie tak wielki skok
— Dawid Kantor

Księżyc to za mało
— Beatrycze Nowicka

Z tego cyklu

Nie tak wielki skok
— Dawid Kantor

Małe życie, duża książka
— Karina Bonowicz

Bezbronne
— Karolina Rochnowska

Prawda jest ziarnem piasku
— Dawid Kantor

Western na dalekiej północy
— Magdalena Makówka

Nie taki diabeł straszny, jak go malowali
— Sebastian Markiewicz

Nieodległe przyszłości
— Karolina Rochnowska

Dokonać niemożliwego
— Katarzyna Piekarz

Dziewczyna z innej doniczki
— Bartłomiej Słomiński

Tegoż twórcy

Ciemna strona Księżyca
— Dawid Kantor

Będziemy żyć w cyberpunku?
— Anna Kańtoch

Podróżować jest bosko
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Zgubić się i odnaleźć pod gwiazdami
— Beatrycze Nowicka

Radość czytania
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2013
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Telefon ze Stambułu
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Świat i rzeczywistość są względne
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Czerwiec 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Cybernetyczna Kali
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
— Przemysław Ciura

Straszna pasta z kozła
— Przemysław Ciura

Zordon, który puka się w czoło
— Przemysław Ciura

O pustej Golgocie
— Przemysław Ciura

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Gdzie się podziały tamte strzykawki?
— Przemysław Ciura

Esensja czyta: Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.