Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 30 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Cudzego nie znacie: Myślę, że nie dzieje się nic

Esensja.pl
Esensja.pl
„Warship”, pierwszy tom cyklu „Black Fleet Trilogy”, jest dość typową i mało odkrywczą space operą. Co to oznacza? Prostą fabułę, schematycznych bohaterów i sporo nudy. Z drugiej jednak strony powieść Dalzelle’a koncentruje się na kwestiach mało obecnych w dzisiejszych książkach z tego gatunku, czyli na zagadnieniach związanych z codziennością ludzi zmuszonych do latania po wszechświecie i problemom, z jakimi muszą dawać sobie radę.

Joshua Dalzelle
‹Warship›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWarship
Data wydania16 stycznia 2015
Autor
Wydawca CreateSpace
CyklBlack Fleet Trilogy
ISBN978-1507587317
Format320s. 5×8″
Cena$ 12,99
Gatunekfantastyka
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Jeśli „Czerwone koszule” Scalziego były parodią wszelkiej maści seriali SF, to Dalzelle podchodzi do tego samego tematu z o wiele większą powagą. Towarzyszymy kapitanowi Jacksonowi Wolfe’owi, dowódcy okrętu klasy Raptor „Blue Jacket”, w nietypowej, ale początkowo dość nudnej misji. Jej celem jest dostarczenie pewnego cywila w określone miejsce, bez zadawania zbędnych pytań i z pominięciem wielu istotnych protokołów bezpieczeństwa.
Dalszy rozwój akcji jest już bardziej typowy: nowe rozkazy, nowa misja, która okazuje się nie do końca tym, czym jest, nowe zagrożenie i konieczność walki z nim… Kłopot jednak w tym, że przez połowę powieści nie dzieje się praktycznie nic, co można by nazwać wartką akcją (do której, nie ukrywajmy, przyzwyczaiła nas tego typu literatura). Oczywiście czyta się to z pewną ciekawością i nadzieją na to, że wreszcie zacznie się coś dziać. I nie odchodzimy z pustymi rękami, bo kiedy wreszcie fabuła nabiera tempa, to nie zwalnia ani na chwilę. Można się oczywiście spierać o to, czy sposób, w jaki Dazelle konstruuje historię w swojej powieści, usprawiedliwia tak leniwy i mało wciągający początek.
Wydaje mi się, że autorowi można to wybaczyć. Niekoniecznie ze względu na unikalność przyjętych rozwiązań fabularnych, wartkość akcji w drugiej części książki czy nietypowe podejście do tematu. Jeśli już, to ze względu na świadomie obraną konwencję. Miejscami zahaczając o hard SF i cofając się do klasyki gatunku, kiedy zamiast o transhumanizmie pisano o problemach z pierwszym potencjalnym kontaktem ludzkości z obcymi, Dalzelle stworzył właśnie powieść o takim spotkaniu i jego potencjalnych efektach.
Najciekawszy w tym wszystkim, obok samych decyzji podejmowanych przez Wolfe’a i reakcji załogi „Blue Jacket”1), wydaje się właśnie leniwy realizm towarzyszący opisom podróży. Nie jest to może hard SF (choć autor stara się miejscami wyjaśnić techniczne zagadnienia związane z podróżami po kosmosie), ale nazwanie powieści space operą też nie oddaje na poły realistycznej konwencji przyjętej przez Dalzelle’a.
Jednak byśmy w pełni mogli poczuć nieco klaustrofobiczny klimat „Blue Jacket” i prawdziwe dylematy jego dowódcy, konieczni są odpowiednio przedstawieni bohaterowie. Tego, niestety, „Warship” nie dostarcza. Poza kapitanem Wolfem, który ma za sobą lata służby i dyskryminacji związanej ze swoim pochodzeniem z Ziemi (która w bardzo ogólnie zarysowanym wszechświecie przedstawionym w powieści stanowi planetę trzeciej kategorii), jedyną godną uwagi postacią przedstawioną w powieści jest jego zastępca, nowo mianowana i ciesząca się protekcją admiralicji Daya Singh. Godną uwagi w gruncie rzeczy tylko i wyłącznie ze względu na jej pozycję i interakcję z Wolfem, bo pod żadnym względem nie różni się ona od całej reszty oficerów, podoficerów i członków załogi przewijających się przez karty powieści.
Jest jeszcze sztampowe zakończenie oraz podłożenie fabularnych podwalin pod kolejne tomy cyklu. Obawiam się jednak, że jeśli o militarne SF chodzi, to swoją powieścią Dalzelle nie zachęca do sięgnięcia po kolejne części.
koniec
22 lutego 2017
1) Choć oficjalnie okręty klasy Raptor były nazywane imionami indiańskich przywódców (w tym wypadku Błękitnej Kurtki, wodza wojennego plemienia Szaunisów z przełomu XVIII i XIX wieku), to nie sposób nie potraktować nazwy tego statku jako uśmiechu w kierunku czytelnika, który dostrzeże sugestię związaną z typowymi „czerwonymi koszulami”.
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Znakomity pomysł i tylko tyle
Joanna Kapica-Curzytek

28 IV 2017

Są w „Strażaku” fajerwerki i przebłyski niezłych pomysłów, jest rozrywka, ale to zdecydowanie za mało, by stać się klasyką gatunku.

więcej »

Są światy inne niż ten
Magdalena Kubasiewicz

27 IV 2017

W „Bezkresie magii” Brandon Sanderson prezentuje czytelnikom opowiadania powiązane z opublikowanymi już przez niego książkami. I chociaż są to opowiadania dobre, ich lekturę polecam raczej najbardziej zagorzałym fanom autora.

więcej »

Walc nasz (zbyt) powszedni
Daniel Markiewicz

26 IV 2017

Jeśli miałbym podsumować „Zapomniany walc” Anne Enright jednym cytatem, wybrałbym linijkę otwierającą „Cudzoziemkę” zespołu Hey. Książka wydaje się zawieszona między dwiema grupami odbiorców: zdecydowanie „za mądra dla głupich”, ale dla bardziej wyrobionych czytelników może okazać się niewystarczająca.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Niekończąca się wojna
— Miłosz Cybowski

Za dużo Meksykanów
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie tylko o wampirach
— Miłosz Cybowski

Przygody pewnego emeryta
— Miłosz Cybowski

Gender fiction
— Miłosz Cybowski

Prywatność to kradzież
— Miłosz Cybowski

Malowany ptak
— Borys Jagielski

Przełamywanie tabu
— Joanna Kapica-Curzytek

W sól się obrócisz
— Miłosz Cybowski

Raj nie do utracenia
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Bestia zdecydowanie nie najlepsza
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Kolejne ratowanie świata
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Zabawa w wojnę
— Miłosz Cybowski

Ilu piratów, tyle map
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Dresden-egzorcysta
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Dresden ma kłopoty
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Punkty nie mają znaczenia
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.