Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Powieść o misiu (prawie) bez misia

Esensja.pl
Esensja.pl
Książka, po którą zapewne chętnie sięgną młodzi czytelnicy, przypomina nam tragiczne wojenne losy żołnierzy z armii generała Andersa. Zła wiadomość jest taka, że choć tytułową postacią „Wojtka z armii Andersa” jest niedźwiadek Wojtek, to w powieści prawie go nie ma.

Maryna Miklaszewska
‹Wojtek z Armii Andersa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWojtek z Armii Andersa
Data wydania4 lipca 2016
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7785-997-1
Format700s. 130×200mm
Cena39,90
Gatunekhistoryczna
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 32,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 31,92 zł
Kup wInBook.pl: 26,92 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Książka została napisana dziesięć lat temu, a niniejsze wydanie jest jej wznowieniem. To bardzo dobry pomysł, ponieważ powieść dotyczy jednego z bardziej dramatycznych rozdziałów historii drugiej wojny światowej z udziałem Polaków. „Wojtek z armii Andersa”, napisany barwnie i z werwą, może być bardzo interesujący dla młodzieży oraz stanowić przygotowanie do zapoznania się już z czysto historycznymi faktami.
Zdarza się, że poznajemy historię w postaci oderwanych od siebie faktów, strzępków obrazów czy opisów wydarzeń. „Wojtek z armii Andersa” pozwala łączyć ze sobą wiele informacji. Na przykład dobrze zrozumieć, dlaczego szeregi polskiego wojska formowano na ziemiach radzieckich. I skąd w ówczesnym ZSRR znalazło się tylu Polaków (czego na przykład nie wyjaśniała pisana w innych czasach i dla innego pokolenia historia czterech pancernych i psa). Książka Maryny Miklaszewskiej jest przejmująca już od pierwszych rozdziałów, nie brakuje w nich traumy zesłań do syberyjskich gułagów, tułaczki, poszukiwań zaginionych bliskich, głodu, chorób, utraty nadziei. Ale mimo tych przeciwności – w tle czai się także coraz wyraźniejsza groza Katynia – bohaterowie powieści robią wszystko, by dotrzeć tam, gdzie powstaje polskie wojsko, bo to jedyna dla nich droga powrotu do Polski.
Generał Anders wraz Armią Polską na Wschodzie przemierza szlak biegnący ze Związku Sowieckiego przez Iran, Irak, i Palestynę do Egiptu. I my, czytelnicy, podążamy tą drogą, towarzysząc postaciom z książki. Są wśród nich „chorzy na Polskę” patrioci. Tajemniczy jest Michał Rudowicz, który, zgłaszając się do wojska, zataił, że jest oficerem. Są cwaniacy, a nawet szpiedzy. Każdy szuka swojego własnego sposobu na przetrwanie. Zwracają uwagę sympatyczne postacie ambitnych i odważnych dziewczyn z charakterem: Zosi i Melanii. Dzięki nim mamy okazję poznać nie zawsze opisywane w prozie kulisy wojskowej logistyki i służb pomocniczych.
Piękną i wzbudzającą wiele emocji postacią jest kilkuletni chłopiec, Wojtuś. Jeszcze w pociągu w Związku Sowieckim umarła jego mama. Jedyne, co przypomina mu rodziców, to mały pluszowy niedźwiadek, powiernik wszystkich sekretów małego chłopca. Zaopiekowali się Wojtusiem przypadkowi ludzie. Postać dziecka jest jakże symboliczna: skupia w sobie wszystkie traumy, których doświadczały – i, niestety, nadal doświadczają – dzieci. Maryna Miklaszewska przypomniała tutaj coś bardzo ważnego, o czym zbyt często zapominamy – że wojna to także wielka tragedia dzieci. Opowiedziana w powieści historia Wojtusia stanowi również symbol dramatycznego losu pozostawionych na ziemiach sowieckich tysięcy polskich sierot, które znalazły schronienie przy armii generała Andersa, co dawało nadzieję na powrót do kraju i odnalezienie bliskich.
Na kartach książki występują postacie prawdziwe, Józef Czapski, Gustaw Herling-Grudziński, Leopold Okulicki i inni. Reporter Walkiewicz bardzo przypomina Melchiora Wańkowicza, który ówcześnie był korespondentem wojennym. Pojawia się tu także oczywiście sam generał Anders, ale jego portret w powieści akurat nie należy do udanych. Jest płaski i nieprzekonujący – przede wszystkim dlatego, że ociera się o hagiografię. Jestem przekonana, że nie było to zamierzone, ale generał Anders jako powieściowa postać trochę za bardzo przypomina tu wiadome osobistości z socrealistycznych czytanek dla dzieci, co obniża trochę walory literackie tej książki.
Największym rozczarowaniem jest jednak fakt, że w powieści prawie nie ma tytułowego bohatera, niedźwiedzia Wojtka! A przecież to z jego powodu najczęściej czytelnicy sięgają po „Wojtka z armii Andersa”. Przez jakiś czas się zastanawiałam, że tytułowym „Wojtkiem” mógłby być chłopiec, o którym pisałam wcześniej – on też jest jak najbardziej przecież „z armii Andersa” (dumnie nosi nawet miniaturowy mundurek) i rzeczywiście wybija się na jedną z pierwszoplanowych postaci. Jednak sugestie wydawcy na okładce są jednoznaczne: tu chodzi o Wojtka – niedźwiedzia. Budzi to niezrozumienie i trudno jednak usprawiedliwić to, że główna z założenia postać występuje w powieści ledwie w roli rekwizytu, nie da się nawet powiedzieć, ze jest postacią drugoplanową. To dlatego obniżyliśmy esensyjny ekstrakt o 10%.
Szczerze mówiąc, gdyby usunąć wszystkie sceny z udziałem misia-„maskotki” żołnierzy Andersa, ta powieść niewiele by straciła. Bo jej największym potencjałem i głównym punktem zainteresowania są ludzie i ich losy. Polacy, podążający tragicznym wojennym szlakiem. Ich największy dramat zostaje pokazany podczas scen z bitwy pod Monte Cassino – to zdecydowanie najlepsze fragmenty „Wojtka z armii Andersa”. Nie brakuje mocno poruszających symboli. A po wojnie – już tylko epilog. Rzut oka na ludzi nikomu niepotrzebnych, odsuniętych od wszystkiego, zapomnianych bohaterów, dzięki którym Europa zaczęła przełamywać się w stronę zwycięstwa nad hitlerowcami. Nie zaproszono ich nawet na paradę zwycięstwa w Londynie. „Wojtek z armii Andersa”, powieść, która powstała na podstawie wielu wspomnień, pamiętników i dzienników żołnierzy, nie pozwala nam zapomnieć, jak wiele my, współcześni Polacy, im zawdzięczamy.
koniec
24 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Reguły dzielenia
Joanna Kapica-Curzytek

24 III 2017

„Ukryte działania” wypełniają znaczną lukę w wiedzy o historii i realiach Stanów Zjednoczonych XX wieku. USA jawią się nam tutaj jako kraj, dla którego priorytetem jest postęp technologiczny i dominacja w świecie, a jednocześnie jako społeczeństwo – mocno sprzeniewierza się ideałom równości i demokracji.

więcej »

W nieznanym świecie
Katarzyna Piekarz

23 III 2017

Siri Pettersen kolejny raz zabiera nas do świata Ym. Czy „Zgnilizna” utrzymała poziom poprzedniej książki, a może okazała się lepsza? Czas poznać dalsze losy Hirki.

więcej »

Kto jest po czyjej stronie?
Joanna Kapica-Curzytek

22 III 2017

„W godzinie próby” autor wystawia swoich bohaterów na szereg trudnych sytuacji, co nam, czytelnikom, zapewnia rozrywkę i dobrą lekturę.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: Mikołajek stanu wojennego
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Reguły dzielenia
— Joanna Kapica-Curzytek

Kto jest po czyjej stronie?
— Joanna Kapica-Curzytek

Złożony świat poezji
— Joanna Kapica-Curzytek

Krople deszczu przed huraganem
— Joanna Kapica-Curzytek

Coś innego zamiast ślubu, kredytu i kupienia psa
— Joanna Kapica-Curzytek

Historia pewnego porwania
— Joanna Kapica-Curzytek

Trzeba pozostać tu, na Ziemi
— Joanna Kapica-Curzytek

Między Wietnamem a Francją
— Joanna Kapica-Curzytek

Liczą się drobiazgi
— Joanna Kapica-Curzytek

Powieść jak dobry obraz
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.