Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Powieść o misiu (prawie) bez misia

Esensja.pl
Esensja.pl
Książka, po którą zapewne chętnie sięgną młodzi czytelnicy, przypomina nam tragiczne wojenne losy żołnierzy z armii generała Andersa. Zła wiadomość jest taka, że choć tytułową postacią „Wojtka z armii Andersa” jest niedźwiadek Wojtek, to w powieści prawie go nie ma.

Maryna Miklaszewska
‹Wojtek z Armii Andersa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWojtek z Armii Andersa
Data wydania4 lipca 2016
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7785-997-1
Format700s. 130×200mm
Cena39,90
Gatunekhistoryczna
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 33,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 30,32 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Książka została napisana dziesięć lat temu, a niniejsze wydanie jest jej wznowieniem. To bardzo dobry pomysł, ponieważ powieść dotyczy jednego z bardziej dramatycznych rozdziałów historii drugiej wojny światowej z udziałem Polaków. „Wojtek z armii Andersa”, napisany barwnie i z werwą, może być bardzo interesujący dla młodzieży oraz stanowić przygotowanie do zapoznania się już z czysto historycznymi faktami.
Zdarza się, że poznajemy historię w postaci oderwanych od siebie faktów, strzępków obrazów czy opisów wydarzeń. „Wojtek z armii Andersa” pozwala łączyć ze sobą wiele informacji. Na przykład dobrze zrozumieć, dlaczego szeregi polskiego wojska formowano na ziemiach radzieckich. I skąd w ówczesnym ZSRR znalazło się tylu Polaków (czego na przykład nie wyjaśniała pisana w innych czasach i dla innego pokolenia historia czterech pancernych i psa). Książka Maryny Miklaszewskiej jest przejmująca już od pierwszych rozdziałów, nie brakuje w nich traumy zesłań do syberyjskich gułagów, tułaczki, poszukiwań zaginionych bliskich, głodu, chorób, utraty nadziei. Ale mimo tych przeciwności – w tle czai się także coraz wyraźniejsza groza Katynia – bohaterowie powieści robią wszystko, by dotrzeć tam, gdzie powstaje polskie wojsko, bo to jedyna dla nich droga powrotu do Polski.
Generał Anders wraz Armią Polską na Wschodzie przemierza szlak biegnący ze Związku Sowieckiego przez Iran, Irak, i Palestynę do Egiptu. I my, czytelnicy, podążamy tą drogą, towarzysząc postaciom z książki. Są wśród nich „chorzy na Polskę” patrioci. Tajemniczy jest Michał Rudowicz, który, zgłaszając się do wojska, zataił, że jest oficerem. Są cwaniacy, a nawet szpiedzy. Każdy szuka swojego własnego sposobu na przetrwanie. Zwracają uwagę sympatyczne postacie ambitnych i odważnych dziewczyn z charakterem: Zosi i Melanii. Dzięki nim mamy okazję poznać nie zawsze opisywane w prozie kulisy wojskowej logistyki i służb pomocniczych.
Piękną i wzbudzającą wiele emocji postacią jest kilkuletni chłopiec, Wojtuś. Jeszcze w pociągu w Związku Sowieckim umarła jego mama. Jedyne, co przypomina mu rodziców, to mały pluszowy niedźwiadek, powiernik wszystkich sekretów małego chłopca. Zaopiekowali się Wojtusiem przypadkowi ludzie. Postać dziecka jest jakże symboliczna: skupia w sobie wszystkie traumy, których doświadczały – i, niestety, nadal doświadczają – dzieci. Maryna Miklaszewska przypomniała tutaj coś bardzo ważnego, o czym zbyt często zapominamy – że wojna to także wielka tragedia dzieci. Opowiedziana w powieści historia Wojtusia stanowi również symbol dramatycznego losu pozostawionych na ziemiach sowieckich tysięcy polskich sierot, które znalazły schronienie przy armii generała Andersa, co dawało nadzieję na powrót do kraju i odnalezienie bliskich.
Na kartach książki występują postacie prawdziwe, Józef Czapski, Gustaw Herling-Grudziński, Leopold Okulicki i inni. Reporter Walkiewicz bardzo przypomina Melchiora Wańkowicza, który ówcześnie był korespondentem wojennym. Pojawia się tu także oczywiście sam generał Anders, ale jego portret w powieści akurat nie należy do udanych. Jest płaski i nieprzekonujący – przede wszystkim dlatego, że ociera się o hagiografię. Jestem przekonana, że nie było to zamierzone, ale generał Anders jako powieściowa postać trochę za bardzo przypomina tu wiadome osobistości z socrealistycznych czytanek dla dzieci, co obniża trochę walory literackie tej książki.
Największym rozczarowaniem jest jednak fakt, że w powieści prawie nie ma tytułowego bohatera, niedźwiedzia Wojtka! A przecież to z jego powodu najczęściej czytelnicy sięgają po „Wojtka z armii Andersa”. Przez jakiś czas się zastanawiałam, że tytułowym „Wojtkiem” mógłby być chłopiec, o którym pisałam wcześniej – on też jest jak najbardziej przecież „z armii Andersa” (dumnie nosi nawet miniaturowy mundurek) i rzeczywiście wybija się na jedną z pierwszoplanowych postaci. Jednak sugestie wydawcy na okładce są jednoznaczne: tu chodzi o Wojtka – niedźwiedzia. Budzi to niezrozumienie i trudno jednak usprawiedliwić to, że główna z założenia postać występuje w powieści ledwie w roli rekwizytu, nie da się nawet powiedzieć, ze jest postacią drugoplanową. To dlatego obniżyliśmy esensyjny ekstrakt o 10%.
Szczerze mówiąc, gdyby usunąć wszystkie sceny z udziałem misia-„maskotki” żołnierzy Andersa, ta powieść niewiele by straciła. Bo jej największym potencjałem i głównym punktem zainteresowania są ludzie i ich losy. Polacy, podążający tragicznym wojennym szlakiem. Ich największy dramat zostaje pokazany podczas scen z bitwy pod Monte Cassino – to zdecydowanie najlepsze fragmenty „Wojtka z armii Andersa”. Nie brakuje mocno poruszających symboli. A po wojnie – już tylko epilog. Rzut oka na ludzi nikomu niepotrzebnych, odsuniętych od wszystkiego, zapomnianych bohaterów, dzięki którym Europa zaczęła przełamywać się w stronę zwycięstwa nad hitlerowcami. Nie zaproszono ich nawet na paradę zwycięstwa w Londynie. „Wojtek z armii Andersa”, powieść, która powstała na podstawie wielu wspomnień, pamiętników i dzienników żołnierzy, nie pozwala nam zapomnieć, jak wiele my, współcześni Polacy, im zawdzięczamy.
koniec
24 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie ze Sławomirem takie numery
Joanna Kapica-Curzytek

19 X 2017

„Kruk” Piotra Górskiego, powieść kryminalna z wątkiem akademickim, może się spodobać. Dostajemy tu to, co od zawsze lubimy, a tempo i przebieg akcji nie rozczarują.

więcej »

Harry Potter i przeklęta chała
Anna Nieznaj

18 X 2017

Sztuka o potomkach bohaterów legendarnego cyklu nie miała dobrych recenzji, jednak nie spodziewałam się, że jest mnie w stanie aż tak zezłościć.

więcej »

Radosny seks i śmiertelna groza
Joanna Kapica-Curzytek

17 X 2017

Obyczajowych powieści o zderzaniu się kultury Europy z tradycją społeczności o azjatyckich korzeniach jest całkiem sporo. Ale „Pikantne historie dla pendżabskich wdów” wyróżniają się głębokim spojrzeniem na poważne problemy oraz unikalną atmosferą komediodramatu z nutami Kamasutry.

więcej »

Polecamy

Fantastyczne antologie

Po trzy:

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: Mikołajek stanu wojennego
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Nie ze Sławomirem takie numery
— Joanna Kapica-Curzytek

Radosny seks i śmiertelna groza
— Joanna Kapica-Curzytek

Pod podszewką historii
— Joanna Kapica-Curzytek

Kraj inspirujący i zaskakujący
— Barbara Curzytek, Joanna Kapica-Curzytek

Przemilczane, schowane, zapomniane
— Joanna Kapica-Curzytek

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
— Joanna Kapica-Curzytek

Karuzela
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie tak dawno temu w Hamburgu
— Joanna Kapica-Curzytek

Psychoza strachu
— Joanna Kapica-Curzytek

Kolorowy, ale jednak worek
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.