Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Coś innego zamiast ślubu, kredytu i kupienia psa

Esensja.pl
Esensja.pl
Reporterska książka „Na początku jest koniec” jest zapisem „podróży totalnej” młodej autorki. Ekspedycja śladami Majów stanowi dla niej także wyprawę w głąb siebie.

Weronika Mliczewska
‹Na początku jest koniec›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNa początku jest koniec
Data wydania15 lutego 2017
Autor
Wydawca Muza
SeriaReportaż (Muza)
ISBN978-83-287-0503-6
Format352s. 135×200mm
Cena39,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 25,94 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
To po części bardzo pesymistyczny reportaż. Uświadamiamy sobie, jak niewiele pozostało z imponującej kultury Majów, upadłej w XVI wieku po inwazji hiszpańskiej. Większość wspaniałych zabytków kultury materialnej nie dotrwało do naszych czasów. Smutne, że współcześni Majowie, zamieszkali w krajach Ameryki Środkowej, są dyskryminowani i traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Większość z nich boryka się z nędzą i brakiem nadziei na jakąkolwiek odmianę losu. Jak się wydaje, obecne bogactwo tego ludu zawiera się w życiu duchowym, licznych tradycjach magicznych praktyk, różnorodności wierzeń. To stanowi dla nich źródło kulturowej tożsamości.
Jako czytelnicy nie mogliśmy trafić lepiej. Autorka książki jest z wykształcenia antropolożką kultury, reżyserką i fotografką. Ten „fachowy” punkt widzenia w jej książce jest mocno widoczny. Jesteśmy skoncentrowani na podmiocie jej poszukiwań, a słowa układają się w sugestywne, świetnie skomponowane obrazy. Weronika Mliczewska opisuje swoje doświadczenia i przeżycia z dużą dozą dyscypliny, nie skupiając się na tym, co nieważne; nie ma tu pajacowatego gwiazdorstwa i silenia się na postawę „wiem lepiej”. Autorka nie skupia uwagi przesadnie na sobie, co warto podkreślić, bo nie jest to regułą w przypadku książek czy reportaży podróżniczych. Skalę rzetelności tego reportażu może nam uświadomić fakt, że powstawał on przez przez pięć lat. Tyle czasu potrzebowała autorka na „przefiltrowanie” doświadczeń i przeżyć przez swoją osobowość i wrażliwość.
„Powinnam dorosnąć, wziąć ślub, kredyt i kupić psa, ale zrobiłam coś innego – kupiłam bilet w jedną stronę do Gwatemali”, wyznaje autorka reportażu. To wyznanie dzisiaj, w XXI wieku, jest jak najbardziej zbędne, ponieważ młoda kobieta w naszych czasach ma pełne prawo podejmować takie decyzje, jakie chce – i nie musi się usprawiedliwiać ani tłumaczyć. Ale oczywiście osobiste refleksje autorki, których w książce jest sporo, mogą się podobać, są szczere, zdradzają dojrzałość i bogactwo wewnętrznych przemyśleń.
Trudno właściwie wymienić wszystkie wątki tego reportażu i sytuacje opisywane przez autorkę. Ich wspólnym punktem jest docieranie do przedstawicieli potomków Majów (w kilku krajach Ameryki Środkowej) i opis ich obecnej sytuacji. A jest ona dramatyczna: pozostają oni na marginesie życia w swoich krajach, doświadczają skrajnej biedy. Mliczewska odwiedza wioski, podróżuje jak tubylcy, starymi autobusami, dokumentuje świat, którego realia zdecydowanie odbiegają od tego, co znamy z naszej kultury. W żadnym miejscu autorka nie pozwala sobie jednak na ocenę i wartościowanie tego, z czym się zetknęła, nawet jeśli wywoływało to u niej szok kulturowy. Bardzo interesującym uzupełnieniem tej reporterskiej książki są liczne kolorowe zdjęcia. Każde z nich stanowi osobną opowieść i możemy się wiele z nich dowiedzieć.
Weronika Mliczewska dużą wagę przykłada do rytuałów związanych z życiem duchowym Majów. Od wielu lat są one przedmiotem zainteresowania wielu badaczy oraz turystów, przyjeżdżających do Majów w poszukiwaniu głębokich przeżyć i możliwości dotarcia do granic ezoterycznych doznań. Zawarte w książce opisy rytuałów mają mnóstwo szczegółów, są bardzo dobrze objaśnione, zarówno jeśli chodzi o ich sens, jak i szerszy kulturowy kontekst. W pewnym sensie „odczarowujący” może okazać się fakt, że w większości tych ceremonialnych wydarzeń Majom towarzyszy nawet nie morze, ale wręcz ocean alkoholu…
Kultura Majów, jak pokazuje nam Weronika Mliczewska, to życie według rytmu natury, jedyna w swoim rodzaju filozofia istnienia, zupełnie odmienna niż nasze pojmowanie czasu. „Na początku jest koniec” należy do takich książek, które znacznie poszerzają nasze horyzonty, a przede wszystkim skutecznie wyrywają nas ze złudnego przekonania, że cały świat urządzony jest w taki sposób, jaki znamy. Autorka, zamiast wziąć ślub, kredyt i kupić psa, napisała ten reportaż – i nie ulega wątpliwości, że na tej decyzji powinni zyskać wszyscy, którzy sięgną po jej książkę.
koniec
7 marca 2017
dodajdo

Komentarze

07 III 2017   20:44:34

Recenzja zachęciła mnie do lektury, ale też do czepiactwa:

"Uświadamiamy sobie, jak niewiele pozostało z imponującej kultury Majów, upadłej w XVI wieku po inwazji hiszpańskiej. Większość wspaniałych zabytków kultury materialnej nie dotrwało do naszych czasów."
Dwa zdania i tyle nieścisłości !
Można pisać o upadku Azteków albo Inków po inwazji hiszpańskiej, ale nie Majów, bo ich cywilizacja przeżywała rozkwit i upadła na długo zanim narodził się Krzysztof Kolumb. Kiedy Hiszpanie przybyli do Ameryki, największe budowle Majów od stuleci były w ruinie. Majowie trwali, ale w czasie konkwisty od dawna nie byli centrum cywilizacyjnym. To prawie tak jak napisać, że zajęcie przez Anglików Egiptu w XIX wieku spowodowało upadek cywilizacji starożytnego Egiptu.
Po Majach pozostało wiele śladów nie tylko w zabytkach, ale tez w kuchni, języku, zwyczajach...
W takim Meksyku naród meksykański powstał ze zlania się różnych kultur. Równie dobrze można by odwrócić kota ogonem i powiedzieć, że w Meksyku niewiele zostało po imponującej kulturze Hiszpanów (jakieś tam katedry i trochę kolonialnych domów).
Z kolei w takiej Gwatemali rdzenna ludność stanowi 40% społeczeństwa. Kiedy rzucimy okiem na USA i Kanadę i ile tam zostało po Indianach, dostrzeżemy różnicę. Majowie wciąż żyją i choć mają pod górkę zachowują swoją odrębność, zaś języki Majów są cały czas językami żywymi.

Osobny problem to rozplenienie się terminów typu antropolożka, larynglożka, psycholożka. To może jeszcze chirurżka? W przeciwieństwie do lekarki, spikerki, menadżerki, dyrektorki są to dziwotwory niezgodne z zasadami polskiego słowotwórstwa. Niestety, rozpowszechniły się już w mediach wszelakich tak, że mogę tylko rozłożyć bezradnie ręce.

Tak czy inaczej, dziękuję za recenzję. Książkę zamierzam zakupić.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
Beatrycze Nowicka

20 VIII 2017

Jak przyjemnie natrafić na książkę, która choć napisana z myślą o nastoletnim odbiorcy, nie jest infantylna. „Drzewo kłamstw” Frances Hardinge to osadzony w dziewiętnastowiecznej Anglii kryminał z elementem nadnaturalnym i starannie poprowadzonym wątkiem obyczajowym.

więcej »

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
Beatrycze Nowicka

19 VIII 2017

„Krwawe zwierciadło” Brenta Weeksa to przykład tego, jak autorzy psują własne cykle. Choć, trzeba przyznać, jest to jednak pewna umiejętność – napisać niemal siedemsetstronicową powieść pozbawioną istotnych wydarzeń.

więcej »

Miejsce na Ziemi
Joanna Kapica-Curzytek

18 VIII 2017

„Więźniowie geografii” Tima Marshalla pokazują, że w światowej polityce ukształtowanie przestrzeni, cechy krajobrazu oraz surowce naturalne mają ogromną wagę i nie można ich lekceważyć. Czynniki te mogą być dla ludzi wielką szansą lub przekleństwem.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Miejsce na Ziemi
— Joanna Kapica-Curzytek

Kolory etyki
— Joanna Kapica-Curzytek

Poznawać fizykę z miłością
— Joanna Kapica-Curzytek

Czas niedoskonały i niedokonany
— Joanna Kapica-Curzytek

Więcej niż sport
— Joanna Kapica-Curzytek

Niech żyją księgarnie!
— Joanna Kapica-Curzytek

Już w niedalekiej przyszłości…?
— Joanna Kapica-Curzytek

Uciekłam
— Joanna Kapica-Curzytek

„Mam w domu szafę bardzo starą…”
— Joanna Kapica-Curzytek

Życie może być piękne
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.