Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kopiuj-wklej, nielegalna kaszanka i antypolskie spiski

Esensja.pl
Esensja.pl
„Hel³” prędzej może spodobać się czytelnikom, którzy nie czytali innych utworów Grzędowicza – nie będą ich razić powtórki, ani nie zasmuci spadek formy w porównaniu z „Panem lodowego ogrodu”, czy „Księgą jesiennych demonów”.

Jarosław Grzędowicz
‹Hel³›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHel³
Data wydania15 lutego 2017
Autor
Wydawca Fabryka Słów
ISBN978-83-7964-204-5
Format512s. 125×195mm; oprawa zintegrowana
Cena44,90
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 34,57 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Bohater Grzędowiczowski ma około trzydziestu lat. Czasem wydaje się nieco starszy, lecz nie można też określić go mianem mężczyzny w średnim wieku. W młodości miał kobietę, ta jednak zostawiła go, uzasadniając swą decyzję tym, że partner nie zapewniał jej poczucia bezpieczeństwa – przede wszystkim nie miał stałej i dobrze płatnej pracy, w której mógłby się piąć po szczeblach kariery. Po latach bohater wciąż wspomina swój pierwszy poważny związek z goryczą i rozżaleniem, ani o krok nie bliższy zrozumieniu kobiecego pragnienia stabilizacji. Sam nie zmienił swojego trybu życia. Jest outsiderem. Nienawidzi systemu, odgórnych regulacji, nakazów. Marzą mu się rubieże – czy to w zaświatach, czy w kosmosie. Pali dużo i często, postrzegając to jako symbol wolności rodem z reklam Malboro. Nie zauważa, że odczuwa ciągły przymus sięgania po papierosy/cygara/fajki itp. Lubi też wysokoprocentowe trunki, zwłaszcza śliwowicę. Dymek i alkohol to sposób na wszystko – na odpoczynek po ciężkim dniu, rozładowanie stresu, świętowanie zwycięstwa, pokrzepianie się po porażce, leczenie traumy, podejmowanie ważkich decyzji, zawieranie znajomości. W tym ostatnim zamiłowanie mężczyzny okazuje się bardzo przydatne, bo innych pozytywnych bohaterów poznać można po tym, że chętnie rozmawiają z nim nad pełną szklanicą i częstują wyrobami tytoniowymi. Ponadto bohater Grzędowiczowski nienawidzi zdrowego stylu życia (co jednak nie przeszkadza mu mieć niezłą kondycję), jest natomiast ogromnym wielbicielem wszelakiego mięsiwa. Miewa słabość do pojazdów (zwłaszcza takich, które w popkulturze symbolizują męskość) i broni. Z kobiet dostrzega te ładne i od pierwszego wejrzenia rozważa, czy z taką by się przespał. Jeśli jakaś mu się szczególnie spodoba, określa ją jako wręcz stworzoną pod jego gust i oczekiwania. Najczęściej jest to smukła brunetka o interesujących rysach twarzy. Na zakończenie trzeba dodać, że jest profesjonalistą w swoim zawodzie.
W powyższą charakterystykę można (lepiej lub gorzej) wpasować bohaterów powieści i opowiadań autora „Pana lodowego ogrodu”. Wśród nich Vuko wzbudzał najwięcej sympatii, pozostali budzą jedynie mniej lub bardziej nużące uczucie deja vu. Norbert niestety także podziela powyższe cechy. Jeśli dodać do powyższej litanii informację o tym, że jest kimś w rodzaju dziennikarza, otrzymujemy pełen obraz. Czytając „Hel³” wspomniałam bohatera „Czasomierzy”, korespondenta wojennego – o ileż bardziej jego postać była zniuansowana. Grzędowicz nie bawi się w subtelności, nawet nie każe się Norbertowi głębiej zastanowić nad etyczną stroną jego pracy – czy naprawdę zaspokajanie ludzkiego pociągu do oglądania cudzych tragedii jest słuszne? Ot, czasem jakieś parę zdań na ten temat padnie, ale bohater szybko uspokaja swoje sumienie. Zabawne, że okładka powieści świetnie oddaje tę postać – mężczyzna, w którego twarzy nie widać oczu, gdyż zasłania je znacznik nagrywania. Bo tym właśnie Norbert jest – rejestratorem, świadkiem wydarzeń. Z pozostałymi jest jeszcze gorzej, oni już w ogóle nie mają ni śladu osobowości, a oddział najemników to typowe red shirty. Brak przekonujących, ciekawych, budzących emocję postaci uważam za największą wadę „Helu³”.
Drugie podobieństwo z innymi utworami Grzędowicza, a zarazem wada to publicystyczne zacięcie, które szczególnie wyraźnie widać było choćby w opowiadaniach „Farewell blues” i „Weekend w Spestreku”. Tutaj mamy bardzo zbliżony obraz – wiele kwestii się powtarza i kto czytał tomik pt. „Wypychacz zwierząt” nie znajdzie wiele nowego. Przy czym jest to tak nachalnie wykładane, że moja przekora sprawia, iż zaczynam zwracać się nawet przeciwko tym spośród prezentowanych poglądów, z którymi się zgadzam. Ponadto, nawet jeśli pojedyncze kwestie są sensownie (np. uwaga, że wprowadzenie podatku katastralnego zrujnuje wielu zwykłych ludzi), tak wszystkie razem układają się w mieszankę mocno groteskową. W niejednej antyutopii przedstawiano absurdalne zarządzenia władz tak, że czytelnik/widz czuł dreszcz. Tymczasem u Grzędowicza scena, gdzie bohaterowie spotykają się w nielegalnym lokalu po to, by jeść zakazaną kiełbasę, kaszankę i mięso z grilla, wywołują co najwyżej uśmieszek politowania. A te spiski… Z jednej strony autor wspomina, jak to Europa przyjęła postulaty „zrównoważonego rozwoju i dobrowolnego ubóstwa” i np. ogranicza zużycie paliw kopalnych, z drugiej zaś informuje, że dla Polski przewidziano rolę tępych konsumentów europejskich produktów. Poza tym „oni” ograniczają rozwój polskiej nauki, polskiej gospodarki, ba podejmują nawet bardziej bezpośrednie kroki przeciwko rodakom naszym. Zaś końcowy zwrot fabularny – gdybym nie znała innych utworów Grzędowicza, mogłabym pomyśleć, że miał on zmienić optykę i wskazać na to, że cały „Hel³” był satyrą na tego rodzaju myślenie. Inna sprawa, że przedstawiłam skróconą listę pomysłów osobie, którą mam za bardzo inteligentną i myślałam, że się ze mną zaśmieje, a tymczasem usłyszałam, że „to bardzo prawdopodobne”, tak, iż do dziś nie jestem pewna, co o tym myśleć. Na pewno „Hel³” stanowi dobrą listę frustracji współczesnych Polaków.
Poza Polską ukrzywdzoną pojawia się też Polska triumfująca iście po sienkiewiczowsku; choćby rozdział otwierający, gdzie nasi rodacy roznoszą w krwawy pył sporą gromadę muzułmańskich terrorystów1). Głównym jej obrazem jest program kosmiczny, finansowany przez polskiego milionera. Na burtach statków nie widnieje wprawdzie Jan Paweł II z mieczem ognistym jadący na tygrysie, ale jest blisko2).
Ostatni poważny zarzut dotyczy fabuły, która została skonstruowana podobnie, jak w „Popiele i kurzu”, co oznacza, że najpierw przez pierwszą połowę rozwijane są pewne wątki, by potem zostały one zarzucone (może nie całkowicie, bo zakończenie sugeruje, że „Hel³” może doczekać się kontynuacji) i doszło do zmiany konwencji. Cały, w przybliżeniu „cyberpunkowy” obraz bliskiej przyszłości i historia informacji, w których posiadanie wszedł główny bohater, a które ściągnęły na jego głowę kłopoty, ustępują w pewnym momencie wyprawie dzielnych chłopców ze spluwami na Księżyc3).
Powyższa tyrada jednoznacznie wskazuje, że – oględnie mówiąc – „Hel³” nie zyskał mojego uznania. Choć nie jest tak, że powieść nie ma żadnych zalet. Dobrze i dynamicznie wychodzi Grzędowiczowi relacjonowanie akcji. Niektóre sceny są naprawdę udane i budzą żywe emocje, jak choćby ta, w której bohater po tym, jak stracił swój odpowiednik smartfona, obserwuje po raz pierwszy „z zewnątrz” ludzi na lotnisku, zanurzonych w wirtualnym świecie, czy punkt kulminacyjny zabawy dla elit. Akcja biegnie dość wartko i nie zabraknie efektownych wydarzeń w rodzaju walki na powierzchni Księżyca.
Przyznam, że sięgając po „Hel³” spodziewałam się trochę polskiej odpowiedzi na „Lunę: nów” McDonalda. Szkoda tylko, iż po lekturze nasunęła mi się refleksja, że obydwie pozycje poza naszym satelitą, czy kwestią paliwa do zimnej fuzji łączy to, że autorzy powtarzają motywy znane z innych swoich książek i wypadli gorzej niż w poprzednich powieściach.
koniec
13 kwietnia 2017
1) I znów – nawet jeśli zżymam się na nieudolne reakcje na zamachy i żałosne frazesy o ubogacaniu kulturowym tudzież zrozumieniu dla ludzi, którzy stanowią zagrożenie dla cywilizacji (inna sprawa, że ta cywilizacja powoli chyli się ku upadkowi; tyle tylko, że wolałabym uniknąć sytuacji, w której zwali mi się ona na głowę), tak motyw muzułmańskich fanatyków religijnych wystarczyło wykorzystać raz.
2) Tu akurat nie chodzi mi po kwestie religijności, tylko tego zadęcia narodowego. I od razu dodam, że w amerykańskiej SF też mnie ono bardzo drażni – jak kosmici, to lądują w Stanach, jeśli wrodzy, dzielny jankes ich pokona itp. Znani mi pisarze brytyjscy i kanadyjscy jakoś nie przejawiają takich ciągot.
3) I dobrze zgadłam, w księżycowych bazach też palą (choć raczej należałoby powiedzieć – wdychają, bo cyberetka to pewnie odpowiednik e-papierosa), bo to fajne chłopy są, morowe.
dodajdo

Komentarze

14 IV 2017   08:40:24

Co oznacza zwrot "typowe red shirty"? To, że wyglądaja tak samo? Mam wrażenie, że to określenie nie do końca zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika.

14 IV 2017   09:56:30

Nie rozumiem, to Pani po Fabryce Słów spodziewała się czegoś innego niż przeciętnego czytadła dla chłopców z pisiej Obrony Terytorialnej lub gimbazy od Korwina?

14 IV 2017   11:33:40

"Red shirt" to określenie pochodzące z serialu "Star Trek", oznaczające bezimiennego statystę, którego głównym zadaniem jest zginąć. W Esensji używamy czasem wyrażeń z fantastycznego odłamu popkultury :-)

14 IV 2017   13:54:09

@leszek
Patrz „Czerwone koszule” Scalziego

@Pawel.M.
Przez takie podejście przegapiłam „Łzy Mai”… I pewnie nie tylko ja. Więc jednak należy sprawdzać – albo wedle rad proroka Lebiody pozwolić żeby sprawdził ktoś inny, byle za długo nie czekać… ;-)

14 IV 2017   16:07:00

Odnośnie "red shirtów" - Zwykle staram się nie korzystać z anglojęzycznych trminów, ale w tym przypadku ów termin był nader adekwatny, uznałam też, że osoby zainteresowane powieścią z dużym prawdopodobieństwem będą go znać.

Odnośnie uwagi o Fabryce - rzadko ostatnio sięgam po ich książki, co nie znaczy, że wcale. Akurat w tym przypadku sięgnęłam przede wszystkim po Grzędowicza - z zainteresowania, bo "Pan lodowego ogrodu" bardzo mi się podobał. Co do innych, raz, że dobrze napisanym czytadłem nie wzgardzę, dwa - czasem można natrafić na coś sensownego. Jak patrzę na swoje półki, z FSowych książek widzę na nich np. Objawienie" Grepsa - nie pozbawione wad, ale jak na debiut całkiem niezłe, czy niedokończony cykl Mortki o Madsie Voortenie (tak wiem, że generalnie został zjechany, ale akurat mnie się spodobał), albo "Jesienne ognie" Komarowej, które bardzo lubię, mimo iż do niejednego można by się przyczepić.

20 IV 2017   18:40:52

Niestety myślę tak samo. Wielkie rozczarowanie. Kupa fajnych pomysłów z których nic nie wynika. Żal.

21 IV 2017   09:29:54

Koleżanka z pracy, której pożyczyłam "Hel-3" miała cudny komentarz: "tę książkę można by dawać dzieciom do czytania w szkołach, żeby zrozumiały, co nałóg robi z człowiekiem".

Koleżanka książkę oddała mi po przeczytaniu 200 stron, stwierdzając, że to smutne, iż Grzędowicz tak się literacko zmarnował. Ja już raczej po jego ewentualne następne ksiązki nie sięgnę, no chyba, że w recenzjach przeczytam, że udało mu się wyjrzeć poza wąski krąg własnych obsesji.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Biografia? Nie do końca
Miłosz Cybowski

26 V 2017

Już na wstępie do „Mieszka I” z rozbrajającą szczerością stwierdza Jerzy Strzelczyk, że napisanie pełnej biografii pierwszego historycznego władcy Polski jest niemożliwe. Obok rzeczy, których do dziś o nim nie wiemy, są jeszcze takie, których prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Jak Strzelczykowi udało się wybrnąć z tego impasu?

więcej »

Ptaki, czyli jacy jesteśmy
Joanna Kapica-Curzytek

24 V 2017

Noah Strycker w „Rzeczy o ptakach” pozwala nam zobaczyć, jak niewiele wiemy o tej gromadzie zwierząt. I to, że mamy z ptakami zadziwiająco dużo wspólnego.

więcej »

Poszukiwania w krainie śmierci
Katarzyna Piekarz

23 V 2017

Debiutancka powieść Jacka Łukawskiego „Krew i stal” stanowi pierwszy tom serii „Kraina Martwej Ziemi”. Autor zabiera nas w podróż pełną przygód, barwnych opisów oraz skomplikowanych intryg.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Listopad 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Co leży Pomiędzy?
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Styczeń 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Alicja Kuciel, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Do jądra ciemności
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Tegoż autora

Tako rzecze Jorg
— Beatrycze Nowicka

Zabili mu psa
— Beatrycze Nowicka

A ono się pali. Tak, to jest coś
— Beatrycze Nowicka

Po pociągach nie zostały już nawet kości
— Beatrycze Nowicka

Dozwolone do lat dwunastu
— Beatrycze Nowicka

Z Milą wiele mil przejedziesz
— Beatrycze Nowicka

Lekka przekąska
— Beatrycze Nowicka

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Rok ostrokrzewu
— Beatrycze Nowicka

Widziałem jasny cień króla
— Beatrycze Nowicka

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.