dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Książki są odlotowe!  –  Esensja

Książki

Magazyn XCVIII

Konkursy

Podręcznik

Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie Czytaj nasze wiadomości w Cafe News Students.pl

Nowości

książkowe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

MetaArabia

Pierwsze strony „Wygnańca” stwarzają pozór, że dostaliśmy do rąk porządną powieść sensacyjną. Jednak szybko okazuje się, że to coś więcej. Krzysztof Piskorski znalazł narzędzia, by w konwencji fantasy przyglądać się ważnym problemom naszego świata – fundamentalizmowi i inności. I sprawnie potrafi się tymi narzędziami posługiwać.

Krzysztof Piskorski
‹Wygnaniec›

EKSTRAKT:90%
TytułWygnaniec
AutorKrzysztof Piskorski
Wydawca RUNA
CyklOpowieść Piasków
ISBN-1083-89595-16-8
Format320s. 125×185mm
Cena26,50
Data wydania1 lipca 2005
WWWPolska strona
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Recenzje książek debiutantów charakteryzuje zwykle protekcjonalny ton i nauczycielskie, pełne pobłażliwości pochylanie się nad nieopierzonym autorem. Takie recenzje często przypominają szkolne cenzurki. Tym razem nic z tego. Piskorski napisał po prostu świetną książkę i to, że „Wygnaniec” jest debiutem, nie powinno mieć tu nic do rzeczy. Poza niewątpliwą radością z tego, że narodził się interesujący pisarz. Nie przegapmy go!
Od pierwszych stron urzekła mnie precyzja i głębia kreacji świata, jako że Ocalona Kraina odmalowana jest z dużą dbałością o klimat. Nie ma tu niepotrzebnych fajerwerków erudycji, żadnych składanych czytelnikowi raportów z trudu źródłowych przygotowań. Nie jest ważne, ile książek na dany temat autor przeczytał. Ważne czy pomogły mu stworzyć spójną, przekonującą wizję. Gdyż – koniec końców – fantasy, która nie potrafi oczarować, po prostu traci sens jako fantasy. A Piskorskiemu czarowanie świetnie wychodzi.
Nie będę pisał o czym opowiada „Wygnaniec”. Zainteresowanych tym odsyłam do innych recenzji. Czytelnik od pierwszych stron zostaje wciągnięty w wartką akcję, śledzi jednocześnie kilka niezależnych wątków. Książka ma epicki rozmach, galerię pełnokrwistych postaci, subtelność ukrytych tajemnic i sporo obietnic na następne dwa tomy. Gdyż w zamierzeniu „Wygnaniec” jest pierwszą częścią trylogii „Opowieść Piasków”. To wszystko stanowi o wielkiej atrakcyjności tej powieści. Sądzę jednak, że literacki sukces tego przedsięwzięcia zasadza się na czym innym. Pierwsza przesłanka to kulturowo-religijne tło, które nie tylko pogłębia i uwiarygadnia wykreowany świata, lecz staje się także kołem zamachowym fabuły. Druga to wyczucie językowe.
Ocalona Kraina przeniknięta jest myśleniem religijnym. Lud Tel’Halik wierzy w Księgę, objawioną prorokowi przez Jedynego. Nie tylko ceremonie religijne, ale niemal każda codzienna czynność podporządkowana jest słowom Księgi. To, co w mieszkańcach Ocalonej Krainy rodzi pewne wątpliwości – a jednocześnie generuje kluczowe dla fabuły konflikty i zawęźlenia – to rozbieżne interpretacje Księgi. Niestety, każda z interpretacji chce być tą jedyną. Dość często w takich intelektualnych sporach sięga się do rozwiązań siłowych. Prawda, aby zatriumfować, potrzebuje zbrojnego wsparcia. A kiedy rusza rewolucja, często przy wyrywaniu kąkolu niszczona jest także pszenica. Piskorski pokazuje Ocaloną Krainę w ważnym dla jej dziejów momencie. Jest to chwila kiedy odchodzi stary Prorok, po nim nastaje nowy, a wraz z nim rodzi się fundamentalizm. Stąd tylko mały krok do totalitaryzmu.
To wszystko przywodzi na myśl skojarzenia z islamem. Czy autorowi uda się nie popaść w dziennikarskie uproszczenia, czy udźwignie intelektualną złożoność tych mechanizmów kulturowych? Biorąc się za ten temat Piskorski trąca kijem gniazdo os. Albo inaczej: spaceruje po linie rozpiętej nad przepaścią. Z racji dużej aktualności tematu pojawia się pokusa pewnych trywializacji czy fabularnie uzasadnionych przejaskrawień. Ale ta pokusa może skończyć się upadkiem w przepaść. Na razie autor „Wygnańca” pewnie stoi na linie. Ale pamiętając o tym, że jest w jednej trzeciej drogi, trzymajmy mocno kciuki.
Sądzę, że to, co ułatwia Piskorskiemu zachowanie równowagi to – paradoksalnie – konwencja fantasy. Konwencja wolna od doraźności i publicystycznych zobowiązań. A jednocześnie potrafiąca, właśnie dzięki fantastyce, oswajać ważne problemy. Walki w Ocalonej Krainie nie da się sprowadzić tylko do poziomu politycznego. Mieszkańcy Tel’Halik doświadczają interwencji sił wyższych. Czy są one dziełem boskim, czy demonicznym, pokażą następne tomy. Ale trudno zostać ateistą w sytuacji, kiedy widzi się na własne oczy, że Prorok rzeczywiście znika, przechodząc przez bramę na pustyni. Tak, jak zapowiedziano w Księdze.
I jeszcze jeden ważny temat, również podsunięty przez Księgę – Inny. Inny jest wrogiem, dla Innego nie ma na świecie miejsca. Co najwyżej może wegetować na obrzeżach świata. Jak górale. Innym jest ten, kto nie uznaje obowiązującej interpretacji Księgi. Innym jest ten, kto nie należy do ludu wybranego, który został ocalony przez Jedynego z mitycznego kataklizmu. Ten Inny ma zresztą dodatkowy kłopot – wedle Księgi w ogóle go nie ma... Nie będę zdradzał, jak radzi sobie z tym autor „Wygnańca”. W każdym razie temat Obcego, który zdawał się być zarezerwowany dla s-f, nagle wraca w klasycznym wydaniu w konwencji fantasy. I okazuje się, że w tej konwencji można go bardzo obiecująco rozwinąć. To pokazuje niezwykle ciekawą rzecz. Fantasy, która często uchodzi za gatunek eskapistyczny, jednocześnie dostarcza dobrych narzędzi do diagnozowania bardzo realnych i konkretnych problemów współczesności. I Piskorski potrafi się tymi narzędziami posługiwać.
Wreszcie parę słów o języku, gdyż naprawdę warto przyjrzeć się jak to wszystko jest zrobione. Piskorski unika dwu pułapek, które czyhają na samozwańczych demiurgów nieistniejących światów. Pierwsza to nadmierna stylizacja. Język, zwłaszcza w dialogach, w imię wyimaginowanej wierności jakiejś wizji, traci swą naturalność. Zamiast tworzyć klimat - razi sztucznością, zamiast służyć kreacji - szkodzi jej. Druga pułapka to dojmująca współczesność zabiegów językowych. Efekty znane są z hollywoodzkich produkcji parahistorycznych. Widz wcale by nie zauważył, gdybyśmy aktorom zabrali sandały i tuniki, a w zamian za to przebrali ich w garnitury. Cała pisarska zabawa na tym polu polega na ostrożnym i umiejętnym balansowaniu między owymi dwiema pułapkami. Rezultaty widać w pierwszym tomie „Opowieści Piasków”. Bohaterów w garnitury przebrać się nie da. A jednocześnie w ich świecie, w ich mowie czytelnik nie czuje się obco. Widać to doskonale w metaforyce, przywodzącej na myśl arabskie gazele i perskie dywany. Kiedy w tekście pojawia się autentyczny fragment arabskiej poezji, nie sprawia wrażenia sztucznie doczepionego. Brzmi jakby został napisany właśnie w Ocalonej Krainie. A kazania Proroka i katechetyczne przypowieści – palce lizać!
Jest czas wakacji. Wszyscy doświadczamy intelektualnego rozprzężenia, które owocuje powrotem do z dawna lubianych lektur i znanych fabuł. Zmieniamy się w inżynierów Mamoniów i aż do jesieni lubimy tylko to, co znamy. Dlatego jeszcze raz apeluję gorąco: nie przegapmy w tym upale Piskorskiego, bo byłaby wielka szkoda.
koniec
23 lipca 2005
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Telenowela z wampirami w tle
Miłosz Cybowski

2 IX 2010

„Miasto kości” Cassandry Clare do złudzenia przypomina kiepską, brazylijską telenowelę. Bohaterowie bez przerwy toczą puste dyskusje, dowiadując się co jakiś czas o zaskakujących związkach, jakie ich ze sobą łączą (wraz z nieśmiertelnym, gwiezdnowojennym „Luke, I’m your father”). Tło opowieści, Nowy Jork pełen wampirów, wilkołaków, magów i demonów, tylko w niewielkim stopniu ratuje całą książkę.

więcej »

Co wolno pisarzowi w Iranie?
Daniel Markiewicz

1 IX 2010

Jeśli wydaje wam się, że życie powieściopisarza jest usłane różami, a jedyne ograniczenia, na jakie natrafia, to jego własna wyobraźnia, lektura „Irańskiej historii miłosnej. Ocenzurowano” powinna zmienić nieco wasz pogląd.

więcej »

Najmroźniejsza zima w historii
Sebastian Chosiński

31 VIII 2010

„Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Mons Kallentoft jest lepszy” – takim hasłem szwedzki krytyk Magnus Utvik zachęca czytelników do sięgnięcia po „Ofiarę w środku zimy”, pierwszy kryminał z komisarz Malin Fors w roli głównej. Jego słowa przedrukował na okładce książki jej polski wydawca. Czy są prawdą – można mieć jednak wątpliwości; przynajmniej po lekturze pierwszej odsłony serii. Nie ma w niej bowiem nic, do czego skandynawscy autorzy nie przyzwyczailiby nas już wcześniej.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Wielbłąd trójgarbny
— Jakub Gałka

Sensacje w burnusach
— Eryk Remiezowicz

Wygnaniec
— Krzysztof Piskorski

Tegoż twórcy

Wielbłąd trójgarbny
— Jakub Gałka

Nagroda Żuławskiego dla Rafała Kosika

Nominacje do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2008

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Książki kwartału: Zima 2009
— Esensja

Czytelniku, nie zadraśnij się!
— Jakub Gałka

Nominacje Elektorskie do Nagrody Żuławskiego 2009

Zadra, tom II – fragment 2
— Krzysztof Piskorski

Do księgarni marsz: Marzec 2009
— Esensja

Zadra, tom II
— Krzysztof Piskorski

Tegoż autora

S.O.D.: Burza dziejów, ucieczka z powieści 2010
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

S.O.D.: Kołek w serce horroru
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

S.O.D.: Zagadka czy pułapka? „Ada” albo żart Nabokova.
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

S.O.D.: Na marginesie: Samoświadomość poza fikcją, czyli od Wattsa do Metzingera
— Jacek Dukaj, Wit Szostak

S.O.D.: Ślepoczytanie
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

S.O.D.: Bajka z garbem
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.