Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 19 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Początek, nie kompendium

Esensja.pl
Esensja.pl
„Alfabet mafii” Piotra Pytlakowskiego i Ewy Ornackiej miał być, w zamierzeniu, obszernym portretem polskich mafiosów, terroryzujących nasze miasta. Problem w tym, że książka tematu nie wyczerpuje – co najwyżej podkreśla jego wagę.

Ewa Ornacka, Piotr Pytlakowski
‹Alfabet mafii›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlfabet mafii
Data wydania18 października 2004
Autorzy
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN83-7337-889-8
Format232s. 142×202mm
Cena28,—
Gatuneknon-fiction
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
„Alfabet mafii” to opis kilku organizacji przestępczych, które działały w Polsce, a które policji udało się wykryć i, być może, zlikwidować. Autorzy opisują losy gangsterów, wzbogacając je wywiadami z głównymi bohaterami – członkami mafii. Część z nich siedzi, część oskarżyła kolegów i korzystając ze statusu świadka koronnego cieszy się wolnością. Wywiady – jak to wywiady, oskarżeni udają zakonnice, oskarżający w sumie też. Wywody autorów zaś tchną nieco fantastyką. Z wielką swadą opisują oni, co też dany gang zrobił, bez oparcia w wyrokach sądu, wyłącznie na podstawie zeznań świadków koronnych. A co takie opowieści są warte, to można nawet ostatnio w „Polityce” przeczytać, zapoznając się ze sprawą niejakiego „Grubego”1).
Pierwsze, co się podczas lektury rzuca w oczy, to intelektualna miernota naszych mafiosów. To proste chłopki od baseballowego kija i bryki, które w stadzie wilków, jakim jest polska mafia, wyróżniły się bezwzględnością i zwierzęcym sprytem. Drobne cwaniaczki, chytruski, co to okraść i pobić potrafią, co nieco przemycić i wymusić. Kręcone przez nich interesiki niewiele różnią się od setek małych przestępstw popełnianych na co dzień. Zauważają to sami autorzy, opisując przypadek zgorzeleckiego Carringtona.
Co jeszcze ciekawsze – te proste chłopaki zostały mafią, bo takie było społeczne i medialne oczekiwanie. Trzeba było w Polsce zorganizowanych gangów, no i pojawił się Pruszków. Sami gangsterzy przyznają, że darmowa reklama w mediach byłą połową ich sukcesu. Wystarczyło bąknąć coś o przynależności do „Pruszkowa” i lokalni bossowie miękli jak wosk.
Te obserwacje, połączone z niejasnymi konszachtami gangsterów ze służbami specjalnymi PRL, wiodą do konstatacji, że redaktorzy „Polityki” zadrapali jedynie powierzchnię zagadnienia, a korzenie i gałęzie drzewa mafii sięgają znacznie dalej. Aż się prosi o „Alfabet mafii 2”, gdzie Piotr Pytlakowski i Ewa Ornacka odpowiedzą na parę pytań. Ot, chociażby – dlaczego żaden z wymienionych gangów nie zarabiał na VAT ani paliwie? Gdzie są te, niewątpliwie istniejące, mafie? Gdzie pracują teraz oficerowie dawnego MSW, którzy wydawali bandytom w latach osiemdziesiątych paszporty? Dlaczego polskie instytucje finansowe nie kiwnęły nawet palcem, kiedy pruszkowianie i inna hołota rozrzucała się pieniędzmi? Dlaczego nic nie ma o polskiej giełdzie? (Swoją drogą, ostatniemu wielkiemu giełdowemu przekrętowi, jednemu z niewielu, które pojawiły się w mediach, sprawnie ukręcono łeb) Kto uchwalał przepisy, dające możliwość dorabiania się takich pieniędzy, jaką drogę przeszły te rozporządzenia i ustawy w rządzie i Sejmie?
To tak na początek. Wnikliwemu obserwatorowi polskiej polityki i gospodarki „Alfabet mafii” nie wystarczy. Zwykłemu człowiekowi, który zastanawia się, jakim cudem odpasione młodziany jeżdżą supernowoczesnymi, drogimi w utrzymaniu, samochodami, też. Nie wiadomo czemu nasze władze są na to ślepe, choć narzędzia do działania są. Brak woli, strach, nie wiadomo. Widać jedynie bezsilność, rażącą w porównaniu ze zdecydowaniem, z jakim gnoi się zwykłego obywatela.
„Alfabet mafii” to jedynie początek, pierwsza litera alfabetu. Pokazuje wykonawców, prostych bandytów, których prasa, czy to z potrzeby chwili, czy to z podpuszczenia, obwołała twórcami mafii. Dobrze się stało, że książka ta powstała, dobrze jest też ją przeczytać, należy jednak pamiętać, że do bycia kompendium wiedzy o polskiej przestępczości zorganizowanej bardzo jej daleko.
koniec
28 lipca 2005
1) Gość dorabiał na byciu świadkiem koronnym, szantażując przedsiębiorców, że jak mu nie zapłacą, to on już zezna.
dodajdo

Komentarze

29 I 2014   15:02:53

Ty Remiza - specjalista od MAFII :-D Wracaj do swoich fantasy!

12 III 2017   22:10:44

Remiza sie,wymądrzał a teraz co robi? Ma czy jest?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
Beatrycze Nowicka

19 VIII 2017

„Krwawe zwierciadło” Brenta Weeksa to przykład tego, jak autorzy psują własne cykle. Choć, trzeba przyznać, jest to jednak pewna umiejętność – napisać niemal siedemsetstronicową powieść pozbawioną istotnych wydarzeń.

więcej »

Miejsce na Ziemi
Joanna Kapica-Curzytek

18 VIII 2017

„Więźniowie geografii” Tima Marshalla pokazują, że w światowej polityce ukształtowanie przestrzeni, cechy krajobrazu oraz surowce naturalne mają ogromną wagę i nie można ich lekceważyć. Czynniki te mogą być dla ludzi wielką szansą lub przekleństwem.

więcej »

Potęga barw
Katarzyna Piekarz

17 VIII 2017

Dobry pomysł na stworzenie systemu magii w powieści fantastycznej jest bardzo ważny, jednak nie powinien on pochłaniać całej uwagi autora. Brent Weeks w pierwszym tomie cyklu „Powiernik światła” prezentuje nam interesującą koncepcję używania mocy, jednak reszta pozostawia wiele do życzenia.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.