Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tako rzecze Jorg

Esensja.pl
Esensja.pl
„Cesarz Cierni” to zacny finał trylogii Marka Lawrence’a. Znalazło się w nim miejsce zarówno na emocje, jak i udaną grę literackimi motywami.

Mark Lawrence
‹Cesarz Cierni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCesarz Cierni
Tytuł oryginalnyEmperor of Thorns
Data wydania19 listopada 2014
Autor
PrzekładAnna Fejdych, Jarosław Fejdych
Wydawca Papierowy Księżyc
CyklRozbite Imperium
ISBN978-83-61386-54-4
Format620s.
Cena46,90
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 37,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 30,49 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Ostatni tom cyklu nierzadko bywa dla czytelników rozczarowaniem. Jeśli o mnie chodzi – uważam, że Mark Lawrence stanął na wysokości zadania. Jorg nadal intryguje i przykuwa uwagę, jednak warto docenić także rozwinięcie pomysłów związanych z powieściowym uniwersum oraz przewrotną grę literackimi motywami.
Fantasy przyprawiona elementami rodem z SF w wydaniu brytyjskiego autora okazuje się całkiem smakowitą potrawą. Niektórzy mogą narzekać na to, że w „Cesarzu Cierni” wątek Jorga wyruszającego po cesarską koronę i inwazji ożywieńców na kontynent jest rozwijany równolegle z opowieścią o jego wcześniejszych wojażach, co spowalnia rozwój „głównej” akcji. Czasem też odnosi się wrażenie, jakby wyprawy młodego króla były echem jakichś wcześniejszych pomysłów Lawrence’a, zanim jeszcze zdecydował się na obranie bardziej krwawej konwencji. Chociaż momenty zbliżone do typowej, przygodowej fantasy, są przetykane brutalniejszymi wydarzeniami, z których zwłaszcza jedno potrafi zaskoczyć czytelnika, nie spodziewającego się takiego zagrania ze strony autora. W zamian rozdziały poświęcone przygodom młodego Jorga w obcych krainach oferują kojarzący się z fantasy „posmak” innego świata, który wreszcie osiąga satysfakcjonującą mnie wyrazistość. Wiadomo – zamki i pałace, gwarne miasta i pustynia, egzotyczne potrawy, mewy krzyczące w porcie… A także wyprawa do strefy skażonej promieniowaniem w poszukiwaniu sekretów Budowniczych, sztuczne inteligencje pragnące zniszczyć ludzkość i ich mechaniczny wysłannik, więcej starych schronów i atomowych wybuchów, pola spowalniające czas oraz pewien kustosz, który został świętym patronem i nic dobrego dla niego z tego nie wynikło.
Podoba mi się to, jak Lawrence miesza ogień z wodą, stawia Jorga pomiędzy młotem w postaci Martwego Króla i jego nekromantów, a kowadłem, czyli A.I. rozważającymi opcję powtórki z atomowej rozrywki. Ten eklektyzm widać też w innych kwestiach. Trudno się nie uśmiechnąć, gdy bohater stwierdza, że stare opowieści uczą, by na każdą wyprawę zabierać linę, komentuje równie prastarą w jego świecie piosenkę o tym, że „wszystko, czego ci trzeba, to miłość”, przeklina słowami „Chryste na rowerze”, czy nosi na rzemyku Pierścień Budowniczych, który jest niczym innym, jak rodzajem komunikatora. Pomysł na mechanikę magii, jak również na fantasy z domieszką SF budzi skojarzenia z „Trylogią Zimnego Ognia” C.S. Friedman, gdzie również pojawiał się wyrazisty protagonista, mający wiele na sumieniu (w jednym względzie posunął się nawet o krok dalej niż młody Ancrath). Ale to nie wszystko – Lawrence każe swoim bohaterom wspominać greckich filozofów1), cytować Biblię, Szekspira, czy Nietzschego. Sam Jorg wydaje się zresztą spadkobiercą wielu postaci literackich – od szekspirowskich arystokratów, przez bohaterów zachodnioeuropejskiego romantyzmu2), po fin de siècle (aczkolwiek nie w wydaniu dekadenckim, a tym kojarzącym mi się z utworami Micińskiego).
Choć Lawrence nie wyzwala się całkowicie z utartych schematów fabularnych, wiele rozwiązań – zwłaszcza pomniejszych wątków – zostaje rozegrane wbrew oczekiwaniom czytelnika. Kilka razy autor próbuje zbulwersować odbiorcę, co wychodzi mu raz lepiej, raz gorzej. Jeśli ktoś pomyślał, że śmierć brata, matki oraz psa, to już najgorsze Jorga wspomnienia z dzieciństwa, to bardzo się mylił. Podśmiechiwałam się z czworonoga, jednak tu mi jakoś do śmiechu nieskoro, bo scena – przynajmniej w moim odczuciu – wyszła mocna. A jednak kilkadziesiąt stron dalej bohater sarkastycznie określa swoje przeżycia (zademonstrowane wkradającej się w jego sny osobie, celem zniechęcenia jej do zatruwania nocy jego królewskiej mości), „pokazem dziecięcej niedoli.” Cała trylogia „Rozbite Imperium” zasługuje na miano brawurowej. Zdarza się Lawrence’owi przeszarżować, czy po prostu przegadać – że wspomnę o pewnej scenie dzikiego seksu, czy wszystkich z wyjątkiem końcowej scen przedostatniego rozdziału. Cóż mogę napisać – mimo to, owa brawura mi się podoba, do tego współgra z wizją głównego bohatera.
Ciekawe, czy wspominany przeze mnie stopniowo zmniejszający się z tomu na tom dystans do świata, czy wizerunki bohaterów, w „Cesarzu Cierni” odrobinę bardziej wyraziste, nie były choć w części celowe. Czy nie miały odzwierciedlać tego, że dla nastoletniego Jorga życie było tylko grą, jednak później, czasem nawet wbrew sobie zaczynało mu bardziej zależeć. Choć pewna nie jestem, czy to już nie nadinterpretacja, czy po prostu Lawrence nie nabiera coraz więcej wprawy. Niestety, i w części ostatniej nie udało mu się wykorzystać narracji z punktu widzenia kobiety (tym razem nekromantki) – wątek Chelli pełni niewielką rolę, czytelnik nie dowie się z niego właściwie niczego więcej, niż z pozostałych.
Cieszę się natomiast, że Jorg wypada w tym tomie lepiej niż w części drugiej – a przynajmniej autorska wizja nie kłóci się z moją własną na temat tego, jakim człowiekiem mógłby stać się książę kilka lat później. Znów można natrafić na ciekawe spostrzeżenia, albo frazy zwięźle ilustrujące stosunek tytułowego bohatera do życia, świata i ludzi. Lawrence postawił sobie naprawdę wysoką poprzeczkę, samą koncepcją wyjściową, ale też karkołomnym zamiarem narracji z punktu widzenia młodego Ancratha. Po lekturze całości można stwierdzić, że udało mu się poprowadzić swojego bohatera, ale też zmusić czytelnika, by spojrzał oczami Jorga.
Sądzę, że znajdą się czytelnicy, dla których powieści o księciu cierni przekroczą granicę dobrego smaku, groteski, czy kiczu. Mogę jedynie napisać, że na mnie trylogia Rozbite Imperium wywarła spore wrażenie, a ostatnio – niestety – coraz mniej książek fantasy je robi. Sam Jorg zaś na pewno znajdzie się na mojej prywatnej liście najciekawszych i najbardziej zapadających w pamięć postaci fantastycznych.
koniec
15 maja 2017
1) Podoba mi się wyjaśnienie, że starsze dzieła przetrwały katastrofę i są dostępne dla potomków ocalałych, bo zostały spisane na fizycznych nośnikach danych.
2) Swoją drogą ciekawa jestem, czy Lawrence czytał „Zbójców” Schillera.
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2017

Pełna harmonii i elegancji „Agonia dźwięków” niesie ze sobą piękne, humanistyczne przesłanie.

więcej »

Mała Esensja: Łamigłówki i sekrety
Marcin Mroziuk

15 IX 2017

Dla młodych czytelników, którzy gustują w sensacyjnych historiach, „William Wenton. Instytut szyfrów” jest z pewnością pozycją godną uwagi. W pierwszym tomie cyklu autorstwa Bobbiego Peersa znajdą oni bowiem trzymającą w napięciu, pełną niezwykłych wydarzeń opowieść, w której główna rola przypadła ich rówieśnikowi, a akcja toczy się naprawdę wartko.

więcej »

Karuzela
Joanna Kapica-Curzytek

14 IX 2017

W „O matko!” znajdziemy podszyty groteską portret niełatwych rodzinnych relacji połączony z głęboką psychologiczną wiwisekcją. Efekt jest znakomity: proza Palomasa jest wyrazista i niesztampowa.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zabili mu psa
— Beatrycze Nowicka

A ono się pali. Tak, to jest coś
— Beatrycze Nowicka

Po pociągach nie zostały już nawet kości
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
— Beatrycze Nowicka

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
— Beatrycze Nowicka

Percepcja jest rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Ocalić
— Beatrycze Nowicka

Powrót do Czerwonego Londynu
— Beatrycze Nowicka

Wehikuł czasu
— Beatrycze Nowicka

Świat zabawek mechanicznych
— Beatrycze Nowicka

Szpieg z krainy zabójców bogów
— Beatrycze Nowicka

Wideoklip albo Lilo, której nie było
— Beatrycze Nowicka

Prześwietleni
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.