Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Znak firmowy

Esensja.pl
Esensja.pl
W swojej najnowszej książce pt. „Slade House” David Mitchell powtarza znany z poprzednich powieści schemat konstrukcji, nie stanowi to jednak przeszkody by miała ona unikalny, mroczny klimat.

David Mitchell
‹Slade House›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSlade House
Tytuł oryginalnySlade House
Data wydania3 marca 2017
Autor
PrzekładJustyna Gardzińska
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-659-6
Format192s. oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 26,25 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Autor „Czasomierzy” niezmiennie buduje swoje powieści prezentując historie kilku bohaterów rozciągnięte w czasie i powiązane ze sobą w rozmaity sposób. Tym razem wspólnym punktem zaczepienia jest tytułowy Slade House – tajemnicza rezydencja ulokowana na obrzeżach Londynu. W regularnych odstępach dziewięciu lat dom przyciąga do siebie pozornie przypadkowe osoby, które pozostają z nim związane na zawsze, a każda z nich znajduje w Slade House dokładnie to, czego potrzebuje, nawet jeśli nie jest świadoma swoich pragnień. Dla wszystkich innych poszukujących posiadłości pozostaje ona niedostępna, a wykazy nieruchomości wskazują, że została ona zburzona w trakcie bombardowań Londynu w czasie II Wojny Światowej. I w zasadzie do tak szczątkowego opisu fabuły należy się ograniczyć, chcąc pozostawić potencjalnemu czytelnikowi pełnię satysfakcji z lektury.
Minipowieść Mitchella tym razem nie olśniewa ogromem wizji, ale raczej uwodzi subtelnym, mrocznym kolorytem, który skokowo potrafi przeistoczyć opowieść w niepokojący horror. Autor świetnie poradził sobie z budowaniem nastroju poprzez stopniowe odsłanianie tajemnicy, która absorbuje aż do ostatnich stron powieści. Nie bez znaczenia dla odbioru całości są także pojawiające się „mrugnięcia okiem” w kierunku czytelnika, czy intertekstualne nawiązania do innych książek Anglika. Momentami odpowiednia kombinacja pomysłów twórcy i klimatu potrafi poruszyć bezpieczną racjonalność odbiorcy – jak w wątku Freda Pinka zafascynowanego tajemnicą Slade House i bliskiego jej rozwiązania, a powszechnie uznanego za chorego psychicznie.
„Slade House” czyta się znakomicie – autor potrafi zachować jasność przekazu, mimo że jego powieść jest horrorem, a przy tym ciągle nie traci na wiarygodności. Właściwością prozy Mitchella jest także niesamowita wręcz plastyczność stylu, którą można zaobserwować przy przejściach pomiędzy bohaterami powieści. Choć ten element jest obecny także w recenzowanej pozycji, nie jest tak wyraźny jak choćby w „Atlasie Chmur”. Krytycy zarzucają Mitchellowi powtarzalność schematu, przy pomocy którego buduje powieści – najzłośliwsi twierdzą wręcz, że sprzedaje tę samą książkę pod różnymi tytułami. Ciężko zupełnie odrzucić ich argumenty, jednak moim zdaniem na prozę Anglika należy patrzeć z nieco innej perspektywy. Pomimo powtarzającego się podziału historii pomiędzy protagonistów z różnych czasów, których życia są powiązane w określony sposób, twórca podchodzi do fabuł otwarcie i kreatywnie. Szkielet służy do oparcia zupełnie zmienionego sztafażu, a nawet gatunku powieści: od science fiction aż po powieść historyczną, co więcej Mitchell prezentuje za każdym razem zupełnie odmienne fabuły i różnorodną paletę postaci, a każda z nich ukazywana jest za pomocą niepowtarzalnego stylu i języka.
Co można zarzucić powieści Anglika? Z całą pewnością nieśmiałe próby aspiracji „Slade House” do rozważań o moralności są nie na miejscu i wywołują raczej uśmiech czytelnika niż refleksję, Mitchellowi zwyczajnie brak zdolności do wplatania poważnych rozważań do powieści. Powyższe są jednak sporadyczne i stanowią w zasadzie jedyną wyraźną wadę powieści, jeśli nie brać pod uwagę jej długości (zaledwie niepełne 200 stron).
„Slade House” jest wyważoną, świetnie zrealizowaną powieścią, brak jej jednak rozmachu znanego choćby z „Atlasu Chmur”. Autor znakomicie radzi sobie z gatunkiem horroru i budowaniem napięcia oraz jak zawsze po mistrzowsku żongluje stylami. Jego koncepcja powieści jest tak plastyczna i uniwersalna, że umiejętnie ją wykorzystując Mitchell z przedmiotu krytyki uczynił swój unikalny znak firmowy.
koniec
18 maja 2017
dodajdo

Komentarze

19 V 2017   09:26:49

Moim zdaniem opowieść o Slade House jest przeciętna. Odnoszę wrażenie, że Mitchell uprawia "inteligentne" grafomaństwo; to taki drugi Paulo Coelho, który stosuje przerost formy nad treścią. Duży plus dla autora za klimat opowieści i za dialogi, które wypadają bardzo naturalnie.

25 V 2017   23:23:57

Powieść jest w pełni poprawna i choć bez wybitnych elementów to raczej nie do konca przeciętna. Z założenia nie jest nakierowana na moralizowanie i gornolotne rozważania o życiu;) te trafiają się marginalnie, ale moje odczucie w stosubku do nich jest podobne jak przedmowcy. Powieść stoi właśnie na klimacie, on jest jej esensją.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mimo wszystko przeżyć
Jarosław Loretz

25 VI 2017

„Po apokalipsie” Maureen F. McHugh nie do końca dotyczy apokalipsy jako takiej, serwując raczej rozmaite warianty niezbyt morderczych cywilizacyjnych zapaści, ale sposób, w jaki autorka potraktowała tematykę, jest odświeżająco nietuzinkowy i zarazem lekki, dzięki czemu lektura książki jest szybka i przyjemna.

więcej »

Podróż w jedną stronę
Katarzyna Piekarz

24 VI 2017

Wydawnictwo Rebis zdecydowało się na wydanie dylogii Nancy Kress „Ogień krzyżowy”. Pomimo tego, że autorka jest w świecie doceniana za swoją twórczość, w Polsce nie jest szeroko znana.

więcej »

Bezgraniczne wszechświaty
Joanna Kapica-Curzytek

23 VI 2017

Rezultatem dwóch pasji Jorge Carrióna – literatury i podróży – jest esej „Księgarnie”. Podążanie śladami licznych miejsc z książkami na całym świecie to jak zagłębienie się w nieskończonym uniwersum.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Rok ostrokrzewu
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Grudzień 2012
— Kamil Armacki, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Pod nieboskłonem siadłem i na kres cywilizacji czekałem
— Daniel Markiewicz

Opowieść o wszystkim
— Tomasz Kujawski

Dorastanie w Japonii
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Wyścig zbrojeń w wydaniu wschodnim
— Dawid Kantor

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.