Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Okazja czyni tchórza

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydawnictwo C&T regularnie, co kilka miesięcy, dostarcza wielbicielom Georges’a Simenona nowe powieści mistrza europejskiego kryminału. „Nowe” w znaczeniu: wcześniej w Polsce niepublikowane (przynajmniej w wersjach książkowych, albowiem niektóre z nich ukazywały się w odcinkach w prasie). „Pociąg z Wenecji” jest jednak absolutnym debiutantem. Może dlatego, że to bardziej powieść psychologiczna aniżeli kryminalna.

Georges Simenon
‹Pociąg z Wenecji›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPociąg z Wenecji
Tytuł oryginalnyLe Train de Venise
Data wydania31 marca 2017
Autor
PrzekładAleksandra Wolnicka
Wydawca C&T
ISBN978-83-7470-347-5
Format144s.
Cena19,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 16,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Nie licząc kilku pozycji autobiograficznych (wspomnieniowych), przebogatą twórczość Georges’a Simenona podzielić można na trzy (tak, trzy!) grupy. Najbardziej znane są oczywiście książki – powieści i zbiory opowiadań – z komisarzem Jules’em Maigretem w roli głównej. Zaliczają się one do literatury detektywistycznej, ale posiadają – co jest ich cechą charakterystyczną – rozbudowane wątki psychologiczne. Pozostałe stanowią w zasadzie wariacje na ich temat, z tą jedną, ale zasadniczą różnicą, że nie pojawia się już w nich jowialny, aczkolwiek bardzo zasadniczy paryski policjant. Część z nich przypomina klasyczne kryminały (jak na przykład „Morderca”, „Paryski ekspres”, „Więzienie”, „Błękitny pokój”), inne skręcają wyraźniej w stronę powieści psychologicznej (vide „Wdowa Couderc”, „Śmierć Belli”, „Śmierć Augusta” bądź „Niewinni”). Dzieląca je granica jest jednak zazwyczaj bardzo płynna. Czego dowodem „Pociąg z Wenecji”.
Książkę tę Simenon napisał podczas swego pobytu w szwajcarskim Épalinges (w kantonie Vaud). Ostatnią kropkę postawił 3 czerwca 1965 roku, po czym maszynopis wysłał do Paryża, do zaprzyjaźnionego wydawnictwa Presses de la Cité, które opublikowało wszystkie jego książki powstałe po zakończeniu drugiej wojny światowej. „Pociąg…” nie wybił się ponad inne dzieła Belga; zniknął w powodzi ciekawszych, bardziej oryginalnych, po prostu lepszych. Dość powiedzieć, że doczekał się tylko jednej ekranizacji (podczas gdy niektóre, zwłaszcza te z Maigretem, filmowane były niekiedy po parę razy), na dodatek ze znacznie zmienionymi realiami. Chodzi o zrealizowany w końcu lat 80. ubiegłego wieku przez Caroline Huppert (siostrę słynnej Isabelle) dramat „Le train de Vienne”, czyli „Pociąg z Wiednia”. Właśnie, z Wiednia, a nie z Wenecji. Reżyserka (i scenarzystka w jednym) ingerowała również w personalia bohaterów, zapewne wychodząc z założenia, że te nakreślone przez autora są mało wyraziste.
Ale czy tak jest w rzeczywistości? Główny bohater powieści, Justin Calmar, to człowiek absolutnie… nijaki. Szary i nieciekawy, nudny i psychicznie słaby, w pracy podporządkowany przełożonym, w domu – żonie. Czy ktoś taki nadaje się w ogóle na główną postać w książce? Owszem, ale pod warunkiem, że za kreowanie jego portretu bierze się taki mistrz pióra, jak Simenon. Życie Calmara jest dokładnie poukładane. Od poniedziałku do soboty większość czasu spędza w pracy – w biurach firmy handlującej artykułami metalowymi, w której, z racji znajomości języków obcych (głównie angielskiego i niemieckiego), odpowiada za kontakty z kontrahentami zagranicznymi. W weekendy wraz z żoną Dominique oraz dwojgiem dzieci jeździ do teściów, którzy kilkadziesiąt kilometrów od Paryża prowadzą nad Sekwaną wiejski zajazd. Nie jest to ulubiony sposób spędzania przez Justina wolnego czasu, ale jakże mógłby sprzeciwić się rodzinie…
To ugruntowane od lat życie Calmara wali się jednak pewnego dnia w gruzy. Początkiem jego problemów jest zaś zaskakująca znajomość, jaką zawiera w tytułowym pociągu z Wenecji, którym wraca z wakacji. Na razie sam, rodzina zostaje jeszcze bowiem przez kilka dni we Włoszech. W przedziale zagaduje Justina barczysty mężczyzna przed sześćdziesiątką, który w wyrafinowany sposób wyciąga od niego niemal wszystkie informacje na temat jego codziennego życia, po czym… ma do niego prośbę. Wymigując się brakiem czasu, inteligentnie wymusza na Francuzie „drobną” przysługę. Chce, aby w Lozannie Calmar, który będzie przez dwie godziny czekał na pociąg do Paryża, wyciągnął z dworcowej skrytki niewielką walizeczkę i dostarczył ją pod wskazany adres, co, jak twierdzi nieznajomy, nie powinno zająć mu dużo czasu. Justin w swej naiwności wyraża zgodę, nie wiedząc, że stanie się to początkiem jego wielkiej udręki.
Simenon w tradycyjny dla siebie sposób odmalował w „Pociągu z Wenecji” portret szarego człowieka, którego przekorny los zmusza do przekroczenia granicy tego, co dotychczas było dla niego moralnie akceptowalne. Wystawiony na pokusę, Calmar przeżywa prawdziwe męki, walcząc z własnymi słabościami – tchórzostwem i chciwością; względnie z marzeniami o życiu, na które dotychczas nie było go stać, a którego zazdrościł bogatszym i cwańszym od siebie. Powieść Belga w sporej części zbudowana jest z retrospekcji, dzięki którym pisarz stopniowo odsłania przed czytelnikami osobowość głównego bohatera. Odnosi się do niego z dużą wyrozumiałością, ale trudno odebrać to inaczej jako świadomie zastosowany chwyt literacki – w Justinie niewiele bowiem jest cech, które rzeczywiście zasługują na pochwałę. Czego natomiast książce brakuje? Przede wszystkim werwy i napięcia, które są nieodłącznymi elementami najlepszych dzieł Belga.
Zawodzi też finał – nie dlatego, że przewidywalny (raczej przeciwnie), ale mało konkretny, sprawiający wrażenie wymyślonego naprędce, jakby Simenon, mając świadomość, iż brnie w ślepy zaułek, postanowił jak najszybciej przerwać męczarnie własne i Justina Calmara. Patrząc z innej strony, „Pociąg…” wcale nie jest powieścią kiepską. Broni się właśnie intrygująco zarysowanym portretem psychologicznym życiowego nieudacznika, swoistego Nikodema Dyzmy, któremu zabrakło jednak szczęścia i cwaniactwa, by wybić się ponad przeciętność. Calmar tylko na pozór podąża w tym samym kierunku, co bohater powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Robi to bowiem, jak wszystko w życiu, bardzo nieporadnie, wręcz groteskowo. Pisarz nie musi nawet silić się zbytnio, aby zastawić na niego pułapkę. Ale czy koniec, jaki go spotyka, na pewno jest zasłużony? Zapewne znajdą się czytelnicy, którzy uronią nad losem biednego Justina w kąciku oka łzę…
koniec
21 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Wakacje marzeń z komplikacjami
Marcin Mroziuk

21 X 2017

Zdobywca obu biegunów najwyraźniej nie boi się podejmować coraz to nowych wyzwań. Tym razem Marek Kamiński postanowił wraz z Katarzyną Stachowicz-Gacek napisać powieść przygodową dla młodych czytelników i trzeba przyznać, że będący efektem tej współpracy „Marek i czaszka jaguara” jest naprawdę atrakcyjną lekturą.

więcej »

Nie ze Sławomirem takie numery
Joanna Kapica-Curzytek

19 X 2017

„Kruk” Piotra Górskiego, powieść kryminalna z wątkiem akademickim, może się spodobać. Dostajemy tu to, co od zawsze lubimy, a tempo i przebieg akcji nie rozczarują.

więcej »

Harry Potter i przeklęta chała
Anna Nieznaj

18 X 2017

Sztuka o potomkach bohaterów legendarnego cyklu nie miała dobrych recenzji, jednak nie spodziewałam się, że jest mnie w stanie aż tak zezłościć.

więcej »

Polecamy

Fantastyczne antologie

Po trzy:

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż twórcy

Spowiedź skruszonego policjanta
— Sebastian Chosiński

Obyś nigdy nie był „porządnym człowiekiem”!
— Sebastian Chosiński

Ci obcy
— Sebastian Chosiński

Libańczyk z przestrzelonym gardłem
— Sebastian Chosiński

Iluzja małżeńskiego szczęścia
— Sebastian Chosiński

Komisarz na celowniku
— Sebastian Chosiński

Ileż (nie)warte są szkolne wspomnienia!
— Sebastian Chosiński

Poddaj się sam!
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Sukces jak porażka
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Skrzywdzony, poniżony, zamordowany
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.